Moje małe Karpaty – przydomowe góry w Puszczy Kampinoskiej.
„Karpaty” – moje miejsce blisko domu
Są takie miejsca, do których wraca się bez zastanowienia. Miejsca, które z czasem stają się trochę własne – znajome, bliskie i zawsze czekające na kolejny spacer. Dla mnie takim miejscem są Karpaty w Puszczy Kampinoskiej. Lubię je nazywać moimi „przydomowymi górami”, bo choć do prawdziwych Karpat dzieli je wiele kilometrów, mają w sobie coś wyjątkowego – ciszę, dzikość lasu i ścieżki, na których można naprawdę odpocząć.
Wystarczy, że wyjdę z domu, przejdę kilka kroków i już jestem na niebieskim szlaku prowadzącym przez ten niezwykły zakątek Kampinosu. To właśnie ten szlak najczęściej wybieram – z Leszna w kierunku Zamczyska. Znam tę trasę o różnych porach roku i za każdym razem potrafi mnie czymś zaskoczyć. Raz zachwyca światłem przebijającym się między drzewami, innym razem zapachem mokrego lasu po deszczu albo spotkaniem z jego mieszkańcami.
Tym razem postanowiłam jednak wybrać się trochę dalej i przejść dłuższą pętlę. Wyruszam z Leszna żółtym szlakiem do Grabiny, następnie czerwonym szlakiem docieram do Zamczyska, a powrót planuję oczywiście moim ulubionym niebieskim szlakiem przez Szymanówek z powrotem do Leszna.
Karpaty najpiękniejsze o każdej porze roku
Obszar Ochrony Ścisłej „Karpaty” zachwyca mnie szczególnie wiosną. Najpierw pojawiają się tu białe dywany zawilców, chwilę później rozświetlają las żółte kaczeńce, a w maju zaczynają kwitnąć konwalie. Wtedy las ma swój wyjątkowy zapach – świeży, intensywny i trudny do opisania. To właśnie takie chwile sprawiają, że chce się zatrzymać na chwilę i po prostu pobyć w tym miejscu.
Jesienią Karpaty pokazują zupełnie inne oblicze. Dominują wtedy złote i rude kolory, a liście licznych dębów tworzą prawdziwą paletę barw. Każdy spacer wygląda inaczej – ta sama ścieżka potrafi zmienić się nie do poznania wraz z kolejną porą roku.
Trasa przez kampinoskie Karpaty
Tym razem przede mną około 14 kilometrów pięknej, leśnej wędrówki:
Leszno – Grabina (żółty szlak) → Zamczysko (czerwony szlak) → Leszno przez Szymanówek (niebieski szlak)
To spokojna trasa, idealna na dłuższy spacer, podczas którego można nacieszyć się przyrodą, ciszą i klimatem Puszczy Kampinoskiej.



Spotkanie z królem lasu
Podczas tego spaceru spotkała mnie wyjątkowa niespodzianka – na swojej drodze zobaczyłam łosia. A właściwie… to chyba bawiliśmy się razem w chowanego. Raz wystawiał mi tylko swoje wielkie łosiowe pośladki, jakby udawał, że wcale go nie widzę, za chwilę wychylał głowę spomiędzy drzew i sprawdzał, czy nadal tam jestem. Taki leśny podglądacz i jednocześnie prawdziwy król kampinoskiego lasu.
Mam do tych zwierząt ogromny sentyment, bo jeszcze nie tak dawno temu łosie odwiedzały okolice naszego domu. Rosły tam młode sosny, które zimą bardzo smakowały naszej łosiowej rodzinie – przychodziły i spokojnie podskubywały drzewka. Dziś z tamtej gromadki został już tylko jeden osobnik. Często jednak wraca w te okolice, jakby nadal pamiętał swoje dawne ścieżki.
Nie wiem, co stało się z resztą rodziny, ale wiem, że los wielu łosi w tych okolicach bywa tragiczny. Bardzo dużo z nich ginie na trasie między Lesznem a Nowym Dworem Mazowieckim. Szczególnie wiosną, gdy po zimie szukają świeżej, soczystej trawy i wychodzą bliżej dróg. Czasami pojawiają się na polach, gdzie podskubują oziminę, albo przechodzą przez jezdnię zupełnie niespodziewanie.
Za każdym razem, kiedy jadę tędy do pracy, zachowuję szczególną ostrożność. Ta droga potrafi być niebezpieczna, a niestety nie wszyscy kierowcy zdejmują nogę z gazu. Po tylu latach jeżdżenia tą trasą wiem już, w których miejscach najczęściej można spotkać łosia. Czasami stoją ukryte w krzakach tuż przy drodze i uważnie obserwują przejeżdżające samochody.
Zawsze, gdy widzę tego ogromnego mieszkańca lasu, mam wrażenie, że to on jest tutaj gospodarzem, a my tylko przejeżdżamy przez jego świat.


