Inne miejsca w Polsce,  Polska

Kamienne krzyże bruśnieńskie – największy skarb Roztocza Wschodniego.

Kapliczki i krzyże przydrożne są dla mnie nieodłączną częścią polskiego krajobrazu. Spotykam je w polach, przy leśnych drogach, na rozstajach i przy dawnych traktach. Stoją trochę na uboczu, a jednak trudno przejść obok nich obojętnie. Są jak mali strażnicy ludzkich historii.

Każdy przydrożny krzyż ma swoją opowieść i swojego fundatora. Stawiano je w dowód wdzięczności za otrzymane łaski, dla upamiętnienia ważnych wydarzeń albo w konkretnej intencji – z prośbą o zdrowie, ochronę i pomyślność. Miały chronić przed chorobami, pożarami czy powodziami. Często były również świadectwem wiary całych lokalnych społeczności.

Najwięcej przydrożnych krzyży i kapliczek powstało w XIX wieku – w czasach, kiedy wojny, głód i epidemie regularnie doświadczały mieszkańców wsi. Nie ustawiano ich przypadkowo. Najczęściej pojawiały się przy skrzyżowaniach i rozstajach dróg, przy dawnych szlakach komunikacyjnych, a czasem w miejscach szczególnie ważnych dla lokalnej społeczności. Obok nich sadzono drzewa, które z czasem stawały się naturalną częścią tego miejsca.

Bardzo lubię tę symbolikę. Krzyż przy drodze nie tylko przypominał o wierze. Był również drogowskazem – dosłownym i symbolicznym.

Ksiądz Jan Twardowski pisał o krzyżach przydrożnych jako o znakach drogi. Podoba mi się szczególnie ta myśl, że można iść „od krzyża do krzyża i jeszcze dalej”. Właśnie tak odbieram te małe, kamienne pomniki – jako część drogi, krajobrazu, historii i pamięci.

Bruśnieński krzyż przydrożny.

Od Ponidzia do Roztocza

Każdy region Polski ma swoje charakterystyczne krzyże i kapliczki. Przez długi czas uważałam, że najpiękniejsze są te na Ponidziu – słynne świątki Ponidzia mają w sobie coś niezwykle malowniczego.

Krzyże i kapliczki Wielkopolski są z kolei dla mnie często zbyt okazałe. Zupełnie inaczej odbieram maleńkie kapliczki, które można spotkać w Puszczy Kampinoskiej. Sama nazywam je „Puszczańskimi Maryjkami”. Zawieszone na drzewach, niewielkie i trochę ukryte, mają w sobie niezwykły urok.

Ale kiedy zaczęłam poznawać Roztocze, szczególnie jego wschodnią część, odkryłam coś, co naprawdę mnie zachwyciło – bruśnieńskie krzyże przydrożne.

To właśnie tutaj kamień stał się nośnikiem pamięci.

Stare Brusno – tutaj wszystko się zaczęło

Na Roztoczu bardzo chciałam zobaczyć cmentarz w Starym Bruśnie. Z czasem odkryłam jednak, że bruśnieńskie krzyże można spotkać w wielu miejscach, a ich niezwykłość nie ogranicza się tylko do jednej nekropolii.

Stare Brusno było jednym z najważniejszych ośrodków kamieniarskich tego regionu.

Pierwsze wzmianki o miejscowości pochodzą z 1444 roku. Sama nazwa Brusno wiązana jest ze słowem „brus”, oznaczającym duży, ociosany kawałek kamienia.

W 1565 roku w lustracji królewskiej wsi Brusno pojawia się informacja o górze, w której łamano kamienie młyńskie. Można więc przyjąć, że już wtedy działały tutaj osoby zajmujące się wydobyciem i obróbką kamienia.

Początkowo były to przede wszystkim kamienie młyńskie i żarnowe. Z czasem mieszkańcy zaczęli wykorzystywać miejscowy kamień również do wykonywania nagrobków, krzyży i innych elementów małej architektury sakralnej.

Co ciekawe, kamieniarstwo przez długi czas nie było dla miejscowych gospodarzy podstawowym zajęciem. „Górnikami” nazywano gospodarzy, którzy posiadali kamieniołomy na swoich polach. Wydobywanie i obróbka kamienia stanowiły dodatkowe źródło dochodu.

