Polska,  Świętokrzyskie czaruje

Góry Świętokrzyskie co warto zobaczyć. – Weekend w Polsce.

Czy świętokrzyskie czaruje? Trzeba przyznać, że pięknych widoków to tu nie brakuje. Szczególnie podobały mi się okolice Kokonina – to mała urokliwa wioska rozciągająca się wzdłuż skraju Puszczy Jodłowej po południowej stronie masywu Łysica. Warto odwiedzić też Muzeum Wsi Kieleckiej Park Etnograficzny w Tokarni, zobaczycie tam drewniane chaty kryte strzechą i oczywiście młyny wietrzne, kochane wiatraki. Moje serce skradła maleńka Góra Miedzianka, zwana “Świętokrzyskim Giewontem” – wdrapcie się na nią zobaczycie, że warto. Nie wspomnę o największej osobliwości parku o gołoborzach.

Gołoborza są podobno tworami diabłów, które przyniosły w workach kamienie, aby zniszczyć klasztor na Świętym Krzyżu – odprawiane w nim nabożeństwa zakłócały sabaty czarownic urządzane na szczycie Łysej Góry. Zamiar prawie się powiódł, lecące w stronę klasztoru diabły spłoszył jednak dzwon wzywający na jutrznię. Porzucony ładunek rozsypał się, tworząc olbrzymie rumowisko.

Co warto zobaczyć w Górach Świętokrzyskich ? Najciekawsze atrakcje regionu.

Zwiedzania dzień pierwszy:

Rezerwat Skałki Piekło pod Niekłaniem.

“Tomkowa Dziura” – Rezerwat Skałki Piekło pod Niekłaniem.

Jeśli ktoś myśli, że największą atrakcją przyrodniczą Kielecczyzny jest jaskinia Raj, musi zajrzeć do skalnego rezerwatu Piekło pod Niekłaniem.

Znajdziemy tu dwa skupiska skałek o fantastycznych formach skalnych grzybów, kazalnic i kominów. Rozrzucone w lesie nieregularne piaskowe skały – wysokość niektórych dochodzi do 8 m – pobudzają wyobraźnię. W dziwacznych kształtach można się doszukać twarzy, grzybów, sfinksa, a jedna ze skał wyraźnie przypomina skamieniały statek.

Dlaczego taki piękny zakątek nazwano Piekłem ? Ano dlatego, że wedle miejscowej legendy miejsce to służy jako piekielny karcer, do którego Lucyfer wysyłał za karę niesfornych podopiecznych, a wściekłe diabły harcują nocą pośród skał, rzucając w siebie kamieniami.

“Jama Agi” – Rezerwat Skałki Piekło pod Niekłaniem.

Skałki są utworami wieku wczesnojurajskiego, powstały około 200 mln lat temu. Utworzone zostały w strefie przybrzeżnej płytkiego morza obejmującego wtedy większą część Gór Świętokrzyskich.

Zbudowane są ze skał piaskowych. Swoje kształty skałki zawdzięczają erozji plejscoteńskiej, ale także większej odporności na wietrzenie piaskowców pochodzenia plażowego ( u góry ) niż piaskowców płytkiej strefy przybrzeżnej ( u dołu ).

Dzięki erozji możemy też podziwiać powstałe na jej skutek niewielkie jaskinie niekrasowe – tzw. pseudokrasowe: “Jama Agi”, “Tomkowa Dziura” i „Schronisko Sympozjalne”

Rezerwat Skałki Piekło pod Niekłaniem.

W szczelinach na szczycie skał rośnie rzadko spotykana odmiana paproci – tzw. zanokcica północna, zaliczana do roślin górskich. Przypomina kępki małej trawy i jest pozostałością schyłku klimatu polodowcowego. W rezerwacie rosną też storczyki i widłaki. W pobliżu znajduje się wywierzysko Biały Stok, stanowiące początek Kamiennej.

