Inne miejsca w Polsce,  Polska,  Szlaki

Polany – Olchowiec. Szlak śladami Łemków w Beskidzie Niskim.

Są takie miejsca, do których chce się wracać nie dlatego, że zdobyło się kolejny szczyt albo zobaczyło kolejną atrakcję zaznaczoną w przewodniku. Wracam do nich dla niezwykłego spokoju, który zostaje we mnie jeszcze długo po zakończeniu wędrówki. Dla mnie takim miejscem od lat jest Beskid Niski – góry ciche, trochę zapomniane, ale pełne historii ukrytej w dolinach, lasach i starych łemkowskich wsiach.

Tym razem wybrałam się na trasę z Polan do Olchowca. Nie szukałam trudnego szlaku ani spektakularnych widoków. Chciałam po prostu pobyć w tych górach, przejść spokojnie przed siebie, zatrzymać się przy starej cerkwi, spojrzeć na łagodne beskidzkie wzgórza i poczuć atmosferę miejsc, w których przeszłość wciąż jest obecna.

Beskid Niski ma w sobie coś, czego trudno szukać w bardziej popularnych pasmach górskich. Tutaj cisza nie jest pustką, ale częścią krajobrazu. Drewniane cerkwie, przydrożne krzyże i ślady dawnych zabudowań nie są tylko zabytkami mijanymi po drodze – opowiadają historie ludzi, którzy przez pokolenia tworzyli ten wyjątkowy świat.

Wędrując z Polan do Olchowca śladami Łemków, miałam poczucie, że odkrywam coś więcej niż kolejną trasę w Beskidzie Niskim. Każdy zakręt drogi, leśna ścieżka i napotkane po drodze miejsce przypominały mi, że te góry mają swoją pamięć.

Podczas tej wyprawy po raz kolejny przekonałam się, że największym urokiem Beskidu Niskiego nie są spektakularne panoramy, ale chwile zatrzymania – samotna droga, szum lasu, zapach łąk i możliwość spokojnego bycia blisko natury.

Zapraszam Cię na moją wędrówkę z Polan do Olchowca – szlakiem, który prowadzi nie tylko przez beskidzkie krajobrazy, ale również przez historię Łemków.

Bodziszki – Beskid Niski.

Bodziszki i Beskid Niski – góry ciszy i łemkowskich śladów

Beskid Niski, rozciągający się pomiędzy Beskidem Sądeckim a Bieszczadami, to dla mnie jeden z najbardziej niezwykłych zakątków Polski. To góry inne niż wszystkie – bez wysokich, skalistych szczytów i tłumnie odwiedzanych szlaków, za to pełne spokoju, dzikiej przyrody i widoków, które na długo zostają w pamięci.

To właśnie tutaj można znaleźć malownicze doliny, stare cerkwie ukryte wśród zieleni i miejsca, w których historia wciąż jest obecna. Przez wieki te tereny zamieszkiwali Łemkowie, a ślady ich kultury do dziś można odnaleźć w architekturze, przydrożnych krzyżach i krajobrazie dawnych wsi.

 

Kamienny mostek, który koniecznie chciałam zobaczyć

Ten niewielki kamienny mostek wypatrzyłam wcześniej w przewodniku i od razu wiedziałam, że chcę go odnaleźć. Czasami to właśnie takie niepozorne miejsca przyciągają mnie najbardziej – nie te opisane wielkimi literami na mapie, ale ukryte gdzieś po drodze, czekające na odkrycie.

Tego dnia miałam wyjątkowe szczęście do pogody. Podczas całego tygodniowego pobytu w Beskidzie Niskim trafiło mi się tylko jedno prawdziwe „okno pogodowe” – jeden dzień bez deszczu. Kiedy więc wyszło słońce, wiedziałam, że muszę wykorzystać tę chwilę.

Samotna wędrówka przez Beskid Niski

Już po kilku godzinach spaceru utwierdziłam się w przekonaniu, że Beskid Niski naprawdę zasługuje na miano jednych z najmniej zadeptanych gór w Polsce. Przez całą trasę nie spotkałam ani jednej osoby.

Byłam tylko ja, słońce przebijające się przez drzewa, szum lasu i przyroda, która tutaj wydaje się mieć więcej miejsca dla siebie niż gdziekolwiek indziej.

