Batsi na Andros – najbardziej znana nadmorska miejscowość wyspy
Do Batsi trafiłam dwa razy.
I za każdym razem trochę inaczej.
Za pierwszym razem miałam tam dojść pieszo.
Plan był prosty.
Paleopolis, szlak numer 9, Ano Aprovatou, a później szlak 11a i Batsi.
Około 11 kilometrów.
Kilka godzin wędrówki.
A na końcu morze i kolacja w jednej z tawern.
Bardzo lubię takie dni.
Kiedy rano wiem, dokąd chcę dojść, ale właściwie nie wiem jeszcze, co wydarzy się po drodze.
Tym razem jednak Andros miała dla mnie inny plan.
Dzień był naprawdę upalny.
I chyba właśnie to pamiętam najbardziej.
Nie było wiatru.
Ani tego przyjemnego, który na Andros potrafi nagle pojawić się na szlaku i przynieść ulgę.
Nic.
Tylko słońce.
Gorące kamienie pod nogami.
I coraz większe zmęczenie.
W pewnym momencie pomyślałam, że dalsze kilometry nie są warte tego, żeby na siłę realizować plan.
Dotarłam do Ano Aprovatou.
I tam zakończyłam swoją wędrówkę.
Nie w Batsi.
Jeszcze nie.
Najpierw była restauracja The Aegean Balcony.
Usiadłam.
Zamówiłam coś do jedzenia.
I chyba pierwszy raz tego dnia przestałam patrzeć na zegarek.
Popatrzyłam za to na widok.
I pomyślałam, że czasami najlepszą decyzją podczas wędrówki jest po prostu powiedzieć sobie: wystarczy.
Nie muszę dojść.
Nie muszę zrobić całej trasy.
Mogę zmienić plan.
I tak właśnie zrobiłam.
Do Batsi pojechałam taksówką.
Za przejazd zapłaciłam 20 EUR. Taksówkę prowadziła starsza kobieta. Zrobiłam wtedy zdjęcie numeru rejestracyjnego samochodu.

Jak się później okazało, bardzo dobrze, że je zrobiłam.
Kiedy dojechałam do Batsi, wysiadłam z samochodu i poszłam w swoją stronę.
Dopiero po chwili zorientowałam się, że nie mam telefonu.
Został w taksówce.
No i zaczęło się zamieszanie.
Na szczęście miałam zrobione zdjęcie numeru rejestracyjnego samochodu.
Zupełnie bez powodu.
Ot, tak.
A później okazało się, że to jedno zdjęcie było bezcenne.
Zadzwoniłam na informację taxi.
Opowiedziałam, co się stało i podałam numer rejestracyjny samochodu.
Na szczęście pokierowali mnie na postój taksówek w Batsi.
Poszłam tam z nadzieją, że może uda się odnaleźć samochód.
I wtedy ją zobaczyłam.
Stała na postoju.
A w ręku trzymała mój telefon.
Kiedy mnie zobaczyła, bardzo się ucieszyła.
Ja zresztą też.
Chyba obie miałyśmy wtedy ogromną ulgę.
Nie wiem, czy bardziej cieszyła się ona, że udało jej się mnie odnaleźć, czy ja, że odzyskam telefon.
W każdym razie cała historia zakończyła się szczęśliwie.
A ja po raz kolejny przekonałam się, że na greckich wyspach ludzie potrafią naprawdę pomóc.
I że czasami warto zrobić zdjęcie numeru rejestracyjnego taksówki.
Nawet jeśli w danym momencie wydaje nam się to zupełnie niepotrzebne.
Drugi raz pojechałam do Batsi na zachód słońca

