-
Kraina Otwartych Okiennic – rowerowy weekend na Podlasiu.
Kraina Otwartych Okiennic to jedno z tych miejsc na Podlasiu, które od pierwszego spotkania potrafią skraść serce. W połowie drogi pomiędzy Białymstokiem a Hajnówką leżą trzy drewniane wsie nazwane Krainą Otwartych Okiennic. Zwyczajowo zalicza się tu trzy wsie: Trześciankę, Puchły i Soce. Miałam w planach wyjazd do Narwiańskiego Parku Narodowego, ale jak zobaczyłam te piękne drewniane domki z cudownymi okiennicami, wiedziałam, że muszę je zobaczyć. Jestem strasznie niecierpliwa, nie chciałam czekać, aż do wakacji. Pomyślałam: może wyskoczę na weekend? Pogodę nadawali fatalną, ciągły deszcz i zero przejaśnień. Do końca nie byłam pewna, czy jechać, czy jednak zrezygnować. Dobrze, że prognozy się nie sprawdziły. I tak rozpoczął się mój rowerowy weekend…
-
Orla Орля dawne żydowskie miasteczko. Kulturowy tygiel Podlasia.
Są na Podlasiu miejsca, do których przyjeżdżam bez większych oczekiwań, a potem okazuje się, że zostają ze mną na długo. Orla jest właśnie takim miejscem. Pierwszy raz odwiedziłam ją na początku października. Słońce niemal całkowicie schowało się już za chmurami, a ja uparłam się, że muszę zobaczyć słynną orlańską synagogę. Mój telefon, jak to zwykle bywa wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebny, ciągle się zawieszał. W wyszukiwarce pojawiało się przede wszystkim hasło „Orla szeptucha”. Czytając o szeptuchach i podlaskiej magii, zaczęłam sobie wyobrażać Orlę jako maleńką wieś z drewnianymi domami pochylającymi się ku ziemi. Nie wiem właściwie dlaczego. Może chciałam na chwilę przenieść się do świata, w którym znachorzy leczyli ludzi,…
-
Szczyty-Dzięciołowo – maleńka wioska wielkich ludzi.
Są na Podlasiu takie miejsca, do których łatwo dojechać, ale jeszcze łatwiej je przeoczyć. Szczyty-Dzięciołowo są właśnie takim miejscem. Gdyby nie przypadek, wielu podróżnych minęłoby tę niewielką wieś, nie zatrzymując się nawet na chwilę. A szkoda, bo na niewielkim wzgórzu, tuż obok drewnianej cerkwi, stoi niezwykła XVIII-wieczna figura św. Jana Nepomucena. Jej historia prowadzi nas do dworu Branickich, rodu Węgierskich i czasów, gdy Podlasie było miejscem spotkania różnych kultur i religii. To jedna z tych historii, które lubię najbardziej – mała wieś, a w niej zabytek, którego pochodzenie i losy mogłyby spokojnie stać się tematem osobnej książki. Szczyty-Dzięciołowo położone są około 6 km od Orli i kilkanaście kilometrów od Bielska…
-
Dubicze Cerkiewne – tam, gdzie niebo spotyka ziemię. Śladami niebieskich krzyży.
Południowa część Białostocczyzny to niezwykła kraina, gdzie drewniane domy, kolorowe cerkwie i przydrożne krzyże tworzą krajobraz, którego próżno szukać w innych regionach Polski. Wśród podlaskich lasów i spokojnych wsi zachowały się ślady wielowiekowej tradycji, a jednym z miejsc, które szczególnie przyciągają uwagę, są Dubicze Cerkiewne — wieś znana z niebieskiej cerkwi, prawosławnej kultury i niezwykłej atmosfery pogranicza. To właśnie tutaj warto szukać charakterystycznych dla Podlasia drewnianych świątyń, kolorowych domów oraz tajemniczych krzyży, które kryją w sobie historię dawnych mieszkańców. Niebieskie, granatowe, szafirowe, zielone i brązowe cerkwie nie tylko zdobią krajobraz, ale również niosą ze sobą głęboką symbolikę religijną. Kolory podlaskich cerkwi – symbolika zapisana w tradycji W południowej części Białostocczyzny…
-
Milejczyce – trzy świątynie i historia wielokulturowego Podlasia.
Milejczyce długo nie były na mojej liście miejsc, które koniecznie muszę zobaczyć. Kojarzyły mi się raczej z niewielką, trochę zapomnianą miejscowością gdzieś na południu Podlasia. A przecież im dłużej poznaję ten region, tym częściej przekonuję się, że właśnie takie miejsca potrafią opowiedzieć najwięcej. Do Milejczyc przyjechałam trochę z ciekawości. Nie spodziewałam się wielkich atrakcji ani miasteczka, które zrobi na mnie spektakularne pierwsze wrażenie. Tymczasem bardzo szybko poczułam, że pod tą spokojną, trochę senną miejscowością kryje się cały świat, którego już nie ma. Przed wojną żyli tutaj obok siebie prawosławni, katolicy i Żydzi. Mieli swoje świątynie, sklepy, domy, cmentarze, swoje codzienne sprawy. Spotykali się na ulicach, na targu, w pracy. Milejczyce…
-
Różanystok – „Zielona Willa” i Matka Boska różami pachnąca.