Las, który jest obecnie na terenie rezerwatu, dawał schronienie powstańcom styczniowym z oddziału Dionizego Czachowskiego. 60 lat temu było tam miejsce koncentracji oddziałów Armii Krajowej w ramach akcji “Burza”.

Jak tu trafić ?

Rezerwat położony jest na wschód od Niekłania Wielkiego, w gminie Stąporków. Do rezerwatu łatwo trafić od strony oznakowanego parkingu przy wiodącej przez las szosie z Niekłania do Antoniowa i Huty. Na jego teren prowadzą stamtąd szlaki piesze, czerwony i niebieski, a dojście od parkingu zajmuje nie więcej niż 30 minut.

“Skałki Piekło pod Niekłaniem” uznane są za najpiękniejszy rezerwat przyrody nieożywionej w województwie świętokrzyskim.

Dojazd: Z Końskich drogą nr 42 w kierunku Skarżyska-Kam. W miejscowości Stąporków w lewo na Szydłowiec. Na końcu wsi Niekłań Wielki znajduje się parking. Parking jest niewielki, może pomieścić myślę około 10 samochodów. Dojście do rezerwatu pieszym szlakiem turystycznym koloru niebieskiego.

Rezerwat Skałki Piekło pod Niekłaniem.

Miejsce jest magiczne i owiane wieloma legendami. Według jednej z opowieści zamieszczonej w książce Jerzego Stankiewicza pt. “Legendy świętokrzyskie“, z rozkazu samego Lucyfera pokutowały tam diabły za złe wykonywanie swoich obowiązków. Ludzi, którzy niebacznie znaleźli się w pobliżu, kierowali na złą drogę lub topili w bagnach. Same zaś diabły nocą miały odbywać swoje harce. Odwalały kamienie i wdrapywały się na skały, które świeciły piekielnym blaskiem.

Ze strachu przed czartami mieszkańcy opuścili ponoć pobliską leśną osadę. Dziś diabłów już nie ma, przynajmniej w tym Piekle, więc bez obaw można się tam wybrać na wycieczkę. Jedno jest pewne blisko z piekła jest do raju.

Mniów – “Galeria Leśna”

“Galeria Leśna” – Mniów.
“Galeria Leśna” – Mniów.
“Galeria Leśna” – Mniów.

Pałac Tarłów w Podzamczu Piekoszowskim.

Pałac Tarłów w Podzamczu Piekoszowskim.

“Pomię­dzy Kiel­ca­mi a Chę­ci­na­mi, w ślicz­nej jak wia­do­mo o­ko­li­cy kra­kow­skiej, leży wieś, nie­za­wod­nie od uro­cze­go swe­go po­ło­że­nia, Pię­ko­szew zwa­na. Jest to od­wiecz­na sie­dzi­ba zna­ko­mi­tej w his­to­ryj daw­nej Pol­ski ro­dzi­ny Tar­łów her­bu To­pór, co się pi­sa­li nieg­dyś ze Szcze­ka­rzo­wic Za­kli­ka­mi, któ­re to os­tat­nie mia­no, je­że­li ma­my dać wia­rę Nie­siec­kie­mu, by­ło imie­niem, któ­re wie­lu daw­nych Po­la­ków na chrzcie świę­tym przy­bie­ra­ło.

W tej wsi znaj­du­je się do­tąd miesz­kal­ny za­mek, ar­chi­tek­tu­rą swo­ją świad­czą­cy iż wys­ta­wio­ny zos­tał w XVII wie­ku. Ma on, po­dob­nie jak za­mek bis­ku­pów w Kiel­cach, czte­ry na­roż­ne basz­ty, róż­ni się jed­nak­że da­chem po­je­dyn­czym, na dwie kon­dyg­na­cje wznie­sio­nym i mniej­szą w szcze­gó­łach bu­dow­ni­czych o­ka­za­łoś­cią.