Do Batsi wróciłam jeszcze raz.
Tym razem z Korthi.
I ta druga wizyta była zupełnie inna.
W Korthi tego dnia bardzo mocno wiało.
Tak mocno, że o plażowaniu właściwie nie było mowy.
I chyba właśnie wtedy doceniłam, jak bardzo różne potrafią być miejsca na tej samej wyspie.
W Korthi wiatr był naprawdę mocny.
A ja miałam ochotę na spokojny wieczór nad morzem.
Dlatego postanowiłam pojechać do Batsi.
Pojechałam autobusem z Korthi.
Chciałam zobaczyć zachód słońca.
I trochę odpocząć.
Batsi okazało się zupełnie inne.
Położone w bardziej osłoniętej zatoce, było znacznie spokojniejsze.
Nie było tego silnego wiatru, który w Korthi praktycznie uniemożliwiał plażowanie.
I pomyślałam wtedy, że właśnie dlatego Batsi jest tak popularne jako miejscowość wakacyjna.
Można tu przyjechać na plażę.
Można spokojnie usiąść nad morzem.
Można wypić kawę.
Można zjeść obiad.
A wieczorem zostać na zachód słońca.
I właśnie to zrobiłam.
Batsi – najbardziej znana nadmorska miejscowość Andros



Batsi jest jedną z tych miejscowości, które od razu wyglądają jak wakacje.
Morze.
Plaża.
Białe domy.
Mały port.
Tawerny.
Restauracje.
Kawiarnie.
I ludzie, którzy nigdzie się nie spieszą.
Batsi jest jednym z najbardziej popularnych nadmorskich miejsc na Andros.
I rzeczywiście jest tutaj zdecydowanie bardziej wakacyjnie niż w wielu innych miejscach wyspy.
Jeżeli Chora jest bardziej elegancka i trochę dostojna, Batsi jest jej wakowym przeciwieństwem.
Tutaj nie trzeba zwiedzać.
Tutaj można odpocząć.
Można rano zejść na plażę.
Potem wypić kawę.
Zjeść obiad.
Pójść na spacer.
A wieczorem usiąść przy morzu.
I właśnie ten wakacyjny charakter najbardziej zapamiętałam.
Batsi nie jest miejscem, które trzeba odhaczać.
Nie ma tutaj potrzeby biegania od jednej atrakcji do drugiej.
Można po prostu być.
I chyba właśnie to mi się tutaj podoba.
Spacer po Batsi


Najbardziej lubię poznawać takie miejsca bez planu.
Dlatego w Batsi po prostu szłam.
Najpierw w stronę plaży.
Potem promenadą.
Później skręciłam w jedną z uliczek.
I znowu wróciłam nad morze.
Batsi jest położone na zboczu, więc cały czas trochę idziemy w górę, trochę w dół.
Schody.
Bruk.
Białe domy.
Małe ogródki.
Kwiaty.
Kolorowe drzwi.
A pomiędzy nimi co chwilę pojawia się morze.
I to właśnie lubię w greckich miejscowościach.
Nie trzeba mieć wielkiego zabytku.
Nie trzeba mieć muzeum.
Czasami wystarczy piękny widok zza rogu.
Albo mały balkon, z którego ktoś patrzy na morze.
Albo kot śpiący w cieniu.
Albo zapach jedzenia dochodzący z tawerny.
Plaża w Batsi



Plaża jest właściwie w samym centrum.
To bardzo wygodne.
Nie trzeba nigdzie jechać.
Nie trzeba szukać samochodem jakiejś ukrytej zatoki.
Wystarczy zejść nad wodę.
Piasek.
Błękitne morze.
Leżaki.
Restauracje.
Kawiarnie.
Wszystko blisko.
I chyba najbardziej doceniłam to podczas drugiej wizyty.
W Korthi wiatr nie pozwalał spokojnie usiąść na plaży.
A tutaj było zupełnie inaczej.
Batsi jest bardziej osłonięte.
Można było spokojnie spacerować, usiąść nad wodą i czekać na zachód słońca.
To niby niewielka różnica.
A jednak podczas wakacji nad morzem robi ogromną różnicę.
Batsi przed zachodem słońca


Podczas drugiej wizyty najbardziej czekałam właśnie na ten moment.
Słońce zaczynało powoli schodzić coraz niżej.
Wszystko robiło się cieplejsze.
Białe domy przestawały być białe.
Zaczynały mieć kolor złota.
Morze zmieniało odcień.
Ludzie powoli schodzili z plaży.
Na stolikach pojawiały się pierwsze kolacje.
A ja nadal chodziłam.
Nie chciałam jeszcze usiąść.
Chciałam zobaczyć, jak Batsi zmienia się razem ze światłem.
I zmieniało się naprawdę.
W ciągu dnia jest jasne, trochę głośne i bardzo wakacyjne.
Wieczorem staje się spokojniejsze.
Bardziej miękkie.
Bardziej nastrojowe.
Zostałam na zachód słońca.
I dobrze, że zostałam.
Batsi po zmierzchu


