Malta – Birkirkara i Gnejna Bay. Mniej znane miejsca wyspy, które warto zobaczyć | Gdzie autobus zawiezie i nogi poniosą – dzień 8
Birkirkara – Malta poza turystycznym szlakiem
Po tygodniu zachwytów nad maltańskimi miastami, potężnymi twierdzami i niezwykłymi kościołami przyszedł czas, abym zobaczyła zupełnie inne oblicze wyspy. Takie, którego nie znajdziemy na pierwszych stronach przewodników – codzienne życie mieszkańców, spokojne ulice i miejsca, gdzie turyści pojawiają się znacznie rzadziej.
Moim celem była Birkirkara – największe miasto Malty, które dla wielu podróżnych pozostaje jedynie miejscem mijanym po drodze. Później planowałam jeszcze dotrzeć do Zatoki Gnejna (Gnejna Bay) – jednej z najpiękniejszych naturalnych zatok na wyspie.
Rano wyruszyłam z Mellieħy autobusem nr 41 lub 42 w kierunku Birkirkary. Sama podróż komunikacją miejską po Malcie była dla mnie częścią zwiedzania – pozwalała mi zobaczyć nie tylko słynne zabytki, ale również zwyczajne miejsca, w których toczy się codzienne życie mieszkańców.
Birkirkara nie jest typowym maltańskim miasteczkiem z kolorowymi balkonami, wąskimi uliczkami i widokiem na morze. Na pierwszy rzut oka może wydawać się zwyczajna – dominują tu domy mieszkalne, sklepy i biura. Nie zachwyca tak jak Mdina, Birgu czy Valletta.
Czy mimo to warto się tu zatrzymać? Moim zdaniem zdecydowanie warto dać jej szansę.
Mnie przyciągnęły przede wszystkim kościoły, które wielokrotnie mijałam podczas przejazdów autobusem w stronę Valletty. Ktoś mógłby powiedzieć, że na Malcie kościołów jest przecież mnóstwo i każdy ma swoją historię. To prawda, ale właśnie ta niezwykła dbałość o świątynie jest jednym z elementów, które najbardziej zapamiętałam z podróży po wyspie.
Birkirkara nie oczarowała mnie od pierwszego spojrzenia, ale pokazała mi coś równie cennego – zwykłą Maltę, z dala od tłumów i turystycznego pośpiechu.

Birkirkara – codzienne życie mieszkańców i kościół Świętego Pawła
Birkirkara uznawana jest za największe i najbardziej rozległe miasto Malty. Nie jest to miejsce, które zdobywa turystów spektakularnymi widokami czy zabytkowymi uliczkami, ale właśnie tutaj mogłam zobaczyć bardziej zwyczajne, codzienne oblicze wyspy.
Wysiadłam przy kościele Świętego Pawła i postanowiłam trochę pospacerować bez konkretnego planu. Jak często podczas moich podróży, najciekawsze okazały się nie tylko zabytki, ale również obserwowanie życia mieszkańców.
Było wcześnie rano. Na ulicach zaczynał się zwykły dzień, a ja zauważyłam grupki mężczyzn spotykających się na krótkie rozmowy i poranną kawę. Wyglądało to jak mały codzienny rytuał – chwila na wymianę informacji, kilka żartów i spokojny początek dnia. Dowiedziałam się, że takie spotkania przy kawie i rozmowach są bardzo charakterystyczne dla maltańskiej codzienności.
Kościół Świętego Pawła znajduje się przy Valley Road w Birkirkara. Dziś jest to jedna z bardziej ruchliwych ulic na Malcie, jednak dawniej okolica wyglądała zupełnie inaczej. Droga była znacznie spokojniejsza, a sama Birkirkara miała bardziej wiejski charakter.
W przeszłości centrum miasta znajdowało się w rejonie dzisiejszej Bazyliki Świętej Heleny. Kiedy zaczęto budowę nowego kościoła, znanego obecnie jako Stary Kościół, mieszkańcy przechodzący przez most w drodze do świątyni mijali okolice kościoła Świętego Pawła.
W tamtym okresie kościół ten znajdował się nieco na uboczu głównej części osady, dlatego nie cieszył się tak dużą popularnością wśród mieszkańców jak inne świątynie w Birkirkara.
Dziś jednak jest ważnym punktem na mapie miasta i ciekawym miejscem dla osób, które chcą zobaczyć Maltę mniej oczywistą – nie tylko tę z pocztówek, ale również tę, w której mieszkańcy spokojnie zaczynają swój dzień.