To właśnie dlatego bruśnieńskie kamieniarstwo ma tak wyraźnie ludowy charakter.

 

Krzyż bruśnieński upamiętniający zniesienie pańszczyzny.

Dlaczego właśnie tutaj?

Okolice Brusna obfitowały w różnego rodzaju kamień. Wykorzystywano zarówno twardy materiał, odpowiedni do produkcji kamieni młyńskich, jak i miększy wapień, który znacznie lepiej nadawał się do rzeźbienia.

Początkowo wykonywane z twardego kamienia krzyże były stosunkowo proste, niskie i mocno osadzone w ziemi. Ich ramiona były proste albo delikatnie rozszerzały się na zewnątrz. Niektóre przypominają swoim wyglądem krzyże pokutne.

Kiedy zaczęto wykorzystywać miększy wapień, możliwości kamieniarzy znacznie się zwiększyły. Na krzyżach pojawiły się bardziej finezyjne detale, płaskorzeźby i przedstawienia Chrystusa.

W pierwszej połowie XIX wieku nagrobki nawiązywały jeszcze do wcześniejszych form, między innymi krzyży typu maltańskiego. Z czasem pojawiały się coraz bardziej rozbudowane inskrypcje – pisane po polsku, w języku starocerkiewnym lub w obu tych językach.

Później rozwinął się charakterystyczny typ nagrobka trójdzielnego: stopniowana podstawa, cokół oraz znajdujący się na nim krzyż. Cokoły zdobiono niszami, płaskorzeźbami, gzymsami i inskrypcjami.

Najbardziej charakterystycznym motywem stała się jednak figura ukrzyżowanego Chrystusa. Po obu stronach krzyża często przedstawiano dwie Marie – Matkę Boską i Marię Magdalenę.

To właśnie te kamienne postacie, często wykonane bardzo prostymi narzędziami, robią na mnie największe wrażenie.

Bruśnieńscy kamieniarze

Sztuka obróbki kamienia była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Przez wiele lat dominowali tutaj samoucy, którzy poznawali rzemiosło od swoich ojców i dziadków.

Wśród znanych rodzin kamieniarskich wymienia się między innymi Chmielów, Hałaburdów i Hrabców. Później szczególne znaczenie zdobyły rodziny Kuźniewiczów i Lubyckich.

Jedną z najbardziej znanych postaci związanych z bruśnieńskim kamieniarstwem był Grzegorz Kuźniewicz. Dzięki wstawiennictwu profesora Juliana Zachariewicza rozpoczął w 1893 roku studia we Lwowie.

Jego karierę przerwała I wojna światowa. Po jej zakończeniu wrócił do rodzinnego Starego Brusna.

To ciekawa historia, bo pokazuje, że lokalne, ludowe rzemiosło nie funkcjonowało w całkowitym oderwaniu od świata sztuki. Przeciwnie – wpływy lwowskich warsztatów można zauważyć również w bruśnieńskich rzeźbach.

Krzyż bruśnieński – Horyniec Zdrój.

Krzyże upamiętniające zniesienie pańszczyzny

Jednym z ciekawszych rozdziałów historii bruśnieńskich krzyży są te związane ze zniesieniem pańszczyzny.

W 1848 roku zniesiono pańszczyznę w Galicji. Dla mieszkańców wsi był to ogromny przełom. Zaczęły powstawać krzyże i pomniki upamiętniające to wydarzenie.

Najstarsze były zazwyczaj duże i niemal całkowicie pokryte inskrypcjami. Dopiero później pojawiały się przedstawienia Chrystusa i bardziej rozbudowane elementy dekoracyjne.

Kiedy patrzę na taki krzyż, widzę w nim nie tylko przedmiot kultu religijnego. Widzę również świadectwo przemian społecznych i historii ludzi, którzy żyli tutaj ponad sto lat temu.

Wojna, wysiedlenia i koniec Starego Brusna

Rozkwit bruśnieńskiego kamieniarstwa zakończyły wydarzenia XX wieku.

Stare Brusno zostało spalone 21 września 1945 roku podczas działań polskiego wojska przeciwko UPA. Część mieszkańców przesiedlono do ZSRR w 1945 roku, a pozostali zostali wysiedleni w ramach akcji „Wisła” w 1947 roku.

