Kraina Olędrów w Puszczy Kampinoskiej – niebieski szlak z Piasków Królewskich do Kromnowa.
Historia budników, kolejki leśnej, dawnych mieszkańców i rodzin, które po latach wracają do swoich korzeni
Są miejsca, do których wracam nie dlatego, że prowadzą do nich najpiękniejsze szlaki albo czekają tam spektakularne atrakcje.
Wracam, bo zostaje we mnie coś więcej.
Zapach lasu. Cisza. Stare drzewa. Ślady ludzi, którzy żyli tutaj przede mną.
Takim miejscem są dla mnie Piaski Królewskie – niewielka osada na zachodnim krańcu Puszczy Kampinoskiej. To właśnie stąd zaczynam jedną z moich ulubionych wędrówek – niebieskim szlakiem prowadzącym przez Gorzewnicę do Kromnowa.
Na pierwszy rzut oka jest to po prostu spokojny spacer przez las.
Ale im bardziej poznaję tę okolicę, tym wyraźniej widzę, że pod warstwą piasku, mchu i leśnej ściółki kryje się niezwykła historia.
Historia budników.
Tartaku.
Kolejki leśnej.
Dawnych osadników olęderskich.
Cmentarzy, na których można odnaleźć nazwiska ludzi żyjących tutaj przed ponad stu laty.
I wreszcie – historia ich potomków, którzy po wielu dziesięcioleciach próbują odnaleźć miejsca związane ze swoimi rodzinami.
Dlatego dzisiaj chciałabym zabrać Was w podróż, która będzie czymś więcej niż opisem kilku kilometrów szlaku.
Chcę pokazać Wam Krainę Olędrów – miejsce, w którym historia nie zawsze jest widoczna na pierwszy rzut oka.

Piaski Królewskie – tutaj zaczynam swoją wędrówkę
Kiedy przyjeżdżam do Piasków Królewskich, zanim ruszę na szlak, lubię przez chwilę postać w ciszy.
Dzisiaj słychać przede wszystkim ptaki, wiatr poruszający sosnowymi gałęziami i własne kroki na leśnej drodze.
Trudno uwierzyć, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu było tutaj zupełnie inaczej.
Stukot wagonów.
Praca tartaku.
Gwiazdy lokomotyw.
Wozy z drewnem.
Ludzie pracujący przy wyrębie i transporcie.
Dzisiaj las powoli zaciera ślady tamtego świata.
Ale nie wszystkie.
I właśnie ich szukanie jest dla mnie największą przyjemnością podczas tej wędrówki.
Piaski Królewskie kojarzą mi się również z Panem Leszkiem. To jednak osobna historia, którą opowiem Wam innym razem.
Tym razem chcę spojrzeć na tę okolicę szerzej – przez pryzmat ludzi, którzy przez kolejne stulecia tworzyli jej historię.

Budnicy – ludzie lasu
Historia Piasków Królewskich sięga XVIII wieku. Na terenach królewszczyzny powstawały tutaj osady związane z gospodarką leśną, a ich mieszkańcy – budnicy – żyli przede wszystkim z tego, co dawała puszcza.
Dzisiaj słowo „budnik” niewiele mówi większości osób.
A przecież ludzie ci mieli ogromny udział w przekształcaniu krajobrazu dawnych puszcz.
Karczowali las.
Pozyskiwali drewno.
Wytwarzali smołę, potaż i węgiel drzewny.
Las był dla nich miejscem pracy, domem i źródłem utrzymania.
Nie była to łatwa codzienność.
Ich życie zależało od pogody, dostępności drewna i warunków panujących w puszczy. Mieszkali w prostych, drewnianych domach, zakładali niewielkie gospodarstwa i stopniowo zmieniali otaczający ich krajobraz.
Kiedy dzisiaj spaceruję po kampinoskim lesie, czasami próbuję wyobrazić sobie ten dawny świat.
Zamiast szerokiej leśnej drogi widzę piaszczysty trakt.
Zamiast spokojnego spacerowicza – człowieka prowadzącego konny zaprzęg.
Zamiast ciszy – odgłosy pracy.
To tylko moja wyobraźnia.
Ale właśnie dzięki takim miejscom historia zaczyna być czymś więcej niż datą w książce.