Kościół Świętego Pawła w Birkirkara – historia zapisana w kamieniu
Kościół Świętego Pawła w Birkirkara ma za sobą długą i ciekawą historię. Pierwsza świątynia w tym miejscu powstała już w 1538 roku, zaledwie kilka lat po przybyciu na Maltę Rycerzy św. Jana w 1530 roku.
Z biegiem czasu niewielki kościół przestał odpowiadać potrzebom rosnącej społeczności, dlatego w latach 1852–1854 został przebudowany. Dzisiejsza świątynia jest dziełem architekta Giuseppe Bonavii, autora również innych ważnych maltańskich budowli, między innymi kościoła w Ballucie.
Ciekawostką związaną ze starszą wersją kościoła jest obraz „Village of Bircarcara, Malta” autorstwa księdza Davida Markhama, namalowany w latach 1845–1846. Dzieło pochodzące z prywatnej kolekcji dr. Alberta Ganado jest uznawane za jedyny znany wizerunek dawnego kościoła. Dzięki niemu mogłam zobaczyć, jak wyglądała Birkirkara przed wielką przebudową.
Na obrazie widoczny jest między innymi kamienny krzyż oraz figura Świętego Pawła. Wszystko wskazuje na to, że przedstawione elementy odpowiadają tym, które zachowały się do dziś – krzyżowi znajdującemu się nad zakrystią oraz figurze świętego umieszczonej na szczycie fasady.
Jednym z najcenniejszych elementów kościoła jest także mechaniczny zegar wykonany przez znanego maltańskiego zegarmistrza Mikelana Sapiano (1825–1913). Twórca zasłynął dzięki niezwykłym umiejętnościom, a zegar w kościele Świętego Pawła uznawany jest za wyjątkowy przykład dawnej sztuki zegarmistrzowskiej.
Mimo niewielkich rozmiarów świątyni mechanizm potrafi obsługiwać kilka funkcji – między innymi dwie tarcze zegarowe oraz trzy dzwony. Jedna tarcza znajduje się przy dzwonnicy, druga natomiast na fasadzie kościoła. Szczególnie ciekawie wygląda nocą podświetlana, ażurowa tarcza wykonana z żelaza i szkła.
Mechanizm zegara obejmuje kilka niezależnych układów, dzięki którym dzwony odzywają się w określonych odstępach czasu oraz podczas tradycyjnych modlitw.
Niestety, podczas mojej wizyty kościół był zamknięty, więc nie udało mi się zobaczyć jego wnętrza. Pozostało mi podziwianie fasady i świadomość, że nawet w mniej turystycznej Birkirkara można znaleźć miejsca pełne historii i niezwykłych opowieści.

Bazylika Świętej Heleny – barokowa perła Birkirkary
Najważniejszym zabytkiem Birkirkary jest bez wątpienia Bazylika Świętej Heleny. To jedna z najpiękniejszych świątyń na Malcie, uznawana za wyjątkowy przykład maltańskiego baroku.
Już sama fasada zrobiła na mnie ogromne wrażenie, ale prawdziwe piękno kryje się we wnętrzu. Bogata dekoracja rzeźbiarska, liczne zdobienia i niezwykła dbałość o szczegóły pokazują, jak ogromną rolę religia odgrywała w historii wyspy. W wystroju bazyliki wyraźnie widoczne są wpływy rokoka, szczególnie w lekkich, misternych ornamentach zdobiących wnętrze świątyni.
Spacerując po Birkirkara, właśnie takie miejsca przypominały mi, że Malta nawet w mniej turystycznych miastach potrafi zachwycić. Niemal każda większa miejscowość ma swój wyjątkowy kościół, a każda świątynia kryje własną historię.
Bazylika Świętej Heleny jest nie tylko najważniejszym zabytkiem miasta, ale również miejscem, wokół którego przez wieki skupiało się życie mieszkańców Birkirkary. To właśnie tutaj mogłam najlepiej poczuć tę charakterystyczną dla Malty więź między codziennością, tradycją i wiarą.

Wielki Dzwon Bazyliki Świętej Heleny – duma mieszkańców Birkirkary
Jednym z najbardziej niezwykłych elementów Bazyliki Świętej Heleny są jej dwie dzwonnice, znajdujące się po obu stronach fasady. Wisi na nich aż siedem dzwonów, a wśród nich ten najważniejszy – największy kościelny dzwon na Malcie.
Dowiedziałam się, że mieszkańcy Birkirkary od dawna marzyli o tym, aby ich świątynia posiadała wyjątkowo okazały dzwon. Z tego powodu północna dzwonnica (po lewej stronie, patrząc od frontu kościoła) została specjalnie zbudowana nieco szerzej, aby mogła pomieścić potężny instrument.
Pierwszy wielki dzwon pojawił się w Birkirkarze już w 1891 roku. Został odlany przez Guze’ Grecha, jednak nie służył mieszkańcom długo. Kolejny dzwon wykonał mistrz ludwisarski z Bormli – Gulju Cauchi – ale również ten nie zachował się do naszych czasów.
Obecny Wielki Dzwon powstał dzięki ogromnemu zaangażowaniu mieszkańców. Potrzebne fundusze udało się zebrać w zaledwie dziesięć miesięcy, co pokazuje, jak ważne było to przedsięwzięcie dla lokalnej społeczności.
Dzwon odlano 24 września 1931 roku w renomowanej odlewni Barigozzi w Mediolanie we Włoszech. Nad jego brzmieniem czuwał wybitny maltański kompozytor Carlo Diacono, któremu powierzono opracowanie odpowiedniej tonacji.
Do Malty dzwon przypłynął 12 stycznia 1932 roku, a kilka dni później – 17 stycznia 1932 roku – został uroczyście zawieszony na dzwonnicy bazyliki.
Stojąc przed Bazyliką Świętej Heleny, mogłam docenić, że dźwięk tego dzwonu jest czymś więcej niż tylko elementem wyposażenia kościoła. To część historii Birkirkary i symbol dumy mieszkańców, którzy przez lata dążyli do tego, aby ich świątynia posiadała coś naprawdę wyjątkowego.

Wielki Dzwon i festa Świętej Heleny – tradycje Birkirkary
Wielki Dzwon Bazyliki Świętej Heleny zrobił na mnie wrażenie nie tylko swoim brzmieniem, ale również rozmiarami. Waży aż 101 qnatar i 40 irtal, czyli około 8100 kilogramów. Samo serce dzwonu ma około 400 kilogramów. Jego wysokość wynosi 3,12 metra, a średnica 2,44 metra.
Tak potężna konstrukcja była ogromnym przedsięwzięciem, a jej wykonanie kosztowało 1300 funtów – według ówczesnej waluty. Dla mieszkańców Birkirkary był to jednak wydatek wart poniesienia, ponieważ dzwon stał się symbolem ich przywiązania do miasta i bazyliki.
Dowiedziałam się, że do dziś dźwięk Wielkiego Dzwonu towarzyszy najważniejszym wydarzeniom religijnym. Szczególnie uroczysty charakter ma festa ku czci Świętej Heleny, patronki miasta, obchodzona co roku w pierwszą niedzielę po 18 sierpnia.
Tego dnia Birkirkara zmienia swoje oblicze. Ulice zostają udekorowane, mieszkańcy spotykają się, a z kościoła parafialnego pod wezwaniem Świętej Heleny wyrusza uroczysta procesja z figurą patronki. Choć nie miałam okazji uczestniczyć w tej uroczystości, sama świadomość jej znaczenia pozwoliła mi lepiej zrozumieć, jak ważne miejsce zajmują wiara, historia i wspólne świętowanie w życiu mieszkańców Malty.


Sanktuarium Matki Bożej tal-Ħerba – miejsce szczególnej modlitwy w Birkirkara
Kolejnym miejscem, do którego dotarłam w Birkirkarze, było Sanktuarium Matki Bożej tal-Ħerba, poświęcone Narodzeniu Najświętszej Maryi Panny. To jedna z ważniejszych maryjnych świątyń na Malcie, otoczona ogromnym szacunkiem nie tylko przez mieszkańców wyspy, ale również przez maltańskich emigrantów rozsianych po całym świecie.
Kaplica tal-Ħerba zasłynęła dzięki opowieści o cudownym uzdrowieniu osoby sparaliżowanej. Według przekazywanej historii chory usłyszał dźwięk dzwonu z kaplicznej dzwonnicy, który wzywał wiernych na Mszę Świętą. Mimo swojej choroby postanowił dotrzeć do świątyni. Kiedy znalazł się w pobliżu kaplicy, poczuł nagłą zmianę – odzyskał władzę w kończynach, mógł samodzielnie wstać i zaczął chodzić. Wzruszony podziękował Matce Bożej za otrzymaną łaskę.
Wieść o tym wydarzeniu szybko się rozeszła, a kaplica zaczęła przyciągać coraz więcej pielgrzymów. Przybywali tu ludzie proszący o zdrowie, pocieszenie i pomoc w trudnych chwilach. Modlili się zarówno chorzy, jak i osoby szukające wsparcia w codziennych problemach. Maryja tal-Ħerba stała się dla wielu Maltańczyków opiekunką chroniącą ich zarówno w domu, jak i podczas niebezpieczeństw na morzu.
Dowiedziałam się, że z czasem niewielka kaplica przestała wystarczać dla liczby odwiedzających. W 1640 roku została powiększona i ozdobiona, natomiast obecna fasada z portykiem oraz dzwonnicą pochodzi z 1797 roku. Dzisiejszy wygląd sanktuarium, z planem krzyża łacińskiego i kopułą, jest efektem późniejszych rozbudów przeprowadzonych między innymi na początku XX wieku.
Świątynia przez wieki cieszyła się również wsparciem joannitów. Rycerze Zakonu Świętego Jana przekazywali datki na jej rozwój i wyposażenie. Wśród dobroczyńców znaleźli się przedstawiciele najważniejszych rodów i wielcy mistrzowie zakonu, którzy ofiarowali między innymi srebrne elementy wyposażenia ołtarza, kielichy liturgiczne, lampy oraz ozdobne przedmioty używane podczas nabożeństw.
Spacerując po Birkirkarze, właśnie takie miejsca uświadomiły mi, jak silnie historia Malty związana jest z religią i tradycją. Sanktuarium tal-Ħerba nie jest jedynie zabytkiem – to miejsce, które przez wieki było świadkiem ludzkich nadziei, modlitw i osobistych historii.

Kaplica Świętego Antoniego z Padwy i Świętej Katarzyny w Birkirkara
Podczas spaceru po Birkirkarze trafiłam również na niewielką kaplicę pod wezwaniem Świętego Antoniego z Padwy i Świętej Katarzyny. Została ona zbudowana w 1828 roku i jest kolejnym przykładem maltańskich małych świątyń, które można spotkać niemal w każdej miejscowości na wyspie.
Choć nie wyróżnia się rozmiarem tak jak monumentalne bazyliki Malty, doskonale wpisuje się w charakter tutejszej architektury sakralnej. Proste kaplice od wieków były ważnym elementem życia lokalnych społeczności – miejscem modlitwy, spotkań mieszkańców i pielęgnowania tradycji.
Właśnie takie niewielkie świątynie sprawiły, że mój spacer po mniej turystycznych częściach Malty był równie ciekawy jak zwiedzanie najbardziej znanych zabytków.
Zatoka Gnejna Bay – maltańska natura z dala od tłumów
Po zwiedzaniu Birkirkary ruszyłam dalej w stronę jednego z bardziej malowniczych zakątków Malty – Zatoki Gnejna (Gnejna Bay). Tym razem również postawiłam na komunikację miejską, która przez całą podróż była moim głównym środkiem transportu.
Z Birkirkary pojechałam autobusem numer 42 do Mosty, a tam przesiadłam się w autobus numer 238 jadący do Mġarr. Dalej czekał mnie spacer w kierunku zatoki.
Już sama droga okazała się częścią atrakcji. Malta po raz kolejny pokazała mi swoje inne oblicze – mniej miejskie, bardziej surowe i naturalne. Słońce mocno dawało się we znaki, szczególnie podczas marszu, ale piękne widoki wynagradzały każdy trud.
Gnejna Bay zachwyciła mnie spokojem, turkusową wodą i naturalnym krajobrazem. To miejsce zupełnie inne od zatłoczonych kurortów – mogłam tutaj odpocząć, pospacerować wzdłuż wybrzeża i podziwiać charakterystyczne maltańskie skały.
Niestety podczas mojej wizyty przystanek autobusowy bezpośrednio przy zatoce był czasowo nieczynny, dlatego musiałam pokonać ostatni odcinek pieszo. W sezonie letnim do Gnejna Bay kursuje autobus numer 101, który ułatwia dotarcie nad samo wybrzeże.
Dla mnie ten spacer był kolejną małą przygodą. Na Malcie często przekonywałam się, że najpiękniejsze miejsca nie zawsze znajdują się tuż przy przystanku – czasami trzeba pozwolić, aby nogi poniosły trochę dalej.


Droga do Zatoki Gnejna Bay
Zatoka Gnejna Bay znajduje się około 2 km na zachód od Mġarru. Trasa jest dobrze oznakowana, więc bez problemu mogłam dotrzeć tam pieszo. Dla mnie był to kolejny spacer, podczas którego sama droga okazała się częścią zwiedzania.
Po wyjściu z autobusu ruszyłam w kierunku zatoki. Punktem orientacyjnym była widoczna na zdjęciu stacja paliw – dalej kierowałam się już zgodnie ze znakami prowadzącymi w dół, w stronę wybrzeża.
Po drodze mijałam dobrze mi już znany Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Mġarr, nazywany potocznie „Kościołem Jajecznym”. Jego charakterystyczna kopuła jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów w tej części wyspy. Historia tej niezwykłej świątyni była dla mnie na tyle ciekawa, że opisałam ją w osobnym wpisie:
Malta – Mdina, Rabat i Mġarr. Gdzie autobus zawiezie i nogi poniosą – zwiedzania dzień 4
Spacer w stronę Gnejna Bay pozwolił mi zobaczyć Maltę zupełnie inną niż ta znana z zabytkowych miast. Zamiast zatłoczonych uliczek były otwarte przestrzenie, pola, kamienne mury i coraz piękniejsze widoki na wybrzeże.



Castello Zamittello – zamek i legenda o zaginionej Lucii
W drodze do Zatoki Gnejna Bay mijałam również Castello Zamittello – charakterystyczną budowlę wzniesioną w 1675 roku w stylu normańskim. Zamek wyróżnia się na tle maltańskiego krajobrazu i od razu przyciąga uwagę swoją nietypową architekturą.
Z miejscem tym związana jest również jedna z lokalnych legend, przekazywana przez mieszkańców od pokoleń.
Według opowieści Lucia, jedyna córka barona Bernarda Zammita, zniknęła w dniu swojego ślubu z bogatym sycylijskim hrabią. Gdy rankiem nie znaleziono jej w sypialni, ojciec uznał, że została porwana przez korsarzy. Rozpoczął poszukiwania w okolicach Zatoki Ġnejnej, jednak mimo zaangażowania wielu ludzi nie udało się odnaleźć żadnego śladu po dziewczynie.
Rok później wydarzyło się coś niezwykłego. Jak głosi legenda, nagle zaczęły bić dzwony miejscowego kościoła, a przed ołtarzem ukazała się wizja zaginionej Lucii. Dziewczyna miała być ubrana w zakonny habit i opowiedzieć swoją historię.
Okazało się, że uciekła z domu, ponieważ nie chciała poślubić znacznie starszego od siebie hrabiego. Miała przyjąć śluby zakonne i przez kolejny rok opiekować się rannymi w odległym kraju. Według opowieści jej życie zakończyła przypadkowa strzała.
Czy historia Lucii wydarzyła się naprawdę? Tego nie wiadomo. Jak wiele maltańskich opowieści, również ta łączy w sobie odrobinę historii, legendy i tajemnicy. Właśnie takie miejsca sprawiają, że moja podróż po Malcie była czymś więcej niż tylko zwiedzaniem zabytków – za każdym kamieniem mogła kryć się niezwykła opowieść.

Castello Zamittello – między historią a tajemnicą
Historia Castello Zamittello ma również bardziej współczesny, mroczny rozdział. Przez lata budowla była rezydencją szlacheckiej rodziny Sant Cassia. To właśnie z tym rodem związane jest jedno z najbardziej tajemniczych wydarzeń na Malcie.
27 października 1988 roku zamek stał się miejscem tragicznego morderstwa barona Francesa Sant Cassii. Sprawa do dziś pozostaje owiana tajemnicą i przez lata budziła zainteresowanie mieszkańców wyspy.
Dowiadując się więcej o historii tego miejsca, trudno było mi uwierzyć, że budowla z tak burzliwą przeszłością wygląda dziś zupełnie inaczej. Dawna arystokratyczna rezydencja jest obecnie popularnym miejscem organizacji uroczystości, szczególnie maltańskich wesel. Ten kontrast zrobił na mnie duże wrażenie – zamek, który był świadkiem rodzinnych historii, legend i dramatycznych wydarzeń, dziś ponownie kojarzy się przede wszystkim ze świętowaniem i radosnymi chwilami.



Wieża Lippija – część maltańskiego systemu obrony wybrzeża
Kolejnym ciekawym punktem na mojej trasie w kierunku Gnejna Bay była Wieża Lippija. Ta niepozorna z daleka budowla jest jednym z wielu świadectw czasów, gdy Malta musiała nieustannie strzec swoich wybrzeży przed atakami najeźdźców.
Wieża została zbudowana w 1637 roku na rozkaz wielkiego mistrza Juana de Lascarisa-Castellara i była częścią rozbudowanego systemu obronnego stworzonego przez Rycerzy Świętego Jana. Jej zadaniem było obserwowanie morza i szybkie ostrzeganie mieszkańców wyspy o zbliżającym się zagrożeniu.
Podczas poznawania historii tego miejsca dowiedziałam się, że w XVII wieku maltańskie wybrzeże zostało usiane podobnymi wieżami strażniczymi. Nie były one przypadkowo rozmieszczone – każda z nich znajdowała się w takim miejscu, aby można było dostrzec dwie sąsiednie wieże. Dzięki temu powstał swoisty system wczesnego ostrzegania.
Gdy strażnicy zauważyli niebezpieczeństwo, rozpalali ogień lub dawali sygnał, który natychmiast przekazywały kolejne posterunki.
Najwięcej takich umocnień powstało za panowania wielkich mistrzów Alofa de Wignacourta (1601–1622), Paula Lascarisa-Castellara (1636–1657) oraz Martina de Redina (1657–1660). Szczególny wkład miał Lascaris, który w latach 1637–1640 sfinansował budowę siedmiu nowych wież z własnych środków, chcąc wzmocnić ochronę wyspy.
Wieża Lippija należy właśnie do tego okresu. W odróżnieniu od wcześniejszych, większych wież Wignacourta, konstrukcje z czasów Lascarisa były prostsze – zazwyczaj miały dwie kondygnacje, płaski dach i niewielki parapet obronny.
Dziś wieża nie pełni już swojej dawnej funkcji, ale nadal przypomina o burzliwej historii Malty. Stojąc na wybrzeżu, mogłam łatwo wyobrazić sobie czasy, gdy każdy ruch na morzu mógł oznaczać zagrożenie, a od czujności strażników zależało bezpieczeństwo całej wyspy.

Droga powrotna z Gnejna Bay – kilka praktycznych wskazówek
Do samej Zatoki Gnejna Bay czekał mnie jeszcze kawałek drogi, szczególnie że podróżowałam bez samochodu. Spacer w dół był bardzo przyjemny, ponieważ po drodze mogłam podziwiać maltański krajobraz. Droga powrotna okazała się jednak bardziej wymagająca – szczególnie przy mocnym słońcu.
W drodze powrotnej udało mi się złapać autostop do Mġarru. Po raz kolejny przekonałam się, że Maltańczycy są bardzo serdeczni i chętnie pomagają podróżnym.
Jeśli planujesz podobną wyprawę, warto pamiętać o kilku rzeczach. Trasa piesza jest piękna, ale wymaga trochę wysiłku. Pobocza są bardzo wąskie, a część drogi prowadzi w pełnym słońcu, dlatego dobrze mieć ze sobą wodę, nakrycie głowy i wygodne buty.
Gnejna Bay zdecydowanie wynagrodziła mi trud dotarcia. To jedno z tych miejsc na Malcie, gdzie sama droga stała się częścią przygody, a nie tylko sposobem na dotarcie do celu.

Zakończenie – Birkirkara i Gnejna Bay, czyli Malta mniej oczywista
Ósmy dzień mojej maltańskiej przygody pokazał mi zupełnie inne oblicze wyspy. Tym razem nie były to monumentalne twierdze, wąskie uliczki Mdiny czy zabytkowe miasta pełne historii joannitów. Zobaczyłam zwyczajną Maltę – poranne rozmowy mieszkańców Birkirkary, spokojne ulice, piękne kościoły i drogę prowadzącą przez maltański krajobraz aż do zatoki ukrytej z dala od największego ruchu turystycznego.
Birkirkara nie zachwyciła mnie od pierwszego spojrzenia, ale właśnie takie miejsca często zostają w pamięci na dłużej. Pokazała mi codzienność mieszkańców, tradycję i to, że na Malcie niemal każda miejscowość ma swoją historię zapisaną w murach kościołów.
Z kolei Gnejna Bay była dla mnie nagrodą za trud wędrówki. Turkusowa woda, skaliste wybrzeże i cisza sprawiły, że poczułam zupełnie inną atmosferę wyspy – spokojniejszą i bardziej naturalną.
Po raz kolejny przekonałam się, że Malta najlepiej odkrywa się bez pośpiechu. Czasami warto wysiąść z autobusu wcześniej, przejść kilka kilometrów i pozwolić, aby nogi poniosły mnie tam, gdzie nie prowadzą wszystkie przewodniki.
FAQ – Birkirkara i Gnejna Bay na Malcie
Czy warto odwiedzić Birkirkarę?
Tak, szczególnie jeśli chcę zobaczyć mniej turystyczną stronę Malty. Nie jest to miasto pełne spektakularnych widoków, ale mogłam tu poczuć codzienne życie mieszkańców i zobaczyć piękne zabytkowe kościoły, między innymi Bazylikę Świętej Heleny.
Jak dojechałam do Birkirkary?
Z Mellieħy dojechałam autobusami nr 41 lub 42. Do Birkirkary kursuje również wiele połączeń z Valletty i innych części wyspy.
Czy Gnejna Bay jest warta odwiedzenia?
Tak. Dla mnie była to jedna z najładniejszych naturalnych zatok Malty, szczególnie jeśli szuka się spokojniejszego miejsca poza dużymi kurortami. Zachwyciła mnie krajobrazem, czystą wodą i charakterystycznymi maltańskimi skałami.
Jak dostałam się do Gnejna Bay komunikacją miejską?
Najwygodniej było mi dojechać autobusem do Mġarru, a następnie przejść pieszo około 2 km w kierunku zatoki. W sezonie letnim kursuje autobus 101, który ułatwia dotarcie bliżej plaży.
Czy droga do Gnejna Bay jest trudna?
Sama trasa nie była dla mnie bardzo wymagająca, ale trzeba pamiętać, że część drogi prowadzi w pełnym słońcu. Powrót może być bardziej męczący, szczególnie latem. Warto zabrać wodę, nakrycie głowy i wygodne buty.
Ile czasu przeznaczyć na Gnejna Bay?
Na spokojny spacer, odpoczynek przy zatoce i powrót warto zaplanować przynajmniej pół dnia.
Czy na Malcie można liczyć na pomoc mieszkańców?
Moje doświadczenie pokazuje, że tak. Maltańczycy są bardzo otwarci i życzliwi wobec podróżnych – mnie udało się nawet złapać podwózkę w drodze powrotnej z Gnejna Bay.
Czy Birkirkara i Gnejna Bay nadają się na jednodniową wycieczkę?
Tak. Połączenie zwiedzania miasta i odpoczynku nad zatoką stworzyło dla mnie ciekawy dzień, pokazujący dwa różne oblicza Malty – historyczne i naturalne.
☕ Podoba Ci się to, co robię?
Jeśli lubisz moje wpisy o Malcie i zaglądanie ze mną w jej mniej oczywiste zakątki, będzie mi ogromnie miło, jeśli postawisz mi wirtualną kawę. ❤️
To właśnie dzięki takiemu wsparciu mogę dalej tworzyć, szukać ciekawych miejsc i dzielić się z Tobą historiami, które kryje ta niezwykła wyspa. 🇲🇹
Dziękuję, że jesteś tutaj i razem ze mną odkrywasz Maltę! ☕💛



