Inne miejsca w Polsce,  Polska

Góry Świętokrzyskie na weekend – co warto zobaczyć? Sobota i niedziela wśród legend, zamków i gołoborzy.

Czy Góry Świętokrzyskie naprawdę czarują?

Kiedy po raz pierwszy zaczęłam planować ten wyjazd, nie spodziewałam się, że właśnie tutaj znajdę tyle miejsc, które zostaną ze mną na dłużej. Nie są to przecież góry wysokie. Nie ma tutaj spektakularnych tatrzańskich szczytów ani przepaści, które przyprawiają o zawrót głowy. A jednak jest coś, co sprawia, że chce się wracać.

Może to stare lasy. Może gołoborza, które wyglądają trochę jak fragment innego świata. Może zamki, pałace i drewniane chałupy. A może legendy o diabłach, czarownicach, ukrytych skarbach i dawnych mnichach, które sprawiają, że zwykły spacer zaczyna przypominać podróż w czasie.

Weekend to zdecydowanie za mało, żeby zobaczyć wszystko, co ma do zaoferowania województwo świętokrzyskie. Ale wystarczająco dużo, żeby się nim zachwycić.

Tym razem postanowiłam połączyć zwiedzanie z pieszą wędrówką. W ciągu dwóch dni udało się zobaczyć niezwykłe skałki, stary pałac, królewski zamek, skansen, wejść na Górę Miedziankę, a następnego dnia przejść przez Puszczę Jodłową, zdobyć Łysicę i dotrzeć aż na Święty Krzyż.

I chyba właśnie tak najbardziej lubię podróżować — trochę samochodem, trochę pieszo, trochę bez pośpiechu i koniecznie z historiami po drodze.

Sobota – skałki, zamki, skansen i „Świętokrzyski Giewont”

Pierwszy dzień postanowiłam przeznaczyć na objazdową wycieczkę. Chciałam zobaczyć kilka miejsc, które od dawna miałam zapisane na mapie, ale niekoniecznie leżą one obok siebie.

Zaczęliśmy od miejsca o bardzo intrygującej nazwie.

 

„Tomkowa Dziura” – Rezerwat Skałki Piekło pod Niekłaniem.

Rezerwat Skałki Piekło pod Niekłaniem

Jeśli ktoś myśli, że największą atrakcją przyrodniczą Kielecczyzny jest tylko jaskinia Raj, powinien zajrzeć do skalnego rezerwatu Skałki Piekło pod Niekłaniem.

I rzeczywiście — już sama nazwa zachęca, żeby sprawdzić, co właściwie kryje się w środku lasu.

Rezerwat położony jest wśród lasów, a jego największą atrakcją są niezwykłe formacje skalne z piaskowca. Skałki tworzą fantastyczne kształty — przypominają grzyby, kominy, kazalnice, a czasami można w nich dostrzec ludzkie twarze czy nawet całe sylwetki.

Niektóre osiągają wysokość kilku metrów. Ich fantazyjne formy powstały w wyniku procesów erozyjnych, które przez tysiące i miliony lat cierpliwie rzeźbiły piaskowiec.

„Jama Agi” – Rezerwat Skałki Piekło pod Niekłaniem.

Spacerując między skałami, można również odnaleźć niewielkie zagłębienia i jaskinie pseudokrasowe, między innymi „Jamę Agi” i „Tomkową Dziurę”.

Skąd jednak wzięło się Piekło?

Oczywiście nie mogło zabraknąć legendy.

Według jednej z nich miejsce to było piekielnym karcerem, do którego Lucyfer wysyłał za karę niesforne diabły. Nocami miały one harcować pomiędzy skałami, rzucać kamieniami i wspinać się na skalne ściany.

Inna opowieść mówi, że mieszkańcy pobliskiej osady tak bardzo bali się diabłów, że ostatecznie opuścili swoje domy.

Dziś diabłów już tutaj nie spotkamy.

Przynajmniej mam taką nadzieję.

Jedno jest pewne — miejsce jest naprawdę niezwykłe. I chyba warto zapamiętać, że w Górach Świętokrzyskich z piekła jest całkiem blisko do raju.