Zaskrońce z Grabiny
Grabina to dla mnie nie tylko miejsce, gdzie zmieniam szlak i ruszam dalej w kierunku Zamczyska. To także mały zakątek pełen życia. Tuż przy wejściu, tam gdzie odchodzi czerwony szlak, znajduje się niewielkie, dobrze nasłonecznione miejsce, które szczególnie upodobały sobie zaskrońce. Bardzo często można je tam spotkać, jak spokojnie wygrzewają się w promieniach słońca.
Dziś niestety nie miałam szczęścia i żadnego nie zobaczyłam. Wczesną wiosną warto jednak zachować tam szczególną ostrożność – zaskrońce po zimie są jeszcze ospałe i niemrawe, często leżą nieruchomo, korzystając z pierwszego ciepła. Łatwo wtedy przeoczyć takiego małego mieszkańca lasu.
W ubiegłym roku bardzo dużo zaskrońców ginęło pod kołami samochodów na drodze w Starej Dąbrowie. Wychodziły na rozgrzany asfalt, żeby się ogrzać, a dla wielu z nich kończyło się to tragicznie. Szkoda tych pożytecznych i zupełnie niegroźnych zwierząt, które tak mocno związane są z tym miejscem.
Na drodze prowadzącej do Wierszy znajduje się znak ostrzegający przed zaskrońcami. Myślę, że podobne oznakowanie przydałoby się również w Starej Dąbrowie. Czasami jeden znak może przypomnieć kierowcom, że nie są sami na tej drodze – przecież przez te tereny przechodzimy gościnnie, a las od dawna ma swoich mieszkańców.


Moje ukochane „góry” – Karpaty w Puszczy Kampinoskiej
No i dotarłam do moich ukochanych „gór” – Karpat. Tak, tak… w Puszczy Kampinoskiej też mamy swoje góry! Może nie są wysokie, nie trzeba zdobywać stromych szczytów, ale mają swój wyjątkowy klimat. To właśnie tutaj znajduję ciszę, spokój i widoki, które za każdym razem potrafią mnie zachwycić.
Z wierzchołków kampinoskich Karpat rozciąga się naprawdę niezwykły widok. Szczególnie teraz, kiedy w lesie jest dużo wody, a co najważniejsze – ta woda wciąż się utrzymuje. Puszcza wygląda wtedy zupełnie inaczej: bardziej zielono, świeżo i dziko. Mokradła, rozlewiska i podmokłe fragmenty lasu tworzą krajobraz, który przypomina, jak ważna jest woda dla tego miejsca.
Mam też szczęście, bo o tej porze roku nie ma jeszcze komarów. Można spokojnie zatrzymać się na chwilę, nacieszyć widokiem, posłuchać lasu i po prostu delektować się tym miejscem.
W maju, kiedy zakwitają konwalie i las pachnie nimi na każdym kroku, pojawiają się niestety również komary. Potrafią wtedy skutecznie przypomnieć o sobie i nieraz uprzykrzyć spacer. Ale nawet one nie są w stanie odebrać uroku moim kampinoskim Karpatom.





