Europa,  Portugalia

Madera – upragniony płaskowyż Paul de Serra

Poranna kawa, zapach świeżych bułek i aromatyczny omlet z warzywami. Plecak od wczoraj czeka na Nas spakowany na fotelu. Jeszcze tylko po drodze trzeba wstąpić na drobne zakupy, koniecznie świeży maderski chlebek podsuszane kiełbaski i można ruszać. Plan był taki, że z samego rano zwiedzimy Câmara de Lobos. Miejsce, to oczarowało Winstona Churchilla (Nas zresztą też). A później, kierując się drogą w kierunku Sao Vicente przejedziemy najpierw przez płaskowyż Paul de Serra i na koniec dotrzemy do Doliny Rabacal. Jak mawiają chcesz rozśmieszyć Pana Boga to zaplanuj sobie dzień 😊

Widoki w drodze na płaskowyż.

Na Maderze można się poczuć trochę jak u J.R.R. Tolkiena.

Brakuje tylko Hobbitów 🙂

Wszystko zapowiadało się świetnie, pusta droga, piękne widoki. I tu nagle (zero znaków ostrzegawczy ) droga Nam się skończyła. Stoi jak wryty znak zakaz wjazdu 🙁 .

Nie było wyjścia, objechaliśmy pół wyspy i zajechaliśmy z drugiej strony. Strasznie chciałam zobaczyć ten płaskowyż.  Zobaczcie sami, warto było.

Momentami mgła była tak gęsta, że nie było nic widać. Na szczęście, ta trasa jest mało uczęszczana przez samochody.

No właśnie o samochód tu trudna, ale za to można spotkać te panienki.

Niesamowite uczucie, najpierw teren górzysty, pniesz się na samą górę, przedzierasz się przez mgły i oczom ukazuje się widok jak z Dzikiego Zachodu :).

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Treść chroniona