Malta – Półwysep Marfa i Madonna Statue. Dzika północ wyspy bez samochodu | Gdzie autobus zawiezie i nogi poniosą – dzień 9
Po kilku dniach zwiedzania maltańskich miast, zabytkowych kościołów i potężnych twierdz przyszedł czas na zupełnie inne oblicze wyspy. Tym razem zostawiłam za sobą gwar turystycznych miejsc i ruszyłam tam, gdzie Malta pokazuje swoje bardziej surowe, naturalne oblicze.
Na północy wyspy czekał na mnie Półwysep Marfa – skalisty, wietrzny i pełen przestrzeni. To miejsce zupełnie inne od barokowych uliczek Valletty, klimatycznych zaułków Mdiny czy historycznych miast dawnych joannitów. Tutaj najważniejsze są morze, klify, wiatr i poczucie, że dotarło się niemal na koniec wyspy.
Półwysep Marfa jest najbardziej wysuniętą na północ częścią Malty. To idealny kierunek dla osób, które lubią spokojne spacery i miejsca poza głównym szlakiem turystycznym. Po samym półwyspie nie kursują regularnie autobusy – wyjątkiem są połączenia jadące w stronę portu Ċirkewwa. Z tego powodu warto zaplanować tutaj dłuższy spacer lub wycieczkę rowerową.
Postanowiłam odkrywać Marfę pieszo. Z Mellieħy czekało mnie około 6,5 km marszu w jedną stronę, ale piękne widoki wynagradzały każdy krok. Luty na Malcie przywitał mnie słońcem, ale tego dnia wiatr dawał o sobie mocno znać. I chyba właśnie taki klimat najlepiej pasował do tego miejsca – dzikiego, spokojnego i trochę tajemniczego.



Podczas mojej wędrówki po Malcie zauważyłam charakterystyczne elementy krajobrazu, które przypominają o dawnych tradycjach łowieckich wyspy. W wielu miejscach mijałam niewielkie kamienne schrony dla myśliwych oraz specjalne cokoły, na których ustawiano klatki z ptakami wykorzystywanymi jako przynęta.
Dowiedziałam się, że polowania przez wiele lat były mocno zakorzenioną częścią maltańskiej tradycji. Jeszcze kilka dekad temu cieszyły się ogromną popularnością, a liczba zarejestrowanych myśliwych przekraczała 15 tysięcy. Praktyki łowieckie budziły jednak wiele kontrowersji, szczególnie ze względu na skalę odstrzałów i wpływ na populację dzikich ptaków.
Po wejściu Malty do Unii Europejskiej przepisy dotyczące polowań zostały zaostrzone – skrócono okresy łowieckie i wprowadzono większe ograniczenia dotyczące gatunków, które mogą być objęte odstrzałem. Dzięki temu ochrona ptaków migrujących stała się jednym z ważniejszych elementów dbania o przyrodę wyspy.

Na Marfa Ridge porozrzucane są ruiny kamiennych chat z epoki brązu.
Na Marfa Ridge można zauważyć liczne kamienne pozostałości rozsiane po skalistym krajobrazie półwyspu. Niektóre z nich przypominają bardzo stare zabudowania i bywają wiązane z dawnymi osadami oraz śladami działalności człowieka na tych terenach.
Wśród kamiennych konstrukcji można spotkać również tradycyjne maltańskie schronienia – proste budowle wykorzystywane dawniej przez rolników, pasterzy lub myśliwych jako ochrona przed słońcem i wiatrem. Surowy krajobraz Marfy sprawia, że trudno czasem odróżnić ślady dawnych mieszkańców wyspy od późniejszych, użytkowych budowli.
Spacerując po tym terenie, można odnieść wrażenie, że każdy kamień ma tutaj swoją historię – od czasów prehistorycznych aż po bardziej współczesne tradycje mieszkańców Malty.


Przez mierzący prawie 5 kilometrów długości grzbiet górski Półwyspu Marfa biegnie wąska asfaltowa droga.
Droga na Półwysep Marfa nie zawsze jest łatwa. Poboczy praktycznie nie ma, a ruch – nawet jak na niedzielę – okazał się całkiem spory. Musiałam więc zachować ostrożność podczas spaceru wzdłuż wąskich maltańskich dróg.
Spodziewałam się, że w tak odległym miejscu zastanę przede wszystkim ciszę i pustkę. Tymczasem czekała mnie miła niespodzianka. Maltańczycy przyjeżdżają tutaj całymi rodzinami – rozstawiają grille, odpoczywają i spędzają wspólnie czas. W powietrzu unosił się zapach pieczonego mięsa, słychać było rozmowy, śmiech dzieci i zwyczajne rodzinne życie.
To właśnie takie chwile pokazały mi prawdziwy charakter wyspy. Malta to nie tylko zabytki, kościoły i miejsca opisane w przewodnikach, ale także codzienność jej mieszkańców.
Myślę, że dobrze się stało, że zaplanowałam na Maltę aż 11 dni. Dzięki temu nie musiałam jedynie odhaczać kolejnych atrakcji, ale mogłam zwolnić tempo, pojechać w mniej oczywiste miejsca i naprawdę poczuć klimat tej niezwykłej wyspy.


