„Poidełko Tadka” – tajemnicze miejsce na rowerowej trasie przez Puszczę Kampinoską.
Są w Puszczy Kampinoskiej miejsca, które nie pojawiają się na pierwszych stronach przewodników, a mimo to potrafią zostać w pamięci na długo. Nie mają wielkich pomników ani tłumów turystów — mają za to ciszę lasu, ślady dawnych historii i ten szczególny klimat odkrywania czegoś własnego. Jednym z takich zakątków jest Poidełko Tadka, niewielkie, ale niezwykle urokliwe miejsce ukryte wśród kampinoskich ścieżek.
Tym razem ruszamy rowerem przez mniej uczęszczane fragmenty Puszczy Kampinoskiej, szukając nie tylko samego poidełka, ale też wszystkiego, co po drodze czyni tę trasę wyjątkową: leśnych dróg, mokradeł, zwierząt i miejsc, w których natura wciąż gra pierwszą rolę.
Piątkowy zawrót głowy – sezon rowerowy uważam za otwarty!
A gdzie najlepiej rozpocząć rowerową przygodę? Oczywiście w mojej ukochanej Puszczy Kampinoskiej.
W lesie panowała cisza i spokój. Po drodze spotkaliśmy parę żurawi oraz zające, które beztrosko biegały po łąkach. Przyroda powoli budzi się do życia, choć niestety widać skutki ogromnej suszy.
W Starej Dąbrowie unosił się zapach palonego drewna z kominka. Przez chwilę można było odnieść wrażenie, że czas się tutaj zatrzymał i nikt nie mieszka w tej spokojnej osadzie. Na drodze natomiast spotkaliśmy sporo zaskrońców — niestety wiele z nich zostało rozjechanych. Te małe stworzenia często wygrzewają się na nagrzanym asfalcie, dlatego warto zachować ostrożność i dać im szansę bezpiecznie przejść dalej.
Trasa:
Leszno – Łubiec – Babska Góra – Prusakowe – Stara Dąbrowa – Poidełko Tadka – Cisowe – Górki – Sosna Powstańców 1863 r. – Zamczysko – Leszno
Prawie 40 kilometrów i 6 godzin spędzonych w lesie. Był to piękny początek rowerowego sezonu — pełen ciszy, natury i małych odkryć, za które tak bardzo kocham Puszczę Kampinoską.




Z Leszna do Starej Dąbrowy prowadzi żółty szlak, który należy do moich ulubionych odcinków tej trasy. Szczególnie za Babską Górką robi się wyjątkowo spokojnie — szlak jest niemal zupełnie nieuczęszczany, a człowiek ma wrażenie, że zagląda w prawdziwie dzikie zakątki Puszczy Kampinoskiej.
To właśnie tutaj znajduje się Obszar Ochrony Ścisłej „Żurawiowe”. Przed kilkunastu laty, z nieznanych przyczyn, na dużej powierzchni zamarł dorodny las olszowy. Dziś to miejsce ma jednak swoje drugie życie — od wielu lat żurawie wybierają ten teren na miejsce zakładania gniazd.
Żurawie są wyjątkowymi mieszkańcami puszczy. Najłatwiej usłyszeć je wiosną, kiedy rozbrzmiewają ich charakterystyczne, donośne głosy, słyszalne nawet z odległości około dwóch kilometrów. Gdy samica zaczyna wysiadywać jaja, ptaki stają się znacznie cichsze i bardziej skryte.
Uroczysko „Żurawiowe” miało w swojej historii różne oblicza. W XIX wieku część tutejszych grądów została wylesiona, a teren wydzierżawiono okolicznym mieszkańcom. Powstały tu kośne łąki i niewielkie pola uprawne. Dziś przypominają o tym już tylko nazwy miejsc związane głównie z nazwiskami dawnych dzierżawców. Patrząc na dzisiejszy krajobraz, trudno uwierzyć, że kiedyś prowadzono tu działalność rolniczą — puszcza odzyskała te tereny i powoli przywróciła im swój naturalny charakter.
W lesie można jeszcze odnaleźć ślady dawnej obecności człowieka — pozostałości fundamentów i ziemianek, które z czasem znalazły nowe zastosowanie i stały się schronieniem dla zimujących nietoperzy.
Najpiękniej jest tutaj przedwiośniem i wczesną wiosną. W połowie kwietnia leśne runo pokrywają kwitnące zawilce, w tym samym czasie rozpoczynają się gody żaby moczarowej, której samce przybierają wtedy niezwykłą, niebieską barwę. Wiosnę oznajmiają również złociste kwiaty knieci błotnej, a w maju pojawiają się żółte kosaćce.
„Żurawiowe” to jedno z tych miejsc w Kampinosie, gdzie warto zwolnić, wsłuchać się w odgłosy lasu i pozwolić, by sama puszcza opowiedziała swoją historię.






