Szlak ze Świętej Katarzyny na Święty Krzyż – kompletny przewodnik przez serce Gór Świętokrzyskich.
Urokliwa Święta Katarzyna to prawdziwa „brama główna” do Puszczy Jodłowej i Łysogór – najwyższego pasma Gór Świętokrzyskich. To właśnie stąd rozpoczyna się jedna z najpiękniejszych pieszych tras w regionie, prowadząca przez serce Świętokrzyskiego Parku Narodowego aż na Święty Krzyż.
Krańce Łysogór wyznaczają dwa wyjątkowe miejsca związane z historią i duchowością regionu. Na wschodzie góruje klasztor na Świętym Krzyżu – jeden z najstarszych ośrodków pielgrzymkowych w Polsce, natomiast od zachodu pasmo zamyka klasztor benedyktynek z kościołem Świętej Katarzyny, od którego rozpoczynamy naszą wędrówkę.
Szlak ze Świętej Katarzyny przez Łysicę, Przełęcz św. Mikołaja i Hutę Szklaną na Święty Krzyż pozwala poznać najważniejsze symbole Gór Świętokrzyskich: tajemniczą Puszczę Jodłową, skalne gołoborza, najwyższy szczyt pasma oraz miejsca, w których historia przeplata się z legendami.
Najważniejsze informacje
Trasa: Święta Katarzyna – Łysica – Przełęcz św. Mikołaja – Huta Szklana – Święty Krzyż
Region: Góry Świętokrzyskie, Świętokrzyski Park Narodowy
Długość: około 17 km
Czas przejścia: około 5–6 godzin (bez dłuższych postojów i zwiedzania)
Oznaczenie szlaku: czerwony Główny Szlak Świętokrzyski
Trudność: łatwa/umiarkowana – odpowiednia dla osób z podstawową kondycją
Najwyższy punkt: Łysica (614 m n.p.m.)
Charakter trasy: leśna, z kilkoma podejściami, kamienistymi odcinkami i licznymi miejscami widokowymi
To jedna z najpiękniejszych jednodniowych tras w Górach Świętokrzyskich. Łączy najważniejsze symbole regionu: najwyższy szczyt pasma – Łysicę, charakterystyczne gołoborza oraz klasztor na Świętym Krzyżu. Trasa nie jest bardzo długa, ale pozwala poczuć prawdziwy klimat najstarszych gór w Polsce.

Start w Świętej Katarzynie – u stóp Łysicy
Naszą wędrówkę rozpoczynamy w Świętej Katarzynie – malowniczej miejscowości położonej u północnego podnóża Łysicy, najwyższego szczytu Gór Świętokrzyskich. To jedno z najważniejszych miejsc wypadowych w regionie, od lat przyciągające turystów pragnących poznać uroki Puszczy Jodłowej i Łysogór.
Zanim ruszymy na czerwony szlak prowadzący przez serce Świętokrzyskiego Parku Narodowego, warto poświęcić chwilę na zwiedzenie samej miejscowości. Jej największym zabytkiem jest klasztor sióstr bernardynek z kościołem pod wezwaniem św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Świątynia i klasztor od wieków związane są z historią tego miejsca oraz ruchem pielgrzymkowym rozwijającym się wokół świętokrzyskich sanktuariów.
Niedaleko klasztoru znajduje się kapliczka oraz źródełko św. Franciszka. Według miejscowej tradycji jego woda ma właściwości lecznicze, a sama kapliczka jest jednym z chętnie odwiedzanych punktów przed rozpoczęciem dalszej drogi. To miejsce dobrze oddaje klimat Gór Świętokrzyskich – pełnych legend, dawnych podań i tajemniczych opowieści przekazywanych z pokolenia na pokolenie.
Pierwszy odcinek szlaku prowadzi przez las i pozwala stopniowo zanurzyć się w krajobraz Puszczy Jodłowej. W cieniu starych jodeł i buków szybko zostawiamy za sobą zabudowania Świętej Katarzyny. Cisza, zapach lasu oraz naturalny charakter otoczenia sprawiają, że już od początku trasy można poczuć wyjątkową atmosferę najstarszego pasma górskiego w Polsce.
To spokojne wejście jest jednocześnie zapowiedzią najważniejszego punktu pierwszej części wyprawy – zdobycia Łysicy, najwyższego szczytu Gór Świętokrzyskich.