Piaski Królewskie i kolejka, która zmieniła życie osady
Na początku XX wieku Piaski Królewskie zaczęły nabierać zupełnie innego znaczenia.
Powstał tutaj tartak, a wraz z rozwojem przemysłowego wykorzystania drewna pojawiła się potrzeba sprawnego transportu surowca.
Kolejka leśna stała się jednym z najważniejszych elementów tego systemu.
W czasie I wojny światowej Niemcy rozpoczęli budowę sieci kolejek wąskotorowych służących do transportu drewna z Puszczy Kampinoskiej.
Tory prowadziły między innymi w kierunku Piasków Królewskich, a stąd dalej w stronę Wisły.
To właśnie pozostałości tej infrastruktury są dzisiaj jednymi z najbardziej niezwykłych śladów dawnej działalności człowieka w tej części puszczy.
I jest tutaj ciekawostka, o której wiele osób nie wie.
W 1923 roku do Piasków Królewskich dotarła Sochaczewska Kolej Powiatowa. W pobliżu tartaku spotkały się dwie linie o różnych szerokościach torów – kolej leśna miała rozstaw 600 mm, natomiast kolej powiatowa 750 mm. Powstał w ten sposób wyjątkowy punkt przeładunkowy.
Kiedy o tym czytam, jeszcze bardziej zmienia się moje spojrzenie na to miejsce.
Dzisiaj widzę spokojny las.
A przecież kiedyś był to ważny punkt transportowy.

Ślady kolejki ukryte w lesie
To jeden z tych momentów podczas spaceru, kiedy naprawdę warto zwolnić.
Bo jeśli idziemy zbyt szybko, możemy po prostu przejść obok.
W lesie zachowały się fragmenty dawnych torów i elementy infrastruktury kolejowej.
Stal powoli przejmuje natura.
Mech pojawia się na szynach.
Korzenie drzew wchodzą w dawne nasypy.
Las odzyskuje przestrzeń, która kiedyś należała do kolei.
Za każdym razem, kiedy tutaj jestem, zatrzymuję się na chwilę.
Patrzę na tory i próbuję wyobrazić sobie dawny ruch.
Wagon załadowany drewnem.
Lokomotywę przeciskającą się między sosnami.
Pracowników tartaku.
Hałas i zapach świeżo ciętego drewna.
Dzisiaj nie ma już tego świata.
Został tylko jego ślad.
I właśnie dlatego tak bardzo lubię to miejsce.

Niebieskim szlakiem do Gorzewnicy
Po obejrzeniu pozostałości dawnej kolejki ruszam dalej niebieskim szlakiem.
To spokojny fragment wędrówki.
Nie ma tutaj spektakularnych punktów widokowych.
Nie ma tłumów.
Nie ma potrzeby odhaczania kolejnych atrakcji.
Jest las.
Piaszczysta droga.
Sosny.
Światło przesuwające się między drzewami.
I ten charakterystyczny kampinoski spokój.
To właśnie takie odcinki lubię najbardziej.
Pozwalają mi zwolnić.
Przestać patrzeć na zegarek.
Zacząć zwracać uwagę na rzeczy, które zwykle umykają – ślady zwierząt, stare drzewa, drobne pozostałości dawnych zabudowań.
Po drodze docieram do Gorzewnicy.
To dobre miejsce na krótki odpoczynek.
Nie ma tutaj wielkiej atrakcji, którą koniecznie trzeba sfotografować.
I może właśnie to jest jej największą zaletą.
Można po prostu usiąść.
Posłuchać lasu.




Kromnów – tutaj zaczyna się kolejna opowieść
Dalsza droga prowadzi mnie w stronę Kromnowa.
Po kilku kilometrach krajobraz zaczyna przypominać, że las nie zawsze był tutaj jedynym gospodarzem.
Kromnów może wyglądać jak zwyczajna mazowiecka wieś.
Kilka dróg.
Domy.
Pola.
Las.
Ale kiedy wiem już coś o historii tego miejsca, patrzę na nie zupełnie inaczej.
To właśnie tutaj spotykają się historie dawnych mieszkańców, żołnierzy i osadników olęderskich.
Tutaj znajdują się miejsca pamięci, których nie warto mijać obojętnie.





