Europa,  Portugalia

Madera- kilka praktycznych wskazówek.

Krople deszczu płynące po twarzy, szum wody, soczysta zieleń, lasy wawrzynowe i granatowe kwiaty, kształtem płatków przypominające spadające gwiazdy. Tak zapamiętałam portugalską perełkę – Maderę.

Zawsze była moim marzeniem- którego bałam się spełnić. Myślę, że może z obawy, że się rozczaruję albo, że spełnię swoje marzenie i co wtedy ? I o czym ja będę później marzyć ?

A z tymi marzeniami to jest trochę tak, że jak się spełnią to pojawiają się nowe (przekonałam się o tym na własnej skórze ). Więc nie bójcie się marzyć i spełniajcie swoje marzenia. Nie ma co ich odkładać na późnej.

A tak na marginesie obecnie marzę o Malcie i o Cyprze (zaopatrzyłam się już w przewodniki).

Przed wyjazdem miałam mnóstwo obaw. Pierwszy raz zarezerwowałam hotel tylko ze śniadaniami ,więc musiałam rozeznać się gdzie można smacznie i niedrogo zjeść. W planach miałam zwiedzanie, same śniadania były dobrym rozwiązaniem.

Inaczej planuje się wyjazd jeśli jedzie się we dwoje a inaczej jak z dziećmi. Zawsze to One są na pierwszym miejscu. A Madera nie ma zbyt wielu atrakcji dla dzieci.  Wyspa nie słynie z pięknych piaszczystych plaż, basenów ze zjeżdżalniami i hoteli z animacjami.

My na urlopie nie przesiadujemy nad basenem, wręcz przeciwnie, uwielbiamy zwiedzać a wieczorami najczęściej spacerujemy brzegiem morze, podziwiamy zachód słońca, słuchamy szumu fal. Spędzamy urlop bardzo energicznie.

Przed wyjazdem zawsze mam zakupioną dokładną mapę i przynajmniej 2 przewodniki. Wertuję je  wzdłuż i w szerz, zakreślam, maluję, ale jakoś nie potrafię złożyć wszystkiego w jedną całość. Więc już na miejscu decydujemy coś kiedy zobaczymy. Podpytujemy mieszkańców co warto zobaczyć i o jakiej porze najlepiej tam się wybrać, żeby uniknąć tłumów. Zaopatrzeni w przewodniki ( kocham książki ) z mapą w ręku przemierzamy wyspę wzdłuż i w szerz . Tak uwielbiamy wyspy, może w przyszłości uda nam się przemierzać też lądy ( teraz uśmiecham się sama do siebie ).

Madera to strzał w dziesiątkę, prawdziwy raj na ziemi.

Nie bez powodu nazywana jest ogrodem na Atlantyku ( a ja do tego z zamiłowania jestem ogrodnikiem amatorem, jak to mawia mój Syn – jestem Farmerem).

Patrząc z perspektywy czasu to jedyne czego żałuję, to to, że byliśmy tam tylko tydzień (po części ze względów finansowych – bo nie da się ukryć, że Madera to dość droga wyspa ). Chcieliśmy jeszcze zobaczyć „Dolinę Zakonnic” – może kiedyś uda Nam się tam wrócić. Pozostało jeszcze wiele ciekawych lewad do przejścia.

Wyjazd okazał się bardzo intensywny, więc trudno mówić tu o odpoczynku. Zabrakło dwóch może trzech dni na odpoczynek.  Naładowaliśmy za to baterię na najbliższe dni.

Na Maderze byliśmy w połowie lipca.

Na wyjazd na pewno trzeba zaopatrzyć się w wygodne buty z antypoślizgową podeszwą ( na lewadach jest ślisko ). Oczywiście trzeba zabrać lekką kurtkę przeciwdeszczową, bluzę i latarkę ( na niektórych pieszych trasach są tunele ).

Na wyprawę ( przynajmniej ja ) zawsze ubierałam się na cebulkę, bo pogoda bywa zmienna, a jestem strasznym zmarzluchem ( w lato chodzę po domu w wełnianych skarpetach ).

Mieszkaliśmy w stolicy wyspy. Co prawda jeśli chodzi o wybór miejsca to w tym wypadku nie przeważyła lokalizacja ale hotel. Po części z wygody. Upatrzyliśmy go już  rok wcześniej. Chcieliśmy, żeby miał też basen wewnętrzny. Czasami wracaliśmy do hotelu dopiero około godziny 20-tej i mogliśmy jeszcze z niego skorzystać.

My raczej nastawiamy się na intensywne zwiedzanie. Z doświadczenia wiem, że stolica jest wtedy super rozwiązaniem, głównie z uwagi na dobrą komunikację.

Minusy to gorsze plaże, bo te miejskie często bywają mniej atrakcyjne. Ale Madera przecież nie słynie z pięknych piaszczystych plaż.

Wyspę przemierzaliśmy pieszo, autobusem i wypożyczonym autem.

Drogi są bardzo dobrze oznaczone. W górach wydrążone są tunele, co sprawia, że można po wyspie przemieszczać się dość sprawnie.

W większości miejsc obowiązują parkometry. Opłaty nie są na szczęście dość wysokie, w granicach 1 EUR-o za godzinę.

Miejsca parkingowe są bardzo dobrze oznaczone.

Na białych miejscach można parkować za darmo, ale jest ich dość mało, białe miejsca z literką M przeznaczone są dla mieszkańców, na niebieskich obowiązują parkometry a na żółtych jest zakaz parkowania. To tak w skrócie.

Większość aut z wypożyczalni jest nowych, posiadają nawigację, co bardzo ułatwia podróżowanie. Auto warto wypożyczyć w miejscowościach leżących opodal Funchal, ceny są tam o wiele niższe niż w samej stolicy. Nam pomógł w wypożyczeniu auta miły Pan z recepcji hotelowej ( pozdrawiamy Pana Pedra ).

Jeśli podróżujemy w trzy, cztery osoby to koszt wypożyczenia samochodu jest na pewno o wiele niższy niż komunikacja miejska ( Renault Clio z pełnym ubezpieczeniem z klimatyzacją i nawigacją koszt za 3 dni 42 EUR-o).

Jeśli chodzi o autobusy to jeżdżą rzadko, głównie korzystają z nich okoliczni mieszkańcy. Potrafią przyjechać przed czasem. Więc samochód daje o wiele więcej swobody.

Korzystając z taksówek należy pamiętać, żeby ustalić opłatę za kurs wcześniej. Kierowcy nie maja tam zwyczaju używać taksometru, więc opłata za kurs może nas niemile zaskoczyć. W porównaniu z Wyspami Kanaryjskimi podróżowanie taksówką jest dość drogie.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *