Polska,  Skarby Mazowsza,  Warszawa jest klawa.

Za bramą wielkiej ciszy – spacer po Starych Powązkach.

Słońce ciągle nie chce wyjść za chmur, w tym roku grudzień przypomina bardziej listopad. Nostalgiczny grudzień. Bramy cmentarza strzeże boży rycerz. Na głowie ma hełm rzymskiego legionisty w jednym ręku trzyma miecz w drugim tarczę. Martwy wąż owinięty na mieczu symbolizuje grzech. To oznacza, że za tą bramą nie ma miejsca dla zła, bo cmentarza strzeże Opatrzność Boska, ukazana na tarczy wojownika jako oko w trójkącie,

Oznacza to, że winy spoczywających tu ludzi zostały odkupione przez śmierć Chrystusa, o czym mówi nam korona cierniowa i narzędzia Męki Pańskiej, również wykute na tarczy.

Fundatorem bramy był doktor Mieczysław Landsberg, Honorata tak miała na imię jego żona. Kiedy umarła w 1915 roku, zrozpaczony maż wpadł na oryginalny pomysł jej upamiętnienia. Zamiast postawić okazały nagrobek czy kaplicę, zwrócił się do władz miasta z propozycją ufundowania cmentarnej bramy. Zaprojektował ją znakomity rzeźbiarz Leopold Wasilkowski. I tak, każdy kto tędy przechodzi, nieświadomie oddaje hołd pani Honoracie Landsbergowej.

Brama Świętej Honoraty – Cmentarz Powązkowski.
Brama Świętej Honoraty – Cmentarz Powązkowski.
Cmentarz Powązkowski.

„Gdy gaśnie pamięć ludzka dalej mówią kamienie”

„Przez stulecia grzebano zmarłych w pobliżu kościołów. Najzamożniejsi mogli liczyć, że po śmierci spoczną w podziemiach świątyń, biednym pozostawały przykościelne cmentarze. […]

Miasto rozrastało się, przybywało mieszkańców, a miejsc na cmentarzach było coraz mniej. Doszło do tego, że prawo do grobu przysługiwało tylko na dwadzieścia lat. Po tym czasie wykopywano kości i składano je w specjalnych pomieszczeniach w piwnicach kościołów. Od połowy XVIII w. myślano więc o tym, żeby ze względów higienicznych chować zmarłych poza murami miasta.

Dopiero marszałek wielki koronny Stanisław Lubomirski postanowił coś zrobić, wraz z biskupem poznańskim Andrzejem Młodziejowskim planował zakładanie cmentarza poza miastem.

W dawnej Polsce poza murami miasta chowano tylko przestępców, włóczęgów, samobójców albo aktorów. Jednym słowem – wszystkie podejrzane typy. No i ofiary zarazy. Wierni chrześcijanie uważali, za zniewagę dla ciała, krzywdę dla duszy grzebanie umarłych jak psów w polu i w żaden sposób nie można ich było przekonać.

Melchior Korwin-Szymanowski ze swej jurydyki we wsi Powązki ofiarował miastu nowy „smętarz” trochę gruntu, aliści i ta ofiara Panu Bogu diabłem była podszyta.

Korwin-Szymanowscy mianowicie sąsiadowali z należących do książąt Czartoryskich folwarkiem Powązkowskim, gdzie księżna Izabella, żona generała ziem podolskich Adama Kazimierza, urządziła sobie prześliczny, romantyczny ogród uciech wiejskich. Niecny przeto starosta klonowski, że z Czartoryskimi toczył kilka sporów o różne grunta warszawskie, postanowił zalać sadła za piękną skórę księżnej takim sposobem. żeby w przejeździe do wesołego ogrodu posępne oglądała włóki cmentarne.

Cmentarz Powązkowski.
Nagrobek rodziny Sułowskich ok 1940 r. – Cmentarz Powązkowski w Warszawie

Dzieci i anioły

Nagrobek Gabriela Komorowskiego – Stare Powązki kwatera nr 13.

Mały Gabriel Komorowski śpi tutaj od roku 1849. Gabriel jako pierwszy z rodu Komorowskich został pochowany na Powązkach przy głównej alei wiodącej od bramy w stronę katakumb. Jego nagrobek zdobi rzeźba śpiącego dziecka z wianuszkiem uwitym z nieśmiertelników. Rzeźbiarzowi Konstantemu Jakubowskiemu udało się wielkie dzieło. Chłopiec wygląda jakby spokojnie zasnął i śnił piękne sny, Wianuszki, kwiatki, krzyżyki – oznaki niewinności na grobach maleństw, tak wcześnie odebranych rodzicom przez śmierć.

