Szlak z Nowej Słupi przez Chełmową Górę do Grzegorzewic – cicha perełka Gór Świętokrzyskich.
Wrzesień w Górach Świętokrzyskich pachnie inaczej niż gdziekolwiek indziej. W powietrzu unosi się słodki aromat dojrzałych jabłek i węgierek, które rosną tu niemal przy każdej drodze – w sadach, na miedzach i w starych przydomowych ogródkach. Wystarczy otworzyć okno samochodu, żeby poczuć ten zapach. Za każdym razem przenosi mnie do dzieciństwa.
Moja Babcia Zosia co jesień suszyła w piekarniku śliwki i jabłka. Układała je na blasze wyłożonej słomą, a kiedy były już gotowe, trafiały do lnianego woreczka zawieszonego nad ciepłym piecem. Do dziś, gdy wędruję po świętokrzyskich wsiach we wrześniu, mam wrażenie, że ten sam zapach wciąż unosi się w powietrzu. To właśnie takie chwile sprawiają, że wracam tutaj o każdej porze roku, choć jesień pozostaje moją ulubioną.
Większość turystów odwiedzających Góry Świętokrzyskie wybiera Łysicę, Święty Krzyż albo Świętą Katarzynę. Tymczasem zaledwie kilka kilometrów dalej czekają miejsca znacznie spokojniejsze, gdzie zamiast tłumów słychać tylko śpiew ptaków i szum starych modrzewi. Jednym z nich jest Chełmowa Góra – niepozorne wzniesienie ukryte w Świętokrzyskim Parku Narodowym, które odegrało ogromną rolę w historii polskiej ochrony przyrody. Drugim są Grzegorzewice, niewielka wieś z jednym z najcenniejszych romańskich zabytków regionu.
Tym razem zabieram Was na piękną, około 13-kilometrową pętlę prowadzącą z Nowej Słupi przez Chełmową Górę do Grzegorzewic. To szlak, na którym znajdziecie wszystko, co najbardziej lubię w Górach Świętokrzyskich – pachnące lasy, stare sady, malownicze widoki, ślady dawnej historii i ciszę, której coraz trudniej szukać na najpopularniejszych trasach. Nie jest to wymagająca wędrówka, ale daje coś znacznie cenniejszego niż zdobycie kolejnego szczytu – pozwala zwolnić, odetchnąć i naprawdę poczuć wyjątkowy klimat najstarszych gór w Polsce.
Jeśli szukacie spokojnej trasy w Świętokrzyskim Parku Narodowym, z dala od najbardziej uczęszczanych szlaków, ta wycieczka może Was pozytywnie zaskoczyć. Mam nadzieję, że zakochacie się w niej tak samo jak ja.

Szlak z Nowej Słupi przez Chełmową Górę do Grzegorzewic – najważniejsze informacje
Jeżeli planujecie wycieczkę po mniej znanej części Świętokrzyskiego Parku Narodowego, ta trasa będzie świetnym wyborem. To spokojna, niezbyt wymagająca pętla, która prowadzi przez jeden z najcenniejszych przyrodniczo fragmentów Gór Świętokrzyskich i kończy się przy wyjątkowym romańskim kościółku w Grzegorzewicach.
Parametry trasy
| Informacja | Dane |
|---|---|
| Trasa | Nowa Słupia – Chełmowa Góra – Grzegorzewice – Nowa Słupia |
| Rodzaj | Pętla |
| Długość | około 13 km |
| Czas przejścia | około 4 godziny (bez dłuższych postojów) |
| Suma podejść | około 250 m |
| Najwyższy punkt | Chełmowa Góra – 351 m n.p.m. |
| Poziom trudności | Łatwy |
| Oznakowanie | Czarny i niebieski szlak |
| Świętokrzyski Park Narodowy | Tak – obowiązuje bilet wstępu |
| Dla dzieci | Tak, dla dzieci lubiących spacery |
| Z psem | Nie. Na terenie Świętokrzyskiego Parku Narodowego obowiązuje zakaz wprowadzania psów (z wyjątkiem psów asystujących). |
| Najlepsza pora roku | Wiosna, lato i szczególnie jesień |
Gdzie zostawić samochód?
Samochód zostawiłam na bezpłatnym parkingu przy rynku w Nowej Słupi. Jest przestronny i nawet w weekend nie powinno być problemów ze znalezieniem miejsca. To bardzo wygodny punkt startowy, ponieważ do początku czarnego szlaku prowadzi zaledwie kilkuminutowy spacer ulicą Stanisława Staszica.
