Azja,  Indie

Mauzoleum Tadż Mahal – klejnot Indii.

Dzieje królów zawsze były widowiskiem przeznaczonym dla całego świata. Publicznością w tym teatrze jest potomność urzeczona wydarzeniami, których sens wydaje się jej szczególnie doniosły, ponieważ aktorzy byli ludźmi wielkiego formatu. W historii Mogołów indyjskich występuje to wyjątkowo wyraźnie, gdyż nie tylko zawładnęli oni są sceną niepodzielnie, ale byli także własnymi scenografami, tworząc dzieło sztuki rozpoznawalne na pierwszy rzut oka niemal przez każdego człowieka na świecie – mauzoleum Tadż Mahal.

Tylko takie dzieło jak Tadż Mahal mogło służyć za kurtynę zasłaniającą tajemnicę ich pochodzenia oraz ogromu ich sukcesu i klęski. Dynastia ta sprawowała faktyczne rządy w Indiach przez niespełna dwieście lat – kroplę w dzbanie indyjskiej wieczności, ale dla subkontynentu był to wstrząs,  którego posępne skutki trwają do dziś. W 1526 roku okrutni nomadzi, Mogołowie, wtargnęli jako muzułmanie do kraju o większości hinduskiej, kraju, który od tysiącleci trwonił siły na lokalne spory i waśnie, ale naznaczyli je swoim piętnem i pozostawili w dziedzictwie logiczny ciąg wydarzeń, w którym odbija się ich posłannictwo.

Mauzoleum Tadż Mahal – Indie.

Wszystko  to widać jak na dłoni, zaklęte w mogolskiej architekturze. W Indiach przeszłość mogolska nie tylko zdołała przetrwać, ale nadal narzuca się z przemożną natarczywością. Każdy turysta z podziwem ogląda Czerwone Forty cesarskich miast Delhi i Agry; ich masywne mury z piaskowca jeszcze dziś otaczają przepiękne maczety i pałace, z salami do audiencji prywatnych i publicznych, o ścianach inkrustowanych ametystami i krwawnikami. Jednakże nigdzie zagadki Mogołów nie odczuwa się tak intensywnie, jak na widok Tadż Mahalu. Choć miał to być tylko grobowiec cesarzowej, stał się grobowcem całej dynastii – ponadczasowym wcieleniem jej chwały i upadku,

Kto z pielgrzymujących do Agry, znalazłszy się w tym mieście, z obawy przed rozczarowaniem nie zawahał się na moment, nim poszedł zwiedzić ową  najsławniejszą budowlę świata? W przestronnej Bramie Saraceńskiej tablice, na których wyryto napisy w językach angielskim i hindi, tak zapowiadają to sanktuarium: „Tadż Mahal zbudowany został w latach 1631-1653 przez Cesarza Szahdżahana dla jego żony Arżumand, znanej pod imieniem Mumtaz Mahal, Ozdoba Pałacu. Urodzona w 1592 roku jako córka Asaf-chana, poślubiła w 1631 roku. Po śmierci Cesarz został pochowany u jej boku.”

Stojąc pod mrocznym muzułmańskim sklepieniem wszyscy, którzy odwiedzili to miejsce w ciągu minionych trzystu z górą lat, zawsze widzieli w pierwszej chwili ten sam obraz, Jest tam bowiem tylko jedn dojściem nikt nie przybywa tu od strony płynącej opodal rzeki Dżamny, a wysokie mury uniemożliwiają widok z dowolnie wybranych kierunków. Aż zbyt piękna, długa promenada, z lustrzaną taflą sadzawki, prowadzi do gigantycznej białej zjawy – samego Tadż Mahalu. Bo ten grobowiec jest naprawdę zjawą, nawiedzaną przez niespokojne duchy Mumtaz Mahal, Szahdżajana i ich dzieci.

Mauzoleum Tadż Mahal – Indie.
Mauzoleum Tadż Mahal – Indie.

