Odchodzi zima z Puszczy Kampinoskiej. Wierzby głowiaste, stogi siana i krajobraz, który pamięta Olędrów.
Krajobraz to nie tylko to, co widzimy. To także dźwięki, zapachy i wspomnienia ukryte w przestrzeni.
To szum sosen, kumkanie żab, plusk fal i klekot bocianów. To zapach świeżo skoszonej trawy, wilgotnej leśnej ściółki i nagrzanej słońcem kory. Krajobraz jest opowieścią o miejscu, ale także o ludziach, którzy przez wieki je kształtowali.
Wierzby głowiaste, charakterystyczne stogi siana, mozaika pól i pastwisk – to elementy tradycyjnego mazowieckiego krajobrazu, który do dziś można jeszcze zobaczyć na terenie Kampinoskiego Parku Narodowego i jego otuliny.
Śpieszmy się kochać krajobrazy. Niektóre z nich znikają szybciej, niż jesteśmy w stanie to zauważyć.



Wierzba – drzewo polskiego krajobrazu
Wierzba od dawna uważana jest za najbardziej „polskie” z drzew. Towarzyszyła ludziom przy drogach, na miedzach, nad rzekami i wokół wiejskich gospodarstw.
Jednak historia mazowieckiej wierzby jest bardziej złożona. To drzewo, które tak mocno wpisało się w polską kulturę, wiele zawdzięcza dawnym osadnikom – Olędrom.
Przez wieki na Mazowszu powszechną praktyką było ogławianie wierzb. Co kilka lat usuwano wszystkie pędy wyrastające z wierzchołka drzewa. Pozyskane drewno wykorzystywano na opał, a większe gałęzie służyły jako żywokoły – sadzonki, z których wyrastały nowe wierzby.
Tak powstawały charakterystyczne szpalery drzew wzdłuż dróg, rowów i granic pól.
Ogławianie nie było przypadkowym niszczeniem drzew. Było elementem tradycyjnej gospodarki i sposobem utrzymania wierzb przy życiu. Regularnie pielęgnowane drzewa tworzyły niezwykłe formy z grubym pniem zakończonym charakterystyczną „głową”.
Dzisiaj ten zwyczaj zanika. Coraz mniej gospodarzy sadzi żywokoły na miedzach, coraz mniej jest samych miedz, a wielu właścicieli starych wierzb nie ma już możliwości, aby regularnie je pielęgnować.
Nieogławiane przez wiele lat wierzby stają się kruche. Ich ciężkie konary, często o średnicy ponad 30 cm, mogą łamać się podczas silnego wiatru lub pod wpływem uderzenia pioruna, prowadząc do obumarcia drzewa.
Są zwolennicy i przeciwnicy ogławiania. Jedni uważają je za okaleczanie drzew, inni za zabieg, który pozwala zachować tradycyjny krajobraz. Najważniejsze jest jednak, aby wykonywać je prawidłowo, systematycznie i w odpowiednim czasie. Z tradycją trudno dyskutować.


Wierzby między światem ludzi i legend
Stare, dziuplaste wierzby od zawsze pobudzały ludzką wyobraźnię. Rosnące na mokradłach, z pniami rozświetlonymi próchnem, były bohaterkami ludowych opowieści. Lokowano w nich diabły i skarby, widziano w nich przejście do innego świata.
Jednocześnie wierzba była symbolem życia odradzającego się po zimie. To właśnie ona jako jedna z pierwszych wypuszcza bazie, zwane również kotkami. Jej gałązki stały się nieodłącznym elementem palm wielkanocnych i wielu ludowych obrzędów.
Wierzba zapisała się również w kulturze wysokiej – kojarzona jest z romantyczną wizją polskiej natury, ludową muzyką Fryderyka Chopina i obrazem spokojnego, mazowieckiego pejzażu.
Tyle że ta „najbardziej polska” wierzba ma w sobie także bardzo silny ślad olęderski.

Stogi siana i krajobraz dawnych gospodarzy
W Aleksandrowie można jeszcze podziwiać widok typowy dla dawnych kośnych łąk puszczańskich – stogi siana ustawione często na niewielkich wzniesieniach.
Dawniej, aby siano nie zamokło, układano je wokół pionowej żerdzi zwanej „królem”, a dodatkowo zabezpieczano gałęziami. Te proste konstrukcje tworzyły charakterystyczny element wiejskiego krajobrazu.
Najpiękniej wyglądają o poranku, gdy spowija je mgła.
Niestety, z roku na rok coraz mniej łąk jest koszonych. Stogi siana – małe „królestwa” dawnego gospodarowania – powoli odchodzą w przeszłość.