I chyba właśnie za to najbardziej lubię Beskid Niski. Za ciszę, za możliwość zatrzymania się na chwilę i za poczucie, że można iść przed siebie bez pośpiechu. W takich momentach naprawdę niewiele więcej potrzeba do szczęścia.

 

Cerkiew św. Jana Złotoustego w Polanach.

Polany i Olchowiec – moja wędrówka śladami Łemków

Wędrówka z Polan do Olchowca była dla mnie czymś więcej niż kolejnym spacerem po Beskidzie Niskim. Wyruszając na tę trasę, chciałam nie tylko podziwiać krajobrazy, ale również lepiej poznać historię ludzi, którzy przez wieki tworzyli ten niezwykły region.

Łemkowskie ślady są tutaj obecne niemal na każdym kroku – w cerkwiach, dawnych zabudowaniach, przydrożnych krzyżach i miejscach, które wciąż pamiętają swoich dawnych mieszkańców.

Jednym z punktów, który szczególnie chciałam zobaczyć, była Kolonia Olchowiec i znajdujące się tam Muzeum Kultury Łemkowskiej. W niewielkiej wystawie można zobaczyć między innymi tradycyjne stroje ludowe, przedmioty codziennego użytku i pamiątki związane z życiem Łemków.

To właśnie takie miejsca pomagają mi lepiej zrozumieć, że Beskid Niski to nie tylko góry i przyroda, ale przede wszystkim opowieść o ludziach i ich kulturze.

 

Polany.

Cerkiew św. Jana Złotoustego w Polanach

Swoją wędrówkę rozpoczęłam w Polanach. Jadąc asfaltową drogą, po lewej stronie zauważyłam dawną cerkiew greckokatolicką, obecnie kościół św. Jana Złotoustego. Od razu zwróciła moją uwagę jej charakterystyczna bryła – świątynia wzniesiona w 1914 roku na planie krzyża greckiego, z dużą kopułą górującą nad okolicą.

Za spokojnym wyglądem tej cerkwi kryje się jednak burzliwa historia. W latach 70. i 80. XX wieku była ona miejscem wieloletnich sporów pomiędzy katolikami rzymskimi a prawosławnymi. W tym trudnym czasie zniszczono między innymi ikonostas.

Ostatecznie świątynia powróciła do swoich pierwotnych właścicieli – grekokatolików, którzy dziś korzystają z niej wspólnie z wiernymi obrządku rzymskokatolickiego.

Kiedy zatrzymuję się przy takich miejscach, zawsze mam poczucie, że w Beskidzie Niskim historia nie jest tylko zapisana w książkach. Ona nadal jest obecna – w starych cerkwiach, kamiennych krzyżach i krajobrazie, który pamięta ludzi żyjących tutaj przed nami.

Początek mojej wędrówki z Polan

Około 600 metrów za cerkwią, tuż przed mostem nad Wilsznią, zostawiłam samochód i ruszyłam dalej pieszo. Skręciłam w lewo, wybierając drogę gruntową prowadzącą w głąb beskidzkiego krajobrazu.

Już na początku trasy czekała mnie niewielka przygoda – przejście przez rzekę Wilsznię. Pokonałam ją w bród, co dodało tej spokojnej wędrówce trochę górskiego charakteru.

Jeśli jednak ktoś nie ma ochoty moczyć butów albo wybiera się tutaj po większych opadach, warto skorzystać z pobliskiego mostku i bezpiecznie obejść to miejsce.

To właśnie takie drobne niespodzianki najbardziej lubię w Beskidzie Niskim. Nie wszystko jest tutaj oczywiste i wygładzone – czasem trzeba zatrzymać się na chwilę, poszukać przejścia i pozwolić, aby droga sama poprowadziła dalej.

Szlak Polany – Olchowiec.

Krwawnica pospolita.

Przyroda Beskidu Niskiego i książka „Beskid bez kitu”

Podczas tej wędrówki kilka razy żałowałam, że nie zabrałam ze sobą atlasu roślin łąkowych. Beskid Niski zachwyca nie tylko krajobrazami, ale również bogactwem przyrody. Mijane po drodze łąki pełne były kolorów i zapachów, a ja z ciekawością próbowałam rozpoznać rośliny, które pojawiały się wokół mnie.