Pałac Tarłów w Podzamczu Piekoszowskim.

Wew­nątrz zresz­tą du­żo już stra­cił ze swe­go wspa­nia­łe­go u­rzą­dze­nia i za­byt­ków sta­ro­żyt­nych prze­cho­wy­wa­nych w tej moż­nej nieg­dyś ro­dzi­nie, co ty­le god­noś­ci za cza­sów Rze­czy­pos­po­li­tej w ry­cer­stwie, se­na­cie i koś­cie­le pias­to­wa­ła. W nim to miesz­ka­li po­mię­dzy in­ny­mi: Jan Ka­rol Tar­ło kasz­te­lan wiś­lic­ki, ol­sztyń­ski i zwo­leń­ski sta­ros­ta, mąż wiel­kich cnót i za­sług w oj­czyź­nie, tu­dzież sław­ny ge­ne­rał w woj­sku fran­cuz­kiem za Lud­wi­ka XIV Mi­chał Tar­ło, tak wy­so­ko na dwo­rze wer­sal­skim u­wa­ża­ny, iż mo­nar­cha fran­cuz­ki ob­da­rzył go or­de­rem św. Du­cha, któ­ry tyl­ko ksią­żę­ta krwi fran­cuz­kiej po­sia­dać mo­gli. […]

Tu na­resz­cie w na­szych cza­sach u­marł w ro­ku 1827 pow­szech­nie w ca­łej o­ko­li­cy sza­no­wa­ny sę­dzi­wy rot­mistrz ka­wa­le­ryj na­ro­do­wej Frar­yan Tar­ło, po­cho­wa­ny w Pię­ko­sze­wie, po­mię­dzy swy­mi nad­dzia­da­mi”.

Tygodnik Ilustrowany, lata 80. XIX wieku

Pałac Tarłów w Podzamczu Piekoszowskim.

Pałac zaprojektowany został przez Włocha Tomasa Pancino (który odpowiedzialny był za budowę między innymi Pałacu Biskupów Krakowskich w Kielcach ) wzniesiony został w połowie XVII wieku (prace trwały od 1649 do 1655 roku). Jego pierwszym właścicielem był Jan Aleksander Tarło – wojewoda lubelski, który wybudował go prawdopodobnie z myślą o swojej drugiej żonie, księżniczce Annie Czartoryskiej.

Nieco inną przyczynę budowy pałacu podaje inna anegdota. Na przyjęciu zorganizowanym przez biskupa krakowskiego Jakuba Zadzika w jego kieleckiej rezydencji dumny gospodarz pogardliwie odmówił przyjęcia zaproszenia wojewody, dodając z wrodzoną sobie skromnością: Po chałupach nie jeżdżę. Urażony Tarło zripostował: Zapraszam zatem ekscelencję do siebie do Piekoszowa za dwa lata, do takiego samego pałacu, jaki ekscelencja tu posiadasz. Dwa lata później stanął w Piekoszowie  obiekt zbudowany ściśle według kieleckich wymiarów. Wojewoda Tarło zyskał wspaniałą rezydencję w stylu włoskim, godną jego pozycji społecznej.

Architektura pałacu piekoszowskiego jest określana jako przejaw okresu przemiany rezydencji obronnej (zamkniętej) w otwartą. Na jej obronny charakter wskazuje usytuowanie na niewielkim wzgórzu, otoczonym przez stawy i mokradła. Na południe na pałacu rozciągał się okazały ogród –  park już nie istniejący. Budowa pałacu kosztowała wojewodę Tarłę 30 wsi.

Inna legenda mówi, że księżna Czartoryska zażądała, by powieźć ją do pałacu saniami. A ponieważ było lato wojewoda Tarło kazał całą drogę wysypać solą i zaprząc konie do sań.

Siedziba w Piekoszowie pozostawała w rękach Tarłów do 1842 roku, kiedy to dobra piekoszowskie nabył Kazimierz Sosnowski. Już wtedy pałacowy budynek był zaniedbany.