Rezerwat Skałki Piekło pod Niekłaniem.

Informacje praktyczne – sobota

📍 Skałki Piekło pod Niekłaniem: do rezerwatu można dojść od parkingu przy drodze z Niekłania Wielkiego w kierunku Antoniowa i Huty.

🚶 Dojście: około 30 minut od parkingu.

🥾 Trasa: spacerowa, ale wygodne buty zdecydowanie się przydadzą, szczególnie po deszczu.

⏰ Ile czasu: około 1,5–2 godzin na spokojne przejście i oglądanie skał.

🚗 Samochód: ten dzień najlepiej potraktować jako objazdowy — pomiędzy kolejnymi atrakcjami trzeba się przemieszczać.

Dojście do rezerwatu pieszym szlakiem turystycznym koloru niebieskiego.

Rezerwat Skałki Piekło pod Niekłaniem.

Miejsce jest magiczne i owiane wieloma legendami. Według jednej z opowieści zamieszczonej w książce Jerzego Stankiewicza pt. „Legendy świętokrzyskie„, z rozkazu samego Lucyfera pokutowały tam diabły za złe wykonywanie swoich obowiązków. Ludzi, którzy niebacznie znaleźli się w pobliżu, kierowali na złą drogę lub topili w bagnach. Same zaś diabły nocą miały odbywać swoje harce. Odwalały kamienie i wdrapywały się na skały, które świeciły piekielnym blaskiem.

Ze strachu przed czartami mieszkańcy opuścili ponoć pobliską leśną osadę. Dziś diabłów już nie ma, przynajmniej w tym Piekle, więc bez obaw można się tam wybrać na wycieczkę. Jedno jest pewne blisko z piekła jest do raju.

Mniów – „Galeria Leśna”

Kolejnym przystankiem był Mniów i tutejsza „Galeria Leśna”.

To jedno z tych miejsc, które pokazują, że świętokrzyskie atrakcje nie kończą się na zamkach i klasztorach. Warto zaglądać również do małych miejscowości i sprawdzać, co kryje się trochę dalej od głównych turystycznych tras.

„Galeria Leśna” – Mniów.

„Galeria Leśna” – Mniów.

„Galeria Leśna” – Mniów.

Podzamcze Piekoszowskie – pałac Tarłów

Następnie ruszyliśmy w stronę Podzamcza Piekoszowskiego.

Stoi tutaj niezwykły pałac Tarłów — dziś zachowany w formie ruiny, ale nawet w takim stanie trudno przejść obok niego obojętnie.

Pałac wzniesiono w połowie XVII wieku. Budowa trwała w latach 1649–1655, a jego pierwszym właścicielem był Jan Aleksander Tarło, wojewoda lubelski.

Z budynkiem związana jest oczywiście legenda.

Podobno podczas przyjęcia u biskupa krakowskiego Jakuba Zadzika Tarło został potraktowany dość lekceważąco. Biskup miał powiedzieć:

„Po chałupach nie jeżdżę.”

Tarło nie pozostał mu dłużny i zaprosił go do Piekoszowa, obiecując, że w ciągu dwóch lat wybuduje pałac podobny do kieleckiej rezydencji biskupiej.

I podobno słowa dotrzymał.

Pałac miał być więc nie tylko rezydencją, ale również odpowiedzią na urażoną dumę.

Inna legenda mówi, że księżna Czartoryska zapragnęła przyjechać do pałacu saniami. Problem polegał na tym, że był środek lata.

Tarło miał więc rozkazać wysypać drogę solą, aby księżna mogła odbyć podróż saniami.

I właśnie takie historie lubię najbardziej. Nie wiadomo, ile jest w nich prawdy, ale dzięki nim stare mury przestają być tylko zabytkiem.

Pałac Tarłów w Podzamczu Piekoszowskim.

Informacje praktyczne – Podzamcze Piekoszowskie

🏰 Pałac Tarłów: warto potraktować jako krótki przystanek podczas objazdu.

📸 Zwiedzanie: ruiny najlepiej oglądać z zewnątrz i sprawdzić przed wyjazdem aktualne zasady dostępności obiektu.

🚗 Dojazd: najwygodniej samochodem.