Moje wrażenia ze szlaku – piękno, popularność i odrobina rozczarowania
Zastanawiając się, jak opisać ten szlak, mam mieszane uczucia. Z jednej strony trudno odmówić mu uroku – prowadzi przez najważniejsze miejsca Gór Świętokrzyskich, pozwala zdobyć Łysicę i dotrzeć do słynnego klasztoru na Świętym Krzyżu. Z drugiej strony wyobrażałam sobie tę trasę nieco inaczej.
Być może wpływ na moje odczucia miał bardzo upalny dzień oraz fakt, że wybraliśmy się na szlak w niedzielę. Popularność tej trasy była wtedy bardzo widoczna – na drodze spotykaliśmy wielu turystów, rodzin z dziećmi i osób spacerujących ze zwierzętami. Dla jednych to zaleta, bo można poczuć atmosferę wspólnego odkrywania gór, dla innych – tak jak dla mnie – oznacza to mniej ciszy i samotności na szlaku.
Nie mogę jednak powiedzieć, że jest to trasa nudna albo że szkoda czasu na jej przejście. Wręcz przeciwnie – to szlak, który zdecydowanie warto poznać. Trzeba tylko odpowiednio zaplanować wycieczkę i mieć świadomość, że jest to jedna z najpopularniejszych tras w Górach Świętokrzyskich.
Na przejście całego odcinka ze Świętej Katarzyny na Święty Krzyż warto przeznaczyć praktycznie cały dzień. Trzeba uwzględnić nie tylko sam marsz, ale również postoje na odpoczynek, zdjęcia, posiłek i zwiedzanie atrakcji po drodze.
Trasa jest stosunkowo łatwa i dostępna dla osób o podstawowej kondycji. Na szlaku spotkaliśmy rodziny z małymi dziećmi oraz turystów wędrujących ze swoimi pupilami. Największą popularnością cieszy się wejście na Łysicę – wiele osób wybiera właśnie krótszy wariant wycieczki, ograniczając się do zdobycia najwyższego szczytu Gór Świętokrzyskich i powrotu do Świętej Katarzyny. Taka wyprawa zajmuje około 3 godzin i jest dobrym wyborem dla osób, które nie chcą pokonywać całej trasy.
Jeśli jednak chcemy poznać pełny charakter Łysogór, warto przejść cały szlak aż na Święty Krzyż. To dłuższa wyprawa, ale pozwalająca zobaczyć najważniejsze symbole tego wyjątkowego regionu.

Źródełko Świętego Franciszka i podejście na Łysicę
Na początku szlaku, jeszcze w pobliżu Świętej Katarzyny, znajduje się jedno z najbardziej znanych miejsc związanych z lokalnymi legendami – kapliczka oraz źródełko Świętego Franciszka. Według miejscowych podań wypływająca tutaj woda ma leczniczą moc, a szczególnie pomagać na dolegliwości oczu. Niezależnie od tego, ile prawdy kryje się w tych opowieściach, warto zatrzymać się na chwilę przy źródełku i spróbować jego wody. To jeden z tych punktów na szlaku, które łączą przyrodę, historię i ludowe wierzenia.
Powyżej źródełka rozpoczyna się właściwe podejście w kierunku Łysicy. Szlak prowadzi przez piękny bukowy las, którego charakter stopniowo zmienia się wraz z wysokością. Drewniane pomosty i kładki zabezpieczają najbardziej narażone fragmenty podłoża przed erozją, a jednocześnie ułatwiają wędrówkę po bardziej wilgotnych i kamienistych odcinkach.
W miarę zbliżania się do szczytu krajobraz zaczynają dominować jodły – charakterystyczne drzewa Puszczy Jodłowej, tak silnie związanej z krajobrazem Gór Świętokrzyskich. Wędrując cienistą ścieżką wśród starych drzew, można poczuć wyjątkowy klimat tego miejsca – spokojny, tajemniczy i zupełnie inny niż w młodszych pasmach górskich.

