-
Ślady osadnictwa olęderskiego nad Wisłą i w Puszczy Kampinoskie.
Wiosna w Puszczy Kampinoskiej to magiczna pora. Wszystko budzi się powoli do życia. Zakwitają pierwsze przebiśniegi. Drzewa wypuszczają pierwsze młode listki. To też najlepszy okres, żeby odwiedzić stare cmentarze ewangelickie. Przyroda jeszcze nie obudziła się na dobre z zimowego snu, łatwiej wtedy dostrzec prześwitują spod zgniłych liści niemiecki napisy wyryte na kamiennych płytach. Nowe liście nie zasłaniają jeszcze ukrytych w krzakach pomników. Cmentarze ewangelickie w Puszczy Kampinoskiej niszczeją, co jakiś czas przypomina sobie o nich lokalna społeczność i wspólnymi siłami porządkuje teren na którym ostały się ostatnie nagrobki. Skąd w Puszczy Kampinoskiej wzięli się niemieccy osadnicy? „Puszczańskie brzegi były trapione klęską powodzi od niepamiętnych czasów. Dramatyczne momenty uwieczniły wszystkie kroniki…
-
Po ludziach zostały tylko schody – Ławy wioska, której historii nie mogę odkryć.
Tak sobie myślę czy może być coś piękniejszego niż kolor lasu? Kilka dni temu spadł od dawna oczekiwany deszcz, wczoraj padał aż dwie godziny. Las wypiękniał, nabrał soczystych kolorów, pojawiły się pierwsze jagody. Dziś od rana niebo straszyło deszczem, powietrze był ciężkie takie jak przed samą burzą. Spadły dosłownie dwie krople ciepłego deszczu, ale niebo przez cały czas miało niebiesko – granatową barwę. Idealne do robienia zdjęć. Wybiegłam z domu bez plecaka, zabrałam ze sobą tylko aparat fotograficzny i wodę dla psa, spieszyłam się bo miałam nadzieję, że dziś spotkam dawnych mieszkańców Ław. Wioska kiedyś tętniła życiem, teraz już zupełnie znikła z map, jeszcze z rok temu o jej istnieniu…
-
Śladami zapomnianych wsi Puszczy Kampinoskiej: Brochów – Famułki – Sosna Powstańców.
Ta część Puszczy Kampinoskiej nie przyciąga tłumów. Nie znajdziemy tu spektakularnych punktów widokowych ani wielkich zabytków, które przyciągają wycieczki. Są za to miejsca znacznie cenniejsze — takie, w których las zachował pamięć o dawnych mieszkańcach, nieistniejących już osadach i ludziach walczących o wolność. Trasa z Brochowa przez Famułki Brochowskie, Famułki Królewskie aż do Sosny Powstańców prowadzi przez mniej znany fragment Kampinoskiego Parku Narodowego. To droga przez krajobraz, w którym historia nie jest zapisana na wielkich tablicach, lecz ukryta między drzewami, przydrożnymi krzyżami i śladami dawnych gospodarstw. Puszcza Kampinoska — miejsca, gdzie historia wciąż żyje W wyprawach po Puszczy Kampinoskiej najbardziej cenię spotkania z ludźmi. W głębi lasu coraz trudniej spotkać…
-
Kraina Olędrów – niezwykła wędrówka przez Piaski Królewskie, Gorzewnicę i Kromnów w Puszczy Kampinoskiej.
Kraina Olędrów w Puszczy Kampinoskiej – niebieski szlak Piaski Królewskie – Gorzewnica – Kromnów. Podróż przez historię, której nie widać na pierwszy rzut oka Są miejsca, do których wraca się nie dlatego, że prowadzą do nich najpiękniejsze szlaki czy najbardziej znane atrakcje. Wraca się, bo zostawiają w pamięci coś więcej – ciszę, zapach lasu i historie ludzi, którzy żyli tu przed nami. Dla mnie takim miejscem są Piaski Królewskie – niewielka osada położona na zachodnim skraju Kampinoskiego Parku Narodowego. To właśnie tutaj rozpoczyna się jedna z moich ulubionych tras prowadzących przez Krainę Olędrów. Trasa, która z pozoru wydaje się zwyczajnym leśnym spacerem, z każdym kolejnym kilometrem odsłania niezwykłe dzieje dawnych…
-
Zaborów – Buda – Mokre Łąki: wiosenna perełka Puszczy Kampinoskiej
Są takie miejsca, do których wraca się nie dlatego, że trzeba, ale dlatego, że za każdym razem potrafią zachwycić czymś nowym. Dla mnie takim miejscem jest Puszcza Kampinoska. Choć znajduje się tak blisko Warszawy, wciąż potrafi dać poczucie prawdziwej ucieczki od codzienności. Wiosna to moja ulubiona pora roku na odkrywanie kampinoskich ścieżek. Pierwsze ciepłe promienie słońca, zapach wilgotnej ziemi i pojawiające się w lesie białe zawilce są najlepszym znakiem, że czas wyciągnąć rower z garażu i ruszyć przed siebie. Puszcza Kampinoska o każdej porze roku wygląda inaczej. Wczesną wiosną najpiękniej prezentują się lasy łęgowe – pełne zawilców, żółtych kaczeńców i budzącego się życia. Kilka tygodni później puszczańskie wsie zamieniają się…
-
„Walka polsko-niemiecka o szkolę początkową w Królestwie”.- Koloniści niemieccy w Famułkach Królewskich.