⏰ Ile czasu: około 30–45 minut na obejrzenie obiektu i zrobienie zdjęć.

 

Pałac Tarłów w Podzamczu Piekoszowskim.

Pałac Tarłów w Podzamczu Piekoszowskim.

Chęciny – królewski zamek widoczny z daleka

Podróżując trasą S7 trudno go nie zauważyć.

Nad Chęcinami, na skalistym wzgórzu, wznoszą się charakterystyczne wieże Zamku Królewskiego w Chęcinach.

To jeden z tych widoków, które od razu kojarzą się ze Świętokrzyskiem.

Zamek powstał prawdopodobnie na przełomie XIII i XIV wieku. Z czasem stał się ważnym punktem na mapie Królestwa Polskiego, a jego mury były świadkami wielu wydarzeń.

W zamku przechowywano skarbiec, a także powierzano mu opiekę nad królewskimi rodzinami.

Przez pewien czas mieszkała tutaj Zofia Holszańska, czwarta żona Władysława Jagiełły, wraz z synem Władysławem.

Z Chęcinami związana jest również królowa Bona.

Według legendy, kiedy opuszczała Polskę, zabrała ze sobą ogromny skarb. Podobno podczas przeprawy przez Nidę most nie wytrzymał ciężaru i kosztowności wpadły do rzeki.

Czy rzeczywiście tak było?

Tego oczywiście nie wiemy.

Ale legenda przetrwała.

Podobno do dziś nocą po zamkowych ruinach przechadza się duch królowej Bony w białej sukni, z pochodnią w dłoni.

 

Chęciny.

Informacje praktyczne – Chęciny

🏰 Zamek Królewski w Chęcinach: warto przeznaczyć na niego więcej czasu niż tylko szybkie obejrzenie z zewnątrz.

🥾 Wejście: prowadzi pod górę, dlatego wygodne obuwie będzie dobrym pomysłem.

📸 Największa atrakcja: widoki z zamkowego wzgórza.

⏰ Ile czasu: około 1,5–2 godzin.

💡 Ważne: przed wyjazdem warto sprawdzić aktualne godziny otwarcia i ceny biletów.

 

Ruiny Zamku królewskiego w Chęcinach.

Ruiny Zamku królewskiego w Chęcinach.

Ruiny Zamku królewskiego w Chęcinach.

Muzeum Wsi Kieleckiej – Park Etnograficzny w Tokarni

Kolejnym miejscem, które bardzo chciałam zobaczyć, był Park Etnograficzny w Tokarni.

I tutaj znowu moje serce skradły…

wiatraki.

Skansen położony jest w malowniczym zakolu Czarnej Nidy i zajmuje ogromny teren. Zgromadzono tutaj zabytki architektury drewnianej z różnych części regionu.

Są chałupy kryte strzechą, zagrody, dwory, spichlerze, kuźnia, wiatrak, studnia kieratowa, karczma i wiele innych obiektów.

To trochę jak podróż do świata, którego już właściwie nie ma.

Można wejść do starych chałup i zobaczyć, jak wyglądały wnętrza dawnych domów. Można zajrzeć do warsztatów, apteki czy sklepiku.

Bardzo lubię takie miejsca, bo nie trzeba sobie wyobrażać, jak wyglądało życie naszych przodków.

Tutaj można je po prostu zobaczyć.

Muzeum Wsi Kieleckiej – Park Etnograficzny w Tokarni.
Muzeum Wsi Kieleckiej – Park Etnograficzny w Tokarni.

Informacje praktyczne – Tokarnia

📍 Park Etnograficzny: Tokarnia 303, 26-060 Chęciny.

🚶 Zwiedzanie: teren jest duży, dlatego warto przeznaczyć na skansen kilka godzin.

👟 Obuwie: zdecydowanie wygodne — większość czasu spędza się na spacerze.

📸 Dla fotografów: bardzo wdzięczne miejsce, szczególnie w słoneczny dzień.

⏰ Ile czasu: minimum 2 godziny, a jeśli lubicie skanseny — zdecydowanie więcej.

💡 Przed wyjazdem: warto sprawdzić aktualne godziny otwarcia i ceny biletów na stronie muzeum.