Ale najpiękniej było chwilę później.
Nie podczas samego zachodu.
Po zachodzie.
Kiedy zrobiło się już ciemno.
Wtedy całe Batsi zostało pięknie oświetlone.
Światła pojawiły się wzdłuż zatoki.
Zaświeciły restauracje.
Uliczki.
Domy.
Port.
I nagle Batsi wyglądało zupełnie inaczej.
W dzień patrzyłam na białe domy i niebieskie morze.
Po zmierzchu patrzyłam na światła odbijające się w ciemnej wodzie.
Domy na zboczu wyglądały jak małe punkty światła.
Port świecił.
W restauracjach siedzieli ludzie.
Z każdej strony dochodziły rozmowy.
I wtedy pomyślałam, że właśnie dla takich chwil lubię Grecję.
Nie dla wielkich atrakcji.
Nie dla odhaczania kolejnych punktów na mapie.
Tylko dla takich wieczorów.
Kiedy można po prostu siedzieć i patrzeć.
Albo spacerować bez celu.
I nie myśleć o tym, która jest godzina.
Batsi po zmierzchu jest magiczne.
Naprawdę.
Batsi nocą


Wieczorem miejscowość zaczyna żyć swoim drugim życiem.
W dzień najważniejsza jest plaża.
Wieczorem najważniejsze stają się restauracje.
Port.
Promenada.
Światła.
I ludzie siedzący przy stolikach.
Lubię ten moment na greckich wyspach.
Kiedy dzień jeszcze się nie skończył, ale wakacyjny wieczór już się rozpoczął.
Można zjeść kolację.
Można wypić coś zimnego.
Można przejść się jeszcze raz tą samą uliczką.
Tylko że wieczorem wygląda ona zupełnie inaczej.
I właśnie dlatego, jeśli będziecie w Batsi, nie uciekajcie stąd od razu po zachodzie słońca.
Zostańcie.
Chociaż chwilę.
Warto.
Mały port w Batsi


Port w Batsi jest niewielki.
Nie przypomina Gavrio, do którego przypływają promy.
Tutaj jest spokojniej.
Łodzie.
Woda.
Światła.
I kilka miejsc, w których można usiąść.
Lubię takie małe porty.
Zawsze można znaleźć tutaj coś, na co przyjemnie się patrzy.
Kogoś, kto wraca łodzią.
Rybaka.
Turystów spacerujących wzdłuż nabrzeża.
Albo po prostu morze.
A kiedy robi się ciemno, port wygląda jeszcze ciekawiej.
Światła odbijają się w wodzie.
Łodzie kołyszą się na falach.
A nad nimi widać oświetlone Batsi.
To jeden z tych widoków, które chciałoby się zatrzymać na dłużej.
Batsi – najbardziej wakacyjne miejsce na Andros?

Chyba tak.
Przynajmniej spośród miejsc, które odwiedziłam.
Andros ma zupełnie inne oblicze niż wiele popularnych wysp Cyklad.
Jest górzysta.
Zielona.
Pełna szlaków.
Kamiennych ścieżek.
Źródeł.
Starych wiosek.
I właśnie dlatego Batsi jest takim ciekawym kontrastem.
Tutaj można na chwilę zapomnieć o chodzeniu.
O górach.
O podejściach.
O kilometrach.
Można zejść nad morze.
Zdjąć buty.
Usiąść.
I nic nie robić.
A jeżeli traficie na dzień z mocnym wiatrem w innych częściach wyspy, warto pamiętać, że Batsi jest bardziej osłonięte.
Podczas mojego pobytu różnica między Korthi a Batsi była naprawdę wyraźna.
W Korthi mocno wiało i plażowanie nie miało większego sensu.
W Batsi można było spokojnie cieszyć się morzem.
To właśnie takie szczegóły sprawiają, że rozumiem, dlaczego tak wiele osób wybiera Batsi na wakacyjny pobyt.
Batsi czy Chora?

