-
Kuchnia grecka – smaki, które pamiętam z greckich wysp.
Kiedy myślę o Grecji, to w głowie mam przede wszystkim sałatkę grecką i charakterystyczny smak sera feta. Pomidory, ogórek, cebula, oliwki, oliwa z oliwek i duży kawałek sera ułożony na wierzchu. Proste składniki, a jednak w Grecji ta sałatka smakuje zupełnie inaczej niż przygotowana w domu. Podczas podróży po greckich wyspach przekonałam się też, że nie ma jednej wersji greckiej sałatki. Na każdej wyspie można trafić na trochę inne składniki, lokalne sery czy dodatki. Na Andros w jednej z knajp zapytano mnie, czy do sałatki greckiej chcę fetę, czy może lokalny ser. Wybrałam ten drugi. Spróbowałam i rzeczywiście miał inny smak. Sałatka była podobna do tej, którą znamy, ale lokalny…
-
Szlak nr 1 na Andros – z Menites do Chory przez Mesarię i Livadię
Czym pachnie Andros? Kiedy teraz o tym myślę, pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to jaśmin i figi. Zapach jaśminu zapamiętałam szczególnie z drogi do wodospadu Pythara. Gdzieś po drodze poczułam go tak wyraźnie, że właśnie z tym zapachem kojarzy mi się dzisiaj Andros. A figi? Rosną tutaj właściwie wszędzie. Te fioletowe można już po prostu zerwać i zjeść. Są bardzo słodkie, miękkie i rozpływają się w ustach. Nie spodziewałam się, że właśnie zapach jaśminu i smak świeżo zerwanych fig tak mocno zostaną mi w pamięci z Andros. Andros najlepiej poznaje mi się pieszo. Im dłużej jestem na tej wyspie, tym bardziej się w tym utwierdzam. Jeśli chcecie zobaczyć więcej…
-
Delfy – śladami „Mojej wielkiej greckiej wycieczki”
Jest takie miejsce w Delfach, przy którym większość turystów zatrzymuje się na chwilę dłużej. Nie jest to ani świątynia Apollina, ani teatr, ani słynny stadion. To zwykły fragment starego kamiennego muru, a właściwie niewielka szczelina w kamieniu. W filmie „Moja wielka grecka wycieczka” właśnie tutaj turyści zatrzymują się, żeby wypowiedzieć swoje pytania do wyroczni. I to właśnie tego miejsca byłam najbardziej ciekawa. Kiedy oglądałam film, wyglądało to trochę zabawnie – kolejni turyści podchodzili do muru, zaglądali przez otwór i zadawali swoje pytania, jakby naprawdę liczyli na to, że gdzieś po drugiej stronie usłyszą odpowiedź. Wiedziałam więc, że kiedy pojedziemy do Delf, będę chciała odnaleźć tę szczelinę. I znalazłam. Niewielka rzecz, a jednak sprawiła mi chyba więcej radości niż niejeden z dużo ważniejszych zabytków. Bo przecież za tym niepozornym kamieniem kryje się historia miejsca, do którego przez setki lat przyjeżdżali ludzie z całego greckiego świata,…
-
Gavrio – portowe miasteczko na Andros, od którego zaczyna się wyspa
Podróż promem zawsze ma w sobie coś wyjątkowego. Kiedy zbliżamy się do wyspy, zawsze wychodzę na pokład i z niecierpliwością wypatruję pierwszych domów. Lubię patrzeć, jak góry otaczają zabudowania i jak z morza powoli wyłania się port. To właśnie ten pierwszy widok najbardziej zapada mi w pamięć. Uwielbiam też silny powiew wiatru, który czuć, gdy statek zbliża się do brzegu. A kiedy słychać ten charakterystyczny ryk promu, wiadomo już, że za chwilę będziemy na miejscu. Chyba właśnie dlatego tak dobrze pamiętam pierwsze widoki z greckich wysp. Na Symi były to kolorowe domki. Santorini pamiętam z portu u podnóża wysokich skał. Na Naxos zachwyciła mnie Brama Apollina, a na Kefalonii do dziś pamiętam brzoskwiniowe domy w Fiskardo. Każda wyspa…
-
Korthi na Andros – mój widok na szczęście.
Najbardziej lubię takie mniej oblegane greckie wyspy. Nie potrzebuję luksusowego hotelu ani wielkich atrakcji. Uwielbiam małe, kameralne miejsca prowadzone przez Greków, grecki jogurt na śniadanie, kilka oliwek i poranną kawę z widokiem na morze. To naprawdę mi wystarczy. Mój „widok na szczęście”. Właśnie dlatego Andros tak bardzo przypadła mi do gustu. To wyspa, która nie potrzebuje wielkich atrakcji, żeby zachwycać. Są tutaj małe miejscowości, spokojne zatoki, górskie drogi i miejsca, w których można jeszcze zobaczyć zwyczajne życie mieszkańców. Jednym z takich miejsc jest Korthi. Korthi – najbardziej klimatyczna miejscowość Andros? Do Korthi pojechałam z Gavrio, ponieważ byłam ciekawa tej części wyspy, uchodzącej za spokojniejszą i bardziej lokalną niż popularne Batsi.…
-
Batsi na Andros – najbardziej znana nadmorska miejscowość wyspy
Do Batsi trafiłam dwa razy. I za każdym razem trochę inaczej. Za pierwszym razem miałam tam dojść pieszo. Plan był prosty. Paleopolis, szlak numer 9, Ano Aprovatou, a później szlak 11a i Batsi. Około 11 kilometrów. Kilka godzin wędrówki. A na końcu morze i kolacja w jednej z tawern. Bardzo lubię takie dni. Kiedy rano wiem, dokąd chcę dojść, ale właściwie nie wiem jeszcze, co wydarzy się po drodze. Tym razem jednak Andros miała dla mnie inny plan. Dzień był naprawdę upalny. I chyba właśnie to pamiętam najbardziej. Nie było wiatru. Ani tego przyjemnego, który na Andros potrafi nagle pojawić się na szlaku i przynieść ulgę. Nic. Tylko słońce. Gorące…
-
Chora na Andros – najpiękniejsze miasteczko wyspy? Spacer po stolicy Andros
Do Chory trafiłam dwa razy. I co ciekawe, za każdym razem była ona moim miejscem docelowym po całym dniu wędrówki. Za pierwszym razem szłam z Monastyru św. Mariny (Agia Marina). Wybrałam szlak numer 2, który prowadzi przez Apikia i dalej w stronę wodospadu Pythara. Po drodze było wszystko to, co najbardziej lubię na Andros – góry, kamienne ścieżki, zieleń, widoki i cisza, którą od czasu do czasu przerywał tylko wiatr. Przy wodospadzie Pythara zmieniłam trasę na szlak numer 8. Dalej droga prowadziła w kierunku plaży Gialia, a stamtąd już do Chory. Po kilku godzinach wędrówki Chora była dla mnie nagrodą. Nie przyjechałam tutaj samochodem ani autobusem. Przyszłam pieszo, zmęczona, ale…
-
Szlak nr 15 na Andros – z Gavrio przez Ano Agios Petros do plaży Agios Petros.
Moja podróż na Andros zaczęła się od opóźnienia promu. Prom z Aten, a dokładniej z portu w Rafinie, miał wypłynąć o godzinie 14:00. Ostatecznie jednak odpłynął dopiero po 15:00, z ponad godzinnym opóźnieniem. Niby niewiele, ale kiedy ma się już plan na pierwszy dzień na wyspie, każda minuta zaczyna mieć znaczenie. Od razu zaczęłam się zastanawiać, czy przez to opóźnienie nie stracę całego popołudnia. Bardzo chciałam jeszcze tego samego dnia wyjść na szlak. Nie miałam ochoty spędzić pierwszego dnia na Andros tylko na dojeździe do noclegu i rozpakowywaniu rzeczy. Na szczęście wszystko potoczyło się po mojej myśli. W końcu dopłynęłam na Andros i mogłam rozpocząć mój pięciodniowy pobyt na wyspie. Gavrio…
-
Assos (Asos) na Kefalonii – kolorowa wioska rybacka i jedna z pereł Grecji.
Są takie miejsca, do których wystarczy jedno zdjęcie, żeby pomyśleć: muszę tam pojechać. Assos na Kefalonii było dla mnie właśnie takim miejscem. Kolorowe domki wtulone w zieleń, turkusowa woda, niewielka zatoka i górująca nad wszystkim wenecka twierdza. Do tego spokojna atmosfera, wąskie uliczki i morze, które w słoneczny dzień ma chyba wszystkie odcienie niebieskiego. Nic dziwnego, że Assos jest jednym z najczęściej fotografowanych miejsc na Kefalonii i całych Wyspach Jońskich. A jednak kiedy już tutaj jesteśmy, zdjęcia nie oddają wszystkiego. Bo Assos najlepiej poznaje się powoli. Bez pośpiechu. Spacerując między kolorowymi domami, zaglądając do małych uliczek, schodząc nad wodę i co chwilę zatrzymując się, żeby popatrzeć na zatokę. Assos położone jest około…
-
Lesbos – nieoczywista Grecja. Jak spędzić aktywny tydzień na wyspie Safony.
Lesbos to nie jest Grecja z pocztówki. Nie znajdziecie tutaj wyłącznie białych domów z niebieskimi okiennicami i plaż, na których można spędzić cały urlop. I właśnie dlatego ta wyspa tak bardzo mnie zachwyciła. To kawałek Morza Egejskiego, który odkrywa się powoli. Za kolejnym zakrętem pojawia się kamienna wioska, stary młyn wodny, pachnący oliwkami szlak albo tawerna, w której obiad przeciąga się do późnego popołudnia. Lesbos ma wysokie góry, rozległe gaje oliwne, lasy, wodospady, gorące źródła, mokradła, plaże i wyjątkowe krajobrazy. Oficjalna sieć pieszych tras obejmuje aż 18 oznakowanych szlaków prowadzących przez różne części wyspy. To właśnie podczas drugiego pobytu na Lesbos odkryłam, że wyspa ma jeszcze jedną twarz. Znacznie bardziej…



