Muzeum Wsi Kieleckiej – Park Etnograficzny w Tokarni.

Góra Miedzianka – „Świętokrzyski Giewont”

Na koniec dnia zostawiłam sobie miejsce, które chyba najbardziej mnie zaskoczyło.

Górę Miedziankę.

Nazywana jest „Świętokrzyskim Giewontem”, ponieważ patrząc na nią z odpowiedniej strony można dostrzec podobieństwo do tatrzańskiego szczytu.

Miedzianka ma około 350 metrów wysokości, ale nie wysokość jest tutaj najważniejsza.

Najpiękniejszy jest widok.

Na górze znajdują się trzy wapienne wierzchołki, a z ich okolic rozciąga się panorama na Góry Świętokrzyskie i okolice Chęcin. 

Ja dotarłam tutaj tuż przed zachodem słońca.

Po całym dniu zwiedzania i długiej podróży poczułam ogromną ulgę.

Stanęłam na górze, spojrzałam przed siebie i pomyślałam:

Tak. To właśnie jest to „Świętokrzyskie czaruje”.

W lipcu Miedzianka była cała w kwiatach.

I chyba właśnie wtedy skradła moje serce.

Góra Miedzianka.

Informacje praktyczne – Góra Miedzianka

🥾 Spacer: wejście nie jest bardzo długie, ale warto mieć wygodne buty.

🌄 Najlepsza pora: późne popołudnie lub zachód słońca, jeśli pogoda pozwala.

📸 Widoki: to zdecydowanie największy powód, żeby wejść na szczyt.

🚗 Dojazd: najlepiej samochodem; trasę warto wcześniej sprawdzić na mapie.

⚠️ Uwaga: przy mokrej pogodzie skaliste fragmenty mogą być śliskie.

Góra Miedzianka.
Góra Miedzianka.

Niedziela – przez Puszczę Jodłową na Łysicę i Święty Krzyż

Niedzielę zostawiliśmy na to, na co chyba najbardziej czekałam.

Na góry.

Nie chciałam jednak tylko wejść na Łysicę i wrócić.

Chciałam przejść przez Puszczę Jodłową, zobaczyć gołoborza, zajrzeć do Kokonina i dotrzeć na Święty Krzyż.

To był już zupełnie inny dzień.

Bez ciągłego wsiadania do samochodu.

Po prostu plecak, wygodne buty i droga przed nami.

 

Klasztor Bernardynek i kościół w Świętej Katarzynie.

Święta Katarzyna – początek szlaku

Święta Katarzyna jest jednym z najważniejszych punktów wypadowych w Góry Świętokrzyskie.

To właśnie stąd prowadzi popularny szlak na Łysicę, najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich. Obecnie oficjalne materiały turystyczne podają wysokość Łysicy jako 614 m n.p.m. 

Samochód zostawiliśmy w okolicy klasztoru.

Parking szybko się zapełniał, dlatego przyjechaliśmy stosunkowo wcześnie.

Przy początku szlaku znajduje się kapliczka i źródełko św. Franciszka.

Według miejscowych podań jego woda ma lecznicze właściwości, szczególnie dla oczu.

Czy rzeczywiście leczy?

Nie wiem.

Ale oczywiście trzeba było spróbować.

Informacje praktyczne – Święta Katarzyna

🚗 Parking: w okolicy klasztoru znajdują się miejsca parkingowe, a także prywatne parkingi.

⏰ Najlepiej przyjechać: rano, szczególnie w weekend.

🥾 Na szlak: wygodne buty, woda, coś do jedzenia i odzież odpowiednia do pogody.

💧 Źródełko św. Franciszka: znajduje się przy szlaku na Łysicę.

 

Źródełko Świętego Franciszka w Świętej Katarzynie.
Kapliczka Świętego Franciszka w Świętej Katarzynie.

Łysica – najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich

Początkowo szlak prowadzi przez las.

Im wyżej, tym bardziej zmienia się krajobraz. Pojawiają się jodły, charakterystyczne dla Puszczy Jodłowej, a ścieżka zaczyna prowadzić po coraz bardziej kamienistym podłożu.