Co wierzby mają wspólnego z Olędrami?
Historia mazowieckich wierzb jest nierozerwalnie związana z osadnictwem olęderskim.
Pierwsi osadnicy olęderscy pojawili się na Mazowszu w XVII wieku. Przybywali głównie z terenów dzisiejszych Niderlandów, Flandrii, Fryzji oraz Niemiec. Byli doskonałymi gospodarzami terenów trudnych – podmokłych, nadrzecznych i często zagrożonych powodziami.
W XVIII wieku nastąpił intensywny rozwój tego osadnictwa. Olędrzy zakładali wsie między innymi w dolinie Wisły i na terenach sąsiadujących z Puszczą Kampinoską.
Budowali domy na sztucznie usypanych pagórkach zwanych terpami, a pola dostosowywali do warunków naturalnych. Ich gospodarowanie wymagało znajomości wody, roślin i lokalnego krajobrazu.
Jednym ze sposobów ochrony pól przed nanoszonym przez powodzie piaskiem było sadzenie wierzb oraz tworzenie wiklinowych płotów. Wierzby zatrzymywały osady rzeczne, przepuszczając jednocześnie żyzną warstwę humusu.
To właśnie dzięki takim praktykom wierzba na stałe wpisała się w krajobraz Mazowsza.
Puszcza Kampinoska.
Krajobraz jest pamięcią
Jak pisał José Ortega y Gasset: „Pokaż mi krajobraz, w którym żyjesz, a powiem ci, kim jesteś”.
Odchodzi zima z Puszczy Kampinoskiej. Zniknęli również Olędrzy, którzy przez wieki współtworzyli ten krajobraz. Pozostały po nich ślady – dawne układy pól, nazwy miejscowości, terpy, ślady gospodarstw i przede wszystkim wierzby sadzone w równych rzędach.
Dzisiaj nie są już potrzebne tak jak dawniej – nie regulują stosunków wodnych, nie chronią pól przed powodzią, a łozinowe płoty zastąpiły nowoczesne ogrodzenia.
A jednak wciąż opowiadają historię.
Kiedy pytamy, co po Olędrach pozostało na Mazowszu, obok langhoffów, kęp, terp i dawnych układów osadniczych często usłyszymy odpowiedź: wierzby.
I trudno nie zauważyć pewnej ironii historii. Najbardziej „polskie” z polskich drzew okazuje się być w dużej mierze dziedzictwem ludzi, którzy przybyli tutaj z daleka.
Może właśnie dlatego jest tak mocno nasze.

Kiedy zimą mgły unoszą się nad kampinoskimi łąkami, a między nagimi wierzbami przebijają się pierwsze promienie słońca, trudno nie pomyśleć o tym, jak wiele historii kryje ten krajobraz. Pod tymi samymi drzewami, choć w innym czasie, chodzili dawni gospodarze, kosiarze i olęderscy osadnicy. Te same pola oglądały wiosenne rozlewiska Wisły, letnie sianokosy i jesienne przygotowania do kolejnej zimy.
Puszcza Kampinoska to nie tylko las. To także otaczające ją wsie, łąki, mokradła i aleje wierzb, które są świadectwem dawnego życia człowieka w zgodzie z rytmem przyrody. To krajobraz, który powstawał powoli – przez pokolenia pracy, troski i obserwacji natury.
Dziś wiele z tych obrazów znika. Coraz rzadziej słychać stuk kosy na łące, coraz mniej jest stogów siana, a stare wierzby pochylają się samotnie nad polami. Ale dopóki jeszcze można spotkać je na kampinoskich drogach i ścieżkach, dopóty trwa opowieść o dawnym Mazowszu.
Może następnym razem, przechodząc obok spróchniałej wierzby albo zamglonej łąki, warto zatrzymać się na chwilę. Posłuchać ciszy, spojrzeć na rzędy drzew i pomyśleć, że ten krajobraz nie jest tylko widokiem.
To pamięć miejsca.
A Puszcza Kampinoska wciąż ją przechowuje.


