-
Historie zapisane w kamieniu – Cmentarz Ewangelicko-Augsburski w Warszawie.
Na Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim przy ulicy Młynarskiej w Warszawie dziś od rana świeciło słońce. Lubię odwiedzać zabytkowe cmentarze jesienią, kiedy liście już zmieniają barwę i szykują się do zimy. Kruchością przypominają ludzkie życie. Każdy cmentarz ma swojego kota. Tutaj, przy samym wejściu, niedaleko nagrobka „Matki Sierot”, śpi zwinięty w kulkę czarny kot. Na szyi ma czerwoną obróżkę. Jest bardzo łaskawy, daje się pogłaskać. W dzień nawet kruki wydają się mniej przerażające. Nie kraczą, tylko po cichu przeskakują z pomnika na pomnik. Znalazłam ostatnie czerwone róże. Lato małymi krokami odchodzi. Z drzew zaczynają spadać pierwsze kasztany. Zebrałam kilka do torebki. Lubię takie chwile. Cmentarz nie jest wtedy tylko miejscem pamięci. Staje się…
-
Stary Cmentarz w Łodzi – spacer pośród grobów, rzeźb i niezwykłych historii.
W ciągu zaledwie tygodnia na Starym Cmentarzu w Łodzi pożółkły liście i kasztany zaczęły spadać z drzew. Wypatrywałam wiewiórek, bo przecież każdy cmentarz ma swoje wiewiórki. Dostrzegłam tylko burego kota, który siedział na jednym z pomników. Przypomniał mi się wtedy cmentarz na Starych Powązkach w Warszawie. Tam stałym bywalcem jest czarny kot, łasi się do wszystkich. Ten jest jednak inny. Nie jest taki łaskawy, raczej z niepewnością patrzy na ludzi. Pierwszy raz byłam tu tydzień temu. Powoli zapadał już zmierzch. Pamiętam, że zaskoczył mnie wtedy widok srok. Latały nisko nad grobami. Dość osobliwy widok. Teraz jest środek dnia. Liście nieśmiało tańczą na wietrze. Promyki słońca ogrzewają mi twarz, w powietrzu…
-
Podlasie tam anioły na trąbach grają – cmentarz w Wasilkowie.
Jest takie miejsce na Podlasiu, gdzie orszaki aniołów na trąbach grają tym, którzy zasnęli. Cmentarz w Wasilkowie odwiedziłam na początku lipca. Był piękny, słoneczny dzień, soczysta zieleń aż raziła w oczy, a na cmentarzu prawie nikogo nie było. Zamiast gwaru miasta była tylko cisza. Taka prawdziwa, głęboka cisza, która po kilku chwilach zaczyna być niemal fizycznie odczuwalna. Przez moment miałam wrażenie, że trąby ucichły, a aniołowie biorą głęboki oddech, żeby za chwilę ponownie w nie zadąć. Stałam między nagrobkami i patrzyłam na ogromne skrzydlate postacie. W pewnej chwili poczułam coś dziwnego – jakbym nie była tutaj sama. Jakby ktoś stał tuż obok i spokojnie oddychał. Może to tylko wyobraźnia. A…