Zamczysko – historia ukryta w kampinoskim lesie
Po przejściu przez moje ukochane Karpaty docieram do kolejnego wyjątkowego miejsca na trasie – Zamczyska. W Puszczy Kampinoskiej mamy zresztą nie jedno, ale dwa Zamczyska – Stare i Nowe. Oba położone są na północny zachód od Leszna, jednak każde z nich ma zupełnie inną historię.
Stare Zamczysko znajduje się na pograniczu pasa wydm i bagien. To właśnie tutaj kryje się jedno z ciekawszych miejsc w Kampinosie – wczesnośredniowieczne grodzisko, które swoim kształtem przypomina wysoki, cylindryczny pagórek otoczony dwoma pasami wałów i fos. Dziś trudno sobie wyobrazić, że wśród tych spokojnych drzew przed wiekami toczyło się tutaj życie.
Z tym miejscem związanych jest wiele legend. Najbardziej znana opowiada o zamku królowej Bony i ukrytych skarbach, których poszukiwano jeszcze wiele lat po wojnie. Czy rzeczywiście coś zostało tutaj ukryte? Tego nie wiadomo, ale takie opowieści dodają temu miejscu niezwykłej tajemniczości.
Grodzisko porasta piękny starodrzew lasu mieszanego. Można tu spotkać wiele gatunków drzew i krzewów charakterystycznych dla Puszczy Kampinoskiej. Spacerując po wałach, warto pamiętać, że to nie tylko ciekawy przyrodniczo zakątek, ale również miejsce naznaczone historią.
Na wale grodziska znajdowała się kiedyś mogiła nieznanego żołnierza Armii Krajowej, który został zastrzelony w 1944 roku przez oddziały Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej (tzw. własowców). Takie miejsca przypominają, że puszcza przechowuje nie tylko piękne widoki, ale również trudne historie ludzi, którzy byli z nią związani.
Kilkaset metrów na północ znajduje się Nowe Zamczysko. Jego historia jest zupełnie inna – podczas I wojny światowej Niemcy wybudowali tutaj wśród lasu tartak, który połączono kolejką wąskotorową z Pisakami Królewskimi, gdzie znajdowała się składnica drewna i punkt przeładunkowy. Tartak działał aż do czasu utworzenia Kampinoskiego Parku Narodowego.
Dziś w miejscu tym znajduje się strażnica przeciwpożarowa oraz ośrodek szkolenia przyszłych oficerów pożarnictwa. Las zmienił swoje oblicze, ale historia tego miejsca nadal jest obecna – wystarczy tylko trochę uważniej spojrzeć.


Węzeł szlaków przy Starym Zamczysku
Stare Zamczysko to nie tylko miejsce z ciekawą historią, ale również ważny punkt na mapie kampinoskich tras. Właśnie tutaj spotykają się trzy szlaki, które pozwalają zaplanować spacer o różnej długości i charakterze.
Przy grodzisku krzyżują się:
- Główny Szlak Puszczański – oznaczony czerwonymi znakami,
- Południowy Szlak Krawędziowy – oznaczony niebieskimi znakami,
- Kampinoski Szlak Rowerowy – oznaczony zielonymi znakami.
To dobre miejsce, aby zatrzymać się na chwilę, spojrzeć na mapę i wybrać dalszą drogę. Każdy z tych szlaków pokazuje Puszczę Kampinoską trochę z innej strony – przez wydmy, lasy, mokradła i miejsca związane z historią tego terenu.
Dla osób planujących wycieczkę komunikacją publiczną najbliższy przystanek autobusowy znajduje się w Górkach – około 2,2 km od Starego Zamczyska (kursy prowadzą tylko do Nowego Dworu Mazowieckiego). Inną możliwością jest rozpoczęcie lub zakończenie trasy w Lesznie, oddalonym o około 7,1 km, skąd można dojechać autobusem linii 719 do Warszawy.


