-
Podlasie – atrakcje, ciekawe miejsca i moje ulubione zakątki
Nie potrafię powiedzieć, ile razy wracałam na Podlasie. Czasami jadę tutaj z konkretnym planem. Mam zapisane kilka miejsc, wiem, gdzie chcę się zatrzymać i mniej więcej wiem, jak będzie wyglądał dzień. A czasami jest zupełnie inaczej. Wsiadam do samochodu i po prostu jadę. Skręcam w boczną drogę. Zatrzymuję się przy drewnianym domu. Widzę cerkiew, której wcześniej nie zauważyłam. Albo stary krzyż stojący samotnie przy drodze. I nagle okazuje się, że miejsce, które miało być tylko krótkim przystankiem, zajmuje mi pół dnia. Chyba właśnie za to najbardziej kocham Podlasie. Nie za jedną konkretną atrakcję. Nie za jeden zabytek. Nawet nie za żubry, cerkwie czy drewniane domy. Kocham je za to, że…
-
Wierszalin — niedoszła stolica świata. Czy Eliasz Klimowicz naprawdę był prorokiem?
O Eliaszu Klimowiczu czytałam już sporo. Oglądałam filmy, szukałam informacji, porównywałam różne opowieści. Im więcej o nim czytam, tym bardziej mam wrażenie, że trudno oddzielić człowieka od legendy, która przez lata narosła wokół jego postaci. Najbardziej lubię jednak słuchać, kiedy o Ilji opowiada „Moja Cela”, prowadząca stronę Krynki – historia, miejsca, ludzie. Cela ma niezwykły dar opowiadania o historii. Jest dociekliwa, uważna i nie napisze niczego, czego wcześniej dokładnie nie sprawdzi. A przy tym potrafi o ludziach i miejscach mówić z taką pasją, że chce się słuchać dalej. Czy Eliasz Klimowicz naprawdę był prorokiem? Tego nie wiem. I chyba właśnie to pytanie sprawiło, że chciałam zobaczyć miejsca, z którymi związana…
-
Mielnik – nadbużańskie miasteczko z historią większą, niż się wydaje.
Nadbużańskiego Podlasia jakoś nigdy nie czułam. Najbardziej kocham te małe podlaskie wsie, drewniane cerkwie wyrastające niemal spod ziemi, stare cmentarze i miejsca, w których mam wrażenie, że czas płynie trochę wolniej. Tego wszystkiego nad Bugiem jest jakby mniej. Kocham za to Drohiczyn – jego klimat, historię i oczywiście przepyszne zaguby. A Mielnik? Przez długi czas wydawał mi się taki trochę zapomniany, często pomijany. Niby jeden z najstarszych grodów Podlasia, niby tyle historii, a jednak nie znajdował się wysoko na mojej liście miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć. Jechałam więc do Mielnika z pewną niepewnością. Nie wiedziałam, czy mnie zachwyci, czy po prostu przejadę przez niego i pojadę dalej. Dzisiaj wiem, że…
-
Samogród – tajemniczy nagrobek „grzeszników” Kazimierza i Zuzanny Wiszczyńskich.
Na niewielkim wzniesieniu, za cerkiewnym murem i w cieniu starych lip, stoi niewielka drewniana cerkiew pomalowana na brązowo. Z drogi trudno ją dostrzec. Świątynia znajduje się około 250 metrów na południe od drogi Babiki–Suchynicze, z dala od najbliższych zabudowań. Wśród drzew, tuż obok cerkwi, znajduje się tajemniczy nagrobek otoczony metalowym ogrodzeniem. Na jego powierzchni widnieje niezwykły napis: Tu leżą grzesznicyKazimierz y ZuzannaKanimierow-Wiszczyńscy.Proszą o modlitwy.Rok zejścia 1733 D.27. Juliisamey 1722 D.8. 7-bris Płyta jest nowa – została wymieniona w miejsce starszej. Na poprzedniej, u dołu, widniał charakterystyczny motyw trupiej czaszki ze skrzyżowanymi piszczelami. Kim byli Kazimierz i Zuzanna Wiszczyńscy? I dlaczego na ich nagrobku znalazły się słowa „Tu leżą grzesznicy”? Kim…
-
Szczyty-Dzięciołowo – maleńka wioska wielkich ludzi.
Są na Podlasiu takie miejsca, do których łatwo dojechać, ale jeszcze łatwiej je przeoczyć. Szczyty-Dzięciołowo są właśnie takim miejscem. Gdyby nie przypadek, wielu podróżnych minęłoby tę niewielką wieś, nie zatrzymując się nawet na chwilę. A szkoda, bo na niewielkim wzgórzu, tuż obok drewnianej cerkwi, stoi niezwykła XVIII-wieczna figura św. Jana Nepomucena. Jej historia prowadzi nas do dworu Branickich, rodu Węgierskich i czasów, gdy Podlasie było miejscem spotkania różnych kultur i religii. To jedna z tych historii, które lubię najbardziej – mała wieś, a w niej zabytek, którego pochodzenie i losy mogłyby spokojnie stać się tematem osobnej książki. Szczyty-Dzięciołowo położone są około 6 km od Orli i kilkanaście kilometrów od Bielska…
-
Różanystok – „Zielona Willa” i Matka Boska różami pachnąca.