Kapliczka św. Franciszka i legenda o cudownym źródełku
Niewielka, XIX-wieczna drewniana kapliczka św. Franciszka znajduje się nad źródłem, które od lat przyciąga turystów i pielgrzymów. Według miejscowych podań wypływająca tutaj woda ma niezwykłe właściwości i pomagać szczególnie w chorobach oczu. Niezależnie od tego, ile prawdy jest w tej legendzie, źródełko pozostaje jednym z najbardziej urokliwych miejsc na początku szlaku na Łysicę.
Z tym miejscem związana jest jedna z najpiękniejszych legend Gór Świętokrzyskich. Opowiada ona o dwóch księżniczkach mieszkających niegdyś w zamku na Łysicy. Pewnego dnia do ich siedziby przybył rycerz, który zachwycił się jedną z sióstr. Druga, zazdrosna o uczucia, jakimi obdarzył ją przybysz, postanowiła pozbyć się swojej rywalki i podała jej truciznę.
Zamach jednak się nie udał, a według legendy gniew sił natury dosięgnął zamek – potężne pioruny miały go zniszczyć, a wraz z nim zginęli niedoszła zabójczyni i rycerz. Ocalała księżniczka długo opłakiwała ich śmierć. Jej łzy miały spływać po stokach Łysicy, pozostawiając ślady nawet na kamieniach gołoborza, aż dotarły do źródła św. Franciszka. Od tej pory jego woda miała zyskać cudowną moc.
Choć jest to tylko legenda, doskonale wpisuje się w tajemniczy klimat Łysogór – miejsca pełnego dawnych opowieści, podań i niezwykłych związków człowieka z przyrodą.




Łysica i gołoborze imienia Romana Kobendzy
Najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich – Łysica (614 m n.p.m.) – to jeden z najważniejszych punktów na trasie ze Świętej Katarzyny na Święty Krzyż. Oprócz samego wierzchołka największą atrakcją tego miejsca jest rozległe gołoborze imienia Romana Kobendzy, wybitnego botanika, który zajmował się badaniem roślinności porastającej te wyjątkowe rumowiska skalne.
Gołoborza są jednym z najbardziej charakterystycznych elementów krajobrazu Łysogór. Powstały w okresie panowania chłodniejszego klimatu, gdy woda wnikająca w szczeliny skał zamarzała, powodując ich rozsadzanie. W ten sposób przez tysiące lat tworzyły się rozległe pola ostrokrawędzistych bloków kwarcytowych, które do dziś pokrywają zbocza gór.
Z gołoborzami związana jest również jedna z najbardziej znanych legend świętokrzyskich. Według podań ich powstanie przypisuje się diabłom, które chciały zniszczyć klasztor na Świętym Krzyżu. Odbywające się tam nabożeństwa miały przeszkadzać czarownicom urządzającym swoje sabaty na Łysej Górze, dlatego diabły postanowiły zasypać klasztor kamieniami przyniesionymi w ogromnych workach.
Plan prawie się powiódł, jednak gdy diabły leciały z kamiennym ładunkiem w stronę klasztoru, rozległ się dźwięk dzwonu wzywającego na jutrznię. Przestraszone stworzenia porzuciły worki, a wysypane z nich kamienie rozsypały się po stokach, tworząc rozległe rumowiska skalne – dzisiejsze gołoborza.
Ta niezwykła opowieść, choć oczywiście należy do świata legend, doskonale oddaje tajemniczy charakter Łysogór. Właśnie tutaj naukowa historia powstawania krajobrazu spotyka się z ludową wyobraźnią, tworząc jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Gór Świętokrzyskich.



Łysica – najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich
Łysica to najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich, wznoszący się na wysokość około 612 m n.p.m. (według najnowszych pomiarów wysokość szczytu podawana jest również jako 614 m n.p.m.). Wzniesienie, nazywane także Górą Świętej Katarzyny, jest jednym z najważniejszych celów turystycznych w całym paśmie Łysogór.
Szczyt Łysicy ma dwa wierzchołki. Wschodni, nieco niższy, to Skała Agaty – charakterystyczna, skalista grań wyrastająca kilka metrów ponad otaczający teren i ciągnąca się na długości około 500 metrów. To właśnie ten fragment masywu stanowi jeden z ciekawszych elementów przyrodniczych tej części Gór Świętokrzyskich.
Zachodni wierzchołek, utożsamiany właściwie z samą Łysicą, oznaczony jest charakterystycznym krzyżem. To tutaj wielu turystów zatrzymuje się na chwilę, by uczcić zdobycie najwyższego punktu regionu i odpocząć przed dalszą drogą.
Choć Łysica nie oferuje rozległych panoram znanych z wyższych gór, jej wyjątkowość kryje się w czymś innym – w atmosferze prastarego lasu, tajemniczych legendach oraz świadomości, że stąpamy po najstarszych górach Polski.