I w końcu pojawiają się one.

Gołoborza.

To chyba najbardziej charakterystyczny element krajobrazu Gór Świętokrzyskich.

Wbrew legendom nie stworzyły ich diabły.

Gołoborza są naturalnymi rumowiskami skalnymi, powstałymi między innymi wskutek procesów związanych z zamarzaniem i rozmarzaniem wody oraz wietrzeniem skał. Świętokrzyski Park Narodowy wskazuje na szczególne znaczenie tych form dla krajobrazu Łysogór. 

Ale oczywiście legenda jest znacznie ciekawsza.

 

Widok z Łysicy.
Gołoborze na zboczu Łysicy.

Gołoborza – kamienie przyniesione przez diabły

Według legendy diabły postanowiły zniszczyć klasztor na Świętym Krzyżu.

Przeszkadzały im odprawiane tam nabożeństwa, które zakłócały sabaty czarownic organizowane na Łysej Górze.

Diabły miały więc przynieść w ogromnych workach kamienie, aby zrzucić je na klasztor.

Plan prawie się udał.

Wtedy jednak odezwał się dzwon wzywający na jutrznię.

Diabły przestraszyły się i uciekły.

Kamienie zostały porzucone, a ich ogromny ładunek rozsypał się po zboczach gór.

Tak właśnie miały powstać gołoborza.

Oczywiście geologia mówi coś zupełnie innego.

Ale czy naprawdę musimy wybierać?

Można przecież znać naukowe wyjaśnienie i jednocześnie lubić legendę.

I właśnie za to tak bardzo lubię Góry Świętokrzyskie.

Tutaj nauka i opowieści doskonale mieszczą się obok siebie.

 

Łysica – Góry Świętokrzyskie

Przez Przełęcz św. Mikołaja do Kokonina

Po zejściu z Łysicy ruszyliśmy czerwonym szlakiem w kierunku Przełęczy św. Mikołaja.

Stoi tutaj niewielka drewniana kapliczka.

Dawniej przez przełęcz prowadziły drogi do pobliskich miejscowości. Święty Mikołaj miał być patronem podróżnych i strzec ich przed niebezpieczeństwami. 

Dalej dotarliśmy do Kokonina.

I chyba właśnie tutaj najbardziej poczułam klimat świętokrzyskiej wsi.

Kokonin to niewielka miejscowość położona na skraju Puszczy Jodłowej, po południowej stronie masywu Łysicy.

Znajduje się tutaj tradycyjna świętokrzyska chałupa pochodząca z XIX wieku.

Dalej szlak prowadzi przez pola i łąki.

I właśnie ten fragment zapamiętałam szczególnie.

Widoki były piękne, ale upał dawał nam się mocno we znaki.

Szukaliśmy choć odrobiny cienia.

To był zdecydowanie najbardziej męczący fragment całej trasy.

Informacje praktyczne – szlak przez Łysicę i Kokonin

🥾 Trasa: nasza trasa prowadziła ze Świętej Katarzyny przez Łysicę, Przełęcz św. Mikołaja, Kokonin i Hutę Szklaną aż na Święty Krzyż.

📏 Dystans: około 17 km.

⏰ Czas: warto przeznaczyć na tę trasę praktycznie cały dzień.

💧 Woda: koniecznie zabierzcie odpowiedni zapas. Szczególnie odcinek przez pola i łąki może być bardzo męczący podczas upału.

👟 Buty: wygodne buty trekkingowe lub turystyczne są zdecydowanie lepszym wyborem niż zwykłe sportowe obuwie.

🌦️ Pogoda: przed wyjściem koniecznie sprawdźcie prognozę. Na długiej trasie pogoda może bardzo zmienić komfort wędrówki.

📍 Szlak: przed wyjściem warto sprawdzić aktualny przebieg szlaków i zasady obowiązujące na terenie Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Park prowadzi również oficjalną mapę szlaków. 

 

Tradycyjna chałupa świętokrzyska w Kokoninie.

Łąki w okolicach Kokonina.

Huta Szklana i droga na Święty Krzyż

Z Kokonina szlak prowadzi dalej w stronę Huty Szklanej.