Ruiny Zamku królewskiego w Chęcinach.

Chęciny.

Podróżując trasą S7 nie sposób nie zauważyć Chęcin, a to za sprawą widocznych z wielu kilometrów wież Zamku Królewskiego. Zamek jest symbolem Chęcin i jednym z najbardziej znanych obiektów w tych okolicach. Mimo, iż pozostaje w ruinie, świadczy o dawnym znaczeniu niewielkiego obecnie miasteczka.

Nad Chęcinami wznosi się wąski, długi grzbiet Góry Zamkowej (367 m n.p.m.), zbudowanej z twardych wapieni, pochodzących z okresu dewońskiego. Wprost na skalnej grani wzniesiono, zapewne pod koniec XIII w. , pierwszą fortecę.

Wejścia do zamku broni ostro opadające zbocze. Nie ma już zwodzonego mostu ani żelaznej bramy, ale ponoć nadal można usłyszeć stukot końskich kopyt po kamiennym trakcie. To Czarny Rycerz strzegący tajemnic warowni.

Ruiny Zamku królewskiego w Chęcinach.

Biskup Janisław tak bardzo ufał zamkowym obwarowaniom, że w 1318 roku w czasie wojennej zawieruchy ukrył w tajnym pomieszczeniu nad kaplicą kosztowności z gnieźnieńskiej katedry. Od tej pory zamek stał się królewskim skarbcem, chroniącym również coś cenniejszego niż złoto i drogocenne kamienie – życie żon polskich królów. Przez rok mieszkała tu z rocznym synkiem Władysławem Zofia Holszańska, czwarta żona Władysława Jagiełły.

Dla Adelajdy, drugiej żony Kazimierza Wielkiego, najlepiej ufortyfikowany polski zamek stał się więzieniem. Księżniczka haska aż dwa lata spędziła w odosobnieniu tylko za to, ze nie umiała dać królowi następny tronu.

Ruiny Zamku królewskiego w Chęcinach.

W 1554 roku, kilka lat po śmierci Zygmunta Starego, główny dziedziniec przemierzała wielokrotnie królowa Bona. Odsunięta od władzy, gromadziła w zamkowym skarbcu kosztowności i pieniądze. Gdy z rozkazu króla opuszczała Rzeczpospolitą, zabrała ze sobą legendarny skarb liczący pół miliona dukatów. Nie wiadomo jednak, czy kiedykolwiek wjechał on na teren Włoch, gdyż – jak wieść niesie – most na rzecz Nidzie nie wytrzymał ciężarów, załamał się, a nurt pochłonął kosztowności.

Duch władczyni w białej powłóczystej sukni z pochodnią w ręce widywany jest nocą w śród ruin. Najmłodsi mieszkańcy Chęcin biorą udział w poszukiwaniu skarbów królowej Bony.

Ruiny Zamku królewskiego w Chęcinach.

Muzeum Wsi Kieleckiej – Park Etnograficzny w Tokarni.

Muzeum Wsi Kieleckiej – Park Etnograficzny w Tokarni.

W Tokarni koło Chęcin znajduje się skansen z zabytkami architektury drewnianej, przypominający świat wsi i miasteczek regionu świętokrzyskiego począwszy od XVII w. Skansen położony w malowniczym zakolu Czarnej Nidy liczy aż 65 hektarów, z czego 20 hektarów to przepiękny las. Zróżnicowanie terenu skansenu pozwala prezentować zabytkowe budynki w warunkach zbliżonych do naturalnych.

Muzeum Wsi Kieleckiej – Park Etnograficzny w Tokarni.

Skansen podzielony jest na sześć sektorów, które prezentują ogromną różnorodność obiektów, przeniesionych z okolicznych miejscowości m.in. z Bielin, Pińczowa, Buska-Zdroju, Ślężan, Suchedniowa, Grzmucina, Radkowic, Sukowa, Bronkowic.