Co naprawdę kryje Stare Zamczysko?
Stare Zamczysko od lat pobudza wyobraźnię spacerowiczów. Opowieści o zamku królowej Bony i ukrytych skarbach przekazywane są tutaj z pokolenia na pokolenie. Jednak przeprowadzone kilka lat temu, na zlecenie Kampinoskiego Parku Narodowego, badania archeologiczne rzuciły nowe światło na historię tego miejsca.
Prace prowadzone przez archeologa Mariusza Samborskiego wykazały, że gród znajdujący się pośród kampinoskich bagien został spalony najprawdopodobniej w XII lub XIV wieku, podczas jednego z litewskich najazdów na Mazowsze. Po tym wydarzeniu nie został już odbudowany.
Oznacza to, że królowa Bona, która przebywała w Polsce w latach 1518–1556, nie mogła ukryć tutaj swojego legendarnego skarbu – przynajmniej nie w zamku, który miałby wtedy jeszcze istnieć. Historia okazała się mniej romantyczna niż legenda, ale dzięki badaniom archeologicznym stała się równie fascynująca.
Jednym z największych odkryć dokonanych podczas wykopalisk były konstrukcje wałów obronnych grodziska wykonane w technice rusztowej. Archeolodzy odnaleźli również fragmenty gotyckich cegieł, które mogą świadczyć o istnieniu na terenie grodu ceglanej wieży. Miała ona znajdować się w południowo-wschodniej części warowni.
I właśnie ta wieża mogła stać się źródłem legendy o skarbie królowej Bony. Według miejscowych podań skarb miał być tak ogromny, że jego ciężar doprowadził do zawalenia się wieży, a ukryte złoto i kosztowności pochłonęły otaczające grodzisko bagna. Podobno spoczywają tam do dziś…
Czy tak było naprawdę? Tego zapewne już nigdy się nie dowiemy. Ale może właśnie dzięki takim opowieściom Stare Zamczysko nadal ma w sobie tę niezwykłą aurę tajemnicy, która przyciąga kolejnych wędrowców.

Ślad wojny w cieniu Starego Zamczyska
Stare Zamczysko kryje nie tylko opowieści o dawnych grodach i legendarnych skarbach. To również miejsce naznaczone znacznie nowszą, tragiczną historią. W obrębie rezerwatu znajdowała się mogiła bezimiennego żołnierza Armii Krajowej, który poległ tutaj w 1944 roku.
Przez wiele lat był to cichy, zapomniany grób. W listopadzie 2018 roku archeolodzy z Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN postanowili przeprowadzić jego badania. Podczas prac najpierw odkryto zarys jamy grobowej, później fragmenty drewna, aż w końcu natrafiono na ludzkie szczątki.
Okazało się, że ciało zostało złożone w drewnianej skrzyni i zasypane. Szczegółowa analiza wykazała, że należało ono do młodego mężczyzny, który najprawdopodobniej zginął od postrzału. Badania ujawniły również tragiczne okoliczności pochówku – dolna część nóg oraz dłonie zostały odcięte.
Po zakończeniu badań archeolodzy wydobyli szczątki i ponownie pochowali je z należnym szacunkiem. Żołnierz spoczął w mogile wojennej na cmentarzu w Wierszach.
Dziś spacerując po okolicach Starego Zamczyska, warto pamiętać, że ta spokojna puszcza skrywa wiele ludzkich historii. Niektóre z nich związane są z odległą przeszłością grodziska, inne z dramatycznymi wydarzeniami wojennymi. Każda z nich jest częścią pamięci tego miejsca.


Powrót niebieskim szlakiem przez kampinoskie mokradła
Z Zamczyska wracam do Leszna moim ulubionym niebieskim szlakiem. To właśnie ten odcinek uważam za jeden z najpiękniejszych fragmentów całej trasy. Już od skrzyżowania szlaku niebieskiego z czerwonym zaczyna się niezwykle malownicza droga prowadząca przez kampinoskie bagna – drewniana i leśna sceneria tworzy tutaj wyjątkowy klimat.
O tej porze roku ten fragment wygląda szczególnie pięknie. Wzdłuż ścieżki kwitną białe zawilce, a nieśmiało zaczynają pojawiać się również żółte kaczeńce. Na drzewach rozwijają się pierwsze zielone listki, które w połączeniu z bielą kwiatów i odbijającą światło wodą tworzą niemal bajkowy krajobraz.
Lubię ten odcinek właśnie za tę zmienność – w zależności od pory roku wygląda zupełnie inaczej. Raz zachwyca kolorami, innym razem ciszą i tajemniczym klimatem mokradeł.
Ciekawostką jest, że kiedyś, gdy na Zamczysku działał tartak, droga była wysypywana wiórami. Dziś natura powoli odzyskuje swoje miejsce i w okresie roztopów ten fragment potrafi być sporym wyzwaniem. Dla pieszych jest to dodatkowa atrakcja, natomiast rowerzyści muszą się czasami liczyć z trudniejszym przejazdem i błotnistymi odcinkami.




