-
Bagno Całowanie – ścieżka „13 Błota stóp”, wieża widokowa i torfowiska Mazowsza.
Jest połowa stycznia. Słońce leniwie chowa się za grubą warstwą chmur, jakby zupełnie nie miało ochoty wychodzić na świat. Dni są szare, pozbawione blasku i czasami trudno uwierzyć, że mamy środek zimy, a nie końcówkę późnej jesieni. Wszyscy chyba z utęsknieniem wypatrujemy pierwszego śniegu, który choć na chwilę odmieniłby ten ponury krajobraz. Zimowe poranki mają zresztą swój własny rytuał. Za oknem ciemno, a ciepłe łóżko kusi, żeby zostać w nim jeszcze chwilę. Na szczęście zapach świeżo parzonej kawy powoli przywraca mnie do życia. Pakuję plecak. Dwa termosy z gorącą herbatą, suszone śliwki, kabanosy, kawałek żółtego sera i pokrojona w paski papryka. Prosty, sprawdzony prowiant na drogę. Po drodze obowiązkowo zatrzymujemy…
-
Pułtusk – polska Wenecja na Mazowszu. Co zobaczyć?
Wracałam właśnie z Kurpiów, kiedy postanowiłam zatrzymać się jeszcze w Pułtusku. Byłam tutaj pierwszy raz i właściwie nie wiedziałam, czego się spodziewać. Wiedziałam tylko, że chcę zobaczyć słynny rynek i przejść się nad Narwią. Nie spodziewałam się jednak, że Pułtusk tak bardzo przypadnie mi do gustu. Jedno z najciekawszych miast Mazowsza leży na wyspie otoczonej wodami Narwi. Można tu spacerować wśród zabytkowych kamienic, odpocząć nad rzeką, a w sezonie nawet popływać gondolą. Nic dziwnego, że Pułtusk nazywany jest „polską Wenecją”. Skąd wzięła się nazwa Pułtusk? Z Pułtuskiem związana jest pewna legenda. Podobno istniało tutaj kiedyś miasto Tusk. Kiedy kataklizm zniszczył połowę grodu, mieszkańcy mieli zacząć nazywać go… Puł-tuskiem. To oczywiście tylko legenda.…
-
A gdyby tak zatańczyć jeszcze raz… Historia wiatraka w Maminie
Czy zdarzają się Wam takie chwile, kiedy jedna melodia potrafi otworzyć drzwi do przeszłości? Wystarczy kilka pierwszych dźwięków, żeby znów znaleźć się w miejscu, którego już dawno nie ma. Poczuć zapach tamtego wieczoru, usłyszeć śmiech bliskich osób i przypomnieć sobie emocje, które wydawały się na zawsze zapisane w sercu. Czasami chciałoby się wrócić. Nie po to, żeby zmienić bieg wydarzeń, ale żeby jeszcze raz przeżyć ten jeden wyjątkowy moment. Jeszcze raz spojrzeć komuś w oczy, poczuć rytm muzyki i zatańczyć ten sam taniec — choćby tylko w pamięci. Bo niektóre chwile nie odchodzą. Czekają gdzieś głęboko w nas, aż przypadkiem odnajdzie je dźwięk, zapach albo wspomnienie. Krzyże przy wjeździe do…