Udało mi się również spotkać na łące spacerujące żurawie. Przez chwilę mogłam obserwować je z oddali, jednak gdy podeszłam bliżej, spłoszone ptaki rozłożyły skrzydła i majestatycznie poderwały się do lotu. Takie spotkania w Puszczy Kampinoskiej zawsze zostają w pamięci — krótkie, ale wyjątkowe.
W Starej Dąbrowie znajduje się kamień upamiętniający wydarzenia z 1907 roku. W pobliżu działa schronisko harcerskie oraz Ośrodek Szkolenia Wolontariuszy Chorągwi Stołecznej ZHP. To również dobre miejsce na rozpoczęcie wycieczki — przy ośrodku znajduje się parking, z którego już kilka razy korzystałam, zostawiając tam samochód przed wyruszeniem na leśne szlaki.



Modlitwa AK
„O, Panie, który jesteś na niebie, wyciągnij sprawiedliwą dłoń.
Wołamy z wszystkich stron do Ciebie, o polski dach i polską broń.
O, Boże, skrusz ten miecz, co siecze kraj, do wolnej Polski nam powrócić daj !
By stał się twierdza nowej siły, nasz dom, nasz kraj.
O, usłysz Panie skargi nasze, o usłysz nasz tułaczy śpiew !
Znad Warty, Wisły, Sanu, Bugu męczeńska do Ciebie woła krew !
O, Boże, skrusz ten miecz, co siecze kraj, do wolnej Polski nam powrócić daj !
By stał się twierdza nowej siły, nasz dom, nasz kraj.„


Przy Ośrodku Szkolenia Wolontariuszy rozciąga się Obszar Ochrony Ścisłej „Biela”. To właśnie tutaj krzyżują się dwa szlaki — żółty i niebieski. Dalej ruszam niebieskim szlakiem w kierunku miejscowości Cisowe.
Mniej więcej w połowie drogi między Starą Dąbrową a Cisowem, ukryte wśród leśnej ciszy, znajduje się niewielkie, ale intrygujące miejsce — „Poidełko Tadka”. Od początku ciekawiła mnie historia tej nazwy. Szukałam informacji, skąd się wzięła, jednak bez większego powodzenia. Niewiele osób zna jej pochodzenie, a w dostępnych źródłach trudno znaleźć jakiekolwiek wyjaśnienie.
Dzięki rozmowie z koleżanką pracującą w Kampinoskim Parku Narodowym pojawiła się jednak pewna historia. Według jej przypuszczeń Tadek mógł być osobą związaną z pracami prowadzonymi w Parku — panem, który zajmował się aktualizacją map oraz inwentaryzacją terenu. Być może właśnie na jego cześć niewielkie leśne źródełko nazwano „Poidełkiem Tadka”.
Czy tak było naprawdę? Tego do końca nie wiadomo. I może właśnie ta odrobina tajemnicy sprawia, że miejsce to ma swój wyjątkowy urok.



Za „Poidełkiem Tadka” niebieski szlak spotyka się z czerwonym. To właśnie czerwonym szlakiem ruszam już w kierunku domu — do Leszna.
Po drodze robię jeszcze jeden ważny przystanek. W Górkach Kampinoskich zatrzymuję się przy Sośnie Powstańców 1863 roku — jednym z tych miejsc w Puszczy Kampinoskiej, obok których nie można przejść obojętnie. Stare drzewa często są niemymi świadkami historii, a ta sosna przypomina o wydarzeniach i ludziach, którzy przed laty przemierzali te tereny.
To kolejny punkt na trasie, który pokazuje, jak niezwykła jest Puszcza Kampinoska — tutaj przyroda i historia od zawsze splatają się ze sobą.