Tutaj krajobraz ponownie się zmienia.

Po długim odcinku przez pola i łąki wchodzimy w bardziej leśny teren, a później docieramy do drogi prowadzącej na Święty Krzyż.

Na tym etapie byliśmy już zmęczeni.

Ale świadomość, że cel jest coraz bliżej, dodawała sił.

 

Święty Krzyż – klasztor Benedyktynów.

Święty Krzyż – miejsce, w którym legendy spotykają się z historią

Wysoko nad Nową Słupią wznosi się Łysa Góra, nazywana również Łyścem i Świętym Krzyżem.

To właśnie tutaj znajduje się klasztor i sanktuarium, od którego nazwę wzięły całe Góry Świętokrzyskie.

Historia tego miejsca jest niezwykle długa i burzliwa.

Według tradycji klasztor został założony na początku XII wieku, a benedyktyni mieli przywieźć tutaj relikwie Drzewa Krzyża Świętego.

Samo miejsce było jednak ważne jeszcze przed pojawieniem się chrześcijaństwa.

Na szczycie zachowały się pozostałości kamiennego wału kultowego, który wiąże się z dawnymi praktykami pogańskimi.

Nic więc dziwnego, że właśnie tutaj narodziło się tak wiele legend.

Święty Krzyż był niszczony, grabiony, przebudowywany i zmieniał swoje funkcje.

W XIX wieku klasztor został skasowany, a później jego zabudowania wykorzystywano jako miejsce odosobnienia i więzienie.

W czasie II wojny światowej Niemcy utworzyli tutaj obóz dla jeńców radzieckich.

Dziś trudno sobie wyobrazić, jak wiele historii wydarzyło się w miejscu, które dla turysty jest przede wszystkim celem niedzielnej wędrówki.

A jednak wystarczy się zatrzymać.

Popatrzeć na stare mury.

I pomyśleć, ilu ludzi stąpało po tej samej górze przed nami.

Informacje praktyczne – Święty Krzyż

🏛️ Święty Krzyż: na szczycie znajduje się klasztor, kościół oraz obiekty związane z historią sanktuarium.

🥾 Dojście: na Święty Krzyż prowadzą szlaki piesze, a od strony Huty Szklanej można dojść drogą prowadzącą na szczyt.

🚗 Samochodem: w okolicy Huty Szklanej znajduje się parking, ale przy planowaniu całodziennej trasy pieszej samochód najlepiej zostawić w miejscu startu i wrócić innym wariantem lub zaplanować transport.

🌄 Widoki: warto sprawdzić dostępność punktów widokowych — panorama jest jedną z największych atrakcji tego miejsca. 

Święty Krzyż – klasztor Benedyktynów.

Góry Świętokrzyskie – czy naprawdę czarują?

Po takim weekendzie chyba nie mam już wątpliwości.

Czarują.

Tylko robią to trochę inaczej niż Tatry czy Bieszczady.

Nie krzyczą krajobrazem.

Nie próbują zachwycić człowieka na siłę.

Tutaj trzeba trochę zwolnić.

Trzeba wejść między stare drzewa.

Zobaczyć gołoborze.

Zajrzeć do drewnianej chałupy.

Stanąć pod ruinami zamku.

Posłuchać legendy o królowej Bonie, diabłach i czarownicach.

A czasami po prostu usiąść na górze i patrzeć.

Najbardziej zapamiętałam chyba Miedziankę.

Może dlatego, że dotarłam tam pod koniec długiego dnia. Byłam zmęczona, ale kiedy zobaczyłam widok rozciągający się przede mną, całe zmęczenie na chwilę zniknęło.

Drugiego dnia było już zupełnie inaczej.

Długi szlak, upał, kamienie pod nogami, pola, lasy i kolejne kilometry.

A jednak właśnie takie dni pamięta się później najlepiej.

Weekend to zdecydowanie za mało, żeby poznać całe Świętokrzyskie. Można jednak zobaczyć bardzo dużo i przede wszystkim poczuć jego klimat.

Mam nadzieję, że niedługo uda nam się tutaj wrócić.

Bo zostało jeszcze tyle miejsc do zobaczenia.