Wiosna zatrzymana w wodzie
Poziom wód w Puszczy nadal jest bardzo wysoki i właśnie dzięki temu krajobraz wygląda teraz wyjątkowo. Nie mogę nacieszyć oczu tym widokiem – tafla wody pięknie odbija światło, niebo i otaczające drzewa. Są takie chwile, kiedy człowiek zwalnia, przestaje się spieszyć i najchętniej zostałby tutaj jeszcze trochę dłużej.
Aż trudno uwierzyć, jak szybko przyroda budzi się do życia. Z każdym dniem pojawia się coraz więcej zieleni, las zmienia swoje oblicze, a wiosna powoli przejmuje władzę nad Puszczą. Jeszcze kilka dni i żółte kaczeńce rozkwitną w pełni, rozświetlając mokradła swoim intensywnym kolorem.
To właśnie za takie momenty najbardziej lubię moje kampinoskie „Karpaty” – za to, że za każdym razem potrafią pokazać coś nowego i zachwycić zupełnie inaczej.




Ślady dawnej osady przy leśnej drodze
Przy samym wyjściu z lasu, po lewej stronie, można jeszcze dostrzec ślady dawnych zabudowań. To miejsce przypomina, że Puszcza Kampinoska to nie tylko dzika przyroda, ale również przestrzeń, w której kiedyś toczyło się ludzkie życie.
Zachowała się tutaj dobrze widoczna piwnica ziemna z 1936 roku, która dziś znalazła zupełnie nowe przeznaczenie – stała się schronieniem dla nietoperzy. W pobliżu można również zauważyć pozostałości fundamentów po dawnych budynkach mieszkalnych.
Całe miejsce ma wyjątkowy klimat. Po bokach rosną piękne, stare dęby, które dodają mu spokoju i uroku. Bardzo lubię tutaj zaglądać i często zatrzymuję się na chwilę odpoczynku. To jeden z tych zakątków, gdzie historia i przyroda spotykają się w niezwykłej harmonii.

Do zobaczenia, moje kampinoskie Karpaty
I tak kończy się kolejny spacer po moich ukochanych „górach” – Karpaty w Puszczy Kampinoskiej po raz kolejny pokazały mi swoje piękne oblicze. To niesamowite, że tak blisko domu można znaleźć miejsce, które za każdym razem potrafi zachwycić czymś innym.
Tym razem były łosie ukrywające się w lesie, zaskrońce wygrzewające się w słońcu, wiosenne kwiaty, wysoka woda odbijająca niebo i ślady historii ukryte wśród drzew. Każdy fragment tej trasy miał swoją opowieść – jedne pisała przyroda, inne ludzie, którzy byli tutaj przed nami.
Lubię wracać na te ścieżki, bo wiem, że nigdy nie będzie to dokładnie taki sam spacer. Wiosną zachwycają kwiaty i budzący się las, latem zieleń i zapach puszczy, jesienią złote dęby, a zimą cisza, która pozwala usłyszeć każdy szelest.
Moje małe „góry” nie mają wysokich szczytów ani stromych podejść, ale mają coś równie cennego – spokój, dzikość i poczucie, że choć na chwilę można oderwać się od codzienności.
Do zobaczenia, Karpaty. Na pewno jeszcze nie raz spotkamy się na leśnych ścieżkach.

A te fiołki sfotografowałam już w Lesznie.
Mały, wiosenny akcent na zakończenie spaceru – przyroda budzi się do życia nie tylko w głębi Puszczy.