Właśnie w takich chwilach przypomniała mi się książka Marii Strzeleckiej „Beskid bez kitu”. Miałam przyjemność przeczytać ją niedawno i muszę przyznać, że jest to wyjątkowa pozycja – pięknie wydana, pełna ilustracji i napisana z ogromną wrażliwością.

Książka jest skierowana przede wszystkim do dzieci, choć mam wrażenie, że nie jest to łatwa lektura dla najmłodszych. Porusza wiele trudnych tematów związanych z historią Beskidu Niskiego, kulturą Łemków i przemijaniem dawnych światów.

Mimo to bardzo zachęcam do jej przeczytania. Sama znalazłam w niej wiele ciekawych opowieści i pięknych opisów tego regionu.

Bohaterkami książki są dwie niezwykłe dziewczynki – Terka i Nela. Terka, wychowana w mieście, przyjeżdża z mamą w Beskid Niski i stopniowo odkrywa jego niezwykły świat. Dzięki niej możemy poczuć zapach poziomek, usłyszeć śpiew ptaków, zajrzeć na pełną życia łąkę i przekonać się, że przyroda potrafi opowiadać własne historie.

Z Nelą natomiast wędrujemy śladami dawnych łemkowskich wsi i poznajemy świat, który powoli odchodzi w zapomnienie. Jej babcia Tekla staje się przewodniczką po kulturze Łemków – opowiada o ikonostasie, kywocie, tradycyjnych zwyczajach oraz ziołach wykorzystywanych dawniej w lecznictwie.

„Beskid bez kitu” jest książką, która działa na wyobraźnię wszystkimi zmysłami. Ma w sobie tyle samo kolorów i zapachów, co beskidzkie łąki, po których wędrowałam. Przenosi czytelnika do świata dawnych wierzeń i obrzędów – pozwala poznać historię Matki Boskiej Jagodnej, tradycje związane z Nocą Kupały i niezwykłą moc przypisywaną niektórym roślinom.

To opowieść o ciekawości świata, odwadze i mądrości kobiet, ale także o miejscu, które ma swoją pamięć. Czytając ją, jeszcze bardziej doceniłam to, co widziałam podczas mojej wędrówki po Beskidzie Niskim – że za każdym lasem, łąką i starą cerkwią kryje się jakaś historia.

 

Wrotycz.

Matka Boska Jagodna – beskidzka opowieść o lesie

Podczas czytania książki Marii Strzeleckiej „Beskid bez kitu” szczególnie zaciekawiła mnie opowieść o Matce Boskiej Jagodnej. To jedna z tych dawnych historii, które pokazują, jak mocno życie mieszkańców wsi było związane z naturą, porami roku i tym, co dawał las.

Według ludowych wierzeń 2 lipca, w dniu obchodzonego dawniej święta Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, Maryja – będąc w ciąży – miała wędrować przez pola i lasy, aby odwiedzić swoją krewną Elżbietę. Opowiadano, że przebyła bardzo długą drogę, żywiąc się po drodze tylko tym, co znalazła w lesie.

Z tej historii narodził się piękny zwyczaj – tego dnia nie zrywano jagód ani innych leśnych owoców. Wierzono, że trzeba zostawić je dla Matki Boskiej Jagodnej, aby podczas swojej wędrówki miała czym się posilić.

W zamian Maryja miała otaczać opieką kobiety i ich dzieci, chroniąc je przed chorobami i nieszczęściami.

Myślę, że właśnie takie opowieści sprawiają, że Beskid Niski jest czymś więcej niż tylko pięknym krajobrazem. W tych górach nadal można odnaleźć ślady dawnego świata – świata, w którym las miał swoją tajemnicę, rośliny swoje znaczenie, a każda tradycja niosła ze sobą historię ludzi, którzy żyli blisko natury.

 

Sadziec plamisty.

Szlak Polany – Olchowiec.

Szlak Polany – Olchowiec.

Szlak Polany – Olchowiec.

Szlak Polany – Olchowiec.

Szlak Polany – Olchowiec.

Szlak Polany – Olchowiec.