A przecież nie można odwiedzić Gór Świętokrzyskich i powiedzieć sobie:

„To już wszystko”.

Tutaj zawsze znajdzie się kolejna góra, kolejna stara chałupa, kolejny zamek i kolejna legenda.

I chyba właśnie w tym tkwi ich największy urok.


Góry Świętokrzyskie na weekend – FAQ

Czy Góry Świętokrzyskie nadają się na weekend?

Tak. Weekend wystarczy, żeby zobaczyć kilka najważniejszych miejsc, choć oczywiście nie cały region. Najlepiej połączyć zwiedzanie samochodem z jednym dłuższym dniem na szlaku.

Co warto zobaczyć w Górach Świętokrzyskich?

Na pierwszy weekend polecam Łysicę, Święty Krzyż, gołoborza, Chęciny, Park Etnograficzny w Tokarni, Górę Miedziankę oraz Rezerwat Skałki Piekło pod Niekłaniem.

Czy Łysica jest trudna?

Łysica nie jest wysoką górą, ale szlak miejscami jest kamienisty i może być męczący. Oficjalne materiały turystyczne wskazują, że podejście ze Świętej Katarzyny ma około 2,5 km i można je pokonać w około godzinę, zależnie oczywiście od tempa i warunków. 

Ile kilometrów ma trasa ze Świętej Katarzyny na Święty Krzyż?

W opisanej przeze mnie wersji trasa przez Łysicę, Przełęcz św. Mikołaja, Kokonin i Hutę Szklaną miała około 17 km.

Czy można wejść na Łysicę z dziećmi?

Tak, ale długość i trudność trasy trzeba dopasować do wieku oraz kondycji dziecka. Warto pamiętać, że na szlaku występują kamieniste fragmenty.

Co to są gołoborza?

To naturalne rumowiska skalne charakterystyczne dla Łysogór. Ich powstanie wiąże się z procesami wietrzenia skał, między innymi z działaniem zamarzającej wody. 

Skąd wzięła się legenda o diabłach i gołoborzach?

Według legendy diabły próbowały zniszczyć klasztor na Świętym Krzyżu, niosąc kamienie w workach. Przestraszone dźwiękiem dzwonu porzuciły swój ładunek, a rozsypane kamienie utworzyły gołoborza.

Czy warto odwiedzić Park Etnograficzny w Tokarni?

Zdecydowanie tak, szczególnie jeśli lubicie drewnianą architekturę, stare domy, wiatraki i dawne życie polskiej wsi. Teren skansenu jest duży, dlatego warto zarezerwować na niego co najmniej kilka godzin.

Czy warto wejść na Górę Miedziankę?

Moim zdaniem zdecydowanie tak. To niewysoka góra, ale oferuje bardzo ładne widoki. Nazywana jest również „Świętokrzyskim Giewontem”.

Czy na zwiedzanie Gór Świętokrzyskich wystarczy jeden dzień?

Można zobaczyć kilka miejsc, ale będzie to bardzo intensywny dzień. Jeśli chcecie połączyć zwiedzanie z dłuższą wędrówką, zdecydowanie lepiej zaplanować cały weekend.

Samochodem czy pieszo?

Najlepiej połączyć oba sposoby. Sobotę można przeznaczyć na objazd kilku atrakcji, natomiast niedzielę na dłuższą pieszą wędrówkę.

Kiedy najlepiej wybrać się w Góry Świętokrzyskie?

Każda pora roku ma tutaj swój urok. Wiosną i latem można korzystać z długich dni, jesienią lasy wyglądają przepięknie, a zimą Świętokrzyskie potrafi być wyjątkowo spokojne. Przy dłuższych trasach zawsze warto jednak sprawdzić prognozę pogody i aktualne warunki na szlakach.


Na koniec…

Lubisz to, co robię?

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostaniesz ze mną na dłużej.

A może kiedyś wypijemy razem kawę i porozmawiamy o miejscach, które warto odkrywać, historiach, które warto opowiadać, i chwilach, które zostają w pamięci na zawsze.

 *Artykuł został zaktualizowany 01 września 2026 r. i uzupełniony o dodatkowe informacje.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Treść chroniona