-
Rogacze – niebieska cerkiew Narodzenia Najświętszej Maryi Panny.
Są na Podlasiu miejsca, które trudno pomylić z jakimkolwiek innym. Rogacze mają swój kolor – intensywny błękit drewnianej cerkwi, który w słoneczny dzień mocno odcina się od zieleni otaczających ją drzew. Rogacze to maleńka miejscowość położona zaledwie kilka kilometrów od Milejczyc. Uwielbiam takie małe podlaskie wioski – trochę na końcu świata, a jednak wcale nie zapomniane. Mam w nich wrażenie, że czas płynie inaczej. Wolniej. Jakby na chwilę przestawał gnać. Kiedy dotarłam tutaj, dochodziła osiemnasta. Miałam wrażenie, że jestem tylko ja i ta niebieska cerkiew, która wyrosła przede mną niemal spod ziemi. Ostatnie promienie zmęczonego już słońca ogrzewały budzącą się po zimie ziemię. Wiosna na Podlasiu jeszcze dobrze się nie…
-
Szczyty-Dzięciołowo – maleńka wioska wielkich ludzi.
Są na Podlasiu takie miejsca, do których łatwo dojechać, ale jeszcze łatwiej je przeoczyć. Szczyty-Dzięciołowo są właśnie takim miejscem. Gdyby nie przypadek, wielu podróżnych minęłoby tę niewielką wieś, nie zatrzymując się nawet na chwilę. A szkoda, bo na niewielkim wzgórzu, tuż obok drewnianej cerkwi, stoi niezwykła XVIII-wieczna figura św. Jana Nepomucena. Jej historia prowadzi nas do dworu Branickich, rodu Węgierskich i czasów, gdy Podlasie było miejscem spotkania różnych kultur i religii. To jedna z tych historii, które lubię najbardziej – mała wieś, a w niej zabytek, którego pochodzenie i losy mogłyby spokojnie stać się tematem osobnej książki. Szczyty-Dzięciołowo położone są około 6 km od Orli i kilkanaście kilometrów od Bielska…
-
Różanystok – „Zielona Willa” i Matka Boska różami pachnąca.
W ciągu zaledwie tygodnia w Różanymstoku pożółkły liście i przyszła jesień. Byłam tutaj kilka dni wcześniej i wszystko było jeszcze zielone. Teraz drzewa powoli zmieniają kolory, ale ogród wciąż nie chce się poddać jesieni. Róże nadal kwitną. Lubię wracać w te same miejsca o różnych porach roku. Nagle okazuje się, że ta sama droga, ten sam kościół czy ogród wyglądają zupełnie inaczej. Różanystok szczególnie dobrze zapamiętuje się właśnie zapachem. Wiosną pachnie tutaj jaśminem i stokrotkami, później wszędzie unosi się słodki zapach kwitnącej lipy, pojawiają się lilie, a pod koniec lata i na początku jesieni jeszcze długo można znaleźć kwitnące róże. Przyjechałam do Różanegostoku przede wszystkim zobaczyć bazylikę. Nie spodziewałam się,…
-
Cerkiew w Radrużu – tylko tu słychać anielski śpiew.
Radruż to mała wioska na końcu świata, gdzieś pomiędzy Roztoczem a Podkarpaciem, tuż przy granicy z Ukrainą. O takich miejscach zwykło się mówić, że są zapomniane przez Boga. Samotna cerkiew na wzgórzu, otoczona murem z białego kamienia i okryta cieniem drzew, wydaje się trochę tajemnicza. Zza muru widać jedynie dachy świątyni i dzwonnicę. Już po przekroczeniu bramy odczuwalna jest zmiana atmosfery. To miejsce ma swojego ducha opiekuńczego, wymusza na zwiedzających skupienie i zadumę. Milkną głosy, ogarnia nas dziwny spokój. Drewnianą konstrukcję podziwia się raczej w ciszy, rozmawia się szeptem. To dziwne, bo przecież świątynia od dawna nie jest już miejscem regularnego kultu. Uwagę przyciągają misternie połączone jodłowe bale i drewniane…
-
Cerkiew św. Mikołaja w Hrebennem – miejsce, które tworzą ludzie.
Pochmurny poranek na Roztoczu nie musi oznaczać nic złego. Do Muzeum Skamieniałych Drzew w Siedliskach przyjechała telewizja, panuje ogólne poruszenie, a przewodnik wydaje mi się bardzo miłym człowiekiem. Tyle że zamiast oprowadzić mnie po muzeum, mówi: – Przyjedźcie jutro, to wam wszystko pokażę. A teraz jedźcie do Hrebennego zobaczyć cerkiew św. Mikołaja. Boguś wam wszystko pokaże. Myślę sobie: kto to jest Boguś? Kilka minut później jestem już w Hrebennem. Cerkiew na wzgórzu Hrebenne to niewielka, malownicza miejscowość położona tuż przy granicy polsko-ukraińskiej. Historia tej wsi sięga średniowiecza. Pierwsza wzmianka o Hrebennem jako własności Henryka Kamienieckiego pochodzi z 1486 roku. Przez kolejne stulecia wieś przechodziła w ręce kolejnych właścicieli, a jej mieszkańcami…
-
Cerkiew w Puchłach – niezwykłe sanktuarium w Krainie Otwartych Okiennic.
Puchły to jedna z tych podlaskich wsi, do których przyjeżdżam nie tylko dla pięknej architektury. Jest tutaj coś jeszcze – atmosfera, cisza i legenda, która od wieków związana jest z tym miejscem. Na niewielkim wzgórzu stoi niezwykła, drewniana cerkiew Opieki Matki Bożej, a wokół niej rosną stare drzewa, kamienne krzyże i panuje spokój, którego tak często szukam na Podlasiu. Cerkiew w Puchłach jest jednym z najpiękniejszych obiektów sakralnych w dolinie Narwi. Nie jest jednak pierwszą świątynią, która stanęła w tym miejscu. Historia tego miejsca sięga znacznie dalej i związana jest z niezwykłą legendą o objawieniu Matki Bożej. Legenda o cudownej ikonie Według miejscowego przekazu w XVI wieku na niewielkim wzgórzu,…

