Przełęcz św. Mikołaja – chwila ciszy w sercu Łysogór
Podążając dalej czerwonym Głównym Szlakiem Świętokrzyskim, docieramy na Przełęcz św. Mikołaja położoną na wysokości około 544 m n.p.m. To jedno z bardziej urokliwych miejsc na trasie, gdzie wśród leśnej ciszy znajduje się niewielka, drewniana kapliczka z figurą św. Mikołaja.
Kapliczka, zwana również kapliczką św. Mikołaja, od lat jest charakterystycznym punktem tego odcinka szlaku. Warto zatrzymać się tutaj na chwilę – nie tylko ze względu na sam obiekt, ale przede wszystkim na atmosferę tego miejsca. Otoczenie lasu, spokój i brak pośpiechu sprawiają, że jest to idealny moment na krótki odpoczynek.
Po najbardziej popularnym odcinku w rejonie Łysicy szlak zaczyna pustoszeć. Podczas naszej wędrówki spotykaliśmy już tylko pojedynczych turystów. Dalej droga prowadziła niemal samotnie – wśród drzew, śpiewu ptaków i spokojnego rytmu marszu.
Cisza, piękna pogoda i leśna sceneria sprawiły, że właśnie ten fragment trasy okazał się jednym z najprzyjemniejszych momentów całej wyprawy. To tutaj można było naprawdę poczuć charakter Łysogór – spokojnych, tajemniczych i pełnych naturalnego uroku.



Kakonin – świętokrzyska wieś u stóp Łysogór
Kolejnym przystankiem na trasie jest Kakonin – niewielka, niezwykle malownicza wieś rozciągająca się wzdłuż południowego skraju Puszczy Jodłowej, u podnóża masywu Łysicy. To miejsce, w którym górski krajobraz spotyka się z tradycyjną zabudową dawnej wsi świętokrzyskiej.
Największą atrakcją Kakonina jest zabytkowa drewniana chałupa świętokrzyska, stojąca tuż przy granicy lasu. Ten niewielki dom mieszkalny pochodzi z około 1820 roku i jest przykładem dawnego budownictwa ludowego regionu. Skromne wnętrze zachowało tradycyjny układ typowy dla wiejskich domów – składa się z sieni, izby oraz komory.
Chałupa pozwala przenieść się na chwilę w przeszłość i zobaczyć, jak wyglądało codzienne życie mieszkańców świętokrzyskich wsi przed ponad dwustu laty. To nie tylko ciekawy zabytek, ale również miejsce pokazujące silny związek człowieka z przyrodą i krajobrazem Łysogór.
Przy chacie znajduje się drewniana karczma, w której można odpocząć i posilić się przed dalszą drogą. To dobry moment na dłuższą przerwę, szczególnie podczas całodziennej wędrówki ze Świętej Katarzyny na Święty Krzyż.



Z Kakonina przez pola i łąki w stronę Świętego Krzyża
Opuszczając Kakonin, szlak wyprowadza nas z leśnego cienia na otwarte tereny. Kolejny odcinek prowadzi wśród pól i łąk rozciągających się u podnóża Łysogór. To fragment trasy, który potrafi zachwycić szerokimi widokami i zupełnie innym krajobrazem niż wcześniejsze leśne ścieżki.
Przy dobrej pogodzie można w pełni docenić panoramę okolicy – zielone pola, łagodne wzgórza i charakterystyczną sylwetkę Gór Świętokrzyskich tworzą bardzo malowniczą scenerię. Trzeba jednak pamiętać, że ten odcinek ma również swoją drugą stronę. W upalne dni brak osłony drzew może być mocno odczuwalny. Podczas naszej wędrówki właśnie tutaj najbardziej dokuczało nam słońce i z niecierpliwością wypatrywaliśmy choć odrobiny cienia.
Dla nas był to najbardziej wymagający fragment całej trasy – nie ze względu na trudność podejść, ale na warunki pogodowe. Warto więc zadbać o odpowiednią ilość wody, nakrycie głowy i zaplanowanie przejścia tego odcinka w chłodniejszych godzinach.
Po pokonaniu otwartego terenu szlak ponownie zbliża się do lasu i prowadzi skrajem Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Powrót w cień drzew przynosi ulgę i pozwala znów w pełni cieszyć się spokojem oraz przyrodą Łysogór.