Mogiła Nieznanego Żołnierza
Przy skrzyżowaniu w Kromnowie znajduje się niewielka mogiła Nieznanego Żołnierza.
Nie jest to monumentalny pomnik.
Nie przyciąga tłumów.
A jednak jest jednym z tych miejsc, przy których zawsze zatrzymuję się na dłużej.
Bo pamięć o takich miejscach często przetrwała dzięki zwykłym ludziom.
Pan Sławomir Jaczyński wspominał, że kiedy był uczniem miejscowej szkoły, jedna z nauczycielek zachęcała dzieci do opieki nad mogiłą.
Robiły papierowe kwiaty.
Zapalały znicze.
Dbały o miejsce pamięci.
Bardzo lubię tę historię.
Pokazuje mi, że pamięć nie zawsze zaczyna się od wielkich uroczystości.
Czasami zaczyna się od dziecka, które przynosi własnoręcznie zrobiony kwiat.


Cmentarz ewangelicki w Kromnowie
Jednym z najważniejszych miejsc na tej trasie jest dla mnie cmentarz ewangelicki w Kromnowie.
Pierwszy raz odwiedziłam go latem.
Wysokie paprocie i roślinność sprawiały, że część nagrobków była niemal niewidoczna.
Dlatego na takie miejsca szczególnie lubię przyjeżdżać wczesną wiosną.
Wtedy można dostrzec znacznie więcej.
Kamień.
Fragment inskrypcji.
Nazwisko.
Datę.
Każdy zachowany nagrobek jest dla mnie jak mały fragment rodzinnej historii.
Bo za każdym nazwiskiem krył się człowiek.
Ktoś miał tutaj swój dom.
Ktoś wychowywał dzieci.
Ktoś pracował.
Ktoś marzył.
Ktoś kiedyś stąd odszedł.
Dzisiaj pozostał po nim kamień.

Kim byli Olędrzy?
Historia Kromnowa prowadzi mnie dalej – do historii osadnictwa olęderskiego.
Określenie „Olędrzy” nie oznaczało jednej konkretnej narodowości. Było związane przede wszystkim z określonym sposobem osadnictwa i gospodarowania, szczególnie na terenach trudnych – podmokłych i zalewowych.
Osadnicy ci potrafili dostosować swoje gospodarstwa do warunków, w których życie nie było łatwe.
Budowali systemy odwodnienia.
Zakładali sady.
Sadzili drzewa.
Tworzyli gospodarstwa przystosowane do życia blisko rzeki.
Ich obecność odcisnęła się na krajobrazie nadwiślańskiego Mazowsza.
Dzisiaj wiele z tych śladów jest bardzo subtelnych.
Dlatego właśnie tak ważne stają się stare mapy, dokumenty, cmentarze i rodzinne wspomnienia.

Kiedy historia wraca do domu – opowieść Aniki
I tutaj zaczyna się jedna z historii, które najbardziej zapadły mi w pamięć.
Anika trafiła na mój blog, kiedy szukała informacji o swoich przodkach związanych z Wilkowem nad Wisłą.
Interesowała ją rodzina Mandau-Brokopp.
Jedno pytanie szybko zamieniło się w wielką podróż genealogiczną.
Zaczęła przeglądać dokumenty.
Łączyć nazwiska.
Szukać kolejnych osób.
Odkrywać krewnych mieszkających dzisiaj w Niemczech, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych.
W pewnym momencie okazało się, jak ogromna była rodzina, której historię próbuje odtworzyć.
Napisała do mnie:
„Jeszcze kilka tygodni temu nie przypuszczałam, że rodziny moich przodków są tak liczne i że moi krewni są rozsiani po całym świecie.”
To zdanie zostało ze mną na długo.
Bo nagle okazało się, że Wilków nad Wisłą nie jest dla niej tylko miejscowością na mapie.
To część rodzinnej historii.