Jeżeli przyjeżdżacie wcześnie rano, warto poświęcić kilka minut na spacer po rynku lub wypić kawę przed wyruszeniem na szlak.
Bilety do Świętokrzyskiego Parku Narodowego
Chełmowa Góra znajduje się na terenie Świętokrzyskiego Parku Narodowego, dlatego obowiązuje tutaj bilet wstępu.
Nie ma tradycyjnej kasy. Przy wejściu do parku znajduje się tablica z kodem QR, dzięki któremu można w kilka chwil kupić bilet przez telefon i zapłacić elektronicznie. Cała procedura zajmuje dosłownie minutę.
Przed wyjazdem warto również sprawdzić aktualne ceny biletów oraz godziny udostępnienia szlaków na stronie Świętokrzyskiego Parku Narodowego.
Dlaczego warto wybrać właśnie tę trasę?
To jedna z tych wycieczek, które nie imponują wysokością zdobytego szczytu, ale zostają w pamięci na długo.
Po drodze czekają:
- spokojne lasy Pasma Pokrzywiańskiego,
- jeden z najstarszych rezerwatów przyrody w Polsce,
- słynny modrzew polski,
- piękne widoki na Łysogóry i Święty Krzyż,
- stare świętokrzyskie wsie,
- zabytkowy romański kościół św. Jana Chrzciciela w Grzegorzewicach,
- cisza i niewielu turystów nawet w środku weekendu.
Jeżeli lubicie odkrywać miejsca, o których nie piszą wszystkie przewodniki, ta trasa będzie strzałem w dziesiątkę.






Z Nowej Słupi na Chełmową Górę – wśród sadów, starych modrzewi i ciszy
Z rynku w Nowej Słupi ruszam ulicą Stanisława Staszica. Jeszcze przez chwilę towarzyszą mi odgłosy miasteczka, ale wystarczy kilka minut, żeby wszystko zaczęło zwalniać. Domy zostają za plecami, asfalt przechodzi w szutrową drogę, a przede mną otwiera się krajobraz, który najbardziej kojarzy mi się z Górami Świętokrzyskimi.
To nie są góry, które od pierwszej chwili próbują zrobić na kimś wrażenie stromymi podejściami czy spektakularnymi panoramami. Ich siła tkwi w szczegółach. W starych sadach uginających się od owoców, drewnianych płotach pamiętających lepsze czasy, przydrożnych kapliczkach i zapachu dojrzewających śliwek, który we wrześniu unosi się niemal wszędzie.
Czarny szlak prowadzi początkowo wygodną drogą przez Hektary Podchełmskie. To łagodny odcinek, idealny na spokojne wejście w rytm wędrówki. Po drodze mijam drewniany mostek przerzucony nad Słupianką. Niewielka rzeka cicho płynie między drzewami i jest jednym z tych miejsc, przy których odruchowo zwalniam. Lubię takie chwile, kiedy nie trzeba się nigdzie spieszyć.
Po około godzinie marszu docieram do bramy Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Tutaj kończy się otwarta przestrzeń, a zaczyna las. Warto pamiętać o zakupie biletu wstępu – najłatwiej zrobić to telefonem, skanując kod QR umieszczony na tablicy informacyjnej. To szybkie i wygodne rozwiązanie.
Za bramą świat zmienia się niemal natychmiast. Powietrze staje się chłodniejsze, słońce przebija się przez korony drzew, a szlak prowadzi coraz głębiej w las. Właśnie ten fragment zrobił na mnie największe wrażenie. Nie spotkałam wielu turystów. Zamiast rozmów słychać było stukanie dzięciołów, śpiew ptaków i delikatny szum wiatru w koronach modrzewi.
Las porastający Pasmo Pokrzywiańskie jest wyjątkowy. Rosną tutaj potężne modrzewie, buki, jodły i dęby, a wiele drzew osiąga imponujące rozmiary. Niektóre z nich już obumarły, ale pozostawiono je w lesie. To celowe działanie – martwe drewno jest domem dla setek gatunków owadów, ptaków i grzybów, bez których zdrowy las nie mógłby funkcjonować.
Trudno uwierzyć, że właśnie tutaj narodziła się historia polskiej ochrony przyrody. Już w 1920 roku utworzono na Chełmowej Górze pierwszy rezerwat przyrody w Górach Świętokrzyskich. To dzięki badaniom profesora Mariana Raciborskiego i profesora Władysława Szafera odkryto rosnący tutaj modrzew polski – niezwykle cenny podgatunek modrzewia europejskiego, który stał się symbolem tego miejsca.