„Jakby ustęp z fantastycznej powieści! My, tu, w Królestwie Polskiem, staczać musimy walki zacięte o szkołę elementarną z Niemcami. Na wolnej od władztwa pruskiego ziemi Polacy zniewoleni są bronić się przed zachłannością nacjonalistyczną Niemców! Nie, to nie do wiary, a jednak—tem smutniejsza— rzecz prawdziwa! Z Niemcami społeczeństwo polskie w Łodzi prowadzi walkę bardzo ostrą i bardzo zaciętą, tam, jak wiadomo, idzie o ocalenie choć części szkół początkowych miejskich przed zamachami na nie mniejszości narodowej niemieckiej. Idzie o powstrzymanie zapędów germańskich, zmierzających ostatniemi czasy już nie do konserwowania języka i obyczajów zamieszkałych w Łodzi Niemców, ale do formalnego zdobycia miasta dla swoich celów politycznych. Słynna sprawa podziału samowolnego kasy szkolnej miejskiej…
-
„Leszno – Łubiec – Roztoka: jesienny szlak przez najpiękniejsze zakątki Puszczy Kampinoskiej (7,5 km).
Jak zamknę oczy to jeszcze czuję krople deszczu spływające po mojej zmarzniętej twarzy. Jesień w tym roku była wyjątkowo mokra. Po deszczu całkiem inaczej pachnie las, zapach ziemi miesza się z zapachem powiędłych liści. Polska Złota Jesień minęła całkiem niepostrzeżenie. Trwała tak krótko, że nie zdążyłam się nią dobrze nacieszyć. Później nastała pora mgieł. Lubię patrzeć na poranne mgły, mają w sobie coś magicznego, delikatnie otulają leśne polany. W lesie ucichły już ptasie śpiewy, od czasu do czasu słychać tylko stukanie dzięcioła. Las małymi krokami szykuje się do zimowego snu. Już tylko ostatnie grzyby nieśmiało wychylają główki spod liści. Trasa: Leszno (żółty szlak) – Łubiec (czerwony szlak) – Roztoka (7,5…
-
SOS kampinoskiej nędzy. Z darami szwajcarskimi wśród powodzian.
„Brukowana „kocimi łbami“ droga prowadzi do gminy Kampinos. Na tę drogę skręcamy z szosy sochaczewskiej w Szymanowie i od razu zaczyna się inny świat. Dojrzewające żyto jest coraz lichsze, coraz rzadsze, jak włosy na głowie łysiejącego człowieka. Łysina — to słowo, które najlepiej pod każdym względem określa życie kilkunastu wsi zgrupowanych dokoła Kampinosu. Wieś o dwóch budynkach. Pierwsze cięgi dostała ta ziemia w r. 1944, gdy podczas powstania Niemcy z wściekłością przetrząsali kampinoskie lasy, chcąc z nich wyłowić oddziały partyzantów. Spłonęło wtedy doszczętnie kilka wsi, wyginęły setki ludzi, których rozstrzeliwano masowo na drogach i w wiejskich chałupach. Druga klęska spadła na tą ziemię w marcu bieżącego roku: powódź zatopiła cały dobytek…
-
Po drogach, którędy nieszczęścia szły parami. Tajemnica Stanisława Wieczorka.
„Kiedyś – zanim przez ziemie kampinoskie nie przeszła burza wrześniowa zanim nie poszarpały jej nieustanne walki partyzanckie i karne ekspedycje Niemców – zajmowała się ludność tutejsza przeważnie hodowlą bydła. Dużo było tu krów, dużo mleka i drobiu. Woziło się stąd mleko, ser, jaja na targ do pobliskiego Leszna, do Sochaczewa do niedalekiej Warszawy. Ziemia jest tutaj skąpa. Chleba nie rodzi. Dokąd okiem sięgnąć, ciągną się pastwiska, pachy i las. O zamożności nie decydowały tutaj morgi. Decydowały obory. Dziś – rzadko przywita cię po kampinoskich drogach gminnych porykiwanie krów. Spokojne i czyste są kilometry dróg, dzielących wioskę od wioski. Nie plamią jasnego piasku ciemne placki łajna krowiego. Nie unosi się w…
-
Wśród kampinoskiej nędzy. Przez bagna i piachy puszczańskie.
„Z ostatniej wyprawy do Kampinowszczyzny przywieźliśmy 11-letnią dziewczynkę, Wandzię K., bitą i maltretowaną przez „rodziców zastępczych“ Staraniem Redakcji dziecko zostało z miejsca umieszczone w Domu Dziecka Warszawskiego WKOS-u, Ale był to dopiero początek wielkiej akcji ratowania dzieci nieszczęśliwej Kampinowszczyzny. Dziwny to kraj — jakieś Polesie podstołeczne. Bagna, lasy, odłogi, nędzne poletka na skalę poleską, piachy na skalę chyba afrykańską, Oczywiście wszystko w małej skali — tylko nędza w dużej. W ogóle to tu nigdy nie było za dobrze. Jeszcze hodowla jako tako opłaca się Ale krowy za czasów okupacji wyniszczono niemal całkowicie. A ziemia nie jest w stanie nic dać poza trawą, zresztą nie najlepszą. Były tu przed pierwszą wojną…



