Poszukiwanie gospodarstwa Wilhelma Mandau
Anika chciała odnaleźć miejsce, w którym mieszkał jej pradziadek Wilhelm Mandau.
Wiedziała, że prowadził w Wilkowie gospodarstwo związane z hodowlą koni.
Chciała zobaczyć miejsce, po którym kiedyś chodził jej przodek.
Bardzo dobrze rozumiem tę potrzebę.
Sama mam czasami poczucie, że miejsce zaczyna być naprawdę ważne dopiero wtedy, kiedy poznajemy jego historię.
Anika chciała odnaleźć również grób swojej praprababci Marii Hartstock (1874–1911).
Niestety tego grobu nie udało się nam odnaleźć.
I właśnie takie momenty są chyba najtrudniejsze w poszukiwaniach genealogicznych.
Nie zawsze wszystko da się odnaleźć.
Nie każda mogiła przetrwa.
Nie każdy dom stoi w tym samym miejscu.
Nie każda historia zachowała się w dokumentach.
Ale nawet brak odpowiedzi jest częścią tej podróży.

Secymin Nowy – ślad dawnej wspólnoty
Jeśli mam więcej czasu, po spacerze w okolicach Kromnowa jadę dalej – do Secymina Nowego.
Tutaj znajduje się dawny zbór ewangelicki, ważny świadek wielokulturowej historii tej części Mazowsza.
Dla przypadkowego turysty może być po prostu starym budynkiem.
Dla potomków dawnych mieszkańców znaczy znacznie więcej.
To miejsce, w którym modlili się ich przodkowie.
Miejsce związane z życiem całej lokalnej wspólnoty.
Kiedy patrzę na ten budynek, myślę o tym, jak bardzo zmienił się świat.
Ludzie, którzy kiedyś tworzyli tę społeczność, w dużej mierze odeszli.
Ich domy się zmieniły.
Część cmentarzy zarosła.
Ale ślady pozostały.
I dopóki ktoś chce je poznawać, historia nadal żyje.

Wilków nad Wisłą – kolejny fragment Krainy Olędrów
Wilków nad Wisłą to miejsce szczególnie ważne dla historii dawnych rodzin olęderskich.
Tutaj jeszcze wyraźniej można poczuć obecność rzeki.
Wisła przez wieki była jednocześnie szansą i zagrożeniem.
Dawała żyzne ziemie, ale wymagała również umiejętności życia z wodą.
To właśnie w takich warunkach rozwijało się osadnictwo olęderskie.
Dzisiaj krajobraz jest spokojny.
Pola.
Drzewa.
Domy.
Drogi.
A jednak wystarczy zagłębić się w historię rodzin, które mieszkały tutaj przed laty, żeby zobaczyć zupełnie inny obraz.


Dlaczego tak lubię tę część Kampinosu?
Bo tutaj historia nie jest podana na tacy.
Nie ma wielkiej tablicy, która mówi:
„Tutaj wydarzyło się coś niezwykłego”.
Trzeba samemu poszukać.
Zobaczyć starą szynę.
Zauważyć nasyp.
Wejść na cmentarz.
Odczytać nazwisko.
Poszukać informacji o rodzinie.
Czasami napisać do kogoś, kto od lat zajmuje się genealogią.
A czasami po prostu usiąść i zastanowić się, kto przed nami chodził tą samą drogą.
I właśnie dlatego ta trasa tak bardzo mnie przyciąga.
Nie daje gotowych odpowiedzi.
Daje pytania.