Chwila jak w Górach Przeklętych

Od dawna marzę o tym, żeby zobaczyć Theth – jedną z najpiękniejszych górskich wiosek w Albanii, ukrytą wśród szczytów Gór Przeklętych. Mam już kupione przewodniki, przygotowany plan podróży i od dawna wyobrażam sobie spacer po tej niezwykłej dolinie.

Kiedyś miałam już wykupioną wycieczkę do Albanii, ale ostatecznie biuro podróży ją odwołało – powodem było trzęsienie ziemi, które nawiedziło ten region. Wtedy musiałam odłożyć to marzenie na później. Dziś wiem, że niektóre miejsca mają swój własny czas.

Kiedy szłam tym szlakiem w Beskidzie Niskim, przez krótką chwilę poczułam coś niezwykłego. Łagodne górskie zbocza, cisza, pustka i otaczająca mnie przyroda sprawiły, że wyobraźnia przeniosła mnie gdzieś daleko – aż do serca Gór Przeklętych, do malowniczej wioski Theth.

Może to jeszcze nie była Albania, ale przez ten jeden moment Beskid Niski pozwolił mi poczuć namiastkę tamtego klimatu – górskiego odosobnienia, spokoju i miejsc, do których człowiek tęskni, zanim jeszcze je zobaczy.

 

Szlak Polany – Olchowiec.

Szlak Polany – Olchowiec.

Szlak Polany – Olchowiec.

Muzeum Kultury Łemkowskiej w Olchowcu Kolonii

Jednym z miejsc, które koniecznie chciałam odwiedzić podczas tej wędrówki, było Muzeum Kultury Łemkowskiej w Olchowcu Kolonii. To niewielkie, ale niezwykle ciekawe miejsce mieści się w starej łemkowskiej chyży, czyli tradycyjnej drewnianej chałupie.

Muzeum powstało z inicjatywy Tadeusza Kiełbasińskiego – działacza turystycznego z Łodzi i wielkiego miłośnika Łemkowszczyzny, który poświęcił wiele czasu na zachowanie pamięci o kulturze i historii tego regionu.

Wchodząc do środka, można przenieść się w świat dawnych mieszkańców Beskidu Niskiego. Wśród zgromadzonych zbiorów znajdują się między innymi elementy wyposażenia łemkowskiej chałupy, narzędzia używane dawniej w gospodarstwie oraz pamiątki związane z walkami o Przełęcz Dukielską podczas II wojny światowej.

Lubię takie małe, lokalne muzea, bo często opowiadają historie, których nie znajdziemy w dużych przewodnikach. Nie pokazują tylko przedmiotów – przypominają ludzi, którzy kiedyś nimi żyli, pracowali i tworzyli ten wyjątkowy krajobraz Beskidu Niskiego.

Muzeum Kultury Łemkowskiej w Olchowcu Kolonii .

Szlak Polany – Olchowiec.

Olchowiec – cerkiew, kamienny mostek i pamięć dawnej wsi

Olchowiec był jednym z tych miejsc na trasie, na które szczególnie czekałam. Ta niewielka, ukryta wśród beskidzkich wzgórz wieś nad potokiem Wilsznia, niedaleko granicy ze Słowacją i na zachód od Przełęczy Dukielskiej, ma w sobie niezwykły spokój.

Dzisiaj mieszka tutaj zaledwie kilkadziesiąt osób, a kilka zachowanych zabudowań i cerkiew przypominają o czasach, kiedy życie w tej dolinie wyglądało zupełnie inaczej.

Trudno uwierzyć, że przed II wojną światową Olchowiec był znacznie większą miejscowością. Wieś liczyła wtedy blisko 90 gospodarstw, a jej mieszkańcy wywodzili się głównie z kilku starych rodów.

Ponieważ wiele rodzin nosiło te same nazwiska, rozróżniano je za pomocą przydomków, które często przechodziły z pokolenia na pokolenie. To właśnie takie szczegóły pokazują, jak silne były więzi między mieszkańcami tej łemkowskiej społeczności.

Spacerując po Olchowcu, trudno nie pomyśleć o tym, jak wiele zmian przyniosła historia. Okres wojny był dla mieszkańców niezwykle trudny – Niemcy wywieźli na roboty przymusowe 48 osób, z których tylko nieliczni powrócili.

