Sobótki w Skansenie Ziemi Łowickiej w Maurzycach – powitanie lata.
Kocham wieś. Kocham te wszystkie wiejskie obrzędy, dawne zwyczaje i to proste życie podporządkowane porom roku. Życie, w którym przyroda wyznacza rytm, a święta i obrzędy przypominają, że kiedyś ludzie byli znacznie bliżej natury niż my dzisiaj.
Kocham też kolor niebieski – kolor nieba.
A najbardziej niebieski skansen znajduje się zaledwie 7 km od Łowicza, w Maurzycach.
To właśnie tutaj wybrałam się na Sobótki – powitanie lata w Skansenie Ziemi Łowickiej.
I był to bardzo dobry pomysł.
Uwaga: ten wpis jest relacją z wydarzenia, w którym uczestniczyłam w 2021 roku. Program Sobótek organizowanych w kolejnych latach może się zmieniać, dlatego przed planowaną wizytą warto sprawdzić aktualny kalendarz wydarzeń skansenu.


Sobótki – powitanie lata w tradycji ludowej
Taka noc zdarza się tylko raz w roku.
Noc świętojańska, przypadająca z 23 na 24 czerwca, od wieków związana jest z powitaniem lata, zabawą, ogniem, wodą, wiankami i wróżbami.
Dawne obrzędy związane z przesileniem letnim miały jeszcze starszą, przedchrześcijańską tradycję. Z czasem połączono je z obchodami wigilii św. Jana Chrzciciela. W zależności od regionu nazywano je Sobótkami, Nocą Kupały czy palinocką.
Najbardziej lubię w tych dawnych zwyczajach to, że wszystko miało swoje znaczenie.
Ogień oczyszczał.
Woda dawała życie.
Zioła i kwiaty miały chronić.
A puszczany na wodę wianek mógł powiedzieć młodej dziewczynie coś o jej przyszłości.
Dzisiaj traktujemy to oczywiście jako piękną tradycję, ale kiedyś takie obrzędy były ważną częścią życia wiejskiej społeczności.

Ogień, woda i wianki

Sobótkowa noc była czasem wspólnej zabawy.
Po zmroku rozpalano ogniska, śpiewano, tańczono i spotykano się w większym gronie. Ogień był jednym z najważniejszych symboli tej nocy.
Dziewczęta przygotowywały wianki z ziół i kwiatów, a następnie puszczały je na wodę. Czasami w środku umieszczano świeczkę, dzięki czemu nocą wianki wyglądały na wodzie naprawdę magicznie.
Młodzieńcy czekali w łodziach i próbowali je wyławiać.
Wyłowiony wianek miał wróżyć szybkie zamążpójście.
Dzisiaj brzmi to trochę jak romantyczna bajka, ale właśnie takie zwyczaje sprawiają, że lubię dawne wiejskie obrzędy.
Były proste, symboliczne i bardzo mocno związane z przyrodą.
Sobótkowa noc łączyła dwa żywioły – ogień i wodę.
Nie bez powodu funkcjonowało kiedyś powiedzenie:
„Nie kąp się, póki św. Jan wody nie ochrzci”.

Sobótki w Maurzycach
Wizyta w skansenie podczas Sobótek ma dla mnie szczególny urok.
Bo trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce do opowiadania o dawnych wiejskich zwyczajach niż teren pełen drewnianych chałup, stodół, płotów, ogrodów i starych drzew.
Tutaj historia nie jest zamknięta w gablocie.
Można po prostu przejść wiejską drogą, zajrzeć do drewnianej chałupy, popatrzeć na kolorowe wnętrza i wyobrazić sobie, jak wyglądało życie mieszkańców dawnej wsi.
A kiedy do tego dochodzą obrzędy związane z początkiem lata, wszystko wydaje się jeszcze bardziej naturalne.
Mam wrażenie, że właśnie w takich miejscach najlepiej można zrozumieć, jak mocno dawniej życie było związane z rytmem przyrody.

Najbardziej niebieski skansen – łowickie chaty w Maurzycach

Jeżeli miałabym powiedzieć, co najbardziej przyciąga mój wzrok w Maurzycach, odpowiedź byłaby prosta:
niebieskie chaty.
Uwielbiam je.
Błękitne ściany na tle zieleni wyglądają trochę jak ilustracja z ludowej baśni. Szczególnie pięknie prezentują się w słoneczny dzień, kiedy niebieski kolor jeszcze bardziej kontrastuje z zielenią traw, drzew i ogrodów.
Skąd właściwie wziął się zwyczaj malowania chałup na niebiesko?
Drewniane ściany zabezpieczano wapnem, a z czasem zaczęto dodawać do niego barwniki. W regionach Polski popularny stał się właśnie kolor niebieski.
Jednym z powodów były właściwości stosowanych dawniej pigmentów, ale znaczenie miał również sam kolor.
Niebieski kojarzono z niebem, czystością i ochroną.
W XIX wieku pojawiły się również znacznie tańsze syntetyczne pigmenty, dzięki którym intensywny niebieski stał się łatwiej dostępny.
I chyba właśnie wtedy zaczęła się prawdziwa kariera niebieskich wiejskich domów.
Patrząc na Maurzyce, trudno się dziwić, że ten kolor tak bardzo spodobał się mieszkańcom wsi.
Ja jestem nim zachwycona.