To właśnie wtedy historia tej miejscowości została brutalnie przerwana.

Dzisiaj w miejscu dawnej wsi jest las. Można odnaleźć pozostałości po cerkwi oraz dawny cmentarz. Las sprawia, że miejsce jest niezwykle nastrojowe. Mam wrażenie, że natura powoli przejmuje to, co pozostało po dawnej wsi.

Cmentarz w Starym Bruśnie

Cmentarz greckokatolicki w Starym Bruśnie zajmuje około ćwierć hektara. Znajduje się tutaj około 300 nagrobków i krzyży wykonanych przez miejscowych kamieniarzy.

To właśnie tutaj najlepiej można zobaczyć różnorodność bruśnieńskiej sztuki kamieniarskiej.

Są proste krzyże, bardziej rozbudowane nagrobki, płaskorzeźby Chrystusa i charakterystyczne przedstawienia dwóch Marii.

Najstarsze zachowane nagrobki pochodzą z XIX wieku. Między innymi dzięki nim można prześledzić, jak zmieniała się forma bruśnieńskich prac – od prostych, surowych krzyży po coraz bardziej dekoracyjne kompozycje.

Przy drodze prowadzącej do cmentarza znajduje się niewielki parking i tablica informacyjna. Ostatni fragment trasy trzeba pokonać pieszo przez las.

I właśnie ten spacer jest dla mnie częścią całego doświadczenia. Nie przyjeżdżam tutaj tylko po to, żeby zobaczyć kamienne

Bruśnieński krzyż przydrożny.

Podemszczyzna – cmentarz, który warto zobaczyć

Jednym z miejsc, które szczególnie chciałam zobaczyć podczas tej podróży, była Podemszczyzna. Znajduje się tutaj dawny cmentarz greckokatolicki, a właściwie jedna z tych nekropolii, na których można naprawdę dobrze zobaczyć piękno bruśnieńskiej kamieniarki.

Cmentarz położony jest na północnym skraju wsi. Dzisiaj jest przede wszystkim cenną pamiątką po społeczności, która kiedyś tutaj żyła.

Kiedy weszłam na jego teren, od razu zwróciłam uwagę na dużą liczbę zachowanych kamiennych nagrobków. Wiele z nich nadal stoi, choć czas zrobił swoje. Niektóre są mocno porośnięte mchem, inne przechylone, ale właśnie dzięki temu miejsce ma niezwykły charakter.

Cmentarz otoczony jest rowem i wałem. Kiedyś znajdował się tutaj również płot, którego pozostałości udało się odnaleźć. Teren ma formę wydłużonego pagórka, a z boku znajduje się niewielki staw.

Najstarsze zachowane nagrobki pochodzą z 1873 roku.

Lubię takie miejsca, bo nie trzeba tutaj niczego specjalnie aranżować. Wystarczy wejść między stare nagrobki i zacząć się im przyglądać. Każdy jest trochę inny. Jedne są bardzo proste, inne mają piękne płaskorzeźby, rozbudowane cokoły i inskrypcje.

I właśnie wtedy najlepiej widać, jak ogromne znaczenie miała dla tej części Roztocza bruśnieńska kamieniarka.

 

Podemszczyzna – ukraiński cmentarz greckokatolicki.
Podemszczyzna – ukraiński cmentarz greckokatolicki.
Podemszczyzna – ukraiński cmentarz greckokatolicki.

Podemszczyzna – ukraiński cmentarz greckokatolicki.
Podemszczyzna – ukraiński cmentarz greckokatolicki.
Podemszczyzna – ukraiński cmentarz greckokatolicki.
Podemszczyzna – ukraiński cmentarz greckokatolicki.

Nowe Brusno – nie tylko cerkiew

Kiedy planowałam tę trasę, początkowo trochę myliłam Stare Brusno z Nowym Brusnem. Nazwy są podobne, a miejscowości leżą niedaleko siebie, dlatego warto wcześniej sprawdzić dokładnie trasę.

Nowe Brusno przyciąga przede wszystkim piękną drewnianą cerkwią greckokatolicką. Jest trochę schowana wśród drzew i właśnie przez to można ją łatwo przeoczyć.