Tylko tu można zobaczyć zagrody w układzie obronnym, sześcioboczną stodołę, zrekonstruowaną studnię kieratową, chałupę z kominem sztagowym unikatowej konstrukcji, dwór, wiatrak, kuźnię, spichlerz. W domu organisty z Bielin odtworzono mały sklepik, pracownię krawiecką i aptekę z wyposażeniem z XIX wieku.

Muzeum Wsi Kieleckiej – Park Etnograficzny w Tokarni.

Jak tu trafić ?

Park Etnograficzny w Tokarni

Tokarnia 303
26-060 Chęciny

Góra Miedzianka – “Świętokrzyski Giewont”

Góra Miedzianka

Miedzianka to bez wątpienia najbardziej malowniczy szczyt w Górach Świętokrzyskich. Miedzianka położona 354 m n.p.m., jest trzecim co do wysokości oraz najbardziej wysuniętym na zachód szczytem Grzbietu Chęcińskiego. Góra zbudowana jest ze skał wapiennych powstałych w okresie dewonu. Patrząc od strony północnej można dopatrzeć się w jej kształcie, podobieństwa do tatrzańskiego Giewontu dlatego też nazywana była żartobliwie „Giewontem Świętokrzyskim”. W przeszłości nosiła również nazwę Wielkiej Sowy i Góry Miedzińskiej.

Góra Miedzianka

Rezerwat Góra Miedzianka obejmuje cały tytułowy masyw. Na stosunkowo niewielkiej powierzchni nagromadzone są tu liczne ślady górnictwa kruszcowego i kamiennego, a także chroniona fauna (nietoperze). Cechą charakterystyczną Góry Miedzianki są trzy wapienne szczyty, z których rozchodzi się unikatowa panorama na całą okolicę.

Ze szczytu (a właściwie szczytów, bo góra ma ich aż trzy) rozciąga się widok na oddalone o 40 kilometrów Łysogóry, dobrze widoczne są też Kielce. Z Miedzianki w pogodne dni można również zobaczyć oddalone o prawie 200 kilometrów Tatry.

Góra Miedzianka

Udało mi się tu dotrzeć tuż przed samym zachodem słońca, po całym dniu zwiedzania i mając za sobą dość długą podróż poczułam ulgę. To właśnie na tej górze przekonałam się, że “Świętokrzyskie czaruje“. Śmiało mogę powiedzieć, że to góra kwiatów, w lipcu Miedzianka skąpana jest cała w kwiatach.

Zwiedzania dzień drugi:

W sercu Gór Świętokrzyskich – szlak pieszy ze Świętej Katarzyny na Święty Krzyż.

Trasa: Szlak czerwony, wyprawa całodzienna ze Świętej Katarzyny przez Łysicę, Przełęcz Kokonińską ( kapliczka św. Mikołaja ), Kokonin, Hutę Szklaną na Święty Krzyż (odległość 17,12 km)

Urokliwa Święta Katarzyna to “brama główna” do Puszczy Jodłowej i w Łysogóry, najwyższe pasmo Gór Świętokrzyskich. Krańce Łysogór znaczą dwa klasztory – na wschodzie Klasztor na Świętym Krzyżu, na zachodzie klasztor Benedyktynek z kościołem Świętej Katarzyny.

Klasztor Bernardynek i kościół w Świętej Katarzynie

Przy klasztorze Bernardynek znajduje się parking na który można zostawić samochód, opłata wynosi co łaska. My byliśmy około godziny dziesiątej i już był problem ze znalezieniem miejsca do parkowania. W okolicy znajdują się prywatne płatne parkingi, ale też są mocno oblegane.

