-
Śladami nieistniejących łemkowskich wsi w Beskidzie Niskim – Czarne, Długie i Lipna.
Jak opisać świat, w którym nie ma już ludzi? Nie ma już nawet osieroconych po nich rzeczy. Kiedyś stały tu domy. Czuć było zapach nafty i drewna palonego w kominku. Na łąkach pasły się krowy, po drogach biegały dzieci, a z kuchni wydobywał się zapach pieczonych jabłek. Toczyło się zwyczajne życie – takie, które wtedy nikogo nie dziwiło. Co dziś zostało po ludziach, którzy tutaj żyli? Kilka starych drzew owocowych. Przydrożne krzyże. Kamienne fundamenty. Cmentarze ukryte wśród drzew. I cisza. Właśnie ta cisza najbardziej porusza mnie w Beskidzie Niskim. Kiedy wędruję przez dawne łemkowskie wsie, trudno mi uwierzyć, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu były to miejsca pełne życia. Dziś zostały…
-
Stare Brusno – zapomniana wieś i greckokatolicki cmentarz na Roztoczu.
Wśród roztoczańskich lasów są miejsca, do których nie dociera gwar popularnych szlaków. Trzeba zejść z głównej drogi, wejść między drzewa i pozwolić, żeby las powoli prowadził nas dalej. Gdzieś tam, wśród zieleni, kryje się Stare Brusno – wieś, której już nie ma. Nie ma domów, nie ma cerkwi, nie ma ludzi, którzy przez pokolenia tworzyli tę niewielką społeczność. Zostały za to kamienne krzyże, omszałe nagrobki i fragmenty dawnego świata, który natura powoli odzyskuje. Im głębiej wchodzę w las, tym bardziej mam wrażenie, że zbliżam się do miejsca, w którym czas płynie inaczej. Pośród drzew pojawiają się pierwsze kamienne krzyże. Niektóre stoją prosto, inne przechyliły się pod ciężarem czasu. Są porośnięte…
-
Za bramą wielkiej ciszy – spacer po Starych Powązkach.
Słońce ciągle nie chce wyjść zza chmur. Tegoroczny grudzień bardziej przypomina listopad – jest szary, wilgotny i trochę nostalgiczny. W taką pogodę Stare Powązki mają w sobie coś szczególnego. Drzewa są prawie nagie, alejki ciche, a stare nagrobki wyglądają tak, jakby jeszcze mocniej chciały opowiedzieć swoje historie. Przekraczam bramę cmentarza i od razu mam wrażenie, że zostawiam za sobą cały zgiełk miasta. Tutaj czas płynie inaczej. Wśród starych drzew, aniołów, kamiennych figur i omszałych grobów Warszawa wydaje się bardzo odległa. Na bramie cmentarza stoi niezwykły strażnik – boży rycerz. Na głowie ma hełm rzymskiego legionisty, w jednej ręce trzyma miecz, w drugiej tarczę. Na mieczu owinięty jest martwy wąż –…
-
„Gdy gaśnie pamięć ludzka dalej mówią kamienie”-spacer po Starych Powązkach.
„Kiedy się cofam myślami w poszukiwaniu impulsów, które mnie pchnęły ku ratowaniu zabytków narodowej kultury, sięgać muszę aż do korzeni wszystkiego najważniejszego w moim życiu…” Tak zaczynał swoją opowieść o Starych Powązkach Jerzy Waldorff. I chyba trudno o lepsze słowa na początek spaceru po tym niezwykłym miejscu. Bo Powązki to nie tylko cmentarz. To miasto, w którym zamiast ulic są alejki, zamiast domów – grobowce, a zamiast gwaru mieszkańców – cisza. Cisza, która wcale nie oznacza pustki. Wystarczy zatrzymać się przy jednym z nagrobków, przeczytać nazwisko, datę, czasem jedno zdanie wykute w kamieniu, aby zza tej ciszy zaczęła wyłaniać się czyjaś historia. Słońce ciągle nie chce wyjść zza chmur. Tegoroczny…