Kiedy ją zobaczyłam, pomyślałam, że zdecydowanie warto było jej poszukać. Po przeprowadzonej renowacji prezentuje się naprawdę pięknie. Warto jednak przed wyjazdem sprawdzić aktualne zasady zwiedzania, ponieważ dostępność wnętrza może się zmieniać.

Ale cerkiew to nie wszystko.

Około 50 metrów na południe od niej znajduje się stary cmentarz. Jest nieco zaniedbany, ale właśnie dlatego ma swój własny, surowy klimat.

Można znaleźć tutaj stare groby grekokatolików, ale również miejsca pochówku potomków dawnych osadników niemieckich z pobliskiego Deutschbach, czyli dzisiejszej Polanki Horynieckiej.

Szczególnie zaciekawiły mnie najstarsze nagrobki ewangelickie. Zamiast typowego krzyża mają trójkątną formę z wierzchołkiem skierowanym ku górze.

To jeden z tych szczegółów, które sprawiają, że warto zwiedzać takie miejsca bez pośpiechu. Gdybym tylko przejechała przez Nowe Brusno, prawdopodobnie nigdy bym ich nie zobaczyła.

Cerkiew greckokatolicka w Nowym Bruśnie.
Cmentarz w Nowym Bruśnie.
Cmentarz w Nowym Bruśnie.
Cmentarz w Nowym Bruśnie.
Cmentarz w Nowym Bruśnie.

Stare Brusno – wieś, której już nie ma

Najbardziej czekałam jednak na Stare Brusno.

Dzisiaj trudno uwierzyć, że wśród tego lasu znajdowała się kiedyś wieś. Zostały po niej właściwie tylko ślady – pozostałości cerkwi, cmentarz i fragmenty dawnego krajobrazu.

Stare Brusno zostało spalone 21 września 1945 roku podczas działań polskiego wojska przeciwko UPA – Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Część mieszkańców przesiedlono do ZSRR już w 1945 roku. Pozostali zostali wysiedleni w ramach akcji „Wisła” w 1947 roku.

Dzisiaj idąc przez las, trudno sobie wyobrazić, że jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej tętniło tutaj życie.

Las zrobił swoje. Zarosły dawne drogi, zniknęły domy, a natura powoli przykryła ślady dawnej zabudowy.

I właśnie dlatego spacer do cmentarza zrobił na mnie tak duże wrażenie.

 

Cmentarz greckokatolicki Stare Brusno.
Cmentarz greckokatolicki Stare Brusno.

Cmentarz w Starym Bruśnie

Cmentarz greckokatolicki w Starym Bruśnie jest jednym z najważniejszych miejsc związanych z bruśnieńską kamieniarką.

Nekropolia zajmuje około ćwierć hektara. Zachowało się tutaj około 300 nagrobków i krzyży wykonanych przez miejscowych kamieniarzy.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam te kamienne postacie wśród drzew, miałam wrażenie, że trafiłam do miejsca trochę nierzeczywistego.

Nie ma tutaj monumentalnych alejek ani uporządkowanego cmentarza, jaki znamy ze współczesnych nekropolii. Są za to stare kamienie, drzewa, mech i cisza.

I setki historii zapisanych w kamieniu.

Na wielu nagrobkach można zobaczyć charakterystycznego Chrystusa ukrzyżowanego, a po jego bokach dwie Marie. Są też proste krzyże, bardziej rozbudowane nagrobki i cokoły ozdobione inskrypcjami.

To właśnie tutaj najłatwiej zauważyć, jak zmieniała się sztuka bruśnieńskich kamieniarzy.

 

Cmentarz greckokatolicki Stare Brusno.

Od prostego krzyża do „figury”

Najstarsze krzyże wykonywano z twardego kamienia. Były przez to stosunkowo proste, niskie i masywne. Ich forma była ograniczona właściwościami materiału.

Dopiero wykorzystanie miększego wapienia pozwoliło kamieniarzom na rozwinięcie skrzydeł.

Pojawiły się bardziej skomplikowane kształty, płaskorzeźby i dekoracje.

Szczególnie charakterystyczna stała się tak zwana „figura” – krzyż z płaskorzeźbioną sylwetką Chrystusa.