Bezpośrednie spotkanie z Tadż Mahalem przyprawia o zawrót głowy – bo to doprawdy cudowne zjawisko, zawieszone między rzeczywistością i nierzeczywistością, w niewiarygodny sposób opierające się wszystkim banałom, które o nim napisano. Bywali tacy esteci, którzy spędzali tu całe dni, wałęsając się po ogrodzie i obserwując subtelne metamorfozy grobowca, gdyż z każdą upływającą godziną pokrywa się on coraz to nowymi deseniami światłocienia – kotarą cieni, którą muzułmańscy architekci zapewne świadomie wykorzystali, aby osłonić kruchą tajemniczość monumentu przed ostrym słońcem Indii.

Koneserzy potrafią nawet określić dokładny czas po cieniach padających na niszę pod wielkim łukiem centralnym; takim ludziom Tadż Mahal spędza sen z oczu. W świetle księżyca budowla jest urzekająco piękna, jarzy się srebrzystą poświatą, która w niewytłumaczony sposób wydaje się mieć źródło wewnątrz, a nie zewnątrz grobowca.

Przekroczywszy łuk bramy wejściowej widz nadal znajduje się w odległości trzystu metrów od mauzoleum i nie zdaje sobie jeszcze sprawy z jego zdumiewającego ogromu. Z daleka nie można dojrzeć inkrustacji ze szlachetnych kamieni ani innych detali – wszystko jest tu z białego marmuru, a w islamie biel jest kolorem śmierci. Cztery wyprężone jak na warcie minarety wnoszą bez wątpienia akcent męski, ale są czymś więcej: to one odrywają Tadż od ziemi. Gdyby je usunąć, grobowiec natychmiast straciłby swą estetyczność; to wszystko jest bardzo dziwne.  Kopuła w kształcie gruszki stanowi cud kobiecości i dzięki mistrzostwu formy sprawia wrażenie nieważkiej.

Na końcu promenady dostrzegamy, że rozplanowanie terenu niemal nie różni się od otoczenia innych grobowych budowli Mogołów, które umieszczone są w czteroczęściowych ogrodach symbolizujących muzułmański raj.

Jednakże w odróżnieniu od pozostałych grobowców mogolskich, które z reguły wznoszą się w samym środku ogrodu, Tadż stoi samotnie ponad swoim Edenem, na wielkiej platformie górującej nad rzeką Dżammą.

Mauzoleum Tadż Mahal – Indie.

Mauzoleum, które od poziomu ogrodu do wieńczącej kopułę złotej iglicy liczy 74 metry wysokości, przytłacza zwiedzających swym ogromem. Wewnątrz gigantycznego centralnego łuku marmurowe sklepienie oszlifowane jest w romby, a wersety z Koranu, czarni wypisane stylizowanym arabskim pismem kaligraficznym, wiją się wokół drzwi wejściowych jak kolosalny rebus. „Poczęta z myśli tytanów wykonana przez jubilerów” budowla odznacza się nieprzebranym bogactwem frezów, kasetonów z płaskorzeźbami i inkrustacji z cennych kamieni, Motywy kwiatowe, powtarzające z geometryczna precyzją tysiące razy te same kwitnące kwiatuszki, są zdumiewająco naiwne. W płaskorzeźbach z białego marmuru dominuje irys, kłączasta roślina charakterystyczna dla cmentarzy, która rośnie w cieniu i nie lubi indyjskiego upału.

Od drzwi wejściowych schodzi się w dół do krypty z prawdziwymi grobami – na górze stoją tylko cenotafy, sarkofagi symboliczne. Na płaskorzeźbach ambitu wokół górnej krypty znowu kwitną kwiaty – tutaj wyłącznie białe, widmowe kwiaty śmierci. Światło dzienne sączy się przez kraty czterech łuków, okalających sarkofagi.

Cenotafy obramowane są ośmioboczną ażurową przegrodą z białego marmuru, zadziwiającą filigranowym motywem kwiatowym – jest to prawdziwe arcydzieło orientalnej sztuki dekoracyjnej. W samym środku znajduje się mały sarkofag cesarzowej Mumtaz Mahal, a pod kątem ostrym od niego, niemal brutalnie przyciśnięty do marmurowej przegrody, stoi większy cenotaf Szahdżahana, zwieńczony niewielką rzeźbą, symbolem mężczyzny. To dostawianie jego trumny wnosi akcent niepokoju –  nieprzyjemny dysonans w bezbłędnej harmonii mauzoleum. Nawet cudzoziemiec domyśli się, że w przeszłości zdarzyło się coś tragicznego. Jeden z dozorców wydaje ciche okrzyki, żeby zademonstrować wspaniałe echo, które przez całe dwadzieścia dwie sekundy błąka się upiornie między ścianami sanktuarium.