W ciągu zaledwie tygodnia w Różanymstoku pożółkły liście i przyszła jesień. Byłam tutaj kilka dni wcześniej i wszystko było jeszcze zielone. Teraz drzewa powoli zmieniają kolory, ale ogród wciąż nie chce się poddać jesieni. Róże nadal kwitną. Lubię wracać w te same miejsca o różnych porach roku. Nagle okazuje się, że ta sama droga, ten sam kościół czy ogród wyglądają zupełnie inaczej. Różanystok szczególnie dobrze zapamiętuje się właśnie zapachem. Wiosną pachnie tutaj jaśminem i stokrotkami, później wszędzie unosi się słodki zapach kwitnącej lipy, pojawiają się lilie, a pod koniec lata i na początku jesieni jeszcze długo można znaleźć kwitnące róże. Przyjechałam do Różanegostoku przede wszystkim zobaczyć bazylikę. Nie spodziewałam się,…
-
Polski Orient na Podlasiu – Bohoniki i Kruszyniany. Śladami polskich Tatarów.
Są takie miejsca w Polsce, gdzie wśród dziesiątków podobnych domów nagle pojawia się widok, którego zupełnie się tutaj nie spodziewamy. Drewniana świątynia z półksiężycem. A kawałek dalej, na skraju lasu, cmentarz, którego groby wyglądają zupełnie inaczej niż te, które znamy z polskich nekropolii. To mizar – muzułmański cmentarz, na którym od pokoleń spoczywają polscy Tatarzy. I właśnie wtedy zaczynamy rozumieć, że Podlasie potrafi zaskoczyć. Nie trzeba wyjeżdżać daleko, żeby znaleźć się w miejscu, w którym spotykają się różne kultury, religie i tradycje. Wystarczy przyjechać do Bohonik i Kruszynian. To tutaj od XVII wieku obecni są Tatarzy polscy, którzy przez kolejne pokolenia związali swoje życie z Rzeczpospolitą i do dziś pielęgnują…
-
Skit w Odrynkach – prawosławna pustelnia na Podlasiu. Jak dojechać i co zobaczyć?
Są na Podlasiu miejsca, do których nie przyjeżdża się wyłącznie po to, żeby coś zobaczyć. Przyjeżdża się po to, żeby na chwilę zwolnić. Skit w Odrynkach jest właśnie takim miejscem. Prawosławna pustelnia ukryta wśród łąk i podmokłych terenów nad Narwią, drewniana kładka prowadząca do skitu, złote kopuły cerkwi i niezwykła historia ojca Gabriela sprawiają, że jest to miejsce zupełnie inne niż większość podlaskich atrakcji. Do skitu prowadzi drewniana kładka, którą ojciec Gabriel nazywał „kładką życia”. To ona łączy pustelnię ze światem. I chyba trudno o lepszą nazwę dla drogi prowadzącej do miejsca, w którym codzienność miesza się z modlitwą, samotność z obecnością drugiego człowieka, a praca z wyciszeniem. Dzisiaj skit…
-
Ruiny kościoła św. Antoniego w Jałówce – niezwykłe miejsce na Podlasiu.
Święty Antoni kojarzy się przede wszystkim z odnajdywaniem rzeczy zagubionych. Mało kto pamięta, że jest również patronem zakochanych, małżeństw, a także kobiet pragnących potomstwa i matek oczekujących narodzin dziecka. Może właśnie dlatego ruiny kościoła pod jego wezwaniem w Jałówce mają w sobie coś wyjątkowego – przyciągają ludzi, którzy szukają nie tylko pięknych miejsc, ale też odrobiny magii i zadumy. Ruiny kościoła św. Antoniego Padewskiego w Jałówce to dziś jedna z najbardziej niezwykłych atrakcji Podlasia. To miejsce chętnie wybierane przez fotografów oraz młode pary na sesje ślubne. Strzeliste okna zakończone ostrym łukiem, ceglane mury porośnięte brzozami i cisza otaczającej przyrody tworzą scenerię, której trudno się oprzeć. Ale jest tu coś jeszcze.…
-
Cud w Zabłudowie – zapomniana historia objawień na Podlasiu.
Na Podlasiu są miejsca, które od pokoleń przyciągają pielgrzymów. Jest majestatyczna Święta Góra Grabarka — najważniejsze prawosławne sanktuarium w regionie. Jest też Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Świętej Wodzie, znane miejsce modlitwy i nadziei. A pomiędzy nimi pozostaje jeszcze Zabłudów — miasto, którego niezwykła historia zdaje się powoli zacierać w pamięci. O Zabłudowie mówi się dziś niewiele. Nawet mieszkańcy Podlasia często kojarzą nazwę, ale nie zawsze pamiętają, co wydarzyło się tutaj przed laty. Gdy pytam o miejsce związane z cudownym wydarzeniem, część osób odsyła mnie do Grabarki. Tam przecież trzeba pojechać — mówią. Tam są krzyże, pielgrzymki, modlitwa. Pojechałam więc na Grabarkę. To miejsce robi wrażenie. Wokół cerkwi stoją tysiące…




