Czasami Chrystus przedstawiany był sam, a czasami u jego stóp pojawiały się dwie Marie – Matka Boska i św. Maria Magdalena.

Z czasem krzyże otrzymywały również charakterystyczne trójlistne zakończenia ramion.

Kiedy patrzę na te rzeźby, najbardziej podoba mi się ich niedoskonałość. Nie są idealnie gładkie. Nie mają perfekcji współczesnych pomników. Mają za to coś znacznie ważniejszego – ślad ręki człowieka.

 

Cmentarz greckokatolicki Stare Brusno.

Kamieniarstwo, które powstawało z pokolenia na pokolenie

Bruśnieńscy kamieniarze nie byli początkowo wykształconymi artystami. Sztuki obróbki kamienia uczyli się przede wszystkim od swoich ojców i dziadków.

W wielu przypadkach byli zwykłymi gospodarzami, dla których kamieniarstwo stanowiło dodatkowe źródło utrzymania.

W okolicy wydobywano zarówno twardy kamień, z którego powstawały kamienie młyńskie i żarnowe, jak i miękki wapień, który doskonale nadawał się do wykonywania nagrobków i krzyży.

Z czasem tradycja kamieniarska rozprzestrzeniła się również na sąsiednie miejscowości – między innymi Werchratę, Lubycze, Radruż, Smolin, Płazów i Hutę Różaniecką.

W ten sposób powstał cały bruśnieński ośrodek kamieniarski.

Krzyże, które spotykam przy drodze

I tutaj dochodzę do tego, co dla mnie jest chyba najciekawsze.

Nie trzeba przecież wchodzić na cmentarz, żeby zobaczyć bruśnieński krzyż.

One są wszędzie.

Stoją przy drogach, wśród pól, na skraju lasu, przy dawnych skrzyżowaniach. Czasami są bardzo dobrze widoczne, a czasami trzeba się naprawdę uważnie rozglądać.

Właśnie takie niespodziewane spotkania lubię najbardziej.

Jadę samochodem, patrzę przez szybę i nagle widzę kamienny krzyż stojący samotnie przy drodze.

Zatrzymuję się.

Podchodzę.

Oglądam inskrypcję, ornamenty, sposób wykonania. Zastanawiam się, kto go postawił, dlaczego właśnie tutaj i ile osób zatrzymywało się przy nim przez wszystkie te lata.

Według zestawień dotyczących bruśnieńskich krzyży przydrożnych na tym obszarze znajduje się około 918 takich obiektów, z czego około 628 w powiecie lubaczowskim.

W samej gminie Horyniec-Zdrój ma ich być około 170.

To pokazuje skalę tego niezwykłego dziedzictwa.

Horyniec-Zdrój – dobra baza wypadowa

Jeżeli ktoś chce połączyć zwiedzanie bruśnieńskich krzyży z poznawaniem Roztocza Wschodniego, moim zdaniem dobrym miejscem na nocleg jest Horyniec-Zdrój.

Stąd można wygodnie ruszać w różne strony i zaplanować sobie kilka ciekawych tras.

Ja nie próbowałabym jednak zobaczyć wszystkiego jednego dnia.

W tej części Roztocza największą przyjemność sprawia mi właśnie niespieszne podróżowanie. Zatrzymuję się tam, gdzie coś mnie zainteresuje. Schodzę z głównej drogi. Zaglądam na cmentarz. Szukam krzyży.

Czasami najciekawsze miejsca znajduję zupełnie przypadkiem.

Moja propozycja trasy

Jeżeli mam jeden dzień, ułożyłabym trasę mniej więcej tak:

  • Horyniec-Zdrój – początek i baza wypadowa.
  • Podemszczyzna – dawny cmentarz greckokatolicki i piękne bruśnieńskie nagrobki.
  • Nowe Brusno – cerkiew i pobliski cmentarz.
  • Stare Brusno – spacer przez las, pozostałości dawnej wsi i niezwykły cmentarz.
  • Po drodze – zatrzymywanie się przy bruśnieńskich krzyżach przydrożnych.

