-
Wierszalin — niedoszła stolica świata. Czy Eliasz Klimowicz naprawdę był prorokiem?
O Eliaszu Klimowiczu czytałam już sporo. Oglądałam filmy, szukałam informacji, porównywałam różne opowieści. Im więcej o nim czytam, tym bardziej mam wrażenie, że trudno oddzielić człowieka od legendy, która przez lata narosła wokół jego postaci. Najbardziej lubię jednak słuchać, kiedy o Ilji opowiada „Moja Cela”, prowadząca stronę Krynki – historia, miejsca, ludzie. Cela ma niezwykły dar opowiadania o historii. Jest dociekliwa, uważna i nie napisze niczego, czego wcześniej dokładnie nie sprawdzi. A przy tym potrafi o ludziach i miejscach mówić z taką pasją, że chce się słuchać dalej. Czy Eliasz Klimowicz naprawdę był prorokiem? Tego nie wiem. I chyba właśnie to pytanie sprawiło, że chciałam zobaczyć miejsca, z którymi związana…
-
Wzgórza mają oczy, czyli opowieść o pogańskim Podlasiu
Podlasie to kraina, w której historia miesza się z legendą, a rzeczywistość czasem zdaje się dotykać zaświatów. Wystarczy zjechać z głównej drogi, wejść na niewielkie wzgórze albo zatrzymać się przy starej drewnianej budowli, żeby znaleźć opowieść, która przez pokolenia przekazywana była z ust do ust. Na Sokólszczyźnie można jeszcze odnaleźć miejsca, w których przeszłość nie zniknęła całkowicie. Są tu tajemnicze cmentarzyska, kamienne stele, stare wiatraki i opowieści o demonach, które kiedyś miały zamieszkiwać pola, lasy i drogi. Nie wszystko, co o nich słyszymy, możemy dziś potwierdzić. I właśnie to jest w Podlasiu fascynujące najbardziej — gdzie kończy się historia, a zaczyna legenda? Demony dawnego Podlasia Zanim na tych ziemiach pojawiło…
-
Od ręcznika do wstążki, czyli o zwyczaju zdobienia krzyży na Podlasiu.
Podczas moich podróży po Podlasiu często zatrzymuję się przy rzeczach, obok których można przejść zupełnie obojętnie. Przydrożnym krzyżu, starej kapliczce, drewnianym domu, niebieskiej wstążce powiewającej na cmentarnym pomniku czy haftowanym ręczniku zawieszonym na krzyżu. Z pozoru są to tylko drobne elementy podlaskiego krajobrazu. Kiedy jednak zaczęłam przyglądać się im bliżej, odkryłam, że za każdym z nich kryje się kawałek historii, tradycji i dawnych wierzeń. Szczególnie zainteresowały mnie ręczniki obrzędowe, które przez pokolenia towarzyszyły mieszkańcom prawosławnego Podlasia w najważniejszych momentach życia. Z czasem na wielu krzyżach i cmentarnych pomnikach ich miejsce zaczęły zajmować kolorowe wstążki, przede wszystkim niebieskie. Skąd wziął się ten zwyczaj? Dlaczego właśnie ręcznik miał tak ogromne znaczenie? I…
-
Ruiny kościoła św. Antoniego w Jałówce – niezwykłe miejsce na Podlasiu.
Święty Antoni kojarzy się przede wszystkim z odnajdywaniem rzeczy zagubionych. Mało kto pamięta, że jest również patronem zakochanych, małżeństw, a także kobiet pragnących potomstwa i matek oczekujących narodzin dziecka. Może właśnie dlatego ruiny kościoła pod jego wezwaniem w Jałówce mają w sobie coś wyjątkowego – przyciągają ludzi, którzy szukają nie tylko pięknych miejsc, ale też odrobiny magii i zadumy. Ruiny kościoła św. Antoniego Padewskiego w Jałówce to dziś jedna z najbardziej niezwykłych atrakcji Podlasia. To miejsce chętnie wybierane przez fotografów oraz młode pary na sesje ślubne. Strzeliste okna zakończone ostrym łukiem, ceglane mury porośnięte brzozami i cisza otaczającej przyrody tworzą scenerię, której trudno się oprzeć. Ale jest tu coś jeszcze.…
-
Cud w Zabłudowie – zapomniana historia objawień na Podlasiu.
Na Podlasiu są miejsca, które od pokoleń przyciągają pielgrzymów. Jest majestatyczna Święta Góra Grabarka — najważniejsze prawosławne sanktuarium w regionie. Jest też Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Świętej Wodzie, znane miejsce modlitwy i nadziei. A pomiędzy nimi pozostaje jeszcze Zabłudów — miasto, którego niezwykła historia zdaje się powoli zacierać w pamięci. O Zabłudowie mówi się dziś niewiele. Nawet mieszkańcy Podlasia często kojarzą nazwę, ale nie zawsze pamiętają, co wydarzyło się tutaj przed laty. Gdy pytam o miejsce związane z cudownym wydarzeniem, część osób odsyła mnie do Grabarki. Tam przecież trzeba pojechać — mówią. Tam są krzyże, pielgrzymki, modlitwa. Pojechałam więc na Grabarkę. To miejsce robi wrażenie. Wokół cerkwi stoją tysiące…
-
Podlasie tam anioły na trąbach grają – cmentarz w Wasilkowie.
Jest takie miejsce na Podlasiu, gdzie orszaki aniołów na trąbach grają tym, którzy zasnęli. Cmentarz w Wasilkowie odwiedziłam na początku lipca. Był piękny, słoneczny dzień, soczysta zieleń aż raziła w oczy, a na cmentarzu prawie nikogo nie było. Zamiast gwaru miasta była tylko cisza. Taka prawdziwa, głęboka cisza, która po kilku chwilach zaczyna być niemal fizycznie odczuwalna. Przez moment miałam wrażenie, że trąby ucichły, a aniołowie biorą głęboki oddech, żeby za chwilę ponownie w nie zadąć. Stałam między nagrobkami i patrzyłam na ogromne skrzydlate postacie. W pewnej chwili poczułam coś dziwnego – jakbym nie była tutaj sama. Jakby ktoś stał tuż obok i spokojnie oddychał. Może to tylko wyobraźnia. A…
-
„Hecz, precz stała się rzecz” – wydobyte z kufra pamięci. Historia najsłynniejszej dziewczynki z Podlasia.
Są takie historie, które mogłyby dawno zniknąć, gdyby ktoś nie zdecydował się ich zapisać. Są też takie, które po latach wracają w zupełnie nowej formie. Jedna z podlaskich legend dostała drugie życie na ścianie białostockiego budynku. Tak powstała „Dziewczynka z konewką” – jeden z najbardziej rozpoznawalnych murali Białegostoku. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam „Dziewczynkę z konewką”, pomyślałam, że jest w niej coś niezwykłego. Niby mural, niby współczesna sztuka uliczna, a jednak trudno oderwać od niego wzrok. Dziewczynka w ludowym stroju, wspinająca się na palcach i podlewająca rosnące obok drzewo, wygląda trochę jak postać wyjęta z dawnej podlaskiej opowieści. I rzeczywiście – za tym obrazem kryje się legenda o wielkoludach, zapisana i…




