Zwiedzając dom zakonny w Świętej Katarzynie, można odnieść wrażenie, że klasztor jest niezamieszkany. Wnętrze klasztoru jest czyste i zadbane, ale nigdzie nie widać ich mieszkanek. Gospodynie klasztoru siostry bernardynki to zakonnice klauzurowe, czyli nie utrzymujące kontaktu ze światem zewnętrznym. Spędzają czas modląc się i pracując. Utrzymują się z własnej pracy – opiekują się ogrodem, szyją, haftują i tkają.

Źródełko Świętego Franciszka w Świętej Katarzynie

Na początku szlaku znajduje się kapliczka i źródełko Świętego Franciszka. Według podań wypływająca ze źródełka woda ma leczniczą moc, “Woda leczy oczy” i niezależnie od tego ile w tym prawdy trzeba jej spróbować.

Powyżej źródełka szlak na Łysicę prowadzi przez bukowy las po drewnianych pomostach, które maja zabezpieczać stoki przed erozją. Bliżej szczytu rośnie już coraz więcej jodeł.

Kapliczka Świętego Franciszka w Świętej Katarzynie

Niewielką XIX-wieczną drewnianą kapliczkę św. Franciszka zbudowano nad źródłem, którego woda leczy podobno choroby oczu.

Legenda mówi, że do źródła św. Franciszka wpłynęły łzy księżniczki mieszkającej wraz z siostrą w zamku na Łysicy. Kiedyś zawitał do nich rycerz, któremu spodobała się jedna z sióstr. Wówczas druga – zazdrosna o siostrę próbowała otruć rywalkę. Zamiar się nie powiódł, a pioruny rozbiły zamek. Zginęła niedoszła zabójczyni wraz z rycerzem. Ocalała siostra opłakiwała ich śmierć rzęsistymi łzami, które pozostawiły ślad nawet na blokach gołoborzy i dopłynęły aż do źródełka św. Franciszka, którego woda zyskała cudowne właściwości.

Widok z Łysicy – Góry Świętokrzyskie.
Gołoborze na zboczu Łysicy.

Najwyższa w Górach Świętokrzyskich Łysica słynie z największego gołoborza noszącego imię Romana Kobendzy, botanika, który opisywał roślinność porastającą rumowiska. Gołoborza powstały w warunkach zimnego klimatu na skutek rozsadzania kwarcytowych bloków skalnych przez zamarzającą w szczelinach wodę.

Gołoborza są podobno tworami diabłów, które przyniosły w workach kamienie, aby zniszczyć klasztor na Świętym Krzyżu – odprawiane w nim nabożeństwa zakłócały sabaty czarownic urządzane na szczycie Łysej Góry. Zamiar prawie się powiódł, lecące w stronę klasztoru diabły spłoszył jednak dzwon wzywający na jutrznię. Porzucony ładunek rozsypał się, tworząc olbrzymie rumowisko.

Łysica – Góry Świętokrzyskie

Łysica to najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich (612 m n.p.m.). Wzniesienie zwane też Górą Świętej Katarzyny, ma dwa wierzchołki. Wschodni niższy (608 m) to Skała Agaty – wyrastająca na kilka metrów grań o długości około 500 m. Na szczycie zachodnim, czyli na Łysicy stoi krzyż.

Po drodze mijamy przełęcz św. Mikołaja (544 m n.p.m.) Stoi tu urocza, drewniana kapliczka z figurą św. Mikołaja. Docieramy do Kokonina – urokliwej wioski rozciągającej się wzdłuż skraju Puszczy Jodłowej po południowej stronie masywu Łysica. Blisko lasu stoi piękna, tradycyjna chałupa świętokrzyska. Niewielki dom pochodzi z 1820 r. Jego skromne wnętrze składa się z trzech pomieszczeń: sieni, izby i komory. Przy chacie znajduje się drewniana karczma w której można zjeść posiłek.

Tradycyjna chałupa świętokrzyska w Kokoninie.