Jeśli mam więcej czasu, zdecydowanie wydłużyłabym pobyt. W okolicy jest tak dużo miejsc związanych z historią dawnych mieszkańców, że jeden dzień daje zaledwie przedsmak.

Praktycznie – co warto wiedzieć przed wyjazdem?

Samochód: bardzo ułatwia zwiedzanie. Krzyże są rozproszone i nie wszystkie znajdują się przy głównych drogach.

Buty: wygodne obuwie to podstawa. Do Starego Brusna trzeba dojść przez las, a przy cmentarzach teren może być nierówny.

Mapa: warto mieć mapę offline. Przy bocznych drogach zasięg telefonu może być różny.

Czas: nie planowałabym zbyt napiętego harmonogramu. Na cmentarzu w Starym Bruśnie można spędzić znacznie więcej czasu, niż początkowo się zakłada.

Szacunek: pamiętam, że odwiedzam przede wszystkim miejsca pamięci. Nie dotykam i nie przestawiam nagrobków, nie wchodzę na nie i zachowuję ciszę.

Zwiedzanie cerkwi: przed przyjazdem warto sprawdzić, czy dany obiekt jest aktualnie dostępny dla zwiedzających.

FAQ

Gdzie najlepiej zacząć zwiedzanie bruśnieńskich krzyży?

Ja zaczęłabym w Horyńcu-Zdroju i stamtąd ruszyła w kierunku Podemszczyzny, Nowego i Starego Brusna.

Czy Stare Brusno i Nowe Brusno znajdują się blisko siebie?

Tak, ale są to dwie różne miejscowości. Warto dokładnie sprawdzić trasę, ponieważ nazwy łatwo pomylić.

Czy do cmentarza w Starym Bruśnie można dojechać samochodem?

Samochód można zostawić przy drodze w pobliżu wejścia na teren cmentarza. Ostatni fragment trzeba pokonać pieszo przez las.

Ile nagrobków znajduje się na cmentarzu w Starym Bruśnie?

Szacuje się, że zachowało się tam około 300 nagrobków i krzyży.

Co jest najbardziej charakterystyczne dla bruśnieńskich nagrobków?

Przede wszystkim przedstawienia ukrzyżowanego Chrystusa, często w towarzystwie dwóch Marii, a także rozbudowane kamienne cokoły, inskrypcje i dekoracyjne zakończenia krzyży.

Czy bruśnieńskie krzyże można znaleźć tylko na cmentarzach?

Nie. I właśnie to jest dla mnie najbardziej fascynujące. Bardzo dużo krzyży stoi przy drogach, na polach i w pobliżu dawnych szlaków.

Czy warto odwiedzić Podemszczyznę?

Zdecydowanie. Jeśli interesują mnie bruśnieńskie nagrobki, Podemszczyzna jest jednym z miejsc, których nie pomijałabym na tej trasie.

Czy warto zobaczyć Nowe Brusno?

Tak. Poza cerkwią warto zajrzeć również na pobliski cmentarz, gdzie można znaleźć zarówno groby grekokatolickie, jak i interesujące nagrobki związane z dawnymi osadnikami niemieckimi.

Roztocze, do którego chce się wracać

Im więcej czasu spędzam na Roztoczu, tym bardziej przekonuję się, że jego największe skarby nie zawsze znajdują się w miejscach najbardziej znanych.

Czasami są to stare cmentarze ukryte w lesie.

Czasami cerkiew, którą łatwo przeoczyć.

A czasami zwykły kamienny krzyż stojący przy drodze.

Bruśnieńskie krzyże są dla mnie właśnie taką historią zapisaną w krajobrazie. Nie potrzebują wielkich tablic ani monumentalnych budowli. Stoją cicho i przypominają o ludziach, których już nie ma.

Dlatego jadąc przez Roztocze, warto patrzeć nie tylko na drogę przed sobą.

Warto czasami spojrzeć w bok.

Bo być może właśnie tam, między drzewami albo na skraju pola, stoi kolejny bruśnieński krzyż.

A ja bardzo lubię takie odkrycia.

Lubisz to, co robię? Będzie mi niezmiernie miło, jeśli wypijemy razem kawę. ☕

 *Artykuł został zaktualizowany 02 września 2026 r. i uzupełniony o dodatkowe informacje.

4 komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Treść chroniona