W 1944 roku w okolicach wsi toczyły się ciężkie walki podczas bitwy o Przełęcz Dukielską. Do dziś w pobliskich lasach można znaleźć ślady tamtych wydarzeń – fragmenty wyposażenia i pozostałości wojennego ekwipunku.

Po wojnie Olchowiec, podobnie jak wiele łemkowskich wsi Beskidu Niskiego, został dotknięty wysiedleniami. Większość mieszkańców przesiedlono do Związku Radzieckiego, a później część rodzin objęła także akcja „Wisła”.

Tylko nieliczni pozostali na swojej ziemi – między innymi dzięki pomocy proboszcza ze Żmigrodu, który wystawił kilku rodzinom fikcyjne świadectwa chrztu rzymskokatolickiego, chroniąc je przed wysiedleniem.

Dzisiaj Olchowiec jest jedną z niewielu miejscowości w tej części Beskidu Niskiego, gdzie nadal mieszkają potomkowie dawnych mieszkańców wyznania greckokatolickiego.

To sprawia, że miejsce to ma wyjątkową atmosferę – nie jest tylko punktem na mapie, ale żywym świadectwem historii Łemków.

A kiedy patrzę na spokojnie płynącą Wilsznię, starą cerkiew i kamienny mostek, mam wrażenie, że Olchowiec zachował coś bardzo cennego – pamięć o ludziach, których losy na zawsze wpisały się w krajobraz tych gór.

 

Cerkiew grekokatolicka p.w. Przeniesienia relikwii św. Mikołaja – Olchowiec.

Łemkowska chyża (chałupa) – Olchowiec.

Cerkiew w Olchowcu i kamienny mostek

Spacerując po Olchowcu, miałam wrażenie, że ta niewielka wieś bardzo mocno strzeże swojej przeszłości. Do dziś zachowały się tutaj tradycyjne łemkowskie chałupy – jedna znajduje się w pobliżu cerkwi, druga w Kolonii.

Obok nich pojawiły się współczesne domy letniskowe, ale mimo zmian miejsce nadal zachowało swój dawny, spokojny charakter.

Największą uwagę przyciąga skromna cerkiew greckokatolicka pod wezwaniem Przeniesienia Relikwii św. Mikołaja. Świątynia powstała w 1932 roku w miejscu wcześniejszej, XVIII-wiecznej cerkwi. Choć z zewnątrz wydaje się niewielka i niepozorna, kryje w sobie niezwykłą historię.

W latach pięćdziesiątych mieszkańcy Olchowca stoczyli prawdziwą walkę o jej ocalenie. Lokalne władze planowały rozbiórkę cerkwi i wykorzystanie materiałów do budowy garażu w Miejscu Piastowym. Dzięki determinacji parafian świątynię udało się uratować i do dziś pozostaje ona ważnym symbolem przetrwania łemkowskiego dziedzictwa.

Do cerkwi prowadzi coś, co od razu przyciągnęło mój wzrok – kamienny mostek nad Wilsznią. To wyjątkowy zabytek architektury, jeden z nielicznych takich obiektów zachowanych na Łemkowszczyźnie.

Przechodząc nim w stronę świątyni, miałam poczucie, że jest on nie tylko przeprawą przez potok, ale także symbolicznym przejściem do dawnego świata Olchowca – świata Łemków, ich historii i tradycji.

 

Cerkiew grekokatolicka p.w. Przeniesienia relikwii św. Mikołaja – Olchowiec.

Cerkiew grekokatolicka p.w. Przeniesienia relikwii św. Mikołaja – Olchowiec.

Kiermesz – święto, które przywraca pamięć

Olchowiec to nie tylko historia zapisana w starych chałupach i cerkwi. To także miejsce, w którym ta historia wciąż żyje.

Od 1991 roku, dzięki inicjatywie Towarzystwa Karpackiego z Warszawy oraz miejscowej rady parafialnej, ponownie zaczęto tutaj obchodzić kiermesz – tradycyjne święto parafialne, które przez lata było ważnym wydarzeniem dla lokalnej społeczności.