Łowickie wycinanki – kolorowa dusza chałupy

Drugą rzeczą, której nie można pominąć podczas wizyty w Maurzycach, są wycinanki łowickie.
Kolorowe, niezwykle dekoracyjne i pełne charakterystycznych wzorów.
Dawniej wycinanki były przede wszystkim ozdobą wiejskich izb. Wykonywano je z papieru i przyklejano do ścian. Była to prosta i stosunkowo tania forma dekorowania domu, ale jednocześnie dawała gospodyniom ogromne pole do popisu.
W Łowickiem wycinanki nazywano „strojami”.
Powstawały między innymi przed najważniejszymi świętami – Bożym Narodzeniem i Wielkanocą – oraz z okazji rodzinnych uroczystości, takich jak wesele.
Stare wycinanki nie zawsze wyrzucano.
Kiedy pojawiały się nowe, te starsze mogły trafić do mniej reprezentacyjnych pomieszczeń.
Podoba mi się w tym zwyczaju coś bardzo prostego.
Dawne gospodynie chciały, żeby ich dom był piękny.
Nie potrzebowały drogich dekoracji.
Wystarczył kolorowy papier, nożyczki, trochę kleju i wyobraźnia.
A efekty?
Moim zdaniem zachwycające.

Skąd wzięła się popularność wycinanek?
Rozwój polskiego wycinankarstwa wiąże się między innymi z dostępnością kolorowego papieru. Duże znaczenie miała papiernia w Jeziornie pod Warszawą, która w XIX wieku produkowała cienki, barwiony papier.
Kolorowy papier szybko trafił na wieś i został wykorzystany do tworzenia dekoracji.
W Łowickiem sztuka wycinania rozwinęła się szczególnie mocno.
I dobrze, bo dzisiaj łowicka wycinanka jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli regionu.


Zespół sakralny z Wysokienic
W czasie zwiedzania warto również zobaczyć zespół sakralny z Wysokienic.
Tworzą go drewniany kościół pw. św. Marcina z XVIII wieku, dzwonnica oraz plebania.
Kościół został wzniesiony w stylu barokowym i zachował oryginalne elementy wyposażenia.
Lubię takie drewniane świątynie.
Są zupełnie inne od dużych, murowanych kościołów. Mają w sobie coś kameralnego i bardzo bliskiego człowiekowi.
Kiedy patrzę na takie miejsca, zastanawiam się, ile pokoleń ludzi przekraczało kiedyś ten sam próg.
Ile razy dzwon z wieży oznajmiał początek święta.
Ile razy mieszkańcy wsi przychodzili tutaj na niedzielną mszę.
To właśnie takie pytania sprawiają, że historia zaczyna być czymś więcej niż datami.

Skansen Ziemi Łowickiej w Maurzycach – nie tylko muzeum

Skansen w Maurzycach jest jednym z tych miejsc, które najlepiej odwiedzać bez pośpiechu.
Nie przyjeżdżać tylko po to, żeby zrobić kilka zdjęć i wrócić do domu.
Warto pospacerować.
Zajrzeć do chałup.
Popatrzeć na stare sprzęty.
Zwrócić uwagę na ogrody i kwiaty.
Przyjrzeć się detalom.
Kolorom.
Drewnianym płotom.
Okiennicom.
Wycinankom.
I oczywiście niebieskim ścianom.
Bo właśnie te drobiazgi tworzą atmosferę.
Co najbardziej podoba mi się w Maurzycach?

Niebieskie chałupy – zdecydowanie.
Ale nie tylko.
Podoba mi się to, że w jednym miejscu można zobaczyć tak wiele elementów dawnego wiejskiego życia.
Domy, zagrody, kościół, ogrody, sprzęty, dekoracje i tradycyjną sztukę.
Podoba mi się kolor.
Podoba mi się prostota.
Podoba mi się to, że wszystko jest mocno związane z regionem.
I chyba najbardziej podoba mi się to, że kiedy spaceruję po skansenie, łatwo zapominam, że jestem w muzeum.
Mam wrażenie, że ktoś za chwilę otworzy drzwi jednej z chałup, wyjdzie z niej gospodyni i zaprosi mnie do środka.
Może właśnie dlatego tak bardzo lubię skanseny.
One mają duszę.