Dzisiaj trudno dostrzec tę historię na pierwszy rzut oka. Chełmowa Góra nie imponuje wysokością, ma zaledwie 351 metrów n.p.m. i nie oferuje rozległych panoram. A jednak jest jednym z najcenniejszych przyrodniczo miejsc w całych Górach Świętokrzyskich. To doskonały przykład na to, że o wyjątkowości miejsca nie zawsze decydują wysokość szczytu czy liczba punktów widokowych.
Spacerując tym lasem, miałam wrażenie, że czas płynie wolniej. Co chwilę zatrzymywałam się, żeby dotknąć spękanej kory starych modrzewi, wsłuchać się w ciszę albo spojrzeć w górę, gdzie między gałęziami migotały promienie jesiennego słońca. To właśnie dla takich chwil wracam w Góry Świętokrzyskie. Nie po rekordy ani zdobyte szczyty, ale po spokój, którego coraz trudniej znaleźć gdzie indziej.











Grzegorzewice – niewielka wieś z jednym z najstarszych kościołów w Górach Świętokrzyskich
Od wyjścia z lasu do Grzegorzewic prowadzi już spokojna asfaltowa droga. Przyznam szczerze, że to najmniej atrakcyjny fragment całej wycieczki. Po miękkich leśnych ścieżkach asfalt zawsze wydaje się trochę nużący. Na szczęście krajobrazy skutecznie to wynagradzają.
Po lewej stronie co chwilę otwierają się widoki na Łysogóry i masyw Świętego Krzyża. Jesienią pola mienią się odcieniami złota, czerwieni i brązu, a w sadach dojrzewają ostatnie śliwki i jabłka. Mijam pojedyncze gospodarstwa, stare drewniane stodoły i przydrożne kapliczki. W jednej z wiosek zatrzymuję się przy żółtym sklepie obwoźnym. Takie widoki coraz rzadziej spotyka się w Polsce, dlatego tym bardziej cieszy mnie, że tutaj wciąż są częścią codzienności.
Po niespełna godzinie marszu dostrzegam niewielkie wzniesienie, a na nim kościół św. Jana Chrzciciela w Grzegorzewicach. Nie jest okazały. Nie ma wysokiej wieży ani bogato zdobionej fasady. Gdybym nie wiedziała, jak niezwykłe miejsce przede mną stoi, mogłabym go nawet nie zauważyć. A przecież to jeden z najcenniejszych zabytków romańskich w województwie świętokrzyskim.
Im bardziej zbliżam się do świątyni, tym większe robi na mnie wrażenie jej prostota. Grube kamienne mury, niewielkie okna i charakterystyczna półkolista rotunda sprawiają, że łatwo wyobrazić sobie ludzi, którzy modlili się tutaj setki lat temu.
Historycy do dziś nie są zgodni co do wieku kościoła. Tradycja mówi, że jego fundatorem był rycerz Nawoj herbu Topór przed 1334 rokiem. Coraz częściej pojawiają się jednak opinie, że najstarsza część świątyni może być znacznie starsza. Jej architektura przypomina bowiem romańskie rotundy znane ze Słowacji oraz rotundę św. Feliksa i Adaukta na Wawelu. Niewykluczone więc, że była to pierwotnie kaplica chrzcielna, która istniała jeszcze zanim na Łysej Górze powstało słynne opactwo benedyktynów.
Najbardziej zachwyciła mnie właśnie ta najstarsza część kościoła. W półkolistej absydzie zachowało się niewielkie okrągłe okienko z kamienną gotycką rozetą. Niewielki detal, a potrafi przyciągnąć wzrok na długie minuty. Warto zwrócić uwagę również na kamienne odrzwia prowadzące do zakrystii oraz gotycką chrzcielnicę, która od stuleci stoi niemal w tym samym miejscu.
Dopiero kiedy wejdzie się do środka, widać, jak historia przenika się tutaj z teraźniejszością. W XVII wieku do romańskiej rotundy dobudowano nawę, dzięki czemu świątynia zyskała obecny wygląd. Zachowała jednak swój najcenniejszy skarb – średniowieczne serce ukryte w prezbiterium.
Szczególnie spodobała mi się kamienna posadzka wykonana z miejscowego piaskowca. To rekonstrukcja dawnej nawierzchni, przywrócona podczas prac konserwatorskich. Dzięki niej wnętrze wygląda niezwykle naturalnie i doskonale współgra z surowym charakterem romańskiej architektury.
Warto obejść kościół dookoła. Tuż obok znajduje się niewielki, zabytkowy cmentarz z XIX-wiecznymi nagrobkami porośniętymi mchem. Nie ma tu tłumów ani gwaru. Jest za to cisza, która sprawia, że łatwo zatrzymać się na chwilę i po prostu chłonąć atmosferę tego miejsca.
To właśnie takie miejsca najbardziej lubię odkrywać. Nie znajdziecie tu kas biletowych, pamiątek ani kolejek do wejścia. Jest za to autentyczność, której coraz częściej brakuje w popularnych atrakcjach turystycznych. Grzegorzewice nie próbują nikogo zachwycać na siłę. Robią to swoją historią, spokojem i niezwykłym klimatem.














Jeżeli lubicie fotografować zabytki, koniecznie obejdźcie kościół od strony południowo-zachodniej. To właśnie stamtąd najlepiej widać romańską rotundę i kamienne mury. Jesienią, gdy drzewa wokół świątyni przebarwiają się na złoto, można zrobić tutaj jedne z najpiękniejszych zdjęć w całych Górach Świętokrzyskich.



Powrót do Nowej Słupi i moje wrażenia z trasy
Z Grzegorzewic wracam do Nowej Słupi niebieskim szlakiem. To właśnie tutaj pojawia się jedyny element, który nie zachwycił mnie podczas tej wycieczki. Większa część powrotu prowadzi drogą asfaltową. Po kilku godzinach spędzonych na leśnych ścieżkach i miękkich duktach asfalt daje się odczuć nogom znacznie bardziej niż wcześniej.
Nie zmienia to jednak mojej opinii o całej trasie. Wędrówka przez Chełmową Górę okazała się jedną z tych wycieczek, które zapamiętuję nie dlatego, że były spektakularne, ale dlatego, że pozwoliły mi naprawdę zwolnić.
Nie zdobywałam wysokich szczytów. Nie podziwiałam rozległych panoram z wież widokowych. Nie spotkałam też tłumów turystów. I właśnie to okazało się największym atutem tej wyprawy.
Przez większość dnia towarzyszyły mi śpiew ptaków, zapach wilgotnego lasu, szelest liści pod stopami i widok starych modrzewi, które pamiętają czasy, gdy o ochronie przyrody w Polsce dopiero zaczynano mówić. Później były jeszcze świętokrzyskie wsie, przydrożne kapliczki, sady pełne dojrzewających owoców i maleńki romański kościół, który wygląda tak, jakby od wieków niewiele się tutaj zmieniło.
Lubię takie miejsca. Nie krzyczą, nie próbują na siłę zachwycić i nie potrzebują wielkich atrakcji. Po prostu są. Ciche, spokojne i prawdziwe.
Jeżeli planujecie wyjazd w Góry Świętokrzyskie i chcielibyście zobaczyć coś więcej niż Łysicę czy Święty Krzyż, z całego serca polecam tę trasę. Szlak z Nowej Słupi przez Chełmową Górę do Grzegorzewic pokazuje region z zupełnie innej strony. To wędrówka przez miejsca, które wciąż żyją własnym rytmem i pozwalają choć na chwilę odciąć się od codziennego pośpiechu.















Czy warto wybrać się na szlak z Nowej Słupi przez Chełmową Górę?
Moim zdaniem zdecydowanie tak.
To propozycja dla osób, które cenią spokojne wędrówki, lubią poznawać historię odwiedzanych miejsc i nie szukają wyłącznie spektakularnych widoków. Trasa nie jest wymagająca kondycyjnie, dlatego sprawdzi się zarówno dla początkujących piechurów, jak i rodzin ze starszymi dziećmi przyzwyczajonymi do dłuższych spacerów.
Najbardziej polecam ją jesienią. Wtedy Góry Świętokrzyskie pokazują swoje najpiękniejsze oblicze. Lasy mienią się wszystkimi odcieniami złota, czerwieni i pomarańczy, a powietrze pachnie jabłkami, śliwkami i wilgotną ziemią. To właśnie wtedy najlepiej zrozumiałam, dlaczego tak chętnie wracam w ten region.
Wracałam do domu z plecakiem pełnym zdjęć, głową pełną wspomnień i przekonaniem, że najpiękniejsze miejsca często znajdują się zaledwie kilka kilometrów od tych, które wszyscy już znają.
I chyba właśnie za to najbardziej lubię Góry Świętokrzyskie.

Kiedy opuszczałam Nową Słupię, w samochodzie wciąż unosił się zapach śliwek zebranych przy drodze. Pomyślałam wtedy, że z każdej podróży przywożę jakieś pamiątki. Z Gór Świętokrzyskich najczęściej nie przywożę magnesów ani folderów. Przywożę zapachy. A ten wrześniowy – śliwek, jabłek i lasu – zostaje ze mną na długo.
FAQ – Szlak z Nowej Słupi przez Chełmową Górę do Grzegorzewic
Ile kilometrów ma szlak z Nowej Słupi przez Chełmową Górę?
Cała pętla liczy około 13 kilometrów. Przejście trasy zajmuje średnio 4 godziny, jednak warto zarezerwować więcej czasu na odpoczynek, zdjęcia oraz zwiedzanie kościoła św. Jana Chrzciciela w Grzegorzewicach.
Czy szlak jest trudny?
Nie. To jedna z łatwiejszych tras w Górach Świętokrzyskich. Podejścia są łagodne, a przewyższenia niewielkie. Szlak polecam osobom o przeciętnej kondycji oraz rodzinom ze starszymi dziećmi, które są przyzwyczajone do dłuższych spacerów.
Gdzie można zaparkować w Nowej Słupi?
Najwygodniej zostawić samochód na bezpłatnym parkingu przy rynku w Nowej Słupi. Stamtąd do początku czarnego szlaku prowadzi zaledwie kilkuminutowy spacer ulicą Stanisława Staszica.
Czy trzeba kupić bilet do Świętokrzyskiego Parku Narodowego?
Tak. Fragment trasy prowadzi przez teren Świętokrzyskiego Parku Narodowego, dlatego obowiązuje bilet wstępu. Można go kupić online, skanując kod QR umieszczony przy wejściu na szlak. Przed wyjazdem warto sprawdzić aktualny cennik na stronie internetowej parku.
Czy na szlaku są punkty gastronomiczne?
Na samej trasie nie ma schroniska ani restauracji. W Nowej Słupi znajdziecie sklepy i lokale gastronomiczne, dlatego najlepiej zabrać ze sobą prowiant i wodę. Przy wyjściu ze Świętokrzyskiego Parku Narodowego znajduje się miejsce odpoczynku z ławkami, idealne na piknik.
Czy trasę można przejść z dziećmi?
Tak. Dla aktywnych rodzin będzie to bardzo przyjemna wycieczka. Długość trasy sprawia jednak, że najlepiej sprawdzi się w przypadku dzieci, które lubią piesze wędrówki i bez problemu pokonują kilkanaście kilometrów.
Czy można wejść na szlak z psem?
Nie. Chełmowa Góra leży na terenie Świętokrzyskiego Parku Narodowego, gdzie obowiązuje zakaz wprowadzania psów, z wyjątkiem psów asystujących.
Kiedy najlepiej wybrać się na Chełmową Górę?
Każda pora roku ma swój urok, jednak moim zdaniem najpiękniej jest tutaj we wrześniu i w październiku. Lasy mienią się jesiennymi barwami, a okoliczne sady pachną dojrzałymi jabłkami i śliwkami. To właśnie wtedy trasa ma najbardziej wyjątkowy klimat.
Co warto zobaczyć po drodze?
Największymi atrakcjami są:
- Chełmowa Góra z chronionym lasem modrzewia polskiego,
- fragment Świętokrzyskiego Parku Narodowego,
- widoki na Pasmo Łysogór,
- romański kościół św. Jana Chrzciciela w Grzegorzewicach,
- zabytkowy cmentarz przy kościele,
- świętokrzyskie wsie i stare sady.
Czy warto wybrać ten szlak zamiast wejścia na Święty Krzyż?
Jeżeli zależy Wam na ciszy i kontakcie z przyrodą – zdecydowanie tak. Szlak przez Chełmową Górę jest znacznie mniej uczęszczany niż trasa prowadząca na Święty Krzyż. Nie znajdziecie tu tłumów turystów, za to odkryjecie wyjątkowe miejsca, które pokazują mniej znane oblicze Gór Świętokrzyskich.
Lubisz moje opowieści z podróży?
Jeśli dzięki moim wpisom odkrywasz nowe miejsca, planujesz własne wycieczki albo po prostu miło spędzasz kilka chwil przy lekturze – będzie mi ogromnie miło, jeśli postawisz mi wirtualną kawę.
To właśnie dzięki takim drobnym gestom mogę dalej jeździć, fotografować, poznawać mniej oczywiste zakątki Polski i dzielić się z Wami kolejnymi historiami.
Dziękuję, że jesteście tutaj ze mną. ❤️