Puszcza Jodłowa – serce Świętokrzyskiego Parku Narodowego
Znaczną część Świętokrzyskiego Parku Narodowego, bo aż około 95% jego powierzchni, zajmują lasy. To przede wszystkim cenne przyrodniczo lasy bukowo-jodłowe, które od wieków stanowią najbardziej charakterystyczny element krajobrazu Łysogór.
Wędrując szlakiem przez park, trudno nie zauważyć wyjątkowego charakteru tego miejsca. Stare jodły i buki tworzą tajemniczą, niemal pierwotną atmosferę, a cisza leśnych ostępów pozwala zrozumieć, dlaczego Puszcza Jodłowa od dawna inspirowała artystów i pisarzy.
Jednym z jej największych miłośników był pochodzący z regionu Stefan Żeromski, który poświęcił jej wiele miejsca w swojej twórczości. W słynnym opisie Puszczy Jodłowej pisał:
„Puszcza królewska, książęca, biskupia, świętokrzyska, chłopska ma zostać na wieki wieków, jako las nietykalny, siedlisko bożysk starych, po których święty jeleń chodzi – jako ucieczka anachoretów, wielki oddech ziemi i pieśń wieczności! Puszcza jest niczyja, nie moja, ani twoja, ani nasza, jeno Boża, święta.”
Choć słowa Żeromskiego powstały ponad sto lat temu, nadal doskonale oddają klimat tego miejsca. Puszcza Jodłowa nie jest tylko zespołem drzew i leśnych ścieżek – to symbol dzikiej przyrody, historii oraz duchowego wymiaru Gór Świętokrzyskich.







Huta Szklana – ostatni etap drogi na Święty Krzyż
Po zejściu z leśnych odcinków szlaku docieramy do Huty Szklanej – niewielkiej miejscowości położonej u stóp Łysej Góry. To właśnie stąd rozpoczyna się ostatni etap naszej wędrówki, prowadzący do najważniejszego celu wyprawy – klasztoru na Świętym Krzyżu.
Z Huty Szklanej na szczyt prowadzi asfaltowa droga o długości około 2 kilometrów. Choć nie jest to już typowy leśny odcinek szlaku, podejście jest łagodne i dostępne również dla mniej doświadczonych turystów. Droga ta powstała w okresie międzywojennym. Została wybudowana na potrzeby funkcjonującego wówczas w zabudowaniach klasztornych więzienia – służyła do transportu więźniów oraz dostarczania zaopatrzenia.
W pobliżu wejścia na teren Świętokrzyskiego Parku Narodowego, przy drodze prowadzącej na Łysą Górę, znajduje się duży parking. To właśnie tutaj wiele osób rozpoczyna krótszą wycieczkę na Święty Krzyż, ograniczając ją jedynie do wejścia na szczyt i zwiedzania klasztoru.
Przed ostatnim podejściem warto zatrzymać się na chwilę w Hucie Szklanej. My wykorzystaliśmy ten moment na odpoczynek i posiłek w uroczej, drewnianej karczmie. Po wielu kilometrach marszu była to doskonała okazja, aby nabrać sił przed finałem naszej wędrówki.








Łysa Góra – Święty Krzyż, cel naszej wędrówki
Wysoko ponad Nową Słupią, ponad 300 metrów ponad otaczającymi dolinami, wznosi się Łysa Góra (594 m n.p.m.), nazywana również Łyścem lub Świętym Krzyżem. To najbardziej na wschód wysunięty szczyt pasma Łysogór i jedno z najważniejszych miejsc w całych Górach Świętokrzyskich.
Łysa Góra od wieków przyciąga pielgrzymów, turystów i miłośników historii. Swoją sławę zawdzięcza przede wszystkim znajdującemu się tutaj klasztorowi oraz sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego, od którego pochodzi druga nazwa szczytu. To właśnie temu miejscu całe pasmo zawdzięcza swoją nazwę.
Po dotarciu na szczyt kończy się piesza wędrówka przez najpiękniejsze zakątki Łysogór. Jest to moment, w którym warto zwolnić tempo, odpocząć i poświęcić czas na poznanie historii tego niezwykłego miejsca – jednego z najstarszych i najbardziej tajemniczych punktów na mapie Gór Świętokrzyskich.