🥾 Praktycznie: jak zaplanować wycieczkę?
🔵 Trasa podstawowa
Piaski Królewskie → Gorzewnica → Kromnów
📏 około 5 km w jedną stronę
🔄 powrót tą samą drogą: około 10 km
🥾 charakter: spokojna trasa leśna
🌲 po drodze: pozostałości kolejki leśnej, las, Gorzewnica, Kromnów, miejsca pamięci
Na sam marsz warto przeznaczyć około 1,5–2 godzin w jedną stronę, ale ja zdecydowanie nie planowałabym tej wycieczki „na czas”.
Jeśli chcemy oglądać pozostałości kolejki, zatrzymać się w Kromnowie i odwiedzić cmentarz, potrzebujemy kilku godzin.
🚗 Gdzie rozpocząć?
Najwygodniej rozpocząć wycieczkę w Piaskach Królewskich, korzystając z wyznaczonego parkingu.
Przed wyjazdem zawsze sprawdzam aktualne informacje dotyczące warunków na szlakach i zasad udostępniania parku. KPN przypomina, że samochody należy pozostawiać na wyznaczonych parkingach, a turystyka piesza i rowerowa odbywa się po udostępnionych trasach i z poszanowaniem zasad ochrony przyrody.
Aktualne informacje dla turystów – Kampinoski Park Narodowy
👟 Jakie buty?
Wygodne.
I najlepiej takie, które dobrze radzą sobie z piaskiem.
Kampinos potrafi być bardzo suchy, ale po deszczu sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej. Przed wyjściem warto sprawdzić aktualne warunki na trasie – sam KPN zaleca przygotowanie odpowiedniego obuwia, zabranie wody i sprawdzenie ewentualnych utrudnień.
👨👩👧 Czy warto wybrać się z dziećmi?
Moim zdaniem tak.
Szczególnie jeśli nie potraktujemy tej wyprawy wyłącznie jako spaceru.
Dzieciom można opowiedzieć o:
🚂 kolejce leśnej,
🪵 budnikach,
🌲 pracy w lesie,
✝️ dawnych cmentarzach,
🦌 zwierzętach żyjących w puszczy.
Można zrobić z tego małą wyprawę odkrywców.
🚲 A rower?
Kampinoski Park Narodowy dopuszcza turystykę rowerową na udostępnionych trasach. Rowerzyści mogą korzystać również z wielu szlaków pieszych, ale piesi mają na nich pierwszeństwo. Warto więc przed wyjazdem sprawdzić aktualny przebieg i status konkretnego odcinka.
🐕 Czy można przyjechać z psem?
Przed wycieczką sprawdziłabym aktualne zasady obowiązujące na planowanej trasie. KPN przypomina również o obowiązku prowadzenia psa na smyczy.
🌸 Kiedy najlepiej przyjechać?
🌱 Wczesna wiosna
Mój wybór numer jeden.
Roślinność nie jest jeszcze bujna, dlatego łatwiej dostrzec stare nagrobki, nasypy, fundamenty czy inne pozostałości dawnej działalności człowieka.
☀️ Lato
Las daje przyjemny cień, ale trzeba pamiętać o wodzie, nakryciu głowy i ochronie przed owadami.
🍂 Jesień
To idealny czas dla fotografów.
Sosnowy las, miękkie światło i jesienne kolory tworzą zupełnie inny klimat.
❄️ Zima
Najbardziej surowa i cicha odsłona Kampinosu.
Wtedy szczególnie mocno czuję, że spaceruję przez miejsce, które ma swoją historię.
🗺️ Jeśli mam cały dzień – co dokładam do trasy?
Jeśli nie chcę kończyć wycieczki na Kromnowie, robię z niej całodniową wyprawę po zachodnim Kampinosie i Krainie Olędrów.
Rano
📍 Piaski Królewskie
🚂 pozostałości kolejki leśnej
🔵 spacer niebieskim szlakiem
🌲 Gorzewnica
✝️ Kromnów
Później
🚗 przejazd w kierunku Secymina Nowego
Następnie
⛪ dawny zbór ewangelicki w Secyminie
Na koniec
🌊 Wilków nad Wisłą
🕯️ ślady dawnych rodzin
📜 historia osadnictwa olęderskiego
To już nie jest tylko wycieczka po lesie.
To podróż przez kilka stuleci historii tego regionu.
Cmentarz ewangelicki w Wilkowie nad Wisłą.

