Witam w bloganki

Cześć ! Mam na imię Ania. Czasami miewam dni przepełnione myślami. Spokój daje mi mój ogród, zielone kalosze, sukienka w kratkę i filiżanka pysznej kawy.

Ostatnio uświadomiłam sobie jak wiele rzeczy lubię : lubię moje książki, mój ogród, jazdę na rowerze. Uwielbiam szum fal i zachód słońca.

W wolnych chwilach wyciągam rower i przemierzam Puszcze Kampinoską. A jak mam wolny piątek to uciekam na Podlasie.

Kocham podróże (te małe i te duże). Lubię poznawać nowe miejsca, smakować nowej kuchni. Przy łóżku obowiązkowo mam dwie mapy i trzy przewodniki.

Rano czytam książki (uwielbiam literaturę faktu), zdarza mi się też smażyć powidła (najbardziej lubię śliwkowe) i piec szarlotkę.

Kocham Grecję za niebieską mgiełkę.

Zbieram historie.

Uważam, że to ludzie tworzą miejsca. Poszukuję dawnych mieszkańców Puszczy Kampinoskiej. Chcę pokazać jak wyglądały dawne puszczańskie wioski, jak wyglądał świat, kiedy „młodym kobietom dokuczał wiatr, który dmuchał w okna. Jak czegoś w domu zabrakło trzeba było iść kilka lub kilkanaście kilometrów do pobliskiego osiedla, a i tam trudno było nabyć potrzebne rzeczy”.

Marzy mi się spisać historie ludzi mieszkających kiedyś w Puszczy Kampinoskiej, takie zwykłe, proste historie o życiu. Ale nie potrafię tak pięknie pisać, żeby ktoś chciał to czytać, albo to wydać. Całe piękno zawarte jest w zwykłym, prostym świecie, tylko, że najtrudniej  pisze się o rzeczach prostych.

Jeśli masz do opowiedzenia ciekawą historię, napisz do mnie. Będę wdzięczna za jakiekolwiek informacje, stare zdjęcia i to co dla mnie najważniejsze wspomnienia.  „Najcenniejsze, co możesz dać drugiemu człowiekowi to Twój czas” – dziękuję !!!

 

Kontakt do mnie :

Anna Matela-Lubańska

anna-lubanska@wp.pl

 

Lubisz to co robię?

Założyłam stronę po śmierci Mamy, pisanie pomogło mi przetrwać żałobę. Nie pomyślałam, że dzięki niej poznam tyle wartościowych osób. Piszą do mnie ludzie z Niemiec z Kanady, mieszkańcy dawnych nieistniejących już wsi puszczańskich. Pomagam im w poszukiwaniu aktów urodzenia, ślubu. Razem odkrywamy karty historii.

Zdaję sobie sprawę, że mój blog jest niszowy. W tych czasach sprzedają się inne rzeczy. Ludzie zarabiają pieniądze na kręceniu filmów, promowaniu siebie jako marki. 

Poświęcam wiele czasu na poszukiwanie informacji (przeszukuję gazety, kupuję książki w antykwariatach), pieniądze z wirtualnych kaw przeznaczę na utrzymanie strony (domena, certyfikat, miejsce na serwerze). 

To, że jesteście, piszecie do mnie, poświęcacie swój czas sprawiła mi wiele radości, bo widzę, że ktoś czyta to co piszę i bez promowania strony docieram do osób, które mają podobne zainteresowania i pasje.

Będzie mi niezmiernie miło jeśli wypijemy razem kawę. 

Zaufali mi :

Pamiętam jak trzy lata temu odnalazłam wiatrak w Koryciskach, obiecałam wtedy Panu Bazylemu, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby wreszcie do Niego zaczęli przyjeżdżać turyści. Nawet w najśmielszych marzeniach nie myślałam, że uda mi się to osiągnąć w tak krótkim czasie.
Książka „Podlasie. Atlas turystyczny” to taka cząstka mnie samej, świat widziany moimi oczami. Oprócz miejsc znanych, starałam się pokazać te mniej doceniane, czasami całkiem zapomniane np. Ziemię Sokólską.
Warto czasem wybrać się poza utarte szlaki, żeby odwiedzić Księdza Jarosława w Pasynkach, odnajdziecie tam jedną z najpiękniejszych cerkwi na Podlasiu. W Knyszewiczach czeka na Was „Morowa Baba” a w Orzeszkowie Chatka Baby Jagi.
Ten przewodnik powstawał w najtrudniejszym okresie, w czasie trwania pandemii, do tego nie w każde miejsce mogłam dotrzeć z uwagi na strefę. Wiem jedno, bez względu na wszystko Podlasie to magiczna kraina, nigdzie wcześniej nie poznałam tylu życzliwych ludzi. A to przecież ludzie tworzą miejsca.
Bardzo chciałam podziękować Pani Cecylii, za Jej ogromne serce  i wspaniałe rozmowy, mam nadzieję, że uda Nam się wreszcie spotkać. Przy okazji wspomnę, że Pani Cecylia prowadzi fantastyczną stronę Krynki – historia, miejsca, ludzie.
Pani Anecie, która pomogła mi w szukaniu informacji na temat „Morowej Baby”. Gorąco polecam książkę Pani Anety „Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy”, to najbardziej osobisty reportaż jaki do tej pory udało mi się przeczytać.
Ale też bardzo chcę podziękować Wam Kochani za to, że śledzicie moje podróże i że jesteście !!! 
Dzięki Wam i mojej kochanej rodzinie, bliskim i znajomym powstał ten przewodnik.
Zanudzę Was tymi podziękowaniami, ale w tym miejscu chciałabym podziękować jeszcze wydawnictwu SBM za zaufanie i Pani Agnieszce mojej wspaniałej Pani redaktor !!!.

error: Treść chroniona