Klasztor na Świętym Krzyżu – historia miejsca pełnego legend
Na szczycie Łysej Góry od ponad dziewięciu wieków stoi jeden z najważniejszych zabytków Gór Świętokrzyskich – klasztor i sanktuarium na Świętym Krzyżu. Według tradycji początki opactwa sięgają około 1113 roku, a jego fundatorem miał być książę Bolesław Krzywousty. Prawdopodobnie sprowadzeni z Węgier benedyktyni przywieźli ze sobą najcenniejszy skarb tego miejsca – relikwie Drzewa Krzyża Świętego, od których sanktuarium otrzymało swoją nazwę.
Wybranie właśnie tego miejsca na siedzibę klasztoru nie było przypadkowe. Łysa Góra od dawna miała szczególne znaczenie dla mieszkańców regionu. Według dawnych wierzeń była miejscem kultu pogańskich bóstw – swoistym słowiańskim odpowiednikiem świętej góry. Z czasem dawny kult został zastąpiony chrześcijańską tradycją, a sanktuarium zaczęło przyciągać coraz liczniejszych pielgrzymów. Szacunek dla dawnego miejsca świętego przeniesiono na nową religię.
Historia klasztoru nie była jednak spokojna. W XIII wieku opactwo dwukrotnie zostało zniszczone podczas najazdów tatarskich – w 1241 i 1260 roku. W 1370 roku zostało również ograbione przez Litwinów. Największy rozkwit Świętego Krzyża przypada na okres panowania Władysława Jagiełły i Kazimierza Jagiellończyka, kiedy klasztor stał się jednym z najważniejszych ośrodków religijnych i kulturalnych w Polsce.
Kolejne stulecia przyniosły trudne czasy. W 1819 roku, za zgodą papieża Piusa VII, władze Królestwa Kongresowego dokonały kasaty opactwa benedyktynów. W XIX wieku zabudowania klasztorne pełniły różne funkcje – między innymi miejsca odosobnienia dla duchownych, a później ciężkiego więzienia. Zakład karny działający tutaj w okresie zaborów nazywano nawet „polskim Sachalinem”. Po odzyskaniu niepodległości obiekt przejęły władze polskie.
Wśród więźniów osadzonych na Świętym Krzyżu znajdował się między innymi Stepan Bandera. W czasie II wojny światowej okupanci niemieccy utworzyli w klasztornych zabudowaniach obóz dla jeńców radzieckich. Zginęło tutaj około 6 tysięcy osób, a ich zbiorowa mogiła znajduje się na pobliskiej polanie Bielnik.
Po wojnie, w 1936 roku, opiekę nad sanktuarium przejęli ojcowie oblaci, którzy do dziś prowadzą działalność duszpasterską i opiekują się tym wyjątkowym miejscem.
Obecny kościół pod wezwaniem Świętej Trójcy i Krzyża Świętego został wzniesiony w latach 1781–1789. Jego barokową fasadę zachodnią zdobią rzeźby przedstawiające rycerza oraz zakonników. Wnętrze kryje relikwie Krzyża Świętego – najważniejszy skarb sanktuarium, który od wieków przyciąga pielgrzymów.
Legenda o powstaniu sanktuarium
Z powstaniem klasztoru związana jest również piękna legenda. Według podania jego początki wiążą się z węgierskim księciem Emerykiem, synem króla Stefana. Podczas pobytu na dworze Bolesława Chrobrego książę miał zagubić się w czasie polowania. W obliczu niebezpieczeństwa złożył ślubowanie, że jeśli szczęśliwie powróci do swoich towarzyszy, pozostawi na Łysej Górze relikwie Krzyża Świętego.
Choć legenda nie zastępuje historycznych źródeł, doskonale pokazuje wyjątkową rolę, jaką Święty Krzyż od wieków odgrywał w wyobraźni mieszkańców regionu. To miejsce, w którym historia, religia i dawne wierzenia splatają się w jedną niezwykłą opowieść.

Benedyktyni – strażnicy wiedzy i piśmiennictwa
Wybór Łysej Góry na miejsce założenia klasztoru doskonale wpisywał się w tradycję benedyktyńską. Zakonnicy chętnie lokowali swoje opactwa na trudno dostępnych wzniesieniach, z dala od zgiełku codziennego życia. Odosobniona i wyjątkowa pod względem symbolicznym Łysa Góra była więc miejscem wręcz idealnym do prowadzenia życia zakonnego, modlitwy i pracy.
Benedyktyni zajmowali się nie tylko działalnością religijną, ale również nauką i kulturą. Jednym z ważnych zajęć zakonników było przepisywanie ksiąg, dzięki czemu klasztorne skryptorium stało się miejscem zachowywania i przekazywania wiedzy.
W bogatym księgozbiorze zgromadzonym przez benedyktynów znajdowały się cenne zabytki piśmiennictwa, w tym jeden z najstarszych zachowanych zabytków języka polskiego – „Kazania świętokrzyskie”. Choć obecnie ich fragmenty przechowywane są w zbiorach Biblioteki Narodowej, samo odkrycie i nazwa tego dzieła przypominają o ogromnej roli, jaką klasztor na Świętym Krzyżu odegrał w rozwoju polskiej kultury i języka.