❓ FAQ – Kraina Olędrów i szlak Piaski Królewskie – Kromnów
Czy szlak Piaski Królewskie – Kromnów jest trudny?
Nie należy do wymagających tras górskich. Największym utrudnieniem może być piaszczyste podłoże. Przed wyjściem warto sprawdzić aktualne warunki i komunikaty parku.
Ile kilometrów ma trasa?
Odcinek Piaski Królewskie – Kromnów ma około 5 km w jedną stronę. Przy powrocie tą samą drogą będzie to około 10 km.
Co zobaczę po drodze?
Przede wszystkim las, ale również ślady dawnej kolejki leśnej oraz miejsca związane z historią Kromnowa.
Gdzie zobaczyć pozostałości kolejki?
W okolicach Piasków Królewskich zachowały się fragmenty infrastruktury dawnej kolejki leśnej. Warto przejść ten odcinek powoli i uważnie.
Kim byli Olędrzy?
Byli osadnikami związanymi z określonym sposobem gospodarowania, szczególnie na terenach nadrzecznych i podmokłych. Z czasem określenie „Olędrzy” obejmowało różne grupy osadników, nie tylko osoby pochodzenia niderlandzkiego.
Gdzie znajduje się cmentarz ewangelicki w Kromnowie?
Znajduje się w Kromnowie i jest jednym z ważnych śladów dawnej społeczności ewangelickiej tego regionu.
Czy warto odwiedzić cmentarz wiosną?
Moim zdaniem zdecydowanie tak. Wczesną wiosną roślinność jest niższa, dzięki czemu łatwiej zauważyć zachowane nagrobki.
Co jeszcze zobaczyć w okolicy?
Jeśli mamy samochód i cały dzień, warto połączyć wycieczkę z Secyminem Nowym i Wilkowem nad Wisłą.
Czy można przejechać część trasy rowerem?
Tak, w KPN turystyka rowerowa jest dozwolona na udostępnionych trasach. Warto sprawdzić aktualne zasady przed wyjazdem.
Czy można zabrać psa?
Należy sprawdzić aktualne zasady dla konkretnego odcinka i pamiętać o prowadzeniu psa na smyczy.
Czy warto przyjechać tutaj specjalnie?
Ja zdecydowanie uważam, że tak.
Nie dla jednej spektakularnej atrakcji.
Przyjechałabym tutaj dla całej opowieści.
Historia, która nie chce zniknąć
Kiedy kończę spacer w Kromnowie, mam poczucie, że przeszłam znacznie więcej niż kilka kilometrów.
Bo tej trasy nie da się zmierzyć wyłącznie długością.
To są setki lat historii.
Budnicy.
Tartak.
Kolejka leśna.
Dawne gospodarstwa.
Olędrzy.
Cmentarze.
Żołnierze.
Rodziny, które musiały odejść.
I ich potomkowie, którzy po latach próbują odnaleźć choćby najmniejszy ślad swoich przodków.
Właśnie dlatego tak lubię tę część Puszczy Kampinoskiej.
Tutaj nie trzeba mieć przed sobą wielkiego zabytku, żeby poczuć historię.
Czasami wystarczy stara szyna.
Kamień z zatartym nazwiskiem.
Przydrożny krzyż.
Albo wiadomość od człowieka mieszkającego tysiące kilometrów dalej, który pyta:
„Czy wie Pani, gdzie znajdował się dom moich przodków?”
I nagle zwykła wieś staje się dla kogoś całym światem.
Kraina Olędrów – miejsce, do którego chcę wracać
Piaski Królewskie, Gorzewnica, Kromnów, Secymin Nowy i Wilków nad Wisłą nie są miejscami, które można poznać podczas jednego szybkiego spaceru.
Tutaj trzeba zwolnić.
Patrzeć.
Czytać.
Pytać.
Czasami poszukać informacji w archiwach.
A czasami po prostu przejść się tą samą drogą jeszcze raz.
Bo za pierwszym razem widzimy las.
Za drugim – starą szynę.
Za trzecim – ślad dawnego domu.
A później może pojawić się nazwisko.
I nagle zaczynamy rozumieć, że ten las, ta droga i ta wieś są częścią czyjejś historii rodzinnej.
Dlatego będę tutaj wracać.
Bo mam poczucie, że ta opowieść jeszcze się nie skończyła.