Kiermesz odbywa się w niedzielę najbliższą 22 maja, w dniu święta patronalnego cerkwi. Wyobrażam sobie, jak wyjątkowo musi wtedy wyglądać ta na co dzień cicha wieś – spokojny Olchowiec wypełnia się muzyką, rozmowami i spotkaniami ludzi, których łączy pamięć o tym miejscu.

Oprócz uroczystego nabożeństwa z procesją odbywają się występy zespołów folklorystycznych, można zobaczyć wystawy i spotkać wielu gości przybywających specjalnie na to wydarzenie. Wśród nich są także dawni mieszkańcy Olchowca, którzy dziś żyją w różnych zakątkach świata, ale wciąż wracają do swojej rodzinnej wsi.

To właśnie takie wydarzenia pokazują, że Olchowiec nie jest tylko wspomnieniem dawnej Łemkowszczyzny. To miejsce, które nadal ma swoją społeczność, pamięć i serce.

 

Cerkiew grekokatolicka p.w. Przeniesienia relikwii św. Mikołaja – Olchowiec.

Informacje praktyczne – Polany–Olchowiec

Jeśli planujesz podobną wędrówkę, warto wiedzieć kilka rzeczy przed wyjazdem.

Początek trasy: Polany, około 600 metrów za cerkwią św. Jana Złotoustego.

Parking: samochód zostawiłam przed mostem nad Wilsznią, przy drodze prowadzącej w kierunku Olchowca. Warto zwracać uwagę, aby nie blokować przejazdu mieszkańcom.

Długość: wybrałam trasę tam i z powrotem, której przejście zajęło mi około 3 godzin.

Trudność: trasa nie jest wymagająca i nie ma tutaj dużych przewyższeń. To raczej spokojna wędrówka dla osób, które chcą połączyć spacer z poznawaniem historii i kultury regionu.

Nawierzchnia: na trasie pojawiają się drogi gruntowe, ścieżki i odcinki prowadzące przez bardziej naturalny teren. Po deszczu może być mokro i błotniście.

Wilsznia: podczas mojej wędrówki zdecydowałam się przejść rzekę w bród. Przy wyższym stanie wody nie warto ryzykować. W takiej sytuacji lepiej skorzystać z mostku i wybrać bezpieczne przejście.

Obuwie: zdecydowanie polecam wygodne buty trekkingowe lub inne obuwie z dobrą podeszwą. Po opadach warunki mogą być znacznie trudniejsze.

Pogoda: Beskid Niski potrafi zaskoczyć. Nawet jeśli prognoza wygląda dobrze, warto mieć ze sobą kurtkę przeciwdeszczową.

Co zabrać: wodę, przekąskę, telefon z mapą lub papierową mapę, kurtkę przeciwdeszczową i naładowany telefon. Ja następnym razem koniecznie zabiorę również atlas roślin łąkowych.

Atrakcje po drodze: cerkiew św. Jana Złotoustego w Polanach, krajobrazy doliny Wilszni, Olchowiec, cerkiew greckokatolicka pw. Przeniesienia Relikwii św. Mikołaja, kamienny mostek, łemkowskie chałupy oraz Muzeum Kultury Łemkowskiej w Olchowcu Kolonii.

Najlepsza pora: jeśli zależy Ci przede wszystkim na ciszy i spokojnej wędrówce, warto wybrać dzień poza największym sezonem turystycznym. Wiosną i latem dodatkową atrakcją są kwitnące łąki.

Muzeum: przed wyjazdem warto sprawdzić aktualne godziny otwarcia, ponieważ dostępność niewielkich, lokalnych muzeów może się zmieniać.

Do zobaczenia, Olchowcu

Przejście całej trasy z Polan do Olchowca i z powrotem zajęło mi około 3 godzin. Nie była to długa wędrówka, ale zostawiła we mnie wiele wspomnień.

To był dzień pełen ciszy, pięknych krajobrazów i spotkań ze śladami dawnej Łemkowszczyzny – cerkwią, kamiennym mostkiem, starą zabudową i historiami ludzi, którzy tworzyli to miejsce.

Mam nadzieję, że uda mi się tu wrócić w maju na kiermesz. Chciałabym zobaczyć Olchowiec w zupełnie innej odsłonie – gdy ta na co dzień spokojna wieś ożywa muzyką, rozmowami i spotkaniami osób, które przyjeżdżają tutaj, by pielęgnować pamięć o swojej historii.