Finał wędrówki – chwila spełnienia na Świętym Krzyżu
Trudno opisać słowami to, co czułam, kiedy po wielu kilometrach marszu dotarłam w końcu na Święty Krzyż. Było w tym wszystkim coś wyjątkowego – poczucie spełnienia, spokoju i zwyczajnej, szczerej radości. To nie była tylko satysfakcja z pokonania kolejnego szlaku, ale świadomość, że udało się przejść przez jedno z najbardziej niezwykłych miejsc Gór Świętokrzyskich.
Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, a ostatnie promienie ogrzewały mury klasztoru, nadając im ciepły, niemal złoty blask. Turyści powoli opuszczali szczyt i po całym dniu gwaru nastała upragniona cisza. Wreszcie można było poczuć prawdziwy klimat tego miejsca.
Weszłam do wnętrza świątyni. Chłód kamiennych murów przyniósł niezwykłe ukojenie po całym dniu wędrówki w upale. Zmęczenie powoli ustępowało, a w jego miejsce pojawił się spokój i wdzięczność za tę drogę.
Czy do szczęścia potrzeba czegoś więcej? Czasem wystarczy kilka godzin marszu, piękny krajobraz, cisza kończącego się dnia i świadomość, że dotarło się dokładnie tam, gdzie chciało się dojść.

Podsumowanie – czy warto przejść szlak ze Świętej Katarzyny na Święty Krzyż?
Szlak ze Świętej Katarzyny na Święty Krzyż to jedna z tych tras, które na długo pozostają w pamięci. Nie jest to wyprawa wymagająca dużego doświadczenia górskiego, ale z pewnością wymaga czasu i chęci, aby spokojnie odkrywać wszystkie jej zakamarki.
Po drodze otrzymujemy wszystko, z czego słyną Góry Świętokrzyskie – tajemniczą Puszczę Jodłową, najwyższy szczyt pasma, skalne gołoborza, dawne legendy, drewniane kapliczki i miejsca pełne historii. To trasa, na której przyroda przeplata się z kulturą, a każdy etap opowiada inną historię.
Czy szlak spełnił moje oczekiwania? Chyba nie do końca – wyobrażałam sobie więcej ciszy i samotności na drodze. Jednak z perspektywy czasu właśnie to jest jego siłą. Popularność tej trasy pokazuje, jak wiele osób chce poczuć wyjątkowy klimat Łysogór i zobaczyć miejsca, które od wieków przyciągają ludzi.
Warto tylko dobrze wybrać moment na wędrówkę. Wczesny poranek, dzień poza weekendem i spokojniejsze tempo pozwolą jeszcze bardziej docenić atmosferę tego miejsca. Szczególnie końcowy odcinek na Święty Krzyż, kiedy tłumy powoli znikają, a klasztorne mury zaczyna oświetlać zachodzące słońce, potrafi wynagrodzić cały trud.
Dla mnie ta trasa była czymś więcej niż tylko przejściem kolejnych kilometrów. Była spotkaniem z historią, przyrodą i własnymi myślami. Bo czasami najpiękniejsze chwile nie przychodzą wtedy, gdy zdobywamy najwyższe góry, ale wtedy, gdy po prostu docieramy do celu i przez chwilę możemy poczuć: jestem dokładnie tam, gdzie chciałam być.
Jeśli podoba Ci się to, co robię…
Jeśli lubisz moje opowieści, podróże i odkrywanie mniej lub bardziej znanych miejsc, będzie mi ogromnie miło, jeśli zostaniesz ze mną na dłużej.
A jeśli kiedyś spotkamy się na szlaku albo w podróży po Górach Świętokrzyskich – z przyjemnością wypiję z Tobą kawę i porozmawiam o kolejnych miejscach, które warto odwiedzić.