Mauzoleum Tadż Mahal – Indie.

Tymczasem na zewnątrz czeka słońce, które w Indiach bywa niemiłosierne. Zwiedzający osłaniają oczy przed blaskiem bijącym od białego marmuru. Spacerując powoli wokół budowli dostrzegamy, że wszystko jest tu poczwórne: takie same wielkie łuki powtarzają się na północy, południu, wschodzie i zachodzie; cztery minarety wznoszą się modlitewnie z czterech rogów wielkiej kwadratowej platformy. Jednakże sam Tadż Mahal nie ma kształtu kwadratowego: zewnętrzne rzędy dwupiętrowych arkad po obu stronach wielkiego łuku są ścięte, dzięki czemu powstaje ośmiobok, zwany przez muzułmańskich architektów ośmiobokiem bagdadzkim. Z racji tej natarczywej symetrii całość jest pełna spokoju i senna.

Czasem płynąca za grobowcem rzeka robi o świcie wrażenie sielankowe. Na jej przeciwległym brzegu samotna kopuła grobu mogolskiego sąsiaduje z rumowiskiem wyglądającym rzeczywiście na szczątki fundamentów owego bliźniaczego Tadżu z czarnego marmuru, który wedle legendy zamierzał dla siebie zbudować Szahdżachan. Widać stąd forty w Agrze, położony o jakieś półtora kilometra licząc wzdłuż zakola popielatej od mułu rzeki. W pulsującym powietrzu letnim unosi się on nad ziemią w postaci olbrzymiej czerwonej plamy, jak miraż z epoki Mogołów.

W odleglejszych czasach Tadż Mahakl poniósł ogromne straty. U schyłku cesarstwa Mogołów skradziono z mauzoleum największe skarby – tureckie i perskie kobierce, zasłony, lampy i złote łańcuchy, bezcenny baldachim z pereł zdobiący grobowiec Mumtaz Mahal, a dżatowie zrabowali i przetopili legendarne drzwi z czystego srebra.

Mauzoleum Tadż Mahal – Indie.

Może to dziś, a może niegdyś ….. id mauzoleum bije chłód absolutu. Niektórzy nawet słyszą nieustanny szept: to dawno zapomniani mułłowie cesarscy odmawiający modlitwę za tę kobietę, o której pamięć ma trwać na wieki wieków. W każdą rocznicę jej śmierci Szahdżahan modlił się na klęczkach przed wysadzoną drogimi kamieniami balustradą otaczającą jej trumnę. Co noc budynek był iluminowany światłami lamp ze złota, a w krypcie wisiała złota kula ozdobiona wypukłymi lustrami z Aleppo, rzucającymi zmienne desenie zmysłowych blasków na grób bezpowrotnie utraconej kobiety.

Mauzoleum Tadż Mahal – Indie.

Śmierć to sama istota Tadź Mahalu, ale w budowli tej wyczuwa się nie tylko śmierć. Żadna fotografia ani żaden film nie zdołają oddać ducha emanującego z tego arcydzieła – jak ektoplazma wywołuje on gęsią skórkę tylko u bezpośrednich obserwatorów. Tchnienie owego ducha bije od centralnego łuku muzułmańskiego, niby barbarzyńska strzała wymierzona w kopułę z białego marmuru.

Wszystko staje się tu niesamowite i wspaniałe niby zaklęcie dzięki któremu śmierć traci wszelką brutalność.

Na tle tego doskonałego symbolu Mogołowie odegrali swoją rolę do końca, wierni władającej nimi obsesji. Głównym reżyserem wydarzeń była śmierć utajona w cieniu ich potęgi – ukryta za ich lwem czającym się na tle wschodzącego słońca.

[*Źródło: „Pawi tron” Waldemar Hansen]

Mauzoleum Tadż Mahal – Indie.

Lubisz to co robię?  Będzie mi niezmiernie miło jeśli wypijemy razem kawę.

 

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Treść chroniona