A następnym razem na pewno nie zapomnę zabrać ze sobą atlasu roślin łąkowych.

Podczas tej wędrówki po raz kolejny przekonałam się, że Beskid Niski zachwyca nie tylko wielkimi widokami, ale również drobnymi szczegółami – kwiatami na łące, zapachem lasu, śpiewem ptaków i miejscami, obok których łatwo przejść, jeśli nie patrzy się wystarczająco uważnie.

 

 

Szlak Polany – Olchowiec.

Najczęściej zadawane pytania – Polany i Olchowiec

Ile czasu zajmuje przejście trasy Polany–Olchowiec?

Przejście trasy z Polan do Olchowca i z powrotem zajęło mi około 3 godzin. Nie jest to wymagająca wędrówka, dlatego można potraktować ją jako spokojny spacer po Beskidzie Niskim, połączony ze zwiedzaniem miejsc związanych z kulturą Łemków.

Gdzie rozpocząć wędrówkę do Olchowca?

Swoją trasę rozpoczęłam w Polanach. Około 600 metrów za cerkwią, przed mostem nad Wilsznią, zostawiłam samochód i ruszyłam drogą gruntową w kierunku Olchowca.

Czy trasa Polany–Olchowiec jest trudna?

To spokojna trasa odpowiednia dla osób lubiących niespieszne wędrówki. Nie ma tutaj dużych przewyższeń ani trudnych podejść. Warto jednak pamiętać, że Beskid Niski jest dziki i mniej zagospodarowany niż popularniejsze pasma górskie.

Co warto zobaczyć w Olchowcu?

W Olchowcu warto zobaczyć przede wszystkim greckokatolicką cerkiew pw. Przeniesienia Relikwii św. Mikołaja, zabytkowy kamienny mostek nad Wilsznią oraz tradycyjne łemkowskie chałupy. Ciekawym miejscem jest również Muzeum Kultury Łemkowskiej w Olchowcu Kolonii.

Czy w Olchowcu można zobaczyć ślady kultury Łemków?

Tak. Olchowiec jest jednym z miejsc w Beskidzie Niskim, gdzie pamięć o Łemkach jest wciąż żywa. Zachowała się tutaj tradycyjna zabudowa, cerkiew oraz miejsce, w którym można poznać historię i kulturę dawnych mieszkańców tych ziem.

Kiedy odbywa się kiermesz w Olchowcu?

Kiermesz, czyli tradycyjne święto parafialne, odbywa się w niedzielę najbliższą 22 maja. Przed wyjazdem warto sprawdzić aktualny termin wydarzenia, ponieważ dokładna data zależy od kalendarza.

Czy warto odwiedzić Olchowiec poza sezonem?

Moim zdaniem właśnie wtedy można najlepiej poczuć charakter tego miejsca. Poza sezonem Beskid Niski jest jeszcze spokojniejszy – można w ciszy przejść szlak, zatrzymać się przy cerkwi i poczuć atmosferę dawnej Łemkowszczyzny.

Czy trasa nadaje się dla dzieci?

Moim zdaniem tak, pod warunkiem że dzieci lubią spokojne spacery i kontakt z naturą. Największą atrakcją może być sama droga, przeprawa przez Wilsznię, kamienny mostek i odkrywanie śladów dawnej wsi. Przy przejściu przez rzekę warto jednak zachować szczególną ostrożność.

Co zabrać na trasę Polany–Olchowiec?

Warto zabrać wygodne buty, wodę, mapę lub aplikację z trasą oraz coś przeciwdeszczowego – pogoda w Beskidzie Niskim potrafi szybko się zmienić. Ja następnym razem na pewno zabiorę również atlas roślin łąkowych, bo tutejsze łąki kryją wiele ciekawych gatunków.

Podoba Ci się to, co tworzę? Jeśli moje opowieści zabierają Cię choć na chwilę w góry, będzie mi niezwykle miło, jeśli wypijemy kiedyś razem wirtualną kawę. ☕ Dziękuję, że jesteś tutaj i towarzyszysz mi w tych małych i dużych podróżach.

 *Artykuł został zaktualizowany 02 września 2026 r. i uzupełniony o dodatkowe informacje.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Treść chroniona