W ciągu zaledwie tygodnia w Różanymstoku pożółkły liście i przyszła jesień. Byłam tutaj kilka dni wcześniej i wszystko było jeszcze zielone. Teraz drzewa powoli zmieniają kolory, ale ogród wciąż nie chce się poddać jesieni. Róże nadal kwitną. Lubię wracać w te same miejsca o różnych porach roku. Nagle okazuje się, że ta sama droga, ten sam kościół czy ogród wyglądają zupełnie inaczej. Różanystok szczególnie dobrze zapamiętuje się właśnie zapachem. Wiosną pachnie tutaj jaśminem i stokrotkami, później wszędzie unosi się słodki zapach kwitnącej lipy, pojawiają się lilie, a pod koniec lata i na początku jesieni jeszcze długo można znaleźć kwitnące róże. Przyjechałam do Różanegostoku przede wszystkim zobaczyć bazylikę. Nie spodziewałam się,…
-
Skit w Odrynkach – prawosławna pustelnia na Podlasiu. Jak dojechać i co zobaczyć?
Są na Podlasiu miejsca, do których nie przyjeżdża się wyłącznie po to, żeby coś zobaczyć. Przyjeżdża się po to, żeby na chwilę zwolnić. Skit w Odrynkach jest właśnie takim miejscem. Prawosławna pustelnia ukryta wśród łąk i podmokłych terenów nad Narwią, drewniana kładka prowadząca do skitu, złote kopuły cerkwi i niezwykła historia ojca Gabriela sprawiają, że jest to miejsce zupełnie inne niż większość podlaskich atrakcji. Do skitu prowadzi drewniana kładka, którą ojciec Gabriel nazywał „kładką życia”. To ona łączy pustelnię ze światem. I chyba trudno o lepszą nazwę dla drogi prowadzącej do miejsca, w którym codzienność miesza się z modlitwą, samotność z obecnością drugiego człowieka, a praca z wyciszeniem. Dzisiaj skit…
-
Ruiny kościoła św. Antoniego w Jałówce – niezwykłe miejsce na Podlasiu.
Święty Antoni kojarzy się przede wszystkim z odnajdywaniem rzeczy zagubionych. Mało kto pamięta, że jest również patronem zakochanych, małżeństw, a także kobiet pragnących potomstwa i matek oczekujących narodzin dziecka. Może właśnie dlatego ruiny kościoła pod jego wezwaniem w Jałówce mają w sobie coś wyjątkowego – przyciągają ludzi, którzy szukają nie tylko pięknych miejsc, ale też odrobiny magii i zadumy. Ruiny kościoła św. Antoniego Padewskiego w Jałówce to dziś jedna z najbardziej niezwykłych atrakcji Podlasia. To miejsce chętnie wybierane przez fotografów oraz młode pary na sesje ślubne. Strzeliste okna zakończone ostrym łukiem, ceglane mury porośnięte brzozami i cisza otaczającej przyrody tworzą scenerię, której trudno się oprzeć. Ale jest tu coś jeszcze.…
-
Cud w Zabłudowie – zapomniana historia objawień na Podlasiu.
Na Podlasiu są miejsca, które od pokoleń przyciągają pielgrzymów. Jest majestatyczna Święta Góra Grabarka — najważniejsze prawosławne sanktuarium w regionie. Jest też Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Świętej Wodzie, znane miejsce modlitwy i nadziei. A pomiędzy nimi pozostaje jeszcze Zabłudów — miasto, którego niezwykła historia zdaje się powoli zacierać w pamięci. O Zabłudowie mówi się dziś niewiele. Nawet mieszkańcy Podlasia często kojarzą nazwę, ale nie zawsze pamiętają, co wydarzyło się tutaj przed laty. Gdy pytam o miejsce związane z cudownym wydarzeniem, część osób odsyła mnie do Grabarki. Tam przecież trzeba pojechać — mówią. Tam są krzyże, pielgrzymki, modlitwa. Pojechałam więc na Grabarkę. To miejsce robi wrażenie. Wokół cerkwi stoją tysiące…
-
Ciełuszki – drewniana wieś na Podlasiu. Kraina Otwartych Okiennic poza utartym szlakiem.
Są na Podlasiu takie miejsca, do których nie przyjeżdżam po jedną konkretną atrakcję. Przyjeżdżam po ciszę, stare drewniane domy, bociany na łąkach i rozmowy z mieszkańcami. Ciełuszki są właśnie taką wsią. Mam wrażenie, że czas płynie tutaj trochę wolniej, a codzienność wciąż ma smak dawnego Podlasia. Kiedy zaczęłam odkrywać Krainę Otwartych Okiennic, szybko zrozumiałam, że jej niezwykłość nie kończy się na trzech najbardziej znanych wsiach. Oficjalny trzon Krainy tworzą Trześcianka, Soce i Puchły. Nazwa nawiązuje do charakterystycznej, niezwykle dekoracyjnej drewnianej zabudowy – domów ozdobionych kolorowymi okiennicami, nad- i podokiennikami, wiatrownicami, narożnikami oraz misternie wycinanymi szczytami. Ale kiedy ruszę dalej, wzdłuż Narwi, odkrywam kolejne wsie, które moim zdaniem są naturalnym przedłużeniem…





