Odcinek z Kokonina wiedzie wśród pól i łąk, widoki wspaniałe, ale upał dał Nam się tak bardzo we znaki, że szukaliśmy odrobiny cienia. To był dla Nas najbardziej uciążliwy odcinek szlaku. Później szlak prowadził już skrajem lasów Świętokrzyskiego Parku Narodowego.

Łąki w okolicach Kokonina.

Docieramy do Huty Szklanej. Do samego klasztoru na Świętym Krzyżu prowadzi ze wsi asfaltowa szosa, którą zbudowano w latach międzywojennych na potrzeby transportu więźniów i zaopatrzenia do zajmującego wówczas budynki klasztorne więzienia. Trasa piesza ma około 2 km i prowadzi dość łagodnie pod górę.

W pobliżu wjazdu na teren Świętokrzyskiego Parku Narodowego w Hucie Szklanej, przy drodze na Łysą Górę, znajduje się duży parking. My wstąpiliśmy jeszcze na obiad do uroczej drewnianej karczmy.

Wysoko nad Nową Słupią, ponad 300 m wyżej niż otaczające ją doliny, wznosi się Łysa Góra ( 594 m n.p.m.), zwana również Łyścem lub Świętym Krzyżem. To najdalej wysunięty na wschód szczyt pasma Łysogór, znany ze znajdującego się tam klasztoru i sanktuarium.

Święty Krzyż – klasztor Benedyktynów

Klasztor i kościół od wezwaniem Świętej Trójcy i Krzyża Świętego zbudowano około 1113 r. (fundatorem był Bolesław Krzywousty). Prawdopodobnie z Węgier sprowadzono benedyktynów, którzy przywieźli ze soną relikwie Krzyża Świętego.

Opactwo powstało na szczycie góry uważanej przez miejscowych za siedzibę pogańskich bogów (coś w rodzaju słowiańskiego Olimpu). Nic więc dziwnego, że sanktuarium szybko zyskało popularność wśród okolicznej ludzkości – szacunek dla starych bóstw przeniesiono na nowego Boga.

W 1241 r. i 1260 r. opactwo zostało zniszczone przez Tatarów, a w 1370 r. obrabowane przez Litwinów. Złoty wiek Świętego Krzyża przypada na czasy panowania Władysława Jagiełły i Kazimierza Jagiellończyka. Dobre czasy skończyły się w XVII w. W 1819 r. rząd Królestwa Kongresowego za pozwoleniem papieża Piusa VII dokonał kasacji opactwa Benedyktynów. W latach 1849 -1863 Święty Krzyż był miejscem odosobnienia “księży zdrożnych”, później władze carskie zaadoptowały poklasztorne budynki na ciężkie więzienie – “polski Sachalin” – przejęte w 1918 r. przez władze polskie. Więziono tu między innymi przewódcę ukraińskich nacjonalistów Stepana Banderę. W 1936 r., klasztor zajęli ojcowie oblaci. W czasie wojny hitlerowcy przetrzymywali tu jeńców radzieckich (napis na ścianie korytarza głosi: Ludożerstwo będzie karane śmiercią). W obozie zginęło około 6 tyś, osób; ich zbiorowa mogiła znajduje się na pobliskiej polanie Bielnik.

Obecny kościół powstał w latach 1781 – 1789. Barokową fasadę zachodnią zdobią posągi rycerza i zakonników.

Podobno klasztor powstał w podzięce za ocalenie węgierskiego księcia Emeryka, syna króla Stefana, który przebywając w gościnie u króla Bolesława Chrobrego zabłądził na polowaniu. Ślubował, że jeśli powróci cało do swych towarzyszy, pozostawi na Łysej Górze relikwie Krzyża Świętego.

Święty Krzyż – klasztor Benedyktynów

Weekend to za mało, żeby zobaczyć wszystko co ma do zaoferowania województwo świętokrzyskie, ale wystarczająco dużo, aby poczuć panujący tu klimat. Mam nadzieję, że niedługo uda Nam się tu wrócić.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Treść chroniona