FAQ – Karpaty w Puszczy Kampinoskiej
Gdzie znajdują się „Karpaty” w Puszczy Kampinoskiej?
Kampinoskie „Karpaty” znajdują się w południowo-zachodniej części Puszczy Kampinoskiej, w okolicach Leszna, Grabiny i Zamczyska. Jest to Obszar Ochrony Ścisłej „Karpaty” – wyjątkowy fragment puszczy z wydmami, mokradłami i pięknym starodrzewem.
Dlaczego miejsce nazywane jest Karpatami?
Nazwa jest lokalna i nawiązuje do ukształtowania terenu. Choć nie są to góry w prawdziwym znaczeniu tego słowa, piaszczyste wydmy i leśne wzniesienia tworzą tutaj ciekawy, lekko „górski” krajobraz. Dla wielu mieszkańców okolic Leszna są to po prostu ich własne, przydomowe góry.
Jaka jest długość trasy przez Karpaty i Zamczysko?
Pętla opisana w tym wpisie ma około 14 km. Trasa prowadzi:
Leszno – Grabina (żółty szlak) – Stare Zamczysko (czerwony szlak) – Leszno przez Szymanówek (niebieski szlak).
Ile czasu zajmuje przejście tej trasy?
Na spokojny spacer warto przeznaczyć około 4–5 godzin. Czas zależy od tempa marszu, liczby przystanków i tego, ile czasu poświęcimy na oglądanie przyrody oraz odpoczynek.
Czy trasa jest trudna?
Nie jest to trudna trasa pod względem przewyższeń, ale warto pamiętać, że prowadzi przez tereny leśne i podmokłe. Po deszczu lub podczas roztopów niektóre fragmenty mogą być błotniste i wymagają odpowiedniego obuwia.
Jaki fragment trasy jest najpiękniejszy?
Jednym z najładniejszych odcinków jest powrót niebieskim szlakiem z Zamczyska w kierunku Leszna. Szczególnie malownicza jest grobla prowadząca przez mokradła. Wiosną kwitną tam zawilce i kaczeńce, a woda pięknie odbija światło.
Kiedy najlepiej wybrać się na spacer?
Każda pora roku ma tutaj swój urok:
- wiosną kwitną zawilce, kaczeńce i konwalie, a las budzi się do życia,
- latem można cieszyć się zielenią i cieniem drzew,
- jesienią dęby tworzą piękną paletę złotych i rudych kolorów,
- zimą puszcza zachwyca ciszą i spokojem.
Czy można spotkać zwierzęta na trasie?
Tak. W okolicach Karpat i Zamczyska można spotkać wiele gatunków zwierząt. Najbardziej charakterystycznym mieszkańcem tych terenów jest łoś, ale można również zobaczyć sarny, ptaki, a w cieplejszych miesiącach także zaskrońce.
Czy na trasę można zabrać rower?
Większość trasy jest dostępna dla rowerzystów, jednak niektóre fragmenty, szczególnie po roztopach i przy wysokim poziomie wód, mogą być trudniejsze. Błoto i piaszczyste odcinki mogą wymagać prowadzenia roweru.
Gdzie można zaparkować samochód?
Dobrym punktem startowym jest Leszno, skąd można rozpocząć pętlę szlakami prowadzącymi w stronę Grabiny i Zamczyska.
Czy trasa nadaje się na spacer z dziećmi?
Tak, ale warto dostosować długość wycieczki do możliwości dzieci. Nie ma dużych podejść, jednak 14 km może być wymagającym dystansem dla młodszych spacerowiczów.
Czy w Puszczy Kampinoskiej są komary?
Wiosną, szczególnie w maju, gdy kwitną konwalie i poziom wód jest wysoki, komary mogą być bardzo uciążliwe. Wczesną wiosną można natomiast spokojniej cieszyć się spacerem, zanim pojawią się ich większe ilości.
Lubisz moje spacery po leśnych ścieżkach i historie, którymi dzielę się na blogu? Będzie mi bardzo miło, jeśli postawisz mi wirtualną kawę. To mały gest, który daje dużą motywację do dalszego odkrywania ciekawych miejsc i dzielenia się nimi z Wami. ☕