Nie potrafię wybrać.
I chyba dobrze.
Chora ma coś, czego Batsi nie ma.
Historię.
Eleganckie budynki.
Neoklasycystyczną architekturę.
Zamek na skale.
Piękne widoki.
Ale Batsi ma coś innego.
Morze tuż obok.
Plażę.
Port.
Tawerny.
Wieczorne światła.
I atmosferę wakacji.
Dlatego jeżeli miałabym komuś polecić jedno miejsce na zwiedzanie – powiedziałabym Chora.
Ale jeżeli ktoś zapytałby mnie, gdzie pojechać na spokojny wakacyjny wieczór nad morzem?
Batsi.
I najlepiej zostać do zmierzchu.
Co zobaczyć w okolicy Batsi?
Jeżeli macie samochód albo korzystacie z autobusów, warto potraktować Batsi jako punkt wypadowy.
W pobliżu znajdują się między innymi plaże:
- Agios Kyprianos,
- Kypri,
- Chrisi Ammos,
- Agios Petros.
Można też pojechać w kierunku Paleopolis.
To właśnie tam zaczęła się moja pierwsza próba dojścia do Batsi.
Paleopolis była pierwszą stolicą Andros.
Dzisiaj zostały tam przede wszystkim pozostałości dawnego miasta i muzeum archeologiczne.
Można również wybrać się do Ano Aprovatou.
To właśnie tam zakończyłam swoją wędrówkę.
I chyba będę już zawsze kojarzyć to miejsce z upałem, restauracją The Aegean Balcony i taksówką, w której zostawiłam telefon.
Niektóre miejsca zapamiętujemy przez zabytki.
A niektóre przez historie, które nam się w nich przydarzyły.
Szlak z Paleopolis do Batsi
Jeżeli lubicie chodzić, można połączyć Paleopolis, Ano Aprovatou i Batsi.
Pierwszy odcinek prowadzi szlakiem numer 9.
Z Ano Aprovatou można kontynuować wędrówkę szlakiem 11a w kierunku Batsi.
To właśnie tę trasę miałam przejść.
Nie udało się.
Za gorąco.
Bez wiatru.
Plan trzeba było zmienić.
I chyba nie ma sensu walczyć z wyspą.
Lepiej jej posłuchać.
Tym razem powiedziała mi: odpocznij.
Posłuchałam.
Może jeszcze kiedyś przejdę cały szlak.
A może nie.
Na Andros nauczyłam się już, że nie wszystko musi zostać zrealizowane dokładnie tak, jak zaplanowałam.
Taxi z Batsi do Gavrio
Jeżeli planujecie zostać w Batsi do późnego wieczora, warto pamiętać również o możliwości powrotu taksówką.
Podczas mojego pobytu za przejazd z Batsi do Gavrio zapłaciłam 15 EUR.
To cena, którą zapłaciłam podczas mojego wyjazdu, dlatego przed podróżą warto sprawdzić aktualną stawkę.
Batsi – miejsce, które zapamiętałam

Nie wiem, czy Batsi jest najpiękniejszą miejscowością Andros.
Chora ma bardzo mocne argumenty.
Ale Batsi ma coś, czego nie da się zmierzyć liczbą zabytków.
Ma klimat.
Byłam tutaj dwa razy.
Za pierwszym razem chciałam dojść pieszo.
Nie udało się.
Za gorąco.
Bez wiatru.
Plan trzeba było zmienić.
Zakończyłam wędrówkę w Ano Aprovatou, zjadłam obiad w The Aegean Balcony, a później pojechałam taksówką do Batsi.
Po drodze zostawiłam telefon w taksówce.
Było trochę nerwów.
Było zamieszanie.
Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.
Za drugim razem przyjechałam autobusem z Korthi.
Tym razem pogoda była zupełnie inna.
W Korthi mocno wiało.
Tak mocno, że nie dało się spokojnie plażować.
Batsi było osłonięte od wiatru.
Pojechałam więc właśnie tam.
Chciałam zobaczyć zachód słońca.
I zostałam aż po zmierzchu.
I właśnie wtedy Batsi pokazało mi swoją najładniejszą stronę.
Całe oświetlone.
Zatoka z ciemnym morzem.
Światła odbijające się w wodzie.
Białe domy na zboczu.
Port.
Tawerny.
Rozmowy.
Muzyka.
I ciepły grecki wieczór.
Pomyślałam wtedy, że dobrze, że przyjechałam tutaj drugi raz.
Bo za pierwszym razem zobaczyłam Batsi trochę przypadkiem.
Za drugim – już świadomie.
I chyba właśnie dlatego za drugim razem polubiłam je jeszcze bardziej.
Batsi w dzień jest wakacyjne.
Batsi o zachodzie słońca jest piękne.
A Batsi po zmierzchu?
Magiczne.
I jeżeli będziecie kiedyś na Andros, naprawdę warto zostać tutaj trochę dłużej.
Nie tylko do zachodu.
Zostańcie jeszcze chwilę.
Bo może właśnie po zmierzchu Batsi najbardziej przypomina miejsce, do którego chce się wrócić.