Przy czerwonym szlaku zatrzymuję się jeszcze przy Sośnie Powstańców 1863 roku w Górkach Kampinoskich. Choć dziś nie zobaczymy już dawnego drzewa, miejsce to wciąż pozostaje ważnym świadectwem historii Puszczy Kampinoskiej.
Sosna rosła na skraju lasu, w południowej części wsi, w miejscu nazywanym „Trzy Krzyże”. Było to potężne drzewo — miało około 350 cm obwodu w pierśnicy i 22 metry wysokości. W 1984 roku, po około 170 latach życia, sosna runęła.
Jej historia związana jest z dramatycznymi wydarzeniami powstania styczniowego. Według przekazów na jej konarach carscy Kozacy mieli wieszać niedobitków oddziału powstańczego majora Walerego Remiszewskiego, który stoczył walkę pod Zaborowem Leśnym. Polegli pochowani w pobliżu zostali później ekshumowani i przeniesieni na cmentarz w Kampinosie, gdzie znajduje się ich mogiła.
Z sosną związana była również miejscowa legenda. Mówiono, że charakterystycznie pochylone ku ziemi konary drzewa wygięły się pod ciężarem ciał powstańców. Niezależnie od tego, ile w tej opowieści jest prawdy, miejsce to do dziś skłania do zadumy nad historią ludzi, którzy przed ponad stu laty walczyli w tych lasach.
(Źródło: Lechosław Herz „Puszcza Kampinoska – przewodnik”, Oficyna Wydawnicza REWASZ, Pruszków 2012)


Czerwony szlak prowadzi dalej do Zamczyska — jednego z charakterystycznych miejsc na kampinoskich szlakach. Tutaj ponownie spotykam niebieskie oznaczenia, którymi kieruję się już w stronę Leszna.
To ostatni odcinek tej leśnej wędrówki. Droga powrotna mija w spokojnym rytmie — wśród drzew, śpiewu ptaków i znajomych ścieżek Puszczy Kampinoskiej. Po kilku godzinach spędzonych w lesie wracam do miejsca, z którego wyruszyłam, bogatsza o kolejne spotkania i historie zapisane na kampinoskich szlakach.
Piątkowa wyprawa dobiegła końca. Prawie 40 kilometrów i sześć godzin spędzonych w Puszczy Kampinoskiej minęło zdecydowanie za szybko. Były leśne ścieżki, cisza, spotkania ze zwierzętami, ślady dawnej historii i miejsca, które skrywają swoje małe tajemnice.
Po raz kolejny przekonałam się, że Kampinos potrafi zaskoczyć nawet wtedy, gdy wydaje się, że znamy go już całkiem dobrze. Wystarczy zjechać z bardziej popularnych tras, skręcić w mniej uczęszczaną drogę i pozwolić, by las poprowadził nas własnym rytmem.
„Poidełko Tadka”, uroczysko „Żurawiowe”, Stara Dąbrowa i Sosna Powstańców — każde z tych miejsc opowiada inną historię. Jedne pamiętają ludzi, inne wydarzenia, a jeszcze inne po prostu pokazują piękno przyrody, która powoli odzyskuje swoje miejsce.
Sezon rowerowy uważam za rozpoczęty. A Puszcza Kampinoska? Jak zawsze — zachwyca i zaprasza, żeby wracać.
Podoba Ci się to, co robię?
Będzie mi ogromnie miło, jeśli postawisz mi wirtualną kawę i w ten sposób wesprzesz moją twórczość.
Dziękuję, że jesteś ze mną i że wspólnie możemy odkrywać kolejne miejsca, historie i małe skarby ukryte po drodze.




2 komentarze
Sylwia
Piekne opisy i zdjęcia. Jestem zachwycona. Tak bardzo, że chyba zamieszkam w Puszczy Kampinoskiej 🙂 Mam wrażenie, że mamy podobne wartości w życiu – spojrzenie na świat, naturę, ludzi… Gratuluję bloga Aniu!
Anna
Bardzo dziękuję, jest mi bardzo, bardzo miło. Uwielbiam Puszczę Kampinoską, to takie moje miejsce na ziemi.
Pozdrawiam ciepło
Anka