-
Nieznane Podlasie: kamienne baby, tatarskie ślady i zegary słoneczne.
Podlasie to kraina ludzi, którzy przechowują pamięć – w kamieniu, drewnie, starych cmentarzach, cerkwiach i cieniu zegarów słonecznych. Im częściej tu wracam, tym bardziej przekonuję się, że za każdym razem czeka na mnie jakaś nowa historia. Moja przygoda z Podlasiem rozpoczęła się od Krainy Otwartych Okiennic. To właśnie tam podczas jednej z pierwszych podróży nocowałam u Pana Leszka i Pani Lidii Długołęckich w Ecosoce. Do dziś pamiętam smak naleśników i babki ziemniaczanej, którą przygotowywała Pani Lidia. Pamiętam też niezwykłą serdeczność gospodarzy. To byli wspaniali ludzie i myślę, że to właśnie Oni sprawili, że zakochałam się w Podlasiu bez pamięci. Od tamtej pory wracam tutaj regularnie. Za każdym razem próbuję zjechać…
-
Sokólszczyzna – region, w którym wiatr nadal opowiada historię ludzi.
Sokólszczyzna długo była dla mnie jednym z tych miejsc na Podlasiu, które mijamy, jadąc gdzieś dalej. Aż któregoś dnia zaczęłam się zatrzymywać. Najpierw przy starym wiatraku, potem przy drewnianej cerkwi, kamiennym krzyżu i małym cmentarzu ukrytym za wsią. I nagle okazało się, że ta niepozorna część Podlasia ma znacznie więcej historii, niż mogłam się spodziewać. Dziś wracam tu właśnie po te małe historie. Po wiatraki, które pamiętają dawnych młynarzy, drewniane wsie, prawosławne cerkwie, tatarskie mizary i miejsca, wokół których do dziś krążą legendy. Sokólszczyzna nie zachwyca mnie jednym wielkim zabytkiem. Ona działa inaczej. Trzeba jechać powoli, zjechać z głównej drogi, zatrzymać samochód przy starej chacie, wejść na niewielkie wzgórze albo…





