Europa,  Portugalia

Madera – Funchal- stolica wyspy

Mieszkaliśmy w stolicy wyspy. Myślę, że dla Nas było to najlepsze rozwiązanie. Sama miejscowość ma już bardzo wiele do zaoferowania. Godzinami można chodzić uliczkami podziwiając budynki i przepiękną zieleń. Mnie osobiście zachwyciła architektura.

Port w stolicy wyspy.

To właśnie klimat sprawia, że wszędzie jest tak zielono i kwitnie mnóstwo kwiatów.

Piękne uliczki wyłożone otoczakami.

Trochę zdziwiło mnie to, że w stolicy ( najwięcej w okolicy kolejki, która wjeżdża na Monte ) jest pełno bezdomnych. Śpią, piją, niby nie są uciążliwi, bo nie zaczepiają turystów, ale człowiek nie czuje się tu do końca komfortowo. Wielu z nich zebrze przy kościołach. Smutny widok. Da się odczuć, że brakuje pomocy dla tych ludzi, albo ją zwyczajnie odtrącają.

Funchal -Rua de Santa Maria

Najpiękniejsza ulica Funchal mieści się na starym mieście, nazywa się  Rua de Santa Maria. Warto się tam pokręcić, bo jest naprawdę co podziwiać.

Nigdy wcześniej nie spotykałam się z tym, że w taki sposób można zdobić drzwi. Dając im tym samym drugie życie.  Te na Maderze stworzone są przez miejscowych artystów.

Słynne drzwi z syrenką (kobieta z rybą :)). Szukaliśmy ich parę dni. Zdjęcie tej syreny jest w każdym przewodniku. Nigdzie jednak nie widać numeru drzwi. Postawiliśmy sobie za punk honoru odnaleźć słynną syrenkę. Po całym dniu chodzenia, padaliśmy już  prawie na twarz, ale udało się – znalazła się słynna syrenka- drzwi numer 105 (mała rzecz a cieszy ).

Uliczka pełna jest klimatycznych barów i kafejek. Można wypić pyszną kawę, delektując się maderskimi specjałami. Albo zwyczajnie pospacerować.

Funchal -Twierdza św. Jakuba (Fortaleza de Sâo Tiago)

Nieopodal starego miasta znajduje się Twierdza św. Jakuba (Fortaleza de Sâo Tiago)

Ta twierdza urzekła mnie już jak oglądałam program „Makłowicz w podróży”. W trakcie wyjazdu obejrzeliśmy sobie po raz kolejny odcinki poświęcone Maderze.

Jak widać na zdjęciu, tuż obok twierdzy jest platforma, która służy miejscowym mieszkańcom do kąpieli słonecznych. Można też popływać. Mi jednak zabrakło odwagi .

Funchal- targ warzywno-owocowo-rybny (trochę o cenach jedzenia na Maderze)

W stolicy znajduje się chyba najsłynniejszy na Maderze targ warzywno-owocowo-rybny Mercado dos Lavradores.

Czynny jest praktycznie codziennie, ale najlepiej wybrać się tam w poniedziałek lub wtorek. Zjeżdżają wtedy miejscowi rolnicy ( można ich spotkać na pierwszym piętrze targowiska ) i oferują produkty w niższych cenach .

Egzotyczne owoce np. banano-ananas są jednak bardzo drogie. Ale, można spokojnie wszystkiego posmakować. Kupcy są bardzo życzliwi, sami zachęcają do degustacji.

Banano-ananas ( niebo w gębie 🙂 w piekielnej cenie prawie 30 EUR-o za kg.)

Ja osobiście zaopatrzyłam się w bulwy kwiatów (niebieskich i białych widocznych na zdjęciu). Chcę stworzyć namiastkę Madery u siebie na balkonie. Jak mi się uda, to nie omieszkam się Wam pochwalić. Trzymajcie kciuki, bo co prawda uprawa ogrodu wychodzi mi całkiem nieźle, ale za to wszystkie kwiaty w donicach notorycznie zasuszam (cała ja ). No i warto wiedzieć, że te kwiaty  na targu są o wiele tańsze niż w okolicznych kwiaciarniach.

Zaraz przy targu znajduje się świetna knajpa A Bica. Można tam smacznie i tanio zjeść. Znaleźliśmy ją w przewodniku . Jadają tam okoliczni handlarze i miejscowi mieszkańcy.

Jedzenie jest tam naprawdę przepyszne i porcie są ogromne. Nie do przejedzenia.

No właśnie może wspomnę o jedzeniu. My wykupiliśmy sobie pobyt w hotelu z samymi śniadaniami. Głównie  z tego powodu, że nastawialiśmy się, żeby jak najwięcej zwiedzić, no i przy okazji posmakować lokalnych przysmaków. Miałam pewnie obawy czy to oby dobry pomysł, ale okazało się, że tak.  Co prawda w hotelu można było codziennie wykupić sobie obiadokolację. Nie mieliśmy jednak takiej potrzeby.

Ja zaopatrzyłam się w dobry przewodnik, w którym były wskazówki gdzie dobrze zjeść z oznaczeniami jakie są ceny za posiłek, oczywiście szacunkowe. Okazało to się bardzo przydatne, parę razy z tego skorzystaliśmy.

Porcja obiadowa z napojem dla jednej osoby to koszt ok 8-11 EUR-o (trochę taniej jest w mniejszych miejscowościach).

Czasami bywało tak, ze wystarczył nam świeżo pieczony maderski chlebek i kabanosy ( niezastąpione jedzenie podczas wędrówek po lewadach). Nic nie smakuje lepiej niż gorący chrupiący chleb, prosto z pieca zjedzony na plaży lub wśród zielonych lasów wawrzynowych .

A tu bardziej ekskluzywnie. Specjał wprost z Madery – espada czyli pałasz ze smażonym bananem.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Treść chroniona