Być może podczas kolejnej wędrówki odnajdę kolejny nagrobek.
Kolejny ślad kolejki.
Kolejne nazwisko.
A może odezwie się następna osoba, która będzie próbowała odnaleźć dom swoich przodków.
I właśnie to najbardziej lubię w takich podróżach.
Nigdy nie wiem, dokąd naprawdę zaprowadzi mnie kolejna ścieżka.
Przeczytaj również – Puszcza Kampinoska
Jeśli zainteresowała Cię wędrówka przez „Krainę Olędrów”, Piaski Królewskie, Gorzewnicę i Kromnów, zajrzyj także do innych moich artykułów. Znajdziesz w nich opowieści o dawnych mieszkańcach Puszczy Kampinoskiej, zapomnianych wsiach, cmentarzach olęderskich oraz miejscach, w których do dziś można odnaleźć ślady dawnego osadnictwa.
Olendrzy w Puszczy Kampinoskiej – Cmentarz w Famułkach Łazowskich – wyprawa śladami dawnych Olędrów, przez Piaski Królewskie i Krzywą Górę do cmentarza ewangelickiego w Famułkach Łazowskich. To kolejna opowieść o miejscach, w których historia dawnych mieszkańców wciąż jest obecna.
Puszczańscy Olendrzy. Wilków nad Wisłą i Secymin Nowy – historia dawnych mieszkańców nadwiślańskich terenów Puszczy Kampinoskiej oraz ślady ich obecności w Wilkowie nad Wisłą i Secyminie Nowym.
Cmentarze olęderskie w Puszczy Kampinoskiej – śladami dawnych mieszkańców – opowieść o zapomnianych cmentarzach dawnych mieszkańców Puszczy Kampinoskiej. Wśród opisanych miejsc znajduje się również cmentarz w Kromnowie, który jest związany z trasą opisaną w tym artykule.
Rowerem po Puszczy Kampinoskiej. Lipków – Cmentarz Olenderski w Dąbrowie – rowerowa wyprawa do kolejnego cmentarza ewangelickiego związanego z dawnym osadnictwem olęderskim. To propozycja dla osób, które chcą poznawać historię Puszczy również na dwóch kółkach.
Wilków nad Wisłą – Zawitała wiosna do „Krainy Olendrów” – wiosenna wyprawa do Wilkowa nad Wisłą i opowieść o Olędrach, którzy przez lata gospodarowali na terenach zalewowych nad Wisłą.
Śladem Mennonitów (Olędrów) – Puszcza Kampinoska – podróż śladami dawnych osadników, ich historii oraz miejsc związanych z osadnictwem olęderskim w Puszczy Kampinoskiej.
Koloniści niemieccy w Puszczy Kampinoskiej – szersza opowieść o niemieckich osadnikach, dawnych wsiach i cmentarzach ewangelickich, których ślady można odnaleźć w różnych zakątkach Puszczy Kampinoskiej.
Jeśli interesują Cię Olędrzy, dawne wsie, zapomniane cmentarze i historie mieszkańców Puszczy Kampinoskiej, warto zajrzeć także do pozostałych artykułów z kategorii Puszczańscy Olendrzy.
Jeżeli macie informacje, fotografie, dokumenty lub rodzinne wspomnienia dotyczące dawnych mieszkańców Wilkowa nad Wisłą, Kromnowa, Secymina i okolic, będę bardzo wdzięczna za wiadomość.
Być może wspólnie uda nam się odnaleźć kolejny fragment historii.
Bo czasami, żeby ocalić czyjąś pamięć, wystarczy jedno nazwisko.
Jeżeli chcecie podzielić się wspomnieniami, dokumentami, fotografiami lub informacjami o swoich rodzinach – zapraszam do kontaktu:
Dziękuję, że jesteście ze mną.
Za każdą kawę, komentarz, wiadomość i każde: „Jedźmy do Kampinosu!” ☕❤️
Za wspólne odkrywanie leśnych ścieżek, małych wiosek i niezwykłych miejsc tuż za Warszawą. 🌲🥾🚲
Do zobaczenia na kolejnym kampinoskim szlaku! 🌿❤️
*Artykuł został zaktualizowany 16 sierpnia 2026 r. i uzupełniony o dodatkowe informacje.




One Comment
piotr
Witam. Mogę tyci pomóc
Wiem dużo o rodzinie Brokopp. Bo z niej pochodzę