Jednym z miejsc, które koniecznie chciałam zobaczyć na Półwyspie Marfa, był posążek Matki Boskiej (Madonna Statue), znajdujący się niemal na samym końcu tego skalistego cypla.
To właśnie takie ukryte, mniej oczywiste miejsca najbardziej przyciągają mnie podczas podróży. Nie jest to monumentalny zabytek ani miejsce pełne tłumów turystów – to samotna figura stojąca w surowym maltańskim krajobrazie, z widokiem na morze i otaczające klify.
Droga do niej wymaga trochę wysiłku, ale spacer wśród kamieni, wiatru i bezkresnego błękitu wynagradza każdy krok. Kiedy dotarłam na miejsce, od razu zrozumiałam, dlaczego wybrałam właśnie ten punkt swojej trasy – jest w nim coś spokojnego i wyjątkowego, czego nie znajdziemy w zatłoczonych atrakcjach wyspy.
Madonna Statue – Półwysep Marfa
Statua Madonny znajduje się przed kaplicą Niepokalanego Poczęcia na końcu drogi Marfa Ridge. Według miejscowej legendy została wzniesiona w 1870 roku przez rybaka jako wotum dziękczynne za cudowne ocalenie.



Przy figurze Madonna Statue zauważyłam również poruszającą tablicę pamiątkową poświęconą Marcowi Bradshowowi, urodzonemu 9 września 1977 roku, który tragicznie zginął w tym miejscu 5 lipca 2000 roku, spadając ze skał.
Słowa umieszczone na tablicy są pełnym miłości wspomnieniem ojca, który zachował pamięć o swoim synu:
„Zawsze pamiętaj o jego uśmiechu i miłości i nigdy nie zapominaj o nim w modlitwie. Niech Bóg zawsze trzyma cię przy sobie i zapewnia ci wieczny odpoczynek.”
Stojąc w tym niezwykłym miejscu, na końcu skalistego półwyspu, gdzie słychać przede wszystkim wiatr i szum morza, miałam wrażenie, że ta pamiątkowa tablica nabiera szczególnego znaczenia. Przypomniała mi, że za każdym punktem na mapie kryją się nie tylko historie dawnych czasów, ale także osobiste wspomnienia i ludzkie emocje.


W drodze powrotnej spotkała mnie jeszcze jedna miła niespodzianka – udało mi się złapać autostop. Można powiedzieć, że miałam sporo szczęścia, ale po raz kolejny przekonałam się, jak życzliwi i pomocni potrafią być mieszkańcy Malty.
Rozmawiając z miejscowymi, dowiedziałam się, że taka pogoda w lutym nie zawsze jest oczywistością. Zdarzają się dni deszczowe, chłodne i bardzo wietrzne, a ja trafiłam wyjątkowo dobrze – było dużo słońca, przyjemna temperatura i idealne warunki do długich spacerów.
Chyba naprawdę dopisało mi szczęście. Trafiłam na piękną pogodę, poznałam serdecznych ludzi i mogłam zobaczyć Maltę z jej najbardziej autentycznej strony – spokojnej, mniej turystycznej i pełnej małych, niezapomnianych chwil.


FAQ – Półwysep Marfa na Malcie
Czy warto odwiedzić Półwysep Marfa?
Moim zdaniem zdecydowanie tak, szczególnie jeśli lubicie mniej turystyczne miejsca, spacery i naturalne krajobrazy. To jedna z tych części Malty, gdzie mogłam odpocząć od zabytkowych miast i odkryć bardziej dziką stronę wyspy.
Jak dostałam się na Półwysep Marfa bez samochodu?
Dojechałam autobusem do Mellieħy, a dalszą część trasy pokonałam pieszo. Po samym półwyspie nie kursują regularne autobusy, dlatego warto przygotować się na dłuższy spacer.
Ile kilometrów przeszłam na Półwyspie Marfa?
Z Mellieħy do dalszych części półwyspu przeszłam około 6,5 km w jedną stronę. Na taką wycieczkę warto zarezerwować kilka godzin, aby spokojnie nacieszyć się widokami.
Czy trasa po Półwyspie Marfa jest trudna?
Nie uznałam jej za technicznie wymagającą, ale trzeba liczyć się z długim spacerem, brakiem cienia, silnym wiatrem oraz wąskimi drogami bez pobocza. Wygodne buty i zapas wody bardzo się przydają.
Gdzie znajduje się Madonna Statue?
Dotarłam do figury Matki Boskiej znajdującej się na jednym z krańców Półwyspu Marfa, w miejscu z pięknym widokiem na morze. Spacer wymaga trochę wysiłku, ale widoki zdecydowanie go wynagradzają.
Czy na Półwyspie Marfa można spotkać dziką przyrodę?
Tak. Podczas spaceru obserwowałam morskie klify, ptaki oraz charakterystyczną dla Malty roślinność. To jedno z bardziej naturalnych miejsc na wyspie.
Jaka pogoda była na Malcie w lutym?
Podczas mojego pobytu dopisała mi piękna, słoneczna pogoda, ale z rozmów z mieszkańcami dowiedziałam się, że luty bywa zmienny. Zdarzają się dni chłodniejsze, deszczowe i bardzo wietrzne, dlatego warto być przygotowanym na różne warunki.
Czy warto zwiedzać Maltę przez 11 dni?
Moim zdaniem zdecydowanie tak. Dzięki dłuższemu pobytowi mogłam nie tylko zobaczyć najważniejsze atrakcje, ale także odwiedzić mniej znane miejsca, podróżować bez pośpiechu i lepiej poznać klimat wyspy.
☕ Podoba Ci się to, co robię?
Jeśli lubisz moje wpisy o Malcie i zaglądanie ze mną w jej mniej oczywiste zakątki, będzie mi ogromnie miło, jeśli postawisz mi wirtualną kawę. ❤️
To właśnie dzięki takiemu wsparciu mogę dalej tworzyć, szukać ciekawych miejsc i dzielić się z Tobą historiami, które kryje ta niezwykła wyspa. 🇲🇹
Dziękuję, że jesteś tutaj i razem ze mną odkrywasz Maltę! ☕💛



