-
Kraina Otwartych Okiennic – rowerowy weekend na Podlasiu.
Kraina Otwartych Okiennic to jedno z tych miejsc na Podlasiu, które od pierwszego spotkania potrafią skraść serce. W połowie drogi pomiędzy Białymstokiem a Hajnówką leżą trzy drewniane wsie nazwane Krainą Otwartych Okiennic. Zwyczajowo zalicza się tu trzy wsie: Trześciankę, Puchły i Soce. Miałam w planach wyjazd do Narwiańskiego Parku Narodowego, ale jak zobaczyłam te piękne drewniane domki z cudownymi okiennicami, wiedziałam, że muszę je zobaczyć. Jestem strasznie niecierpliwa, nie chciałam czekać, aż do wakacji. Pomyślałam: może wyskoczę na weekend? Pogodę nadawali fatalną, ciągły deszcz i zero przejaśnień. Do końca nie byłam pewna, czy jechać, czy jednak zrezygnować. Dobrze, że prognozy się nie sprawdziły. I tak rozpoczął się mój rowerowy weekend…
-
Mielnik – nadbużańskie miasteczko z historią większą, niż się wydaje.
Nadbużańskiego Podlasia jakoś nigdy nie czułam. Najbardziej kocham te małe podlaskie wsie, drewniane cerkwie wyrastające niemal spod ziemi, stare cmentarze i miejsca, w których mam wrażenie, że czas płynie trochę wolniej. Tego wszystkiego nad Bugiem jest jakby mniej. Kocham za to Drohiczyn – jego klimat, historię i oczywiście przepyszne zaguby. A Mielnik? Przez długi czas wydawał mi się taki trochę zapomniany, często pomijany. Niby jeden z najstarszych grodów Podlasia, niby tyle historii, a jednak nie znajdował się wysoko na mojej liście miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć. Jechałam więc do Mielnika z pewną niepewnością. Nie wiedziałam, czy mnie zachwyci, czy po prostu przejadę przez niego i pojadę dalej. Dzisiaj wiem, że…
-
Podlasie – atrakcje, ciekawe miejsca i moje ulubione zakątki. Co warto zobaczyć na Podlasiu?
Podlasie to dla mnie nie jest po prostu kolejny region Polski. To moje miejsce na ziemi. Jedni mówią „biegun zimna”, a ja mówię: najpiękniejsze łąki, drewniane domy tonące w kwiatach, cerkwie wyrastające jakby znikąd, stare krzyże, wiatraki, bociany i ludzie, których pamięta się długo po powrocie do domu. Tylko tutaj tak cudownie pachnie lipa. Tylko tutaj można znaleźć kościół, który wygląda jakby miał widok na „Sklepienie Niebieskie”, miejsce, gdzie nawet koń może zamienić się w zebrę, świętą wodę, do której od pokoleń przychodzą ludzie z nadzieją, i cmentarz, na którym mam wrażenie, że anioły naprawdę grają na trąbach. Najbardziej kocham jednak podlaskie wsie. Te małe, ciche, położone gdzieś na skraju…
-
Cerkiew w Puchłach – niezwykłe sanktuarium w Krainie Otwartych Okiennic.
Puchły to jedna z tych podlaskich wsi, do których przyjeżdżam nie tylko dla pięknej architektury. Jest tutaj coś jeszcze – atmosfera, cisza i legenda, która od wieków związana jest z tym miejscem. Na niewielkim wzgórzu stoi niezwykła, drewniana cerkiew Opieki Matki Bożej, a wokół niej rosną stare drzewa, kamienne krzyże i panuje spokój, którego tak często szukam na Podlasiu. Cerkiew w Puchłach jest jednym z najpiękniejszych obiektów sakralnych w dolinie Narwi. Nie jest jednak pierwszą świątynią, która stanęła w tym miejscu. Historia tego miejsca sięga znacznie dalej i związana jest z niezwykłą legendą o objawieniu Matki Bożej. Legenda o cudownej ikonie Według miejscowego przekazu w XVI wieku na niewielkim wzgórzu,…