Batsi na Andros – informacje praktyczne
Jak dojechać do Batsi?
Batsi leży na zachodnim wybrzeżu Andros, na trasie pomiędzy Gavrio a Chorą. Można dojechać tutaj autobusem, samochodem lub taksówką.
Podczas mojej drugiej wizyty przyjechałam autobusem z Korthi.
Czy warto odwiedzić Batsi?
Tak, szczególnie jeśli lubicie nadmorskie, wakacyjne miejscowości.
Batsi jest bardziej turystyczne niż wiele innych miejsc na Andros, ale nadal zachowało charakter greckiej miejscowości rybackiej.
Czy warto przyjechać do Batsi na zachód słońca?
Moim zdaniem zdecydowanie.
A jeszcze bardziej warto zostać po zachodzie.
Kiedy robi się ciemno, cała miejscowość jest pięknie oświetlona.
Czy Batsi jest osłonięte od wiatru?
Batsi leży w zatoce i podczas mojego pobytu było tutaj zdecydowanie spokojniej niż w Korthi.
W Korthi mocno wiało i plażowanie było praktycznie niemożliwe, podczas gdy w Batsi można było spokojnie spędzić czas nad morzem.
Oczywiście warunki zależą od konkretnego dnia.
Ile kosztuje taxi z Batsi do Gavrio?
Podczas mojego pobytu zapłaciłam 15 EUR.
Ile kosztowało taxi z Ano Aprovatou do Batsi?
Za przejazd zapłaciłam 20 EUR.
Jakimi szlakami można dojść do Batsi?
Trasę można połączyć szlakiem 9 z Paleopolis do Ano Aprovatou, a następnie szlakiem 11a w kierunku Batsi.
Ja miałam przejść całą trasę, ale ze względu na upał i brak wiatru zakończyłam wędrówkę w Ano Aprovatou.
Czy warto zostać w Batsi po zachodzie słońca?
Zdecydowanie.
To właśnie po zmierzchu Batsi zrobiło na mnie największe wrażenie.
Cała miejscowość jest oświetlona, światła odbijają się w wodzie, a białe domy na zboczu wyglądają zupełnie inaczej niż w ciągu dnia.
Jeżeli macie możliwość, nie wracajcie od razu.
Zostańcie trochę dłużej.
Czy Batsi jest dobrym miejscem na nocleg?
Tak.
Szczególnie jeśli zależy Wam na plaży, restauracjach i wieczornym życiu.
To również dobra baza do poznawania zachodniej części Andros.

Podoba Ci się to, co robię?
Jeśli lubisz moje opowieści o Grecji i wspólne odkrywanie jej pięknych, czasem mniej oczywistych zakątków, możesz postawić mi wirtualną kawę. ☕
W ten prosty sposób wesprzesz moją twórczość i zmotywujesz mnie do tworzenia kolejnych historii – o greckich wyspach, małych miejscowościach, lokalnych tradycjach i miejscach, które warto zobaczyć nie tylko z przewodnikiem w ręku.
Dziękuję, że tu jesteś. ❤️
To właśnie dzięki Tobie mogę dalej odkrywać Grecję, poznawać jej miejsca i historie oraz dzielić się z Tobą małymi skarbami, które można znaleźć po drodze.