Czy warto odwiedzić Skansen Ziemi Łowickiej w Maurzycach?
Zdecydowanie tak.
Jeżeli lubicie drewnianą architekturę, wieś, dawne tradycje, folklor i miejsca, w których można na chwilę zwolnić, Maurzyce będą bardzo dobrym wyborem.
Szczególnie warto przyjechać w czasie wydarzeń związanych z tradycyjnym kalendarzem obrzędowym.
Sobótki są jednym z nich.
Bo wtedy skansen nie tylko pokazuje, jak wyglądała dawna wieś.
On próbuje też przywrócić dawne zwyczaje do życia.
I właśnie to najbardziej mi się podoba.
Nie oglądamy wyłącznie przeszłości.
Możemy jej trochę doświadczyć.
Skansen Ziemi Łowickiej w Maurzycach – informacje praktyczne
Skansen znajduje się w Maurzycach, około 7 km od Łowicza.
Dojazd samochodem z Łowicza prowadzi drogą krajową nr 92 w kierunku Poznania. Po minięciu miejscowości Niedźwiada należy kierować się na Maurzyce i skręcić zgodnie z oznakowaniem prowadzącym do skansenu.
Na terenie skansenu znajduje się bezpłatny parking dla samochodów i autobusów.
Dawniej do Maurzyc można było również dotrzeć autobusem PKS, wysiadając na przystanku Maurzyce, a następnie dojść pieszo do skansenu. Możliwy był również dojazd koleją do stacji Niedźwiada, skąd do skansenu prowadziła piesza trasa.
Przed podróżą warto jednak sprawdzić aktualne połączenia, ponieważ rozkłady komunikacji publicznej zmieniają się.
Kiedy odbywają się Sobótki w Maurzycach?
Sobótki związane są z okresem przesilenia letniego i tradycyjnie obchodzone są w okolicach 23–24 czerwca.
Konkretna data, program oraz godziny wydarzenia organizowanego przez skansen mogą być inne w poszczególnych latach. Przed wizytą najlepiej sprawdzić aktualny kalendarz wydarzeń Skansenu Ziemi Łowickiej.
Ile czasu przeznaczyć na zwiedzanie?
Na spokojne zwiedzanie warto przeznaczyć co najmniej 2–3 godziny.
Jeżeli lubicie fotografować, zaglądać do wnętrz i czytać informacje przy obiektach, dobrze zarezerwować sobie jeszcze więcej czasu.
Podczas wydarzenia, takiego jak Sobótki, warto zaplanować wizytę tak, aby mieć czas zarówno na zwiedzanie skansenu, jak i na sam program imprezy.
Czy w skansenie można robić zdjęcia?
Tak. I moim zdaniem zdecydowanie warto.
Maurzyce są bardzo fotogeniczne – szczególnie niebieskie chałupy, kolorowe wnętrza, wycinanki, drewniane płoty i otaczająca skansen zieleń.
Czy Skansen Ziemi Łowickiej jest dobrym miejscem dla dzieci?
Tak.
Dzieci mogą zobaczyć dawne domy, sprzęty gospodarskie, ogrody, kościół i elementy tradycyjnej wsi. Wydarzenia organizowane w skansenie są dodatkowo okazją do poznania dawnych zwyczajów w bardziej atrakcyjnej, żywej formie.
Czy warto odwiedzić Maurzyce z Łowicza?
Zdecydowanie.
Od Łowicza dzieli je zaledwie około 7 km, więc skansen jest bardzo dobrym pomysłem na krótką wycieczkę podczas pobytu w Łowiczu.
Czy Sobótki w Maurzycach odbywają się co roku?
Skansen organizuje wydarzenia związane z tradycjami i kalendarzem obrzędowym, ale konkretny program i terminy należy sprawdzać na bieżąco.

Na koniec – moje Maurzyce
Lubię miejsca, które nie potrzebują wielkich atrakcji.
Wystarczy drewniana chałupa.
Niebieska ściana.
Kilka polnych kwiatów.
Stary płot.
Kolorowa wycinanka.
Kościół z drewnianą wieżą.
I opowieść o ludziach, którzy żyli tutaj przed nami.
W Maurzycach wszystko to jest razem.
A kiedy przyjeżdża się tutaj w czasie Sobótek, dochodzi jeszcze coś – pamięć o dawnych zwyczajach, kiedy początek lata był wydarzeniem, na które naprawdę czekano.
Ogień, woda, wianki, śpiew i wspólna zabawa.
Dzisiaj żyjemy zupełnie inaczej.
Mamy kalendarze w telefonach, klimatyzację, prognozę pogody i sztuczne światło, które pozwala nam pracować długo po zachodzie słońca.
A jednak nadal lubimy świętować początek lata.
Może dlatego, że gdzieś głęboko w nas wciąż została potrzeba spotkania się przy ogniu, spojrzenia w niebo i poczucia, że zaczyna się coś nowego.
I właśnie dlatego lubię takie miejsca jak Skansen Ziemi Łowickiej w Maurzycach.
Bo przypominają, że kiedyś życie było prostsze, wolniejsze i mocniej związane z naturą.
A ja tęsknię za tym światem.
Kocham wieś. Kocham jej kolory, zapachy, zwyczaje i drewniane domy.
A niebieskie chałupy w Maurzycach?
Mogłabym oglądać bez końca.