Wzrok mój przykuwa grób który przedstawia bosego chłopca, który stoi na kamieniu w za dużej koszuli. W jednym ręku trzyma wianuszek z polnych kwiatów a w drugiej ręce ma czapkę. Na kamieniu widnieje napis „Śpiewakowi Kaliny Ziomkowie” To właśnie tu spoczywa krewny Gabrysia Ignacy Komorowski, wiolonczelista i kompozytor. Zmarł młodo na gruźlicę, ze składek publicznych ufundowano mu pomnik autorstwa Wojciecha Święckiego.

Nagrobek Ignacego Komorowskiego – krewnego Gabrysia – Cmentarz Stare Powązki.

Bardzo ciekawy nagrobek znajduje się w okolicach kościoła. Płaskorzeźba przedstawia scenę pożegnania rodziców ze zmarłą córką Wanda Bącewicz, córka znanego warszawskiego lekarza zmarła w 1837 roku . Naga postać ze skrzydłami to zapewne bóg śmierci Tanatos, odprowadza on duszę dziewczyny do Hadesu. Dziewczyna odwraca głowę w stronę żegnających ją kobiety i mężczyzny. Nad płaskorzeźbą widnieje napis „Expecta nos” czyli „Oczekuj nas”

Pomnik Wandy Bącewicz – Stare Powązki

„Znikła i ledwie lata przeżyła dziecinne, z nią zgasł umysł piękny i serce niewinne, a rodzicom z ich chluby i nadziei całej tylko wspomnienie po niej i łzy pozostały”.

Wanda Bącewicz, urodzona d. 23 czerwca 1827 r., umarła d. 29 sierpnia 1837 r.

Pomnik Lusi Raciborskiej – Stare Powązki kwatera 39
Pomnik Lusi Raciborskiej – Stare Powązki kwatera 39

Nagrobek Lusi Raciborskiej jest to chyba najpiękniejszy pomnik Starych Powązek, przedstawia śliczną dziewczęcą postać, która wyłania się z sarkofagu. Dłonie ma złożone do modlitwy, spogląda ku niebu, jedynie czubkiem stopy dotyka skrzyni. Wygląda jakby chciała otworzyć wrota do raju. Autorem nagrobka był Donato Barcaglio, znany rzeźbiarz włoski. Lusia Raciborska zmarła w wieku 18 lat.

Cmentarz Stare Powązki – Warszawa
Cmentarz Stare Powązki – Warszawa
Cmentarz Stare Powązki – Warszawa

D.O.M.

D.O.M. łac. Deo Optimo Maximo, „Bogu Najlepszemu, Największemu” – akronim umieszczany na nagrobkach i kościołach chrześcijańskich. Na nagrobkach napis D.O.M znaczy Domus Omnium Mortuorum:  „Dom Wszystkich Zmarłych”.

Nagrobek rodziny Barbary Bobrowskiej – Stare Powązki

Figura z grobu Bobrowskiej przykuwa uwagę odwiedzających Stare Powązki. Oryginalna poza, nietypowa uroda, przymknięte oczy czy wreszcie pewna „zalotność” (seksownie odsłonięte lewe ramię) wyróżniają ją spośród starszych rzeźb. Nagrobek został wykonany w 1992 roku. Piękna niewiasta w białej sukni z długim trenem pięknie się komponuje z czarnym granitem. W prawej dłoni, przyciskając do łona trzyma klepsydrę, lewą zgarnia tren, a wraz z nim zapewne dusze śmiertelników, domyślamy się bowiem, iż mamy tu do czynienia z samą Śmiercią.

Grób rodziny Jerzego Kolanowskiego – Stare Powązki (kwatera nr 13).

Na grobie widnieje napis: SIC TRANSIT GLORIA MUNDI, czyli po polsku: „Tak przemija chwała świata”.

Dwie „osmętnice” na grobie Wacława Szymanowskiego – Stare Powązki!

Na grobie redaktora „Kuriera Warszawskiego” stanął…, nie, nie stanął, oto z ziemi cmentarnej wyłaniają się, niczym zjawy z podziemi, dwie postacie niewieście. Ich gesty wyrażają ból i rozpacz: jedna skrywa twarz w dłoniach, druga tłumi szloch. Wraz z nimi unosi się sam nieboszczyk, którego delikatnie zarysowana twarz wyłania się w połowie wysokości posągu.

Wydaje się, iż to jakieś duchy uprowadzają zmarłego do Zaświatów. Szymanowski pozostawił nas jednak w niewiedzy, co do natury tego „życia po życiu”, nie umieścił bowiem żadnych symboli religijnych czy odwołujących się do tradycji eschatologicznych. Jest tylko rozpacz po starcie człowieka i tajemnica śmierci.

Cmentarz Powązkowski – Warszawa

„Gdy człowiek umiera, nie pozostaje po nim na tej ziemi nic oprócz dobra, które uczynił innym”.

Jan Kiepura

[*Źródło: „Miasto Pamięci” Zuzanna Orlińska]

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